Napisane przez: pirath | 5 listopada 2013

no to się pochwalę… :)


Żeby nie było, iż uprawiam pustosłowie, tytułując niektóre zapachy mianem AMH (absolutely must have) – załączam przegląd moich aktualnych zasobów, wraz z zapasami na czarną godzinę… 🙂

01

fotka numer jeden przedstawia:
– Calvin Klein – Euhoria for Men Intense,
– Lolita Lempicka – Illusions Noires Au Masculin Eau de Minuit,
– Juicy Couture – Dirty English for Men,
– Bugatti – Design&Motion,
– Kenneth Cole – RSVP,
– Burberry – London,
– YSL – M7 (wersja pierwotna, przedreformulacyjna),
– Emanuel Ungaro – Ungaro pour L’Homme III,

02

fotka numer dwa przedstawia:
– Balmain – Carbone,
– Kenneth Cole – Signature,
– Lalique  – Encre Noire,
– Diesel – Zero Plus Masculine,
– Malizia – Uomo Vetiver,
– Zirh – Ikon,
– Kenzo – L’eu Par,
– YSL – Opium EdT,

03

fotka numer trzy przedstawia:
– Avon – Pure O2,
– Guerlain – L’Homme L’eau Boisee,
– The Different Company – Sel De Vetiver EdP,
– Dior – Homme EdT (przedreformulacyjny),
– Paul Smith – Portrait,
– Adidas – Active Bodies (przedreformulacyjny),
– Dior – Eau Savage Extreme,
– Tabac – Original,

04

fotka numer cztery przedstawia:
– Jacques Battini – Crystal Edition Blue Man,
– Dolce & Gabbana – Pour Homme (przedreformulacyjny)
– Bvlgari – Bvlgari Pour Homme,
– Prada Pour Homme (Amber),
– Hanae Mori – HM,
– Kenzo – Boisee,
– Serge Lutens – Rousse,
– Mont Blanc – Presence (przedreformulacyjny),

05

fotka numer pięć przedstawia:
– Cerruti – Si,
– Dior – Fahrenheit,
– Banana Republic – Cordovan,
– Chanel – Allure,
– Gucci – Pour Homme II,
– Prada – Infusion de Vetiver,
– Hermnes – Terre d’Hermes EdT,
– Annick Goutal – Encens Flamboyant,

06

fotka numer sześć przedstawia:
– Cartier – D’un Soir,
– Cartier – Declaration Cologne,
– Tom Ford – Tobacco Vanille,
– Cartier – Roadster,
– Cartier – Declaration (przedreformulacyjny),
– Guerlain – Vetiver,
– Hermes – Voyage EdP,
– Banana Rapublic – Classic,
– Hermes – Voyage EdT,
– Rasasi – Dhan Al Oudh Al Nokhba,
– Amouage – Jubilation for Men,
– Dolce & Gabbana – The One Gentleman,

07

fotka numer siedem przedstawia:
– Paco Rabanne – One Milion Intense,
– Christian Lacroix – Tumulte Pour Homme,
– Parfum d’Empire – Ambre Rouse,
– Parfum d’Empire – Cuir Ottoman,
– Boss – Bottled,
– Davidoff – Cool Water,
– Serge Lutens – Chypre Rouge,
– Olivier Durbano – Rock Cristal,
– Prada – Infusion d’Homme,
– Amnouage – Opus VI,
– Lalique – Eau de Lalique,
– Olivier Durbano – Black Turmaline,
– Calvin Klein – Obsession Men,

08
09

fotki numer osiem i dziewięć przedstawiają:
– Juicy Couture – Dirty English for Men (100 ml w rezerwie bo ciężko uchwytny),
– Gucci – Pour Homme II (100 ml zapas na wojnę, kolejne na celowniku),
– Cartier – Declaration (przedreformulacyjne 100 + 12,5 ml),
– Zirh – Ikon (kolejne 100 + 75 ml bo swego czasu był trudno dostępny),
– Hermes – Terre d’Hermes (100 ml, tester – rzekomo poreformulacyjny),
– Avon – Pure O2 (75 ml zapas na wypadek rychłego wycofania, co nastąpi),
– Gucci – Pour Homme (100 ml, jeszcze nie psikane i nabyte za uwaga: 200 zł),
– Hermes – Voyage EdT (100 ml, tester na zapas),

010

fotka numer dziesięć przedstawia:
– Hermes – Concentre d’Orange Verte,
– Oriflame – Sir Avebury,
– Annick Goutal Eau d’Hadrien EdT
– Cartier – Pasha de Cartier,
– Cartier – Must de Carier pour Homme,
– David Beckham – Pour Homme,
– Cartier – Must de Cartier Essence pour Homme,
– Hermes – Voyage EdP,

kolekcja perfum

fotka numer jedenaście przedstawia:
całą kolekcję, plus kilka niewymienionych odlewek i miniatur na wyczerpaniu… nie fotografowałem też kufrów i wiader z próbkami…

Wiem, że wygląda to trochę chaotycznie i posiadam w zasobach bardzo mało niszy – ale większość flakonów kupiłem jeszcze w czasach, gdy kupowałem wszystko jak leci, byle mi się podobało… jeśli chodzi o moje ulubione kompozycje niszowe – bazuję na próbkach i odlewkach – gdyż wydajność tych perfum pozwala na co najmniej kilkukrotne ich użycia, a gdy się kończą, po prostu zdobywam kolejne… przy tylu flakonach, sięgam po każdy z zapachów nie częściej niż raz na kilka mieisęcy – więc nawet z pozoru niewielka próbka wystarcza mi na rok… 😉

Kilka flakonów to upominki od czytelników i znajomych, część miniaturek mam przez przypadek – ale od dłuższego czasu ograniczam poszerzanie zapasów do absolutnego minimum… ze względu na procedurę testową, w zasadzie nie mam kiedy nosić tych już posiadanych – choć wciąż dokupuję kolejne… 🙂 na co dzień trzymam perfumy w zaciemnionej szafce i w pomieszczeniu o dość niskiej i stałej temperaturze – więc jest szansa, że jeszcze parę lat mi posłużą…

Reklamy

Responses

  1. łał !!:) co prawda na perfumach się jak wiesz nie znam;) ale niektóre flakoniki mają zajebisty kształt:D no i faktycznie, kolekcja niezła, wiesz, że kupiłbyś za to niezły samochód?:>

    • he he, dzięki, ale to zależy jak liczyć… w cenach Douglasowych? (60% nabyłem właśnie tam) – odejmując amortyzację za ubytek pojemności?… w każdym razie coś bym za to kupił i nie wykluczone, że coś lepszego niż to co obecnie wozi mój kuper… 🙂

  2. Wiadomość dnia w tv to odnalezienie wielu dzieł sztuki za drobne około milion euro. Jednak na mnie większe wrażenie zrobił Twój Skarbiec, którego wartość wyrażona cyfrą jest bez znaczenia. Tylko pozazdrościć i pogratulować. Pozdrawiam.

    • dziękuję Ci, ale obawiam się, że w porównaniu z kolekcją fqjciora, Sabbath i innych znanych mi bliżej blogerów i tak wypadam słabo… 🙂

  3. @ wiola – pasji się nie wycenia 🙂

    • w sumie racja… 🙂
      wycenić za to można wyrzeczenia – od pięciu lat nie byłem na porządnych wakacjach i jeżdżę tym samym autem… 😀

  4. Ten widok raduje oczy, kilku flakonów Ci zazdroszcze.Ja mam małe problemy ze zdobyciem paru zachcianek,zakup Carbone ciągnie się jak diabli. Ps gdzie kupiłeś Gutka 1 za 200 stówy.

    • moja rada, poluj, bo czasem okazje pojawiają się w raptem jednej albo kilku sztukach, w sklepach internetowych i alledrogo… ja swoją pierwszą setkę Ikona wyszarpałem za 50 zł, Carbone za 108 zł, Dirty English za 80 zł!, a tego Gucia kupiłem jeszcze wówczas, gdy był jeszcze osiągalny w necie, w normalnych cenach… teraz jego cenę dyktuje popyt i podaż i po trochu przez czystą spekulację… ale nie wątpię, że są ludzie, którzy dadzą za ten zapach każdą kwotę, bo mogą sobie na to pozwolić… 🙂

  5. Zapasy na wojnę 😀 To mi się podoba 🙂

    • i długą, nuklearną zimę po niej… 🙂

  6. Nie wiedziałem że deserowy wielbłąd Dhan aż tak ci podszedł że posunąłeś się do całego flakonu, oj bardzo miło 😉
    Chyba najbardziej zazdroszczę M7…eh. Na celowniku nadal mam Dirty English jeszcze nie wąchany. I właśnie przypomniałeś mi o istnieniu Cerruti Si.. a pamiętam że kiedy wyszedł na świat to wyróżniał się z posród innych w sieciówkowych wypocin. 🙂

    • he he owszem lubię zarzucić wielbłąda do poduchy, albo na weekend – gdy wiem, że przez najbliższe 48 godzin niczego nie będę testować, ani odstraszać ludzi roztaczanym wokół siebie odorem… 🙂

      M7 sporo osób mi zazdrości i nie uwierzyłbyś za jak niewielką kwotę stałem się jego właścicielem… 🙂 Cerruti Si wciąż się wyróżnia szykowną delikatnością i nie znam drugiego tak ujmującego drzewniaka… 🙂

  7. Przy okazji – gdzie mozna tanio wyhaczyć Carbona? W hurtowniach pustki (wydzwaniam codziennie, już mnie mają dosyć 😀 ) , w kilku (dwóch) sklepach cena jak za nerkę… a z mojej setki juz kilka kropel zostało. Oczywiście mają też w daglasie ale za 359 zł co jest nieporozumieniem. Dodatkowo stwierdziłem ,że ten daglasowy Carbone jest jakiś podejrzanie słabiutki i cherlawy w porównaniu z moim, którego kupiłem rok temu 😮 Znalazłem namiar w USA – tester za 25 dolców (!) ale to porywanie się motyką na słońce.
    Będę wdzięczny za jakiś cynk gdzie go dorwać.

    • no ja swojego wyhaczyłem dzięki jednej z czytelniczek bloga, która podała mi namiary na perfumerię internetową… dałem za niego okrągłe 108 zł + przesyłka… owszem jest drogi, ale proponuję Ci zaglądać do sklepów internetowych i na allegro, bo tam często można wyrwać okazje w dobrej cenie, a o podróbkę nie musisz się obawiać, bo to tak rzadki i niepopularny zapach, że nikomu nie opłaciłoby się to podrabiać… 🙂

  8. Piękna, bogata, męska kolekcja. Uwielbiam takie zdjęcia.
    W sumie, brzmi to głupio, ale to taki materialny dowód pasji. Parfumomaniak będzie zbierał flaszki tak, jak miłośnik książek będzie zbierał książki. A meloman płyty. Nic na to nie poradzisz, ze chcesz się otaczać tym, co kochasz. 🙂

    I masz Jubilation, wow!

    Uściski najserdeczniejsze. :*

    • he he w sumie zainspirowały mnie Twoje własne i wpis fqjciora na jego własnym blogu… też uwielbiam podziwiać czyjeś kolekcje, wychwytywać podobieństwa i ciekawostki, które zazwyczaj gdzieś umykają… Sabb, również ściskam Cię serdecznie i co z najbliższym weekendem?… 😀

  9. W Ambrozji Carbone jest w bardziej ludzkich cenach tyle że chwilowo nie mają go na sklepie.

    • czyli warto polować i czaić się w ukryciu… ja ostatnio dorwałem Annick Goutal E’au d’Hadrien 100 ml (nie tester) za nieco ponad 100 zł, więc warto zaglądać czasem tu i ówdzie… 🙂

  10. wow…i partner ma w tym spory udział widzę…kolekcja wyjatkowa – jak zaczniesz sprzedawać to daj znać 🙂

    • o kurcze a….to same męskie…nie wierzę ze facet ma takie hobby….ale jak będziesz chciał sprzedać to j.w. jestem zainteresowana 🙂

    • he he, nie Ty pierwsza wzięłaś mnie za kobietę i pewnie nie Ty ostatnia… 🙂 owszem hobby bardzo nietypowe jak na faceta, ale wbrew pozorom – mężczyzn lubiących perfumy jest bardzo wielu, tylko nie jest to piłka nożna o której można porozmawiać z niemal każdym i to chyba czyni tę pasję nieco wyjątkową… 🙂

  11. Chyba umrę, cóż za fantastyczna, gigantyczna kolekcja! A w niej moje ukochane Carbone de Balmain! Swoją drogą trochę mi ulżyło, że istnieje ktoś, kto wydaje więcej ode mnie a perfumy! 🙂

    • dziękuję, widzę, że Carbone ma wielu miłośników, czym jestem mocno zdziwiony, bo to rzadki i niezbyt popularny w Polsce zapach… 🙂
      he he, owszem wydaję na nie sporo, zwłaszcza jeśli podliczyć wszystko co z tym hobby związane, ale absolutnie niczego nie żałuję… 🙂

  12. No, no! 😉
    Zacną kolekcyą Waszmość dysponujesz! 😛

    • o Panno prześwietna, orędowniczko erudycyji przesławyjej, namiestniczko bezkresnych równin dolnośląskich i miłościwie nam towarzysząca w niesieniu intencyji olfaktorycznej czcigodna towarzyszko… do nóżek Twych uniżenie upadam i korząc się przed nadobnym obliczem Twym, szczerze jaśnie umiłowanej Waćpannie dziękuję za dobre słowo, rąbek sukni Twej całując – niegodnym i tego zaszczytu dostępować… 😀

      p.s. to kiedy idziemy na piwo?… 😉

  13. No proszę Pana rewelacja!

    • a dziękuję, choć do rewelacji jeszcze co najmniej kilkunastu flakonów mi brakuje… 🙂

  14. Piękna kolekcja, no i te zapasy. 🙂 Swoją drogą dobrze że zrobiłeś zapas Ikona, obecnie sprzedawana wersja bez magnetycznego korka to jakiś żart. Nie już ani odrobiny kadzidła. 😦

    • poważnie?… dzięki, za info bo już mnie korciło, alby sprzedać jedną z flaszek… dawno nie widziałem go w żadnej perfumerii (kiedyś widziałem go w Rossmanie), więc nie mam porównania… nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak Ikon mógłby pachnieć bez kadzidła… 😦

  15. Nie widzę Joopa…. Oj, minusik…

    • a wypraszam sobie… 🙂 Joopa Homme mam próbkę od trzech lat i do tej pory jeszcze jej nie zużyłem, tak bardzo jest wydajny… 🙂

    • W takim razie dostawiam kreseczkę pionową… 🙂

  16. Gratuluje kolekcji,już czas najwyższy zebys sie pochwalił.
    Widze,że nie tylko Ty robisz zapasy na wypadek wojny…
    Czas najwyższy podesłac Ci kilka próbek do obsmarowania…
    Pozdrawiam.

    • he he dzięki Robercie i już się cieszę na myśl kuszących nowości do obsmarowania… 🙂

  17. Marcinie – he he postawiłeś na mnie krzyżyk… z dwojga złego wolałbym minusa… 🙂

  18. Gratuluję imponującej kolekcji. Cieszę się, że nie tylko ja kwalifikuję się na odwyk 😉 Zastanawiam się czy nie jest to forma uzależnienia? Uzależnienie jakże piękne. Pasja ta przypomina mi pogoń za króliczkiem, którego nigdy się nie dogoni.

  19. Jak się nosi ten hardcore od Rasasi?

    • hardcorowo 😉 to bardzo odważny i wszędobylski zapach dla odważnych indywidualistów… 😉

  20. Cześć.Mam do Ciebie pytanie , wiesz może po czym poznać przedreformulacyjny zapach Cartiera Declaration ? , tzn. są jakieś detale na opakowaniu od tego sprzedawanego obecnie ? Dzięki , pozdrawiam 🙂

    • Witaj, stary Declaration miał gładkie czerwone opakowanie z czarną literą C na kartoniku (flakon z tego co wiem się nie zmienił), zaś nowy kartonik ma fakturę, a wokół brzegu prostokątną ramkę (obwolutę/ornament) w której umieszczono logo i nazwę… generalnie rozpoznasz je po trwałości, bo o ile wersja ze starego kartonika na mojej skórze dobijała do 12-16 godzin, to nowa wersja nie ma nawet 1/3 trwałości swego poprzednika… ale biorę poprawkę iż testowałem zapach w sieciówce o niezbyt dobrej reputacji odnośnie oferowanych zapachów – więc test z pewnością posłużę w oparciu o fabryczną próbkę z innego źródła… również pozdrawiam… 🙂

  21. Świetna kolekcja. Brakuje mi tutaj parę klasyków ale masz się ogółem czym pochwalić. Musiałeś na to spory fundusz przeznaczyć. Ciekawe które perfumy miałeś jako pierwsze z tych tutaj widocznych.

    • dziękuję, w sumie pierwszy był Fahrenheit, choć nie ten flakon, bo tych zdążyłem zużyć w życiu kilka – pospołu z czarnym Adidasem i Gucci Pour Homme, który okazał się swoistym katalizatorem mojej pasji… 🙂

  22. Cześc.Nie wiesz może gdzie można kupić Carbone de Balmain takiego samego jak ten z Twojej kolekcji ? Dowiedziałem się , że nawet przy nim dranie majstrowali i to z tego linka : http://allegro.pl/pierre-balmain-carbone-100-ml-i5067892676.html to już nie to samo.Zwróć uwagę na różnice na naklejce flakonu.Na nowym napisy są w kolejności Balmain Paris Carbone Eau De Toilette , a na tym Twoim Eau De Toilette Carbone de Balmain Paris.Za pomoc będę dozgonnie wdzięczny.Pozdrawiam i gratuluję kolekcji.Pewnie teraz jest jescze większa :-))

    • Do doniesień o reformulacji radzę podchodzić z dużą ostrożnością. Jeśli nie ma go w sieciówkach, proponuję przeszukać zasoby perfumerii internetowych, bo czasem widuję Carbone, a w ostateczności polować na portalach aukcyjnych.
      p.s. dziękuję, owszem urosła o kolejne flakony, ale nie mam czasu by znów to wszystko obfotografować 🙂

  23. Czesc, Bugatti Design&Motion byl widziany przeze mnie 3 dni temu w Douglas na wyprzedazy:) razem z jakims innym Bugattim, nie zarejestrowalem ktory to byl.. Przy okazji pobytu w Polsce moglem na wlasnej skorze dowiedziec sie jak absurdalnie wysokie sa ceny wszystkich zapachow w perfumeriach stacjonarnych. Jak by to nazwac.. to jest taki „200pln rule” czyli wiekszosc tego co moge kupic za granica (i tak juz w niemalych cenach) tutaj w Polsce jest jeszcze o srednio 200pln drozsze:) Ta sama prawidlowosc zauwazylem takze w ciuchach i rtv.. Oczywiscie zakupy perfum przez internet tutaj to inna bajka..,ceny sa okay. pozdrawiam!

    • dobrze wiedzieć i dzięki za cynk, bo ustrzelenie flakonu D&M z miesiąca na miesiąc jest coraz trudniejsze… oczywiście że mamy drożej, bo pomijając względy oczywiste (wyższe koszta związane z prowadzeniem perfumerii stacjonarnej), polska kolonia musi zarobić jak najwięcej dla swych zagranicznych mocodawców, najlepiej nie płacąc przy tym podatków… 🙂 również pozdrawiam i życzę owocnych łowów, bo to naprawdę doskonałe perfumy

  24. W jakim stanie jest ten Must de Cartier Essence? :>

    No i buuu, nie masz D&G By for Men, kiedyś go uwielbiałem, nadal uwielbiam, chętnie bym kupił…

    Co za czasy, niby pojawia się sporo fajnych pachnideł (teraz mi cały czas pachnie tutaj Dior Homme Parfum), ale myśli i tak wracają do dawnych czasów… Azzaro Visit, D&G By, przedreformulacyjne Givenchy Pi (a szczególnie fantastyczna edycja Fraiche…), Must de Cartier Essence (mam jeszcze troszeczkę, ale aż mi go szkoda psikać…), M7, przedliftowe Kenzo pour Homme… ech. 🙂

    • w doskonałym, bo od osoby mającej pojęcie o vintage. Niestety nie jestem w stanie posiadać wszystkich moich „chciejstw” bo tych już posiadanych nie mam kiedy używać 🙂 Co do nudnych nowości, to jak widać nie pojawia się nic nowego i na tyle dobrego, by odwrócić uwagę od nieśmiertelnych klasyków 🙂 Z aktualnie sygnowanych nowości z kilku ostatnich lat skusiłbym się na może 2-3 zapachy dla powiększenia kolekcji, a i tak jedynym którego w ciągu ostatnich 2 lat dokupiłem jest Davidoff Zino (oldskul):)

      • A nie chcesz się może tego Musta Essence pozbyć? 😉

        Chętnie bym wrócił do anyżkowego ciacha na daily scent… 🙂 Na bardzo_znanym_portalu_kiedyś_aukcyjnym można czasami trafić Essence, ale nigdy nie wiadomo w jakim jest stanie, czy był psikany, jak był przechowywany… więc ryzyko jest spore.

        • nie, nie chcę 🙂
          no niestety zakup perfum już nieprodukowanych to rosyjska ruletka, bo pomijając iście spekulacyjne ceny, nigdy nie wiesz na co trafisz… 😉

  25. Zawsze mnie to zastanawiało… posiadanie licznej kolekcji używanych perfum wiąże się z przekraczaniem (teoretycznego) terminu przydatności 24-36 miesięcy… Jakie jest Pana zdanie na ten temat ? Do tej pory poiadam pewne perfumy Chanel z roku 2007 (używane od 2008) 60% zawartości i… nie straciły na swoim zapachu (poza słabiej wyczuwalną cytrusową „głową”), przez całe 6 godzin czuć zapach, a ostatnie nuty wyczuwalne są spokojnie przez 9 godzin… Mam je 7 lat, wprawdzie przechowuję je w oryginalnym opakowaniu w ciemnym suchym miejscu w temperaturze 21-22 stopni, ale do przesady, mam wrażenie że mogą trzymać jeszcze z 5 lat. Moje pytanie – od czego wtórnie zależy trwałość perfum ? Czy dominujące „cięższe” akordy są główną przyczyną ?

    • Uważam, że prawidłowo przechowywane (z dala od światła, wilgoci i ciepła), perfumy mogą stać nawet 10-15 lat (w warunkach domowych), więc te okresy przydatności proszę traktować z dużą dozą tolerancji. Producenci wiedzą, że ludzie trzymają perfumy w łazienkach, na osłonecznionych toaletkach w sypialni i innych niesprzyjających ich przechowywaniu miejscach, stąd ten okres skorelowany jest tak, by zapach wytrzymał to „minimum” nawet w wysoce niesprzyjających warunkach. Oczywiście inna sprawa to kondycja perfum w chwili zakupu, na co nie mamy większego wpływu, ani możliwości zweryfikowani, czy nie zostały przemrożone ani przegrzane choćby w transporcie. Nie ma reguły, bo jeśli zapach jest dobrze przechowywany, a został byle jak zrobiony przez producenta (brak dostatecznej ilości chemii konserwującej lub nieszczelne opakowanie), to nie postoi długo i w drugą stronę – a więc nie ma reguły i trzeba liczyć na łut szczęścia. pozdrawiam

  26. dzięki za odpowiedź piracie. Również gnębiło mnie pytanie ile tak naprawdę mogą stać perfumy.

    • drobiazg, wprawdzie pewności absolutnie nie ma, ale przy zachowaniu optymalnych warunków – na 99% znacznie a nawet wielokrotnie dłużej, niż wynosi minimalny okres zużycia, liczony od otarcia/pierwszego użycia. pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: