Napisane przez: pirath | 27 października 2013

Loewe – Solo Loewe Absoluto, czyli gorrrrrący hiszpan…


Dzięki uprzejmości Tomka (pozdrawiam serdecznie) miałem przyjemność poznać kolejne dwa zapachy ze stajni Loewe… muszę przyznać, że zaczynam darzyć tę markę coraz większym szacunkiem i uznaniem… tworzą zapachy wyraziste, diabelnie męskie, przekonywujące – a do tego swoiste i niepowtarzalne, zupełnie jak aranżacje Prady, Lalique i Muglera… kompozycje Loewe mają bardzo specyficzny, wysoce temperamentny charakter i w przeciwieństwie do zdecydowanej większości sztucznie kreowanych na wizytówkę „maczo„, klubowych perełek z dopiskami VIP, Night i Game – nie wypadają przy tym żałośnie, ordynarnie i groteskowo…

Loewe - Solo Loewe Absoluto EdT

Przyznam, że Loewe 7 mnie nie porwał (z przyczyn osobistych), choć doceniam jego niebanalny, charyzmatyczny bukiet – ale przelotne poznanie Solo Platinum zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie (recenzja już wkrótce), zaś Solo Absoluto wybitnie mnie zaskoczył… te perfumy nie udają, że mają cojones – one rzeczywiście je mają i aż kipią ognistym iberyjskim temperamentem… na dosłownie „gorący„, subtelnie „absolutowy” bukiet Absoluto, składa się mariaż zaledwie kilku sugestywnych składników, lecz tak widowiskowo zaserwowanych – iż skojarzenia ze słoneczną Hiszpanią i legendy o rzekomo ognistym temperamencie samców wywodzących się z tej nacji, nasuwają się automatycznie…

sielskość rodem z Hiszpanii

Solo Absoluto nie potrzebuje dopisku pour Homme na flakonie – gdyż te perfumy aż zioną testosteronem i wybitnie męskim, gorącym bukietem utkanym z upojnych kwiatów, wyrazistych przypraw i otulających swą delikatnością drewien… a przy tym zapach sprawia wrażenie ucywilizowanego, ma dobre maniery i nie będziemy się za niego wstydzić podczas biznesowej kolacji, albo na obiadku u przyszłych teściów… Absoluto to bardzo zręcznie podrasowany, nieco wybujały klasyczny słodziak (tembr a’la Custo) – ale wciąż rasowy, nieodmiennie wyrazisty i o bardzo dobrej prezencji… ciężko te perfumy zignorować, trudno nie zauważyć ich wyrafinowanego, jakże odmiennego brzmienia – i absolutnie nikt nie pomyśli, że urwaliśmy się z plażowej imprezy Techno, na Ibizie

reklama Loewe - Solo Loewe Absoluto

Absoluto posiada bardzo spójny i wyważony bukiet, balansujący pomiędzy suchą i wyrazistą mieszanką ziół, a upojną słodyczą kwiatów i owoców (neroli i tonka)… zdecydowanie pierwsze skrzypce w kompozycji gra zręcznie ujęta lawenda, masywna tonka oraz bazylia i choć nie ma jej w wykazie nut, szałwia… otwarcie choć donośne i doprawione odrobiną cytrusów, z taktownie wyeksponowanym neroli – sprawia wrażenie upojnie i dostojnie słodkiego, nieco ciężkiego – ale wciąż w granicach tolerancji na przerysowanie… już od pierwszych taktów pomiędzy neroli wcina się wspomniana lawenda, a im trwa to dłużej, bukiet zagęszcza jeszcze się bardziej, za sprawą łagodnej orchidei i wyrazistego bobu tonka – równoważonych przez herbalną wytrawność przypraw… po paru kwadransach zapach łagodnieje, gubiąc część swojego impetu – na rzecz już subtelniejszych ziół i wypływających na powierzchnię otulających, lekkich nut drzewnych

spalone słońcem, wzburzone pejzarzem gór zakątki Andaluzji

reasumując: gorrrrąco mi w otulających oparach lawendy, ziół i tonki, tworzących na skórze masywną i dostojną głębię… w pewnym sensie zapach, szczególnie w fazie dojrzałej, Absoluto przypomina mi Le Male – ale to Hiszpan sprawia wrażenie bardziej wyrafinowanego i bogatszego w detale… wybornie pogodzono w nim rozmach, donośność i kipiący słodkością bukiet – z suchą wytrawnością ziół i pięknie ujarzmioną orchideą, otrzymując widowiskowy, rasowo męski, szykowny i niepowtarzalny bukiet, który bez problemu poradzi sobie z kreowaniem wizerunku nosiciela, od rana do późnego wieczoru… trwałość dobra, projekcja bardzo dobra…

przypomina mi: zapach ma coś w sobie z Custo i Le Male zmieszane z finezją najnowszej Prady Luna Rossa Intense, choć jest zdecydowanie bogatsze w detale – ale miłośnicy Dolce & Gabbana pour Homme, Dali Black Sun i Versace Dreamera i też znajdą w nim bratnią, choć u schyłku delikatniejszą i bardziej powściągliwą duszę…Loewe Solo Loewe Absoluto

2011

Głowa: lawenda, neroli, bergamotka, tangerynka,
Serce: fasolka tonka, bazylia, orchidea, dzięgiel,
Baza: piżmo, drzewo sandałowe, ambra, kadzidło, nuty drzewne,

Reklamy

Responses

  1. Podświadomie wiedziałem że Ci się spodoba . Zapoznaj się z męską linią Loewe całościowo nie powinieneś żałować. Według mnie linia Solo Loewe jest naprawde na wysokim poziomie a co do Loewe 7 to spróbuj wersji jasno niebieskiej sądze że Ci podejdzie dużo bardziej niż podstawowa 7

    • Tom, gratuluję Ci zatem świetnego wczucia się w moje preferencje i zarazem gratuluję Ci własnego gustu – bo jak dotąd wszystko co mi zaprezentowałeś, jest naprawdę na wysokim poziomie… 😉 Loewe to rzeczywiście marka z własnym charakterem i niepowtarzalnym stylem i coś czuję że z czasem nieźle namiesza – zwłaszcza gdy się bardziej upowszechni, bo na razie to ciekawostka, przegrywająca z bardziej rozpoznawalnymi markami na punkty… 😉

      poznałem już (pobieżnie) Loewe 7 w wersji Light i spodobał mi się jeszcze bardziej niż protoplasta, więc znowu punkt dla Ciebie…
      p.s. jeszcze raz z całego serca dziękuję Ci za te próbki… 😉

  2. Ja lubię kadzidlaną 7 demkę jak i jej rozluźnioną wersje. Więcej nie znam ale za sprawą tych wspomniaych nie będzie problemu do ustalenia spotkania z Absoluto. 🙂

    • ja wolę wersję Natural, zwłaszcza że w klasycznym Loewe 7 za cholerę kadzidła nie czuję… 🙂

  3. Narde obie 7 prezentują się świetnie więc raczej nie powinieneś mieć problemu z resztą asortymentu tej marki. Zdecydowanie warto.

    • już teraz mogę powiedzieć, że tak… Platinum i Natural też mi się podobają więc jest 3 i pół na cztery (połówka, przez docenianie Loewe 7 za całokształt, bo osobiście mnie nie porwał)…

  4. To Ty Marcinie, Sabbath i Wiedzma go szlifowaliście . To ja Ci dziękuje.

    • my szlifowaliśmy?

  5. Tak też myślę Tom. 🙂
    Kadzidełko wyraźne, bardziej niż w Gucci PH. 😀
    A Natural jest taki radosny 🙂

    • zdecydowanie wolę brzmienie Natural, klasyk jest dla mnie zbyt przerysowany w jedna stronę… uwielbiam zapach gździka, ale gdybym chciał pachnieć tylko jego olejkiem – to bym się nim natarł… 🙂

  6. Szkoda że głównie ta nuta wychodzi u ciebie i nie możesz docenić w pełni tej oryginalnej kompozycji. 😉

    • no niestety czasem tak bywa, ale z drugiej strony w życiu nie można mieć wszystkiego… 😉

  7. Odkąd czytam wasze blogi wybieram bardziej świadomie , gdybyś wiedział jakich gniotów używałem wcześniej nie miał byś wątpliwości co do tego , więc w tym kontekcie tak.

    • Tomku nie ma czego się wstydzić, bo ja sam, zresztą każdy miłośnik perfum na pewnym levelu używał zapachów mniej lub bardziej powszechnych, z perspektywy czasu nieciekawych i mało wyrafinowanych… nie widzę w tym nic nagannego, bo skąd niby mielibyśmy wiedzieć że jest coś więcej – nim wsiąkliśmy w temat perfumy głębiej?…

      jak to mawiają, apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc i nasze gusta z czasem i wiekiem ewoluują i pewne tonacje zapachowe z czasem przestają wystarczać, więc sięgamy po zapachy bardziej wyrafinowane… ten blog powstał między dlatego po to by uświadamiać, że jest coś więcej, by otworzyć ludziom oczy na pewne kwestie i wstępnie odfiltrowywać pewne niewarte swej ceny i zachodu zapachy…

      ja miałem farta, że na początku mego zachłyśnięcia się perfumami na poważnie, robotę tą odwaliła pewna bardzo kompetentna kierowniczka (już niestety nie pracująca) z lokalnego Douglasa, która pokazała mi dosłownie palcem na co zwrócić uwagę, a co sobie podarować… to ona ukształtowała i wyrobiła mój gust, podsuwając mi pod nos same perełki, na które sam nigdy bym nie spojrzał – bo a to nieznana marka, albo zapach z pozoru mnie zniechęcił… jestem świadomy, że niewielu miłośników perfum miało takiego farta jak ja, trafiając na kompetentną osobę, ale robię co mogę by posiadaną wiedzą i świadomością podzielić się z innymi i nie ukrywam, że sprawia mi to ogromną przyjemność… 😉

  8. 🙂

  9. Piracie, czy znasz zwykłe Solo? Jeśli tak, to jak byś w prostych słowach porównał do Absoluto? A może szykujesz recenzję? 🙂 Mnie Solo porwał, choć nie od razu. Na początku wydawał mi się trochę zbyt liniowy i prosty choć unikatowy. Ale lepsza Sonata Księżycowa Beethovena od kakofonii Lutosławskiego na pierdylionie instrumentów. Wielkiej złożoności w nim nie ma ale to co jest to dla mnie majstersztyk, Ciekaw jestem jak się ma do Absoluto. Trochę zniechęca mnie porównanie do Le Male, który ze względu na masę kopii i wariacji jest chyba najbardziej ogranym tematem w historii perfumiarstwa.

    • kojarzę klasyczne Solo bardzo pobieżnie, ale pamiętam, że podobało mi się (pisałem nawet o nim w którymś wcześniejszym przelocie przez), ale nie miałem jak zdobyć próbki, bo niestety w Sephorze wprowadzili embargo, skoro nic nie kupuję… 🙂

  10. Właśnie doczytałem, że znasz jeszcze tylko Platinum. W takim razie koniecznie przetestuj zwykłego Solo. Cytując klasyka: Piracie, musisz!

    • będę miał to na uwadze 😉

  11. Piracie, a który ma wg Ciebie lepszą trwałość i projekcję? Absoluto czy Platinum? Wybacz za niecierpliwość ale nie wiem które zamówić pierwsze. Czuję w tej linii niewymuszony i nieprzekombinowany geniusz z zachowaniem pierwiastka męskiego na miarę czarnego Adasia. Z projekcji (a może to trwałość?) klasycznego Solo nie jestem do końca zadowolony. Ale i tak zamierzam go jutro użyć po raz 3 z rzędu. PO RAZ TRZECI Z RZĘDU!!! Wyobrażasz to sobie? 🙂

    • Trudno ni odpowiedzieć, bo jeszcze nie aplikowałem Platinum globalnie, ani nawet dogłębnie nie wąchałem z nadgarstka, więc nie jestem w stanie udzielić na ten moment odpowiedzi… a skoro planujesz trzecie użycie Solo z rzędu, to chyba oczywiste, którego masz kupić jako pierwszego… 🙂

  12. Tak mi się kojarzą: http://www.youtube.com/watch?v=eU45_WWZlUM
    Dynamizm i klasyka w jednym a w tle magia wielkiego miasta nocą. Piątek wieczór, wczesna jesień lub wiosna… Euforia, przygoda, antycypacja nadchodzących chwil, przeżycie mistyczne.

    • ładne zdjęcia, piękna muzyka, tylko dlaczego ktoś zabił ten piękny utwór wersją dyskotekową…? 😉

  13. Mi tam ta wersja odpowiada bardziej. Oryginał nieco za rzewny i smutny jest a przecież Solo takie nie jest. Klasyka juz mam. Ale nic to, zamówiłem odlewki: Platinum, Absoluto i Pop, a na dokładkę Dirty English, Guerlain Vetiver Extreme i Cool Water (bo znam tylko starą wersję).

    • jestem ciekaw jak Ci się spodoba DE i sam jestem ciekaw jak pachnie Guerlain Vetiver Extreme, bo w życiu testera nigdzie nie widziałem… 🙂

  14. Bardzo lubię zapachy Loewe. Znam wszystkie oprócz Popa. Solo Platinum odbieram jako wzmocniona i bardziej „przydymioną” wersja klasycznego Solo. Jest cieplejsza i chyba lepsza na jesień i zimę od klasyka. Trwałość ma znakomitą i to wielka zaleta całej serii Loewe. Klasyk Solo troszkę staje się mydlany pod koniec projekcji ale może to moje wrażenie. Platinum przy zbyt obfitej aplikacji może wydac się duszny i lekko przytłaczający ( ale tylko jeśli jest ponad 5 chmur i przy gorącym dniu ) Absoluto odbieram jako słodszą , bardziej „puchatą” wersję na tej samej bazie Solo. Jest jednak inny. Wiecej czuć ciepłych owoców otulonych przyprawami. Jest zdecydowanie zapachem wieczorowym. Jednak nie jest to słodki ulepek tylko fantastyczna ciepła , słodka bryza którą goni orientalne kadzidło i przyprawy z owocami. Jest w nim coś co przypomina odrobinę czarnego Adka. Dobrze się go nosi.

    • rzeczywiście ma coś wspólnego z Czarnym Adasiem, szczególnie teraz, gdy został pocięty i pochlastany…

  15. Odlewki przyszły, czas się pożalić. Solo Absoluto – porażka, pachnidło które świetnie wpasuje się gdzieś pomiędzy Le Male, Armani Code, 212 Sexy, Copacabane, Cubę, Balck Sun, Lagunę, Joop Jump, itd., itp., gdzieś tam na końcu pobrzmiewa nuta klasycznego Solo, ale i tak jest zagłuszone przez wanilię, tonke czy inne paskudztwo. Dziwi mnie Twój zachwyt. Loewe Pop – takie nie wiadomo co w stylu Bossa czy Dunhilla. Mainstreamowe dno. Loewe Platinum – tu z kolei skręcono nieco w klimaty orientalne ala Rasasi (Al. Wisam Day/Evening) czyli klimaty które zupełnie do mnie nie przemawiają i których wręcz nie trawię. Podobieństwo do klasycznego Solo na skórze minimalne. Zawód na całej linii. Szukałem przecież czegoś podobnego do klasycznego Solo z lepszą trwałością…

    Dirty English, pachnie owszem ciekawie, ten sam klimat co Ikon. I to tyle. W zasadzie to mogłyby stać na tej samej półce ale nie byłaby to górna półka. To raczej pachnidło dla studenta w bluzie z kapturem. Trwałość tragiczna, jak zresztą u Ikona.

    Guerlain Vetiver Extreme… W sumie to nie wiem czy nie zaszłą pomyłka. Bo silnie przypomina mi zwykłego Vetiver, którego nie mam już. Trwałość nie wiem ale myślę, że nie jakaś wybitna po tym jak pachnie po 3 godzinach na skórze. Pachnidło dla faceta z klasą, przyskórne raczej… jak klasyczny Vetiver.

    Cool Water nowy pachnie w sercu i bazie jak stary więc jest dobrze.

  16. w sumie mógłbym odwrócić pytanie i wyrazić zdziwienie jakim cudem ten zapach może Ci się nie podobać… tyle, że o gustach i preferencjach się nie dyskutuje… dlatego staram się oceniać również inne przymioty opisywanych perfum, starając się trzymać na wodzy własne animozje… gusta gustami, ale nie sposób odmówić tym perfumom miłej dla nosa odmienności, oryginalności i charyzmy… co człowiek to inne gusta i skóra, na Tobie Cuir Pivera pachnie długo, na mnie krótko – więc widzisz, że nie należy traktować czyjejkolwiek opinii za wiążącą i autorytatywną, bo najwięcej zależy od indywidualnych właściwości skóry, która ma diametralny wpływ na to jak dane perfumy na nas pachną… mnie ten zapach zaintrygował, Ciebie nie i w sumie oboje mamy rację – i przede wszystkim do własnego zdania…

    Guerlain Extreme pachnie tak jak powinienem, w końcu nazywa się Vetiver Extreme – więc podobieństwo jednego do drugiego nie powinno absolutnie nikogo dziwić, jako w pełni zamierzone…

  17. Wprawdzie to nie bohater postu, ale skoro nadgryzłem temat…. Vetiver Extreme. Powiem tak: flaszka jest już do mnie w drodze. Cały urok klasycznego Vetiveru Guerlaina plus trwałość na poziomie Encre Noire. W zasadzie to wyczuwam w bazie ogromne podobieństwo do EN. Jednak EN miałem 2 razy i dwa razy sprzedałem, zupełnie jak fqjcior. Po prostu nie było wystarczająco męskie. Vetiver Extreme to takie EN dla facetów, poza tym jest, jakby to powiedzieć, bardziej specyficzne (jak np. Malizia Uomo) a mniej przekombinowane. Polecam, choć wiem, że nie kupując w ciemno, trudno Ci będzie znaleźć próbkę.

    • po wersji Extreme należy (przynajmniej w moim rozumowaniu) spodziewać się po pierwsze sporego podobieństwa doi pierwowzoru, a po drugie podobieństwa w wydaniu ekstremalnym… to fajnie, że oba warunki zostały spełnione, a vetivera ma tę cudowną właściwość, że im w jakichś perfumach jej więcej, tym zaczyna wybrzmiewać bardziej wytrawnie, głębiej, bardziej mrocznie i ziemiście, więc nie dziwota, że wpada w tonację jej jednego z najpiękniejszych ujęć, czyli Encre Noire… 🙂 nie przeczę, że jest piękny, ale nie mam zwyczaju kupować w ciemno czegokolwiek, a wpierw sprawię sobie cały flakon klasycznego Vetiver, jak tylko osuszę 10 ml odlewkę, którą męczę od 3 lat i raptem do połowy zdołałem ją osuszyć… 🙂

  18. Hola. Czesc.
    Jezeli masz ochote to przesle ci kilka probek zapachow Loewe. Prosto z Madrytu.
    Bardzo interesuje mnie opinia eksperta jak Ty.
    Twoje spostrzezenia i recenzje pomogly mi w zakupie kilku wod,
    do ktorych nie mialem przekonania i byl to strzal w dziesiatke. Lowe Zielone i zlote to najbardziej klasyczne zapachy i wlasnie ich uzywam. Te trzy, o ktorych piszesz sa dobre ale daleko im do protoplastow tej rodziny. Serdecznie pozdraviam.
    moj e-mail: arturroczniak@msn.com

    no i Wesolych swiat, feliz Navidad.

    • Witaj, z góry dziękuję i niebawem odezwę się do Ciebie na podanego maila, pozdrawiam 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: