Napisane przez: pirath | 8 listopada 2013

najpiękniejsze perfumy jesieni…


Dziś nie będzie o żadnych konkretnych perfumach… dziś odpoczywam i oddaję się błogiemu nieróbstwu… ale szczerze Was zachęcam, do przełamania oporu przed aurą za oknem – ubierzcie się ciepło i idźcie pospacerować po parku albo lesie… jest tam wciąż pięknie i pachnie po prostu niesamowicie…

Zastanawialiście się kiedyś jak powinny pachnieć Wasze ulubione perfumy?… czy byłyby zwitkiem ulubionych nut zapachowych, a może dopieszczonym koncentratem ulubionej woni, pamiętanej przykładowo z dzieciństwa?… abstrahując od perfum, każdy z nas ma swoje ulubione zapachy – takie które nas koją, wyciszają, przywołują uczucie błogości, albo po prostu mile się kojarzą… to może być zapach świeżo upieczonej szarlotki, świeżego chleba, parzona kawa, skoszona trawa, palące się ognisko, zapach nasmarowanego oliwką niemowlaka, kwitnący bez, zapach powietrza po burzy, wiosenna łąka, zapach skórzanej kurtki, tankowanej benzyny, upranego prania – po prostu cokolwiek…

drzewa jesienią

A ja dziś poczułem w naturze moje wymarzone perfumy – pachnące moją ukochaną porą roku, jesienią… po pracy postanowiłem się wybrać na spacer i pojechałem wieczorem pospacerować, nad duże jezioro Turawskie, pod Opolem… człapałem sobie nieśpiesznie, delektując się wszelkimi zapachami jesieni – aż w pewnym momencie do mych nozdrzy dotarł niesiony wiatrem, cały ich bukiet… generalnie cokolwiek robię, zwracam sporą uwagę na zapachy otoczenia, wciąż analizuję to co czuję, nawet nie do końca świadomie – ale czując tę woń oniemiałem i stanąłem jak wryty… poczułem wyraźnie kilka nakładających się na siebie woni, tworzących przecudnej urody kompozycję zapachową – wyrażającą niemal wszystko co kocham w polskiej jesieni…

jesień nad jeziorem

Był więc niesiony tuż nad ziemią dym z pobliskich domków letniskowych, ogrzewanych palonym w kominku drewnem… był też zapach wilgotnego igliwia i opadłych liści z otaczających mnie drzew, ich wilgotne od deszczu pnie, zapach mgły unoszącej się nad spokojną taflą jeziora i odległa woń przygasającego ogniska, w którym ktoś pali opadłe liście… coś niesamowitego… uwielbiam każdą z tych woni, ale wszystkie razem zagrały po prostu fantastycznie… jeśli mógłbym skomponować swoje własne perfumy, pachniały by właśnie jesienią – i dokładnie tak, jak je dziś poczułem… i jak tu się dziwić, że Black Turmaline Oliviera Durbano jest moim signature scent – skoro zawiera niemal wszystko co wymieniłem i do tego wieńczy to wszystko moim ukochanym kadzidłem?… 😉

jesienny las

a jak i czym pachniałyby Wasze wymarzone perfumy?…

Reklamy

Responses

  1. Ja także najbardziej lubię jesień, właśnie ze względu na zapachy, jakie ze sobą niesie [„romantycznie” zwiędłe kwiaty i gnijące liście przymrożone w listopadzie 😉 ].
    Wciąż natykam się na zapachowe „graale” , ale nie znalazłam jeszcze tego naj naj.I chyba nie znajdę, jak ostatnio myślałam. Szukam ideału, ale on istnieje w złożeniach. Wywąchuję go w połączeniach perfum.
    Na pewno ulubioną i wiodącą nutą w poszukiwaniu ideału jest zapach piwnic w starych kamienicach, zapach charaktetystyczny dla starych kościołów, zamków, bibliotek, muzeów, gdzie wyczuwam wonie drewna przesiąkniętego kadzidłem, palącymi się świecami, wilgocią kamienia, znajdzie się w tym zbiorze miejsce dla starego papieru, To są moje miejsca , dlatego nietrudno domyślić się, że szukam odtworzenia ich zapachu w perfumach.
    Lubię też ciepłe kompozycje, te kwiatowe i słodkie, ale to już inna baja.
    Pozdrawiam wszystkich wielbicieli jesieni 🙂

    • widzę, że mamy zbieżne gusta, no cóż mogę Ci polecić przede wszystkim zgłębianie niszy… nawet jeśli nie wszystko na raz, to sporo jesieni tkwi w niszowych flakonach… 😉
      również pozdrawia, niepoprawny melancholik… 🙂

    • No niszę zgłębiam przede wszystkim. Mainstream raczej nie byłby w stanie zaspokoić gustu wielbicieli stęchłych piwnic, gnijących kwiatów i liści czy dopalających się zniczy na cmentarzu 😀
      Ideałów spotkałam wiele, ale chwilowych, ulotnych. Nie raz krzyknęłam „znalazłam Graala!!!” , by po jakimś czasie uznać, że jednak nie jest to coś, przed czym będę klęczeć do końca życia, ale jeśli go znajdę, to tylko w niszy, bez dwóch zdań.
      Pozdrawiam 😉

  2. Od września do końca listopada doświdaczam wewnętrznego spokoju połączonego z olfaktorycznym spełnieniem… to pora roku typu premium… jak trzydziestolenia Starka…

    Także pozdrawiam entuzjasów zapachu ,barwy i przstrzeni… 🙂

    • otóż to… 🙂 wiosna pachnie niewinnością, lato dojrzałością a jesień przemijaniem… i o ile pierwsze dwie pory aż tryskają życiem, młodością i świeżością, mi dopiero jesienią najprzyjemniej się oddycha… 🙂
      również pozdrawiam… 😉

  3. trzydziestoletnia* / entuzjastów* / przestrzeni* … wybaczcie emocjonalne podejście… 🙂

  4. moim szczęściem jest mieszkanie poza miastem stąd zapachy natury są mi bliskie – wiosną pachnie mi bez i rzepak, latem siano, jesienią mój ogród wypełnia zapach liści i pieczonych ziemniaków na ognisku, zima pachnie mi pomarańczą, cynamonem i goździkami 🙂 Rzeczywiście las to idealne miejsca na odkrywanie zapachów jesieni

    • strasznie Ci zazdroszczę kontaktu z naturą… ja do lasu muszę pojechać by nim pooddychać, ale przynajmniej ma to tę zaletę iż woń ta nigdy mi nie spowszednieje i cieszę się za każdym razem naturą od nowa, chłonąc każdy jej detal… 🙂

  5. …że tak romantycznie dodam – nie ma to jak zapach wiatru 🙂 i to w każdej wersji:
    – summer – zapach wiatru z dominującymi nutami skoszonej trawy,
    -aqua – z dominującą bryzą morską, do tego zapach olejku do opalania na pięknej kobiecie oraz nuty nagrzanego piasku,
    – noir – wiosenno-letni wypad na starówkę malowniczego miastecznka na południu europy – chłodny zapach starego drewna z otaczających zabytków wymieszany z morzem wszelakich przypraw, które wystawione są na niezliczonych straganach, do tego palone wokół kadzidełka
    – sport – zapach spalonej słońcem ceglanej mączki na kortach z pobrzmiewającywi w tle nutami kwitnących wokół lip,
    -edt – zapach wiatru hulającego po miejskim parku
    -edp – zapach wsi (bez akordów obory i inwentarza 😉 )
    – perfumy – wlasnie zapach lasu jesienią tudzież wiosną
    – absolut – ognisko w lesie
    – city – zapach rozgrzanego asfaltu w figlarnym połączeniu z miejską zielenią
    – gourmand – gdy niespodziewanie zaskoczy nas powiew z pobliskiej kawiarni/cukierni

    I wszystko to atakuje nas przeważnie z zaskoczenia, co jest najlepsze w tym wszystkim. Któż z nas nie lubi niespodzianek? 😉

  6. -noir to oczywiście wypad nie wcześniej niż 23.00. wtedy lekki chłód daje odsapnąć od upałów. na starówkę wylegają wszyscy, zwłaszcza autochtoni, dla których to „środek dnia”. wtedy na prawdę można doświadczyć wszelkich zapachów w całej okazałości. temperatura pozwala im zademonstrować cały ich potencjał. to chyba moja ulubiona wersja wiatru. na skórze wciąż czujemy się „spaleni słońcem”, wtedy każdy podmuch od morza przynosi ulgę, do tego niesie z sobą wspaniałe zapachowe niespodzianki. pisząc to znowu jestem w Rethymnonie na Krecie 🙂

    • pięknie i szeroko wyrażone spektrum doznań… mnie bardzo intryguje ta woń miasta… ciekawe jak by pachniało miasto? rozgrzanym asfaltem, spalinami (niektóre pachną dość przyjemnie), tankowaną benzyną, wielkomiejskim kurzem, odrobiną detergentów, nielicznymi, rozmokłymi po deszczu trawnikami i zapachem wydobywającym się ze sklepów i restauracji… ciekawe czy ktoś kiedyś porwie się na oddanie zapachu miasta… może Demeter?

  7. Świeże jesienne powietrze + dym ze zniczy. Lubie 1 Listopad i ten zapach unoszący się nad cmentarzem w tym dniu gdyby istniały takie perfumy kupił bym bez wachania

    • o tak, zapach polskich wszystkich świętych to prawdziwa orgia i coś fantastycznego… gasnące kwoty, ciepły wosk, igliwie i kwiaty i zazwyczaj zawiesina z opadłych liści i wilgotnych od deszczu drzew… a nie jakieś amerykańskie g… z importu – Halloween, nijak nie pasujące do naszej kultury i tradycji (pomijaj aspekt sakralny)… przejęliśmy ich g… jedzenie, badziewny model rozrywki, tandetną modę i styl życia, a teraz jeszcze mamy świętować na ich modłę? zastanawiam się czemu wszelkiej maści badziewie z taką łatwością i bezmyślnie znajduje podatny grunt na naszym poletku? czyżbyśmy byli takim zaściankiem, że nic głębszego i swoistego nie ma szansy się uchować? egzotyka? Ameryka nie jest egzotyczna, ona jest po prostu tandetna… 🙂

  8. Ja uwielbiam zapach jesieni, ale najbardziej jesiennymi perfumami są dla mnie encre noire od lalique, pachną tym wszystkim, czym pachnie jesień. Są piękne 🙂 Piękne tak jak jesień 🙂

    • o tak Encre Noire przepięknie pachną jesienią… te perfumy bardzo lubią wilgoć, więc tą deszczową porą prezentują się naprawdę pięknie… 🙂

  9. Zgadzam się z Tobą we wszystkim co napisałeś .Niestety innym się to chyba podoba!

    • całkiem możliwe, ale abstrahując od gustów – gdyby ten zapach był tak porywający, to sprzedawałby się równie dobrze i byłby równie popularny jak niedościgniony protoplasta, a coś mi się wydaje że hiciorem to on nie jest… 🙂

  10. Masz na myśli Bois d`Ascese ? Bo nie jestem pewien o którym zapachu piszesz.

    • miałem na myśli Armani Prive Bois d’Encens 😉

  11. Jakie szczęście że do lasu mam pieszo dwie minuty… Czasem nawet miewałem takie poczucie że gdyby nie było go obok to już dwano bym nie istniał w tym udanym społeczeństwie. Ile to razy uciekałem do lasu by siebie ukoić, ogarnać i zrozumieć ludzkie problemy z innej perspektywy…
    Jeśień i moją ulubioną porą jest mimo że od natłoku myśli, ich głebi i uczuć jakie ogarniają tego czasu mój umysł nierzadko popadam w ‚specyficzną’ depresję. iBądź tu wrażiwcem…
    Zapachy, kolory, mistyczne stany ducha, momenty niesamowitych uniesień i rachunek życia. Tak przemijanie. Niebawem przekraczam kolejną cyfrę z przodu.., w co nie wierzę! Tyle osobowych skrajności wciąż mną miota.

    Chyba zbyt wiele jest zapachowych wspomnień z ukochanego dzieciństwa które mogły by być zamknięte we flakonach jako oddzielne historie i pachnidła, by wybrać jeden jedyny… Bo nieporozumieniem byłoby dla mnie faworyzowanie któregokolwiek z nich. Owszem i mogła by to być kompozycją tematyczna wykreowana, artstyczna wizja zbudowana na bazie konkretnych nut. Tych dostępnych jak i tych z których nie łatwo wydobyć aromat metodami poznanymi dotychczas. Dobrze że jest Head Space 😛

    Naprawdę Zbyt wiele piękna dookoła!
    Nie potrafię mieć swojego Signature Scent…

    No i koniecznie muszę powąchać naoliwionego niemowalaka…Co do łatwych nie należy bo próbek w net niet. A i na codzien można zostać conajmniej dziwnie odebranym w takim akcie…

    P.S. dziś poznałem Tourmalina z pierwszego tłoczenia i powiem że inaczej wyobrażałem sobie ‚zapach napalmu o poranku’. Muszę zrobić test bezpośredni dwóch wersji jednocześnie by wychwycić różnice.
    A póki co pozdrawiam z najpiękniej tlącego się lasu świata. aVe 🙂

    • zazdroszczę Ci tak krótkiego dystansu do lasu… ja muszę kwadrans jechać samochodem, lub dłużej jeśli nie chcę po kostki tonąć w śmieciach i zużytych kondomach… 🙂

      też lubię wyciszać się i rozmyślać na łonie natury, najlepiej z dala od ludzi… i znam też tę specyficzną depresję, to się nazywa melancholia i bardzo lubię ten stan… 🙂

      jestem ciekaw czy stary i nowy Turmalin wąchane jednocześnie pachną z początku rzeczywiście tak szokująco odmiennie… ja starą wersję pamiętam jak przez mgłę i choć obecna rzeczywiście znacznie zelżała, to jednak dalej jest już dokładnie tak jak lubię… i zapachem napalmu o poranku też bym tej woni nie określił… 🙂

      p.s. czyżby nadchodziła „trójka” z przodu i związany z nią kryzys wieku średniego?…

  12. Mam poczucie gdzieś wewnętrznie że to nie kryzys a świadomość skutków pewnych działań i obecnego stanu za pośrednictwem tych doświadczeń wykreowanego… Czas na poważne zmiany. ..Zarazem czuję wiatr w żagle. Życie jest piękne!

    Na pierwszy rzut nosa stary Turmalin nie różni się tak jak się tego po nim spodziewałem. Więc chyba dlatego też mogę śmiało delektować się obecną wersją bez większego żalu. Ale podejdę jeszcze nie raz do niego by to w pełni zweryfikować. 😉

    • tak właśnie obstawiałem… 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: