Napisane przez: pirath | 17 października 2013

Cartier – Eau de Cartier Essence de Bois, czyli prawie esencja drewna…


Essence de Bois mnie nie porwał, bo choć cenię sobie prostotę i minimalizm (jako przeciwwagę dla rozmiłowania w bogactwie orientu i duszących kadzidłach) – ten zapach jest już nazbyt zgodny, ze współczesnym duchem perfumiarstwa… w moim odczuciu jest zbyt lakoniczny i zdawkowy, nawet jak na standardy minimalizmu i co gorsze – nie posiada pointy, na której można by z przekonaniem zawiesić nos…

Stylistycznie jest to lekki, bardzo zwiewny, owocowo ziołowy drzewniak, utrzymany w klimacie nowych CK Encounter Fresh i Portrait Paula Smitha – ale pozbawiony ich polotu… może jestem nazbyt krytyczny i zbyt wiele wymagam od współczesnego perfumiarstwa, nastawionego na tworzenie pro forma (ze szczególnym naciskiem na bezpieczeństwo i uniwersalizm) – ale nawet po subtelnych casualowcach i świeżakach oczekuję posiadania jakiegoś detalu, który pozwoli mi je zapamiętać… tu go nie znalazłem i choć to mój ukochany Cartier – dość szybko o Essence de Bois zapomnę…

Cartier - Eau de Cartier Essence de Bois

Lustrując wykaz nut i wąchając Cartierową Esencję Drewna z 2012 roku, nie trudno doszukać się więcej niż powierzchownego podobieństwa, do Eau de Cartier z 2001 roku (zarówno na papierze i fizycznie), ale muszę zaznaczyć – iż choć oba stworzono w zgodzie z duchem minimalizmu, to niestety ich bukiety dzieli przepaść… klasyczny Eau de Cartier jest prosty (konstrukcyjnie też) w odbiorze jak złożenie kinderniespodzianki – ale Essence de Bois potraktowano szczególnie po macoszemu… poza garścią delikatnych, ledwie wyczuwalnych drewienek i wstawionych zamiast kolendry (ale wciąż obecnej), lawendy i szczypty fiołka – nie uświadczyłem tu nic więcej… to boli, zwłaszcza jeśli wspomnieć finezję i wykwintność, których doświadczyłem w również wysublimowanych Must, Roadsterze, Declaration Cologne – czy nawet we wspomnianym, premierowym Eau… patrząc na wykaz nut, nie da się przeoczyć obecności w akordzie bazowym oudu (to teraz taka modna nuta), ale w moim odczuciu zaistniał wyłącznie na papierze, bo choć zapach bazę ma rzeczywiście drzewną – agaru próżno szukać wśród budujących ją drewien…

reklama Cartier - Eau de Cartier Essence de Bois

Patrząc na de Boise całościowo i z dystansu, jest to nieudolna, jedenaście lat młodsza kopia samego Eau de Cartier – poprowadzona lżej, oszczędniej i bez przekonania (na pół gwizdka)… owszem lawendowo fiołkowy początek z wyczuwalnym yuzu, przypomina mi klasyczne Eau nawet bardzo, ale tam gdzie Eau rozkwitało otulającą magią ISO E Super – pojawia się garść niezobowiązująco nijakich drewienek i koniec… zjechałbym Essence de Bois doszczętnie, gdyby nie ratujące sytuację zwieńczenie – wybrzmiewające miękkim, ciepłym i całkiem strawnym cedrem i wciąż przebąkującym akcentem fiołkowo yuzowym – ale czuję niedosyt i jestem zawiedziony brakiem ISO E, które tak piętnie rozpalało finisz klasycznego Eau de Cartier… umówmy się: do polotu i brzmienia swego pierwowzoru, Essence de Bois ma się jak podróż klimatyzowanym autokarem – do wyprawy na drugi koniec Polski, w rozklekotanym PKS’ie i z trzema przesiadkami po drodze … niby do celu też się dotrze – ale czy z tą sama klasą i w porównywalnej kondycji psychofizycznej?…

reasumując: postrzegam ten zapach nie jako zupełnie nową i zasługującą na tak pompatyczną nazwę (Essence IMO do czegoś obliguje, zwłaszcza jeśli sobie przypomnieć jak pachną Must i Declaration w tym wydaniu) – lecz jako nieśmiałą i niezbyt przekonywującą wariację na temat pierwowzoru, przy którego komponowaniu zabrakło odwagi i przekonania… biorę oczywiście poprawkę, że to unisex i pewnie latem wybrzmiewa nieco donośniej – ale mimo wszystko zamieniłbym mu nazwę z Essance de Bois na Eau de Bois… zapach stara się być podobny do Eau de Cartier, ale nim nie jest i nie jest też obiecywanym drzewniakiem, a zwłaszcza esencją drewna – i to jest chyba jego największa wada… jeśli ktoś lubi, miękkie, delikatne i ledwie wyczuwalne drewienka w równie zwiewnej otoczce z owoców – będzie z zapachu zadowolony, ale mnie on osobiście nie przekonał… trwałość znośna, projekcja umiarkowana…

przypomina mi: łagodniejsze wcielenie nowego Portrait Paula Smitha i klasycznego Eau de CartierCartier - Eau de Cartier Essence de Bois EdT

2012

Mathilde Laurent (min. Cartier Roadster, Declaration Cologne i D’un Soir)

Głowa: bergamotka, yuzu, liść fiołka,
Serce: lawenda, fiołek,
Baza: paczula, agar, szara ambra, piżmo,

Reklamy

Responses

  1. …O kurdę.
    a tyle co wspominałem o Eau z agarem no i mam co chciałem a raczej czego nie. 😉

    • ja tu nawet śladowej ilości nie czuję, ale wyślę próbkę do NASA, niech potwierdzą na swoim sprzęcie… skoro wykryli na odległość wodę i ślady bakterii na Marsie, to z tym nie będzie wiele więcej zachodu… 🙂

  2. uważajmy bo jeszcze Dhan poczuję się urażony… 😀

    • podejrzewam, że rozbity flakon Dhana czuć byłoby aż na Marsie… 🙂

  3. hahahaha 🙂
    Dlatego to nie była woda skoro wielbłąd wyskoczył jak Filip z konopii a te bakterie z jego słynnych odchodów zapewne. Jaki z tego wniosek? : Arabowie pochodzą z Marsa. 😛

    • i coś mi się wydaje (w swietle ostatnich wydarzeń), że teoria iż powinni tam wrócić – znalazłaby wielu zagorzałych zwolenników… 🙂

  4. coś w tym jest 😀

  5. A ja bardzo lubię ten flankier. Na mojej skórze jest o dziwo wyraźnie agarowy z delikatnymi cytrusami w tle. Yuzu i Agar to teoretycznie dwa zupełnie sprzeczne składniki ale łączą się świetnie. Agar przypomina mi nieco stylem ten z Dark Aoud, aczkolwiek jest o wiele mniej smolisty i znacznie lżejszy. Parametry umiarkowane, aczkolwiek trwałość zadowala.

    • naprawdę wyczuwasz tam agar? To dość specyficzny i rzucający się w nozdrza akcent – ale poza dość cienkimi i rachitycznymi drewienkami, na ultra purystyczną modę, nic takiego tam nie zwietrzyłem. 🙂

      • Piracie taką mam skórę 🙂 Bardzo mocno wybija ten agar. Gdyby było go tam dwa razy więcej, to mielibyśmy doskonałe perfumy, bo agar tutaj podany jest znakomicie, jednak jest go trochę za mało.

        • no domyślam się, że to kwestia skóry, nie inaczej – zresztą podobnie jest z trwałością i projekcją.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: