Napisane przez: pirath | 24 października 2013

L’Artisan Parfumeur – Skin on Skin, czyli kremowo beżowy zamsz…


Już na wstępie zaznaczam, że nie jestem fetyszystą, ani amatorem wąchania butów i innych dziwnych rzeczy… ale odkrywając te perfumy, nie potrafiłem oprzeć się wrażeniu wąchania luksusowej galanterii skórzanej – a konkretnie zamszowej i koniecznie w kolorze beżowym… uwielbiam zapach skóry, od mięciutkiego, delikatnego zamszu, przez nieco szorstki nubuk, licowane, nieco postarzane i skrzypiące obicia mebli typu chesterfield – aż po grube, ostre i ciężkie brzmienie zgrzebnie sprawionej skóry… lecz Skin on Skin to nie jest woń skórzanej kurtki, zabytkowego mebla – ani przesiąkniętego potem, końskiego siodła…

L'Artisan Parfumeur - Skin on Skin

Zaintrygowany nazwą, sięgnąłem po próbkę, spodziewając się swoistej orgii, splecionych, kipiących namiętnością ciał kochanków – a tym czasem Skóra na Skórze, to zapach eleganckiej zamszowej galanterii, należącej do noszącej się z klasą kobiety… zamożnej, szykownej i dojrzałej… to nie jest zapach podlotka z plakatem One Direction na ścianie – ani nieco wyniosłe brzmienie perfum, które nosiłaby Miranda Priestly z Devils Wear Prada… oto skórka zawieszona gdzieś pośrodku, lekka, kremowa, pachnąca ujmująco swoiście i bardzo neutralnie…

reklama L'Artisan Parfumeur Skin on Skin

Kompozycja startuje subtelnie pudrowym akordem, płynącym od lekko i swoiście ujętego kwiatu irysa… dopełnia go szlachetna nuta szafranu i wyczuwalna już od pierwszych taktów nuta ciepłego, miękkiego w dotyku zamszu… ten jowialny, jasny i przytulny akord utrzymuje się przez dobrych kilkanaście minut, gdy z pomiędzy irysa i skórki – zaczyna wyzierać gorący, dość niespodziewany, ale nadający kompozycji pikanterii akcent whisky… czyżby nasza elegantka, lubiła chlapnąć sobie dla kurażu, jeszcze przed trzynastą?… 😉

beżowy irys

Połączenie delikatności kwiatu i skóry, z ostrością akcentu alkoholowego, wypada bardzo interesująco i wybitnie ożywia dość monolityczny i blisko skórny przebieg bukietu Skin on Skin… niestety lekki subtelny akcent whisky dość szybko odparowuje i kompozycja prędko wraca do utartego, kremowo balsamicznego brzmienia i dopiero przy schyłku, pojawia się nadający bukietowi odrobinę zmysłowego animuszu i głębi, nuta piżma… i tu miła niespodzianka, bo finisz nie ma w sobie nic w wulgarności i mdlącego ciężaru, którego można by się spodziewać po połączeniu piżma z kwiatami i za ten manewr należą się Bertrandowi Duchaufourowi gromkie brawa…

elegancka kobieta

Warto zaznaczyć, że ten zapach jest wyraźnie odmienny od bujnej, dojrzałej i wzorzystej stylistyki L’Artisan Parfumeur i dalece odbiega od mojego ulubionego ujęcia skóry – czyli niedoścignionego Cuir Ottoman od Parfum d’Empire… nie oznacza to, że jestem zawiedziony – wszak to bardzo delikatne, powabne i wytworne perfumy, ale to zdecydowanie nie moja bajka… zapach szczególnie dedykowałbym kobietom, gdyż nie wyobrażam sobie faceta, który czułby się swobodnie – biegając po mieście z beżową, zamszową kopertówką i zamszowych botkach do kompletu… 🙂

zamszowy but

Co innego kobieta, gdyż perfumy te są bardzo delikatne, zmysłowe i nieco cieliste – a z pomiędzy ich mięciutkiego zamszu, wyzierają bądź co bądź kremowo pudrowe kwiaty, również beżowego irysa… pachną jak skóra zadbanej trzydziestu latki (+/-), noszącej dopasowane – bardzo kobiece kostiumy, w jasnych kolorach pastelowych i brązach oraz garść absolutnie niezbędnych, bardzo dyskretnych dodatków… Skin on Skin to bardzo dyskretne perfumy, przypominają mi trochę Daim Blond Lutensa – gdyż emanują równie subtelną, elegancką i zjawiskową kobiecością… zaś mężczyźnie towarzyszącemu pachnącej Skin on Skin, bardzo pewnej siebie i swoich walorów damie – polecę Les Jeux Sont Faits od Jovoy, Diora Homme Intense albo Cuir od Pivera… przynajmniej nikt nie będzie miał wątpliwości, które z tej pary sika na stojąco… 😉

zamszowa torebka

reasumując: delikatny, elegancki, zmysłowy i bardzo kobiecy zapach, o potężnym przechyle w stronę żeńskiej Venus… wybrzmiewa lekko pudrowym irysem, szlachetności dodaje mu szczypta szafranu, za odrobinę szaleństwa odpowiada tchnienie whisky… głębia i dojrzałość to domena piżma, a całość od początku do końca zdobi pięknie wykończona, nuta bajecznie miłego dla nosa zamszu… zdecydowanie dla pań, projekcja bardzo umiarkowana, trwałość wyśmienita i można pokusić się o noszenie tych perfum, nawet w ciepłe dni…

przypomina mi: Daim Blond Lutensa i równie dobrze tak mógłby pachnieć Equistus od Parfum d’Empire – gdyby tylko Marc Antoine Corticchiato zechciał użyć do pracy przy nim pipety i menzurki, zamiast wiadra i wiosła… 😉L'Artisan Parfumeur - Skin on Skin EdP

2013

Bertrand Duchaufour (Al Oudh, Avignon, Baume du Doge)

Skład: irys, zamsz, szafran, whiskey, lawenda, róża, piżmo,


Responses

  1. fajny exclusive 🙂
    Jaka ona miła w dotyku…

  2. faktycznie, przyjemne perfumy, nawet bardzo – ale osobiście nie byłbym w stanie ich nosić… czułbym się nich wybitnie niekomfortowo, zupełnie jakbym ubrał damską bieliznę – ale w przypadku kobiety, jestem pewien, że pachną bajecznie i jeszcze bardziej kremowo… 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: