Napisane przez: pirath | 4 listopada 2013

Gucci – Made to Measure, czyli skrojony na miarę gniot…


Miałem nie pisać o tym zapachu, chciałem go po prostu zignorować i przemilczeć jego istnienie – ale nie potrafię zdzierżyć faktu, że znów ktoś próbuje nabić nas klientów w balona, oferując kolejnego gniota, zawiniętego w wysmakowane sreberko… szczególnie, że podczas ostatnich wizyt w perfumeriach sieciowych, próbowano mi go wcisnąć aż dwukrotnie – postanowiłem opisać MtM, ku przestrodze… zapomnijcie o chwytliwej nazwie, szykownym kolorze cieczy, pompatycznej kampanii reklamowej – kreującej zapach na szczyt finezji i wyrafinowania, bo to bujda na zawieszeniu piórowym od EP09 (lokomotywa)… Made to Measure pachnie jak stojące nieopodal na półkach „kwiaty mainstreamu”, zlane razem do jednego naczynia w bliżej nieokreślonej proporcji – wstrząśnięte nie mieszane i zapakowane w gustowny flakon i opakowanie na kilometr trącące stylistyką Louisa Vuittona

Gucci Made to Measureflakon jest doprawdy piękny, kolor również, ale przecież pachniemy jego zawartością i nawet jeśli przyczepimy sobie do czoła zdjęcie flakonu, (najlepiej z ceną, aby podkreślić, że przecież pachniemy ekskluzywnym Gucci Made to Measure) – bo czując nasz zapach i tak nikt nam nie uwierzy…

Gucci Made to Measure pachnie jak najtańszy (mam na myśli bukiet, a nie cenę), najbardziej badziewny massmarket… to nawet nie jest mainstream, to już poziom najtańszych Playboyów, Pum, Mexxów, Adidasów i Str8, gdzie koszt produkcji opakowania, przewyższa ceną zawartość flakonu… nie dajcie się zwieść gustownej butelczynie, górnolotnej nazwie i emulującego luksus znaczkowi Gucci – którego ostatnie dokonania, w kręgach miłośników prawdziwych perfum, symbolizują mentalną ścierę do mycia podłóg… cóż z tego, że flakonik jest ładny, nazwa i logo chwytliwe, skoro zawartość flakonu niczym nie różni się jakością i brzmieniem, od najniższej półki drogeryjnej?… to już niektóre „alternatywy” lane na mililitry pachną lepiej, bo przynajmniej „COŚ” przypominają – gdy MtM nie przypomina niczego konkretnie, gdyż pachnie jak massmarket, zlany razem do jednego naczynia i zaserwowany za kwotę, której kategorycznie nie jest wart!…

ufff, żyłka mi zaraz pęknie – więc w ramach terapii uspokajającej, proponuję kojące nerwy szczeniaczki i kocię…

szczeniaczki

kociak

Przyjrzyjmy się rozpasanemu, ociekającemu hipotetycznym bogactwem doznań, wykazowi nut… już dawno temu zauważyłem, że spis składników, którym raczą nas twórcy perfum nie jest absolutnie wiążący ani obligatoryjny – zarówno dla producenta jak i odbiorcy… po pierwsze nikt nie podaje pełnej receptury swoich perfum (no może poza Kilianem – ale to nie ciesząca się braniem u producentów podróbek nisza, zresztą i tak nie znamy proporcji, dokładnego źródła pozyskania i kolejności maceracji poszczególnych składników), bo który producent potencjalnego hitu, podaje na tacy konkurencji swoją sekretną recepturę?… no i najważniejszy aspekt to wrażliwość, podatność i czułość naszych nosów na poszczególne, a przyjmijmy, że zawarte w składnie nuty zapachowe… jedni coś czują, inni nie – a u każdego i tak te same perfumy będą pachnieć nieco inaczej, z różną trwałością na czele…

reklama Gucci Made to Measure

Ale abstrahując od tych wszystkich zmiennych, bukiet Made to Measure obiecuje sobą prawdziwe eldorado dla zmysłów, którego po prostu w nim nie ma… a czegoż tu nie ma… ileż wspaniałości zapowiedziało się z wizytą, na mojej niegodnej zaszczytu skórze… kwiat tunezyjskiej pomarańczy?, dobre sobie… ja mam problem, by wychwycić w składzie tych perfum, choćby znany wszystkim cynamon – ale Gucci stawia na epatowanie potencjalnego odbiorcy czymś wyszukanym… powiem wprost, nie czuć tu absolutnie tego powalającego bogactwa nut, zapachowi brakuje wyrazistości i ostrych krawędzi w ujęciu poszczególnych nut – pozwalających wyłowić z tej kakofonii cokolwiek, poza „zioła„, „przyprawy„, cytrusy„, a wspomniana „skóra” przypominająca raczej drewno cedrowe i dermę, niż szlachetne brzmienie skóry

reklama Gucci Made to Measure EdT

W związku z powyższym daruję sobie stratę czasu, polegającą na wnikliwej ocenie walorów bukietu, bo tych jak wspomniałem na wstępie po prostu nie ma… MtM pachnie równie banalnie, łatwo, milusio i nijako co seria Guilty i klasyczny Gucci by Gucci, po którym odziedziczył flakon – ale nawet o jotę nie zyskał na klasie, inwencji i szlachetności brzmienia, która wyróżniałaby go na tle licznej konkurencji… nie wątpię też, że będzie się świetnie sprzedawał, wszak flakon i jego kampania epatuje jakże pożądanym luksusem i klasą – więc przy wsparciu milionowych kwot na chwytliwą kampanię, zapach znajdzie liczne grono nabywców… ciekaw jestem kiedy ludziom się znudzi i zauważą, że w różnych flakonach od Gucci – tkwi ta sama, banalna zawartość, oprzytomnieją i przestaną kupować?…

reasumując: nie ma czego podsumowywać, ot kolejny klon swoich starszych braci, równie zdawkowy, nijaki i do bólu zachowawczy… projekcja bardzo szybko staje się zdawkowa, a trwałość o dziwo dobra…

przypomina mi: wszystko od tuzów massmarketu i mainstreamu, zlane w jedno zbiorcze naczynie i przelane do gustownych flaszek o wysmakowanej szacie graficznej…Gucci Made to Measure EdT

2013

Głowa: kalabryjska bergamotka, kwiat tunezyjskiej pomarańczy, lawenda, anyż,
Serce: gałka muszkatołowa, lilia wodna, śliwka, cynamon, jagody jałowca,
Baza: labdanum, paczula, skóra, ambra,

Advertisements

Responses

  1. No właśnie Gucci to obecnie dno den tylko flakony są piękne i wymuskane reszte można przemilcześ bo szkoda nerwów. Jak dla mnie ta marka mogła by zniknąć z rynku bo i tak nie wnosi nic ciekawego by wydać na to kase.

    • w sumie podobną politykę uprawia wiele marek, ale przykład Gucci jest chyba najbardziej bolesnym i jaskrawym przykładem, jak nisko można się stoczyć, w walce o portfel klienta…

  2. Testowałem go kilka dni temu. Rzeczywiście bieda z nędzą. Gucci jest juz naprawdę na dnie. Chamski syntetyk zakrapiany cytryną. Jest tak bezbarwny w odbiorze, że nie wiem do kogo jest adresowany. Lekko mi Bossa zielonego przypomina ale po kilkukrotnym rozcieńczeniu 😉
    Powinien kosztować 30-40 zł i stac w drogeriach.

    • to proste, pachnie nijako i mało konkretnie, bo jest adresowany do wszystkich, jak większość współczesnych kompozycji… a jak wiadomo jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego… 😉

  3. No i nie odkryliśmy Ameryki 😉

  4. Tu zgadzam się z Piratem i przedmówcami.Dziś przetestowałem w Douglasie no trzeba przyznać-miernota zapachowa:białe piżmo,syntetyk o zapachu tropikalnych cytrusów i trochę pieprzu a raczej syntetycznych przypraw.Ja sam nie odważył bym się dać do powąchania komukolwiek jako swojego dzieła.Nic nie ma w nim nowego,nic ciekawego nic charakterystycznego.Gdyby pomieszać te składniki podane jako nuty to było by to o wiele lepsze.Tylko nie wierzę że Gucci nie zrobiło testów na potencjalnych klientach i zabrałem ze sobą papierki i zrobiłem test na grupie młodzieży bo zwędziłem kilka papierków.Oprócz Gucci MtM,jeszcze swieżo spsikany papierek z Invictusem Paco Rabane no i moje Cartier-declaration,Lalique-encre noir,Lalique-Hommage homme,YSL oud absolu,Salvador Dali pour homme,Lolita lempicka night de minuit i trzy oudowce od Rasasi w tym oud por nokhba i dwa inne co nazwy nie chce mi się szukać ale całkiem znośne z niewielkim dodatkiem oudowej wielbłądziej sierści i….?Wynik zaskakujący kropki oznaczające zapachy które im się podobają były tylko na Made to measure i na Inviktusie,na Lolicie i na declaration.Resztę uznano za nieziemskie duszące śmierdziele.Lalique-hommege homme skojarzono ze smrodem szafy prababci.Laliqu-encre noir z syropem na kaszel,a oud por nokhba Rasasi tylko uśmieszki dwuznaczne i jedna opinia -„jak skarpety wujka po tygodniu pracy na budowie”I mamy odpowiedż.Dla znawców i koneserów jest nisza ,a w perfumeriach sprzedają to co się sprzeda i wiem od zaprzyjaznionej ekspedientki że zapach MtM się podoba ludzie mówią taki lekki,odświeżający.To my mamy zbyt wysmakowany gust a nowe pokolenia chyba tego nie rozumieja,może jeszcze przyjdzie i na nich czas tylko czy klasyki perfumerii przetrwają przy tak zmienionym guście młodych nabywców.

    • Piotrze, jestem świadomy jak wyglądają gusta współczesnych nabywców perfum, od lat obserwuję jak degradują się i dewaluują wraz z sztuką perfumeryjną – nastawioną coraz częściej nie na kreację, ale powielanie najłatwiejszych schematów w imię zysków…

      tylko jest jedno ale… gusta też można kształtować, edukować i napiętnować marki wciskające ludziom chłam… skoro można ludzi nauczyć używania pozbawionego charakteru badziewia, podobnie jak wmówić facetom, że rurki, obcisłe koszulki i torebka to najmodniejsze akcesoria współczesnego mężczyzny – to można też zająć się kreacją zapachów bardziej oryginalnych i posiadających charakter… można coś niszczyć i można użyć swej pozycji do wylansowania czegoś ambitniejszego… czekam na dzień kiedy, ktoś któryś z wielkich kreatorów wpadnie na pomysł lansowania kompozycji odważnych i nietuzinkowych i ten cały trend ulegnie odwróceniu… owszem to trudniejsza i bardziej ryzykowna droga, ale swego czasu YSL postawiło na oud i patrz co z tego wyszło… 🙂

  5. Witam no właściwie to chciałbym podziękować za recenzje z przestrogą bo po opakowaniu to myślałem iż mamy do czynienia z męskim odpowiednikiem damskiego Gucci Premiere który się podoba pewnej Damie wiec jej sprezentowałem i miałem zamiar może sobie zakupić odpowiednik męski ale czytając twojego bloga Piracie zachowałem parę stów na inne perfumy . To co pani mi zaprezentowała w Duglasie jako nowość przerosło moje oczekiwania na „lipe” w ładnym flakonie w zasadzie zapach mi przypomina coś w okolicach mandarynki z pomarańczą i nic poza tym bez zupełnej głebi i jakiekolwiek projekcji , nie wspominając o trwałości która na mojej skórze trwała ok 20 minut bo poleciałem do Tesco ( w tej samej galerii) po nori do sushi i wychodząc z marketu już nie czułem zupełnie zapachu , zastanawiam się czy ilość zaaplikowania ma w przypadku tych perfum jakiekolwiek znaczenie bo wylałem na przedramię ok 3 duże chmury „wspaniałego produktu” bo perfumami tego nazwać nie można a nawet odświeżaczem do powietrza gdyż takie z Lidla są trwalsze i ładniejsze .

    POZDRAWIAM Paweł

    P.S Czy zamierzasz recenzować zapachy naszego rodzimego ” Próchnika ” bo jeden sobie zakupiłem „Soul” tak w ciemno w Hebe za niecałe dwie dychy i wydaje mi się że niezły .

  6. dziękuję, również za rekomendację Próchnika (aż pojadę i obwącham, tę kojarzoną dotąd z koszulami markę) i również pozdrawiam… 🙂

  7. Biedne polskie prymitywne ludziki a co wy wykreowaliscie cynizm glupota I zbydlecenie testowalem wiecej zapachow niz wam sie przysnilo prostaczki I ten zapach jest poprostu fenomenalny a wy dalej zachwycajcie sie produktami typu channel egoiste czasem wstyd byc polakiem

    • nie będę wchodził w polemikę z buractwem, ale do licznych przymiotów, którymi bardzo trafnie określiłeś się w tym komentarzu – dodałbym jeszcze żenującą jak na dumnego polaka, nieznajomość zasad pisowni ojczystego języka… i pomijając Twoje prostactwo i porażającą ignorancję – to jest prawdziwy powód do wstydu…

  8. To potestuj jeszcze Pawulon i uwolnij Nas od swojej zajebistości.

  9. drogi panie to ze nie uzywam znakow interpunkcyjnych raczej nie swiadczy o nieznajomosci jezyka ojczystego do kolegi tom proponuje laksigen na przeczysczenie kiszek to moze odmroczy zwoje mozgowe I prosze czytac ze zrozumieniem bo ja w komentarzu nie twierdzilem ze jestem fenomenalny a ten zapach jest no coz jak sie pochodzi z koluszek badz ze skierniewic to jaki mozna miec gust bo z tej strony krakow chociaz nie mieszkam w polsce od lat I jak widac dobrze bo prymitywizm na forum publicznym to wasza domena

    • cytuję: „testowalem wiecej zapachow niz wam sie przysnilo prostaczki I ten zapach jest poprostu fenomenalny a wy dalej zachwycajcie sie produktami typu channel egoiste” – więc jak widzisz, dzięki nieznajomości i niestosowaniu elementarnych zasad pisowni (że o kulturze wypowiedzi nie wspomnę) sam masz problem z ustosunkowaniem się do odpowiedzi na bełkot, który wcześniej popełniłeś…

      a w temacie prymitywizmu, jest takie powiedzonko: „człowiek z wiochy (w Twoim przypadku mentalnej) wyjdzie, ale wiocha z człowieka już niekoniecznie”… i wierz mi, że sama zmiana lokacji na zachodnią i kupienie sobie perfum od Gucci, nie zrobiła z Ciebie obytego światowca o wyrafinowanych gustach – zwłaszcza jeśli chodzi o wypowiadanie się w kwestiach, o których dzięki posiadaniu podszytego zadufaniem i wybitnie przyziemnego światopoglądu, nie masz zielonego pojęcia…

      to nie znaczy, że uważam się za eksperta, bo nim nie jestem – ale nie mam ochoty wdawać się w polemikę z kimś nie mającym elementarnej wiedzy o tematyce, na której komentowanie się porwał – ani odrobiny pokory i samokrytyki, aby tą wiedzę przyjąć… niewiedza sama w sobie nie jest przejawem głupoty – natomiast świadome tkwienie w niewiedzy i porażającej ignorancji, już tak… a więc nie błaźnij się i zabierz głos w dyskusji wówczas, gdy będziesz do niej merytorycznie przygotowany – odwołując się do rzeczowych argumentów, a nie prostactwa i własnego widzimisię, bo ktoś śmiał skrytykować zapach, który Ci się podoba (do czego oczywiście masz pełne prawo, gdyż o gustach się dla odmiany nie dyskutuje)…

  10. I jeszcze jedno we wczesniejszym komentarzu twierdzisz ze zapach jest zly bo adresowany do wszystkich to proponuje nie uzywaj papieru toaletowego bo on tez adresowany tak samo

    • odwołując się do Twojej pokrętnej i wybiórczej logiki – to może jedzmy odchody, bo 100 miliardów much przecież nie może się mylić?…

  11. No to pojechałeś po bandzie, ale sam bym tego lepiej nie podsumował .Moim zdaniem lepiej zignorować kogoś kto tylko wchodzi na bloga. by psuć atmoswerę niż wdawać się w dyskusje z której ta osoba i tak nie wyciągnie odpowiednich wniosków. Szkoda czasu i nerwów , tyle w tym temacie.

    • nie pozwolę obrażać siebie, ani osób uczestniczących w dyskusji, bo komuś się nie spodobała moja opinia… nie mam nic przeciwko komentarzom negatywnym i polemice – ale niech to będzie dyskusja na poziomie, poparta rzeczową argumentacją, a nie wynaturzenia sfrustrowanego dyletanta… i tyle w temacie…

  12. Szanowny kolego stwierdzam ze poziom twojej inteligencji znacznie przekracza normy takze warto z toba polemizowac tyle tylko ze ja np. uwazam iz zapachy typu opium badz angel wykreowane sa dla ludzi zblazowanych oraz dewiantycznie skrzywionych bo dla mnie nie nadaja sie nawet jako odswiezacz do toalety reasumujac dno perfumiarstwa w moim mniemaniu to Versace oraz calvin klein boss takze nie blyszczy no moze 6 dalej Davidoff oraz dolce gabbana tez kicz a ceny sam wiesz a meritum naszej dyskusji jest takie ze mnie tez mdli dzisiejsza popkultura I daleko mi do niej co do mojej jak to ujoles plytkosci to nie tak do konca bo uwierz zjezdzilem kawal swiata I testowalem szereg perfum wiekszosc z nich do mnie nie przemawia a punkt naszego sporu pan made to measure uwazam za naprawde dobry produkt zycze zdrowia I dziekuje za polemike

    • widzę, że emocje opadły i od razu widać przełożenie tego na jakość wypowiedzi, co bardzo mnie cieszy… przytoczyłeś kilka przykładów zapachów, uchodzących za wonie trudne, dziwaczne i często określane mianem „dziadkowych” i staroświeckich, co poniekąd jest na swój sposób słuszne, gdyż geneza niektórych wciąż obecnych na perfumeryjnych półkach, pod tą samą nazwą perfum – sięga nawet kilkudziesięciu lat wstecz, gdy obowiązywała zupełnie inna stylistyka sygnowania zapachów i też zgoła inne były gusta klientów… kiedyś to kreator wyznaczał standardy, a dziś standardy tworzy się pod gusta odbiorców – bo to poniekąd gwarantuje zadowalającą sprzedaż produktu… dzisiejszy biznes perfumeryjny to już nie Sztuka sama w sobie, lecz sztuka robienia pieniędzy po jak najniższej linii oporu… firmy idą na łatwiznę, tworzą wonie coraz bardziej uproszczone, schematyczne, trywialne – nierzadko ocierając się o banał i sromotnie przepłaconą tandetę… coraz częściej liczy się nie produkt, a logotyp marki, kupuje się logo a nie perfumy, więc jak tu się nie unieść, gdy wchodzisz do perfumerii i gdzie nie spojrzeć badziewie i tandeta opatrzona górnolotnymi frazesami o domniemanej wspaniałości marki X?… a potem wchodzi do tej perfumerii młody chłopak z dziewczyną, wąchają ufnie te „objawienia” zrodzone przecież przez uznane marki modowe, zachwycają się i wyrabiają (a raczej skrzywiają) sobie gusta kolejnym „przełomowym” osiągnięciem, w wydaniu wspomnianego przez Ciebie Bossa, Versace, Dolce & Gabbana, a ja od siebie dorzucę jeszcze Lacoste, Calvina Kleina, Gucci i YSL, które ongiś były rzeczywiście synonimem jakości, nowatorstwa i wyznaczania trendów w oparciu o klasę i własny, niepowtarzalny charakter, a nie podszepty działu PR, bo słupki sprzedaży lecą…

      To przykre, zwłaszcza gdy będąc wielkim fanem marki (tak ja jeszcze kilka lat temu wielbiłem Gucci), widzisz jak firma dosłownie się stacza, sygnując kompozycje dużo słabsze, a wreszcie niemiłosierne gnioty – a przecież mam porównanie, bo używam ich perfum od wielu lat… w tej sytuacji takiego producenta można albo zbojkotować, albo publicznie napiętnować – co właśnie uczyniłem w opisie MtM, bo szlag mnie trafił jak to powąchałem… moim celem nie jest wyśmiewanie gustów nabywców, a politykę producentów, którzy zamiast ustawić poprzeczkę wyżej – celowo obniżają ją do poziomu wspomnianego przez Ciebie odświeżacza powietrza do toalet, bo zapach miły, łatwy i przyjemny najprościej jest sprzedać… do tego dochodzą wynalazki tylu perfumy uniwersalne i o na tyle uproszczone i pozbawione cech szczególnych, że trafiające w gusta bardzo szerokiego targetu docelowego, co przekłada się na większe wpływy ze zwiększonej tą metodą sprzedaży…

      wierz mi (abstrahując od gustów), jak przywykniesz do określonego poziomu jakości i stylistyki perfum danego wytwórcy – to w obliczu wypuszczenia perfum o tak zaniżonym poziomie, można się tylko pochlastać… będąc miłośnikiem i wielkim pasjonatem perfum, serce mnie boli jak to widzę, mogę tylko przestrzec, spróbować edukować i wzbudzić w innych miłośnikach perfum chęć poznania czegoś więcej niż zaproponuje konsultantka w sieciówce… bo niby skąd ludzie mają wiedzieć, że jest coś więcej, że można pachnieć inaczej niż Top 10 na liście bestsellerów, albo po prostu inaczej?…

      wierzę, że zapach wyraża człowieka, jego duszę, charakter i osobowość – ale jak wyrazić siebie za pomocą perfum, gdy wszyscy pachną tak samo i do tego nijako?… dlatego zachęcam czytelników do poszukiwań swojego olfaktorycznego Graala i zapewniam Cię, że prędzej czy później każdy znajdzie taki zapach i choć jestem niemal pewien, że nie zawsze będzie to miłość od pierwszego powąchania (do większości wybitnych kompozycji trzeba niestety dojrzeć i się z nimi oswoić) – na pewno przetrwa dłużej i da więcej radości niż estyma do zapachu, który podoba się i bo ma podobać się wszystkim…

      również życzę dużo dobrego, pozdrawiam i dziękuję za interesującą i jak widzę nie do końca rozbieżną wymianę poglądów…

  13. Zapach został określony mianem „Five dollars section” 🙂

    To naprawdę cienizna.

    • hahaha, coś w tym jest… 🙂

  14. testowałem wczoraj, mam zbieżne wrażenia, zastanawiam się jak i czy jest sens opisywać to barachło..?

    • warto opisywać, choćby ku przestrodze, by ktoś czasem nie pomyślał, że dobre perfumy tak właśnie pachną… 😉

      • opisany, podsumowany, zminowany 😉

  15. Podoba mi się otwarcie tego zapachu. Sliwka, anyz, cynamon i inne przyprawy – pomyslalem sobie – hm, pachnie inaczej niz trzy z serii Guilty. Jakze sie rozczarowalem. Nie minela godzina i co dostalem? Chemiczna lawende i jakies kwiatki. Wszystko pachnialo sztucznie i plastikowo. Testowalem go 2 razy – raz go zmylem, a drugi raz chcialem sprawdzic, ile wytrzyma na skorze. Niestety, 6 godzin – o 6 za dlugo.
    Piracie, czy jest szansa na recenzje Gucci Forever Now z serii butikowej Museo? Jestem strasznie ciekaw tego zapachu, zrobil go w koncu Lorenzo Villoresi.

    • niestety Gucci już się skończył, choć osobiście też mam ochotę sprawdzić, czy coś się z dawnej świetności marki uchowało, choćby w wersji ekskluzywnej – ale niestety nie mam pomysłu skąd zdobyć próbkę Museo i przekonać się po raz ostatni, czy warto… sam jestem ciekaw ile ikry, temperamentu i dźwięczności z których słyną dzieła LV ocalało po przetrawieniu koncepcji przez zauszników Fridy…

  16. Z tego co wiem, Frida i jej zausznicy(a przede wszystkim P&G) trzymali sie od Forever Now z daleka. Ponadto, Villoresi lubi robic perfumy „na bogato”. Testowalem jeden jego zapach – Incensi – takiego kadzidlaka w zyciu nie wachalem! Kadzidlo w kolonskiej oprawie. Cudo.
    W Warszawie jest butik Gucci, bylem, pytalem – nie ma. Wydaje mi sie, ze albo w ogole nie mieli perfum, albo jakies male gowniuszczka(przepraszam za wyrazenie, ale bardzo pasuje mi tutaj jego uzycie) – miniaturki roznych wersji Guilty i Made to Measure… Juz nie pamietam, bo to w zeszlym roku bylo. A butik jest w VitKac w Warszawie.

    • no jeśli księgowi, dział PR i Frida trzymali się z dala, to jest cień szansy, ze tego za nadto nie sponiewierano… 🙂

  17. A co sądzicie o zapachu Gucci by Gucci? Produkcja jeszcze przed guilty.

    • wkrótce się dowiesz, bo aktualnie mam go na tapecie…

  18. Gucci by Gucci kiedyś wydawał mi się nijaki, teraz coraz bardziej go doceniam. Fiołek, skóra i leciutkie kadzidło.

    • Myślę, że pirath powinien go poznać i napisać recenzję ;). Może to za dużo powiedziane ale uważam, że za Guccim PH i PH II, ten mógłby zamknąć listę udanych zapachów od Gucciego.

      • już niebawem, cierpliwości… 🙂

    • w porównaniu z ostatnimi wypustami GbG, to arcydzieło… osobiście bardzo lubię wersję Sport, klasyczna wersja początkowo mnie rozczarowała, ale poprzeczkę ustawioną przez GPH i PHII trudno przeskoczyć, wiec ostatnio postanowiłem dać mu szansę, a wnioski już niebawem…

      • Już szykuję popcorn, zasiadam wygodnie w foteliku i czekam na reckę 🙂

  19. Wersję Sport, jak i zwykłe GbG PH doceniłem z czasem. Są na pierwszy rzut „nosa” nijakie, nietrwałe itp ale oba mają w sobie to coś…. Czego nie da się powiedzieć o Guilty Homme i jego familii oraz o Made to Measure…

    • ja się cieszę, że za sport zabrałem się z ogromnym poślizgiem, bo zapewne nie zostawiłbym na nim suchej nitki, a tak dojrzałem, okrzepłem, emocje opadły i mogłem spojrzeć na niego chłodnym okiem… owszem oba są bardzo subtelne, ale w GbG Sport poczułem jednego z najpiękniejszych cyprysów ever… co do reszty pełna zgoda, gnioty jakich mało…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: