Napisane przez: pirath | 16 października 2013

Calvin Klein – Encounter Fresh, czyli do dwóch razy sztuka…


I nie można tak było od razu?… piję do tego, że zamiast wpierw wypuszczać na rynek bezdennie nijakiego i tandetnego Encountera, trzeba było zacząć od wprowadzenia wersji Fresh – a następnie dopracować klasycznego Encountera (poprzez dodanie do niego czegokolwiek co pachnie i ma jaja) i dopiero wówczas wypuścić go na rynek… niestety Calviniści postąpili na odwrót, a na dodatek zmarnowali cały sezon, bo kto wypuszcza świeżaka na zimę?… ale co ja się tam znam na strategii rynkowej…

Calvin Klein - Encounter Fresh

Ale najważniejsze jest, że nowy Encounter Fresh, choć teoretycznie lżejszy i bliższy banałowi – pachnie lepiej i wyraźniej od swego nudnego jak obserwowanie schnącej farby olejnej, protoplasty… naprawdę szkoda, że CK wypuścił te zapachy w tej właśnie kolejności, bo choć z Fresh’a jest całkiem zgrabne pachnidełko – jednak obawiam się, że absmak wywołany miałkością poprzednika, może zniechęcić nabywców do sięgnięcia po nowszą i jak nazwa wskazuje, jeszcze lżejszą wersję Fresh

Owszem Fresh rewolucją nie jest, to bardzo prosty zapach – ale w odróżnieniu od klasyka, ma wdzięk, finezję i przede wszystkim pachnie… co więcej, pachnie naprawdę przyjemnie, apetycznie i jest bardzo Calvinowy – czyli otwiera się smakowitym, owocowym i kuszącym miksem słodkawych owoców i soczystych cytrusów, więc nic tylko brać w ciemno (na co stosujący tę taktykę CK, bardzo liczy)… nowy Encounter Fresh jest owocowo ziołowy i nieznacznie tylko drzewny – czyli jakiś cień protoplasty w nim się ostał… na szczęście ukryto te podobieństwo do oryginału, gdzieś w głębi kompozycji – aby nie straszyło odbiorców swym wyblakłym, pozbawionym wyrazu obliczem…

reklama Calvin Klein - Encounter Fresh

Zaczyna swój bieg ujmującym, apetycznym, lekko słodkim i soczystym otwarciem, którego naprawdę trudno nie polubić… owszem brzmi to odrobinkę syntetycznie – ale bez problemu da się wyłuszczyć nutę wspomnianego mojito – przygotowanego z rumu, melona, poziomek, mięty, ogórka, awokado i limonki… drań pachnie na tyle przyjemnie i kusząco, że nosi się go z autentyczną przyjemnością i co ważne – jego bukiet w ogóle nie trąci wódą i jest bardzo dyskretny… w akordzie serca dochodzi do tego szczypta kardamonu i sandałowca, nadająca kompozycji nieco głębi i wyrazistości praz odrobina nadającego rześkości labdanum – ale to wciąż bardzo delikatny, orzeźwiający i niesamowicie taktowny zapaszek…

mojito klasyczne i truskawkowe

Nie jest to kompozycja skłonna do ewolucji i rewolucji, wybrzmiewa podobnie do tego jak wystartowała – choć finiszuje zdecydowanie mniej serdecznie, owocowo i radośnie – dzieląc tron z wynurzającym się u schyłku, nieco poważnym motywem drzewnym… mentalnie Fresh jest całkowitym przeciwieństwem śmiertelnie poważnego, sztywnego i nudnego Encountera – to taki wesołek (dusza towarzystwa), niezobowiązujący, wyluzowany i serdeczny… aż miło przywdziać go na spotkanie ze znajomymi – gdzie nikogo nie zmęczy i będzie stanowi miłą, owocową alternatywę dla przypominających mydełka i detergenty czyszczące świeżaków, z tego samego segmentu rynkowego…

reasumując: bardzo przyjemny, świeży i ujmujący niezobowiązującą, apetyczną lekkością bukiet… stylistycznie szału nie ma, ale nosi się Fresh’a bardzo przyjemnie i wstydu w towarzystwie nie narobi – i co najważniejsze, nie zanudzi znajomych na śmierć, jak klasyczny Encounter… trwałość przeciętna, projekcja umiarkowana – ale wystarczająca, by roztoczyć urok tych perfum w obrębie okupowanego stolika, a przy tym uciechy z noszenia co niemiara…

przypomina mi: jest wprawdzie lżejszy, ale pachnie równie smakowicie co Paco Rabanne Black XS, zmieszany z odrobiną męskiej Euphorii Intense od CKCalvin Klein - Encounter Fresh EdT

2013

Głowa: bergamotka, mojito,
Serce: kardamon, rum, lawenda,
Baza: labdanum, paczula, drzewo sandałowe,

Reklamy

Responses

  1. No i da się.. 🙂

  2. Piracie;) rześkie labdanum?.Mam butelkę obok to chyba składnik ktorego bym o rześkość nie podejrzewał.to skórzano przyprawowy,moze troche słodkawy zapach.Ale przypomina magi do zup i dodaje raczej interesujacego ciężaru, lepkości i skórzanej cielesności i nawet trochę goryczy ale rześkość?Ja bym tego tak nigdy nie odebrał moim nosem;)

  3. Piotrze, skórzanej cielesności, maggi?… już dawno temu zauważyłem, że nasze postrzeganie nut i skojarzenia odnośnie ich woni drastycznie się od siebie różnią, ale zapewniam Cię, że labdanum, choć wyraziste i żywiczne – pachnie nie mniej żywo i rześko co niektóre cytrusy i geranium… nie mam pojęcia jaką formą labdanum dysponujesz, (gdyż forma pozyskiwania ekstraktu też ma wpływ na odbiór poszczególnych nut, ale o tym akurat doskonale wiesz) – ale ja jestem w posiadaniu absolutu labdanum, w formie gęstej pasty, ciągliwej jak toffi, o bardzo ciemnym, brunatno zielonkawym kolorze i pachnącej po prostu przejmująco świdrująco… w związku z powyższym, pozwolę sobie pozostać przy własnej interpretacji… 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: