Napisane przez: pirath | 9 listopada 2013

Dior – Fahrenheit Absolute, czyli minimalizm według Demachy…


Wiecie co jest prawdopodobnie (moim zdaniem) największą wadą tych perfum i przyczyną, dlaczego są tak mało znane i popularne?… ich niepozorne brzmienie, zwłaszcza otwarcie… ciche, zdawkowe, pozbawione spektakularnej, czarującej dźwięczności – którą zazwyczaj ujmujące i apetyczne otwarcia, zjednują sobie rzesze przyszłych nabywców… statystyczny nabywca chwyta za popsikany papierek, wącha, zachwyca się i wychodzi z perfumerii z jakimś skrojonym na miarę hiciorem – bo zgodnie z intencją producenta, porwało go właśnie ujmujące otwarcie i łatwy, przyjemny bukiet… to nic, że zniknie ono po kilkunastu sekundach, może kwadransie podobnie wybrzmiewającego bukietu – ale doszło do sprzedaży, czyli nadrzędny cel został osiągnięty…

Dior - Fahrenheit Absolute

Z perspektywy czasu żałuję, że nie poświęciłem Absolute więcej atencji, ale jak to mawiają – co ma wisieć nie utonie, choć mirra od Diora nie zaintrygowała mnie na tyle, aby mieć ją w swojej kolekcji… zapach sprawia wrażenie bardzo tajemniczego i zamkniętego w sobie… wybrzmiewa swym bukietem jakby niechętnie, nieśmiało i półgębkiem… trzyma się raczej blisko skóry, stroni od wzbudzania sobą uwagi i generalnie sprawia wrażenie jakby popadł w niemoc i apatię… wąchałem Absolute ponad pięć lat temu, a jakże z blotera – ale wówczas nie wywołał we mnie jakichkolwiek emocji i chęci poznania go bliżej… w moim odczuciu jego motyw przewodni jest po prostu zbyt płaski i lakoniczny jak na standardy Diora i nazbyt wyszukany (niszowy) jak na standardy perfum komercyjnych…

reklama Dior - Fahrenheit Absolute EdT

Wypada wspomnieć, że Absolute choć z nazwy Fahrenheit, nie ma nic wspólnego z ze swoim wielkim przodkiem i moim zdaniem nie tyleż nie zasługuje – co nie powinno się tytułować go zaszczytnym imieniem przodka, po którym odziedziczył niewiele poza kształtem flakonu… jedynym wspólnym mianownikiem obu kompozycji jest fiołek (stawiam też na obecność lawendy) – ale umówmy się, że jedna jaskółka wiosny nie czyni… ale marketing rządzi się swoimi prawami… Absolute pachnie niewymuszoną, neutralną mirrą i kadzidłem w naturalnej, nieprzetworzonej formie i całkiem unplugged… jego otwarcie, nieznacznie tylko rozświetla odrobina lawendy i ledwie wyczuwalne tchnienie ciepłego drewna różanego – ale i ten niuans, podobnież jak wyczuwalna przez chwilę pudrowość irysa, szybko milknie… sercem i istotą tej kompozycji jest mirra – skromna, cicha i wstrzemięźliwa, dopełniona minimalną ilością kadzidła… ale to nie są tlące się i dymiące żywice – tu sprawiają raczej wrażenie ambrowo bursztynowych, cichych i balsamicznych… to dlatego kompozycja sprawia wrażenie ospałości i małomówności, gdyż Demachy (nadworny perfumiarz Diora) postanowił postawić na naturalność i prostotę, która przekłada się w prostej linii na takie, a nie inne doznania…

mirra

Zapach rozwija skrzydła, nabiera głębi i daje się poznać od lepszej strony, dopiero w swym w pełni dojrzałym stadium… dopiero wówczas pojawia się słodkawy akcent ambrycedr i odrobina subtelnej woni, dobiegającej z wygaszonej już jakiś czas temu kadzielnicy – nadających kompozycji nośności, głębi i ciepła… zwróćcie proszę uwagę, na kolorystykę promującego zapach plakatu… ta kolorystyka, ciepła, stonowana i głęboka, jak najbardziej znajduje odzwierciedlenie w spokojnym, zdystansowanym bukiecie tych perfum – tyle, że trzeba na nią chwilkę poczekać… do tego dochodzi umiarkowana, bardzo powściągliwa projekcja, choć jak przystało na standardy marki, zapach jest bardzo trwały – ale czasem trzeba chwilkę poczekać, aż łaskawie buchnie swym szlachetnym ciepłem z nad skóry…

reklama Dior - Fahrenheit Absolute

To prosta, ale jednocześnie wyrafinowana i szlachetna kompozycja, oparta na nutach drewien i żywic, więc czemu jest tak mało znana i zupełnie ją zignorowałem?… sądzę, że jest nazbyt lakoniczna w swej pierwszej fazie, przebiega zbyt spokojnie i zdawkowo, brakuje w niej spektakularnych, czytelnych i jasnych akcentów, w postaci ziół i cytrusów – jest nazbyt wysublimowana, dyskretna i wyszukana, co bezpośrednio przekłada się na jej nikłą popularność, gdyż próżno w niej szukać spektakularnych, porywających i przykuwających uwagę akcentów… pomimo iż bardzo cenię sobie brzmienie klasycznego Fahrenheita i wersję Aqua – ta wersja do mnie nie przemawia… wydaje się zbyt odległa od kanonów zarówno mainstreamu, jak i niszy… Absolute usytuowano gdzieś pośrodku i choć ma coś w sobie, nie kupuję stylistyki tych dyskretnych perfum – zwłaszcza, że ich szumna nazwa, niezbyt pasuje i wyraża charakter z którego ongiś zasłynął Fahrenheit… jednym z największych plusów tej kompozycji jest pięknie ujęta i  bardzo długo wybrzmiewająca nuta kadzidła w schyłku kompozycji…

reasumując: bardzo cichy, dyskretny i zdystansowany zapach – osnuty na nucie małomównej mirry, z odrobiną równie wysublimowanego kadzidła – dopełnionego odrobiną lawendy, fiołka i ambryAbsolute nie ma zbyt wiele wspólnego ze swym sławnym przodkiem i jego nazwa nie bardzo mi pasuje do charakteru Fahrenheita, mainstreamu i niszy… tym niemniej zapach ma szansę zachwycić miłośników niezbyt widowiskowych ujęć żywic – popadając raczej w brzmienia bursztynowe, niż stricte żywiczne

przypomina mi: z charakteru, dyskretnego i wstrzemięźliwego, choć nie pozbawionego głębi i tajemniczości – ociera się o zamszowego CK Dark Obsession i lawendowo ambrową Pradę Luna Rossa Extreme… a idąc w stronę nuty przewodniej, przypomina mi trochę bardziej mirrowego niż goździkowo kadzidlanego Isos’a od Farmacia SS oraz bardzo dojrzałe stadium La Liturgie des Heures od Jovoy’a… ciężko mi jednoznacznie przyrównać te perfumy do typowo mirrowych tuzów, gdyż nie miałem z nimi dotąd bliższej styczności…

2009

Francois Demachy (Fahrenheit Aqua, Dior Homme (2011), Sport i Intense (również edycje 2011), Fahrenheit 32)Dior - Fahrenheit Absolute EdT

Skład: kadzidło, mirra, agar, fiołek,

Advertisements

Responses

  1. Mnie się za to spodobał na tyle że zawsze będzie częścią mojej kolekcji i faktycznie ociera się o nisze. Na mnie nie jest bliskoskórny ale ma kapryśną trwałość , raz trzyma się cały dzień innym razem 5-6 godzin. Dziś nosze Bois d`Asceze od Neomi Godsir i chyba się porwe na flakon lub odlewke bo uwiodła mnie ta wędzonka . Co do Russe i A Gold musze przyznać że trafiłeś w 100%

    • nie wątpię, że Ci się podoba, wszak jest całkiem zgrabny, dyskretny (jak na Diora i mainstream), ale mi właśnie przeszkadza w nim ten brak zdeklarowania… finiszuje całkiem niszowo, pięknym kadzidłem i do tego jest bardzo trwały (u mnie około 10 godzin) ale czegoś mu brakuje… cieszę się że Ci się spodobało Gold, to kwintesencja orientu, bez popadania w powoli mnie obrzydzające połączenie róży z oudem… 🙂 a znasz Jubilation męskie od Amouage?

  2. No popatrz, a dla mnie mają w sobie całkiem sporo z pierwowzoru, co mi się nawet podoba, nie powiem. Niestety, również oczekiwałem czegoś mhrrroczniejszego i zdecydowanie mocniejszego w odbiorze, dla mnie jest zdecydowanie zbyt grzecznie (ale mimo wszystko cieszę się ze swojej używki, używam rzadko, ale z prawdziwą przyjemnością) 😉

    • otóż to… gdyby były mroczniejsze, bardziej wyraziste, no cokolwiek… do tego to swoiste „zawieszenie” pomiędzy mainstreamem i niszą… w moim odczuciu już Aqua ma więcej wspólnego z Fahrenheitem niż Absolute… fiołek i lawenda to deczko za mało by coś określić pełnoprawnie mianem pierwowzoru, nie zachowując nawet wspólnego akcentu przewodniego, tym bardziej że mi Absolute kojarzy się pośrednio z Intense i Extreme, wiec spodziewałem się pójścia w tę stronę, a nie brzmienia stricte Absolutowego (absynt, piołun, ambra, gęsta ja smoła lawenda)…

  3. Zacząłem czytać Twoją recenzję – czytam…. czytam, jestem w 3/4 tekstu… i coś tu nie tak… bo się zgadzam ;]. To co Ciebie nie porywa, dla mnie jest zaletą. Minimalizm, brak zamaszystego ogona, tylko kokon otaczający nosiciela, to dla mnie plusy. Mówi się także, że minimalizm często towarzyszy dzielom Elleny – wg mnie jest to często pozytywna strona perfum, a nie ich wada.
    Tutaj mamy do czynienia z mirrą, kadzidłem a także agarem. Ja przynajmniej agar wyczuwam (i nie jest to podświadome oddziaływanie Fragranitiki ). Jak pisałem, jest to jeden z ciekawszych zapachów zawierających oud. Jego słodka strona została tutaj zagłuszona przez mirrę i kadzidło. Agar stoi sobie melancholijnie w tle, podobnie jak model stoi w oddali na magmowym klifie. Dla mnie to najlepsza część tego zapachu. Drzewne nuty oraz fiołek to dość mocne nawiązanie do oryginału. W porównaniu z pierwowzorem brak tutaj nut skóry. Podobnie jak kiedyś F. wyłamał się z mainstreamowych kanonów, podobnie FA stoi właśnie na krawędzi (znów piękne nawiązanie do genialnego plakatu) mainstreamu i niszy. Sam to zresztą dostrzegłeś. Dla mie jest to kolejny plus.
    FA przywrócił linię F do życia… Po slabym summer z 2007 (pozostałych wersji summer nie testowałem, jednak sadzac po komentarzach sa conajwyzej srednie), poprawnym acz niezachwycajacym F32, pojawia się FA.
    To jak powrot czlonka rodziny, ktory zjawia sie po latach w progu domu. Osobnik ów nosi kilkudniowy, zadbany zarost i garnitur skrojony na miare. Jest spokojny, nie wykonuje gwałtownych i nerwowych ruchów, nie podnosi głosu.. W jego poczynaniach widać jedna pewność siebie Na twarzy ma wypisaną również głęboko skrywaną tajemnicę.
    Po FA w drzwiach pojawia się się hipster odziany w rurki, różową bluzę z kapturem. W rękach trzyma Ipada mini i styropianowy kubek ze starbucksa… Nestor rodu (F), siedzący przy swoim dębowym biurku przerwał na chwilę pisanie przemyśleń w swoim oprawionym w skórę notesie. Uniósł głowę i przez kłeby dymu z kubańskiego cygara spojrzał z politowaniem, aczkolwiek i miłością na swego syna Aqua F ;]

    • żeby była jasność minimalizm bardzo sobie cenię (zwłaszcza ten Ellenowy) i absolutnie nie traktuję tego jako wadę… wadą jest natomiast dla mnie brak charakteru i cech indywidualnych – zwłąszcza w przypadku perfum noszących tę nazwę… minimalizm to nie cichość i zdawkowość w epatowaniu bukietem – to umiejętność zrobienia czegoś ciekawego, niepowtarzalnego i swoistego przy pomocy niewielkiej ilości nut… a ciężko określić Absolute mianem czegoś niepowtarzalnego, wyrazistego, swoistego i na długo zapadającego w pamięci… nie chcę pisać, że te perfumy mnie znudziły, bo tak nie jest, ale nie wywołały u mnie emocji i uczuć, co uważam za ich największy grzech… bo zapach pozbawiony charyzmy i wyrazu niewiele sobą wyraża, więc w moim odczuciu niezbyt nadaje się do wyrażania swego nosiciela…

      ja tu oudu nie czuję, owszem to może być wina odmienności skóry, ale umówmy się, mirra jest znacznie delikatniejsza od oudu, więc to ją powinien zignorować mój nos, no chyba że mam tak diabelnie zdolną skórę, lub aż tak jestem oudem przesycony, że zaczynam ignorować jego obecność w perfumach… uwielbiam mirrę i kadzidło, ale lubię czuć że te nuty żyją, a nie snują się beznamiętnie po skórze… wspomniałeś o fiołku, owszem, jest tu, podobnie jak stanowiąca jeden z elementów klasycznego Fahrenheita lawenda, ale Fahrenheit to oprócz fiołka i lawendy – przede wszystkim głóg, muszkat, skra i jaśmin, których tu po prostu zabrakło… dlatego pomijając różnice pokoleniowe wynikające z wieku dzielącego obie kompozycje jestem tymi perfumami po prostu zawiedziony, głównie przez pryzmat niemiłosiernie naciągniętej semantyki nazwy Fahrenheit… 🙂

      a co do przywracania linii F do życia… Fahrenheit to kwintesencja męskości i jeden z najlepiej rozpoznawalnych perfum na świecie… on zawsze sprzedawał i będzie sprzedawał się świetnie, jeśli coś w tej rodzinie kulało to właśnie 32 i FA, które popularnością i pięknem kompozycji nie dorastają protoplaście do pięt i właśnie dlatego linia kuleje… 🙂

  4. Dla mnie zawsze będzie się ten zapach kojarzył ze skrzynką nadpsutych śledzi… Za każdym razem czuję ten smród. Nic nie poradzę 🙂

    • ekhm, RoQ jesteś swoistym żyroskopem perfumeryjnym… jeśli Tobie coś się nie podoba to znaczy, że jest dobre – wiec chyba zweryfikuję moja ocenę Absolute… 🙂

  5. Niestety jeszcze nie było mi dane go poznać za to po poznaniu Russe i Bois d`Ascese poważnie myśle nad flakonami tylko te ceny za 50 ml mnie dobijają ale takie są uroki niszy .

  6. no właśnie ceny zabijają, ale osobiście nie dałbym za Armaniego tych pieniędzy… przemyśl i powąchaj w Douglasie Embers od Rouge Bunny Rouge, jest bardzo do Armaniego podobny i nieco tańszy… 🙂

  7. Ale to nie Armani tylko Naomi Godssir

  8. Wybacz błąd Naomi Goodsir

    • he he, tego z kolei ja nie znam, no to sobie pogadaliśmy… 😀

  9. Pirath znasz może Tubereuse Animale od Histoires de Perfums bo w perfumerii zapewniano mnie że to męski zapach a na Fragrantice pisze że damski i mnie też sie takim wydaje i jak lubie elixsir des merevilles tak nie wiem co z tym pierwszym zrobić .

  10. pojęcia nie mam, bo jeszcze tego nie wąchałem – ale tak naprawdę w przypadku niszy większość perfum ma umownie zdeklarowaną płeć docelową i zazwyczaj są to uniseksy… musisz sam na czuja określić czy dany zapach Ci leży i nie sugeruj się za bardzo co napisał w dossier producent, ani tym jako „co” sprzedaje to perfumeria, bo to bardzo umowne i subiektywne… 🙂

  11. Kurcze jeśli mam go traktować jako uniseks to i tak ma zbyt mocny przechył na damską strone niby to tylko 14 ml ale nie widze siebie w tym zapachu dam mu jeszcze jedną szanse choć nie spodziewam się cudów

    • Jako, że to rodzina Fahrenheit więc należy się dłuższy wpis. Historia fenomenu jest bardzo ciekawa. Jak wiemy powstał pod koniec lat ’80 (1988). Był to czas przełomu epok w męskich, mainstreamowych perfumach. Po latach męskich, wręcz samczych zapachach, których typowym przykładem był Kouros od YSL, zaczęły powstawać zapachy lżejsze, słodsze i sportowe. Ich typowym przykładem jest One z 1994r. W 1988 powstał także Cool Water, który dość mocno korzysta z Green Irish Tweed. To był okres perfumowej pierestrojki.
      Ówczas nie było takiego zalewu produktów i informacji jak to mamy w dniach dzisiejszych. Wtedy był czas na wylansowanie produktu i jego solidną promocję. Fahrenheit jest przykładem, że ludziom można wmówić i wepchąć wszystko – nawet nieznany, dziwny a zarazem fantastyczny, niszowy zapach. Genialna kampania reklamowa połączona z nakładem finansowym przyniosła rezultat. Na Basenotes czytałem wypowiedz jednego z członków, który powiedział, że w roku wydania F. był na wakacjach gdzies w tropikach i wszyscy tam w gorące wieczory pachnieli F. Czyż to nie jest przykład typowych lemingów? 🙂 F. na gorącą, wilgotną pogodę? Sądzę, że z tego względu pojawiały się późniejsze cięcia „ogona” w postaci reformulacji. Po prostu włodarze Diora starali dopasować się zapach do miary sukcesu, który osiągnął.
      Stąd również kastrowanie orygniału i wypuszczanie ulegliwych eunuchów w postaci wszystkich umilonych wersji summer i aqua. Jest to za wszelką cenę próba dopasowania kwaddratu do otworu trójkąta w znanej zabawie dla 2 latków.
      Dlatego zawsze będę bronił wersji Absolute. Trzeba mieć poprawkę, że powstala ona w czasach, gdy wszystko wiruje w niesamowitym tempie. Co dzien zostają wypuszczane nowe zapachy zarówno w niszy jak i mainstreamie. To nie te czasy gdy Edmond Roudnitska kilka lat pracował na jednym zapachem – Eau Sauvage.
      Musimy też mieć poprawkę, że coraz trudniej zaskoczyć odbiorców (a zwlaszcza perfumowych maniaków) czymś nowym. Powstały już praktycznie wszelkie kombinacje wszelkich składników i nut zapachowych. Efekt „WoW” będzie zoraz rzadszy…
      Jak wyżej wspomniałem, dlatego wersja Absolute się broni. Pozostała tematycznie w ciepłych, drzewnych krękach. Nie jest wpychana w miejsce gdzie po prostu nie pasuje. Nie mamy tutaj do czynienia,wciskania dobrze ubranej osoby pod krawatem na plaże (aqua) czy basen (summer).
      Jednocześnie twórca nie zamknął się w klatce stworzonej z nut oryginalnej wersji. Utrzymał klimat, strefę działania, jednakże wytyczył nową trasę. Pamiętajmy też, że cały czas jest to strefa mainstreamu, gdzie target (ze, tak modnie i profesjonalnie powiem ;]) znacznie rózni się od tego z kręgów niszy.
      W moim przypadku FA może być zapachem stonowanym (do 3 psiknięć). Po dodatkowej aplikacji tworzy się potężny kokon, który towarzyszy mi do samego wieczora. Jest to zapach rozgrzanych kafli pieca, czy właśnie magmy. Te kilka składników (jeśli wierzyć producentom) stworzyły niesamowity, gorący a co ważne naturalny klimat. Nie ma tam nic co przywodziłoby mi na myśl laboratorium chemiczne.
      … i własnie dlatego Fahrenheit’owi Absolute bezapelacyjnie należy się godne imię oryginału.

    • Tomku, to proste, jeśli jakiś zapach Ci nie leży, nie czujesz się w nim zbyt komfortowo i swobodnie, zwłaszcza w kontekście płci – to po prostu sobie go odpuść… owszem płeć w perfumach to kwestia wysoce umowna, ale jak już wspominałem płeć mają nosiciele tych perfum i ich dobre samopoczucie z danym zapachem jest kwestią najistotniejszą… możesz owszem spróbować się przemóc jeśli bardzo Ci się podoba, ale na prawdę, nie rób niczego na siłę… 😉

  12. da_markos – ujmę to tak… owszem z wieloma aspektami Twojej wypowiedzi nie sposób polemizować ale mam dwa zastrzeżenia…

    po pierwsze Dior Fahrenheit jak na swoje czasy był swoistą rewolucją i jednocześnie zapisał się w panteonie perfum jako jedna z najbardziej charakterystycznych, rozpoznawalnych i popularnych kompozycji schyłku lat 80 tych i niemal całych 90-tych… mało który zapach może się pochwalić niesłabnącą popularnością na przełomie niemal dekady i taką liczbą naśladowców wśród producentów podróbek… jego bukiet, choć poddany licznym modyfikacjom wciąż się broni i wciąż posiada ducha pierwowzoru, którego złagodzono, gdyż drapieżna stylistyka lat 80-tych po prostu w latach 90-tych 10-tych i 20-tych obecnego tysiąclecia po prostu nie ma racji bytu… ale Fahrenheit wyznaczył modę i kanon dla rasowo męskich kompozycji i choć był w swoim czasie rewolucją, to niepowtarzalność jego brzmienia wciąż wzbudza zachwyt i wciąż znajduje oddaną rzeszę nabywców… ten zapach ma swój charakter, jest absolutnie niepowtarzalny i jest bardzo WOW!, czego nie można powiedzieć o innych członkach jego klanu…

    i tu dochodzimy do drugiego zastrzeżenia, a mianowicie zbieżności tematyczno stylistycznej… jeśli kupuję kolejną część powiedzmy Wiedźmina Sapkowskiego, to spodziewam się dobrego Fantasy z elementami porno – a nie 50 Twarzy Greya, albo przewodnika kulinarnego z Magdą Gessler… a tym czasem w Absolute nie ma niemal nic (a zwłaszcza przemyconego motywu przewodniego) z Fahrenheita, i choć rozumiem, że Demachy chciał zrobić coś innego – to co uzyskał choć ma niewątpliwie swój urok z Fahrenheitem ma tyleż wspólnego co ja ze stacją kosmiczną Alfa (oboje wytwarzamy własne pole grawitacyjne), więc umówmy się sentyment sentymentem, ale Absolute ledwie wpisuje się w stylistykę Diora, ale na nazwę Fahrenheit w moim odczuciu nie zasługuje… podkreślam raz jeszcze, że określona nazwa wręcz zobowiązuje dla zachowania określonej stylistyki, a jeśli nie ma miejsca to jest to zwykłe nadużycie ze strony działu marketingu… oczywiście masz prawo do własnej racji i szanuję Twoje zdanie, choć absolutnie się z nim nie zgadzam… 🙂

    • tak też się spodziewałem, ze jeden drugiego nie przekona. jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach. w większości się zgadzamy co do tego zapachu, jednak to co dla jednego jest plusem dla drugiego minusem 😉

  13. Ten problem już za mną flakonik ma już nowego właściciela . Wkrudce obejme własną flaszke Rousse .

    • no to gratuluję, fajnie że ktoś miał go jeszcze w ofercie 😉

  14. Zrób nalot na Sephore i oblukaj flakon Maseratti może Ci podejdzie według mnie jest dość poprawny

    • dzięki, zanotowałem… 😉

  15. Wymieniłem się z siostrą flakonami . Śmieszne jest to że nie wiedziałem że miała tego Lutensa tyle że we flakonie jest około 10ml na początek mi wystarczy ale i tak będe musiał kupić pełny flakon bo raczej szybko osusze to co jest we flaszce .Zamówie w Ambrozji puki jeszcze jest , żałuje tylko że poznałem go tak puzno i dziękuje że mi go poleciłeś

    • he he fajną masz siostrę, to znaczy ma dobry gust jeśli miała w zasobach Rousse, które powinno Ci na długo wystarczyć, bo to bardzo wydajne perfumy… zamawiaj, zamawiaj, zakładając że rzeczywiście jeszcze mają, więc najlepiej wpierw zadzwoń… 🙂
      p.s. drobiazg, cieszę się, że mogłem Ci pomóc 🙂

  16. Bez analizowania nut z zamkniętymi oczami rozpoznałbym że to Fahrenheit. 😉
    Choć fanem serii nie jestem to najbardziej lubię romantyczną wersję Aqua.
    A ten jest niemrawy i bez jaj przez co nijaki i nudny…

    • no ja miałbym niezłego ćwieka wąchając w ciemno Absolute, bo trudno w tych perfumach (pomijając skład na papierze), o klimaty Fahrenheita, a ze stylistyką Diora też nie ma zbyt wiele wspólnego… Dior robi raczej czytelne, wyraziste i swoiste perfumy, a Absolute jest dość małomówny i dyskretny… no ale jeśli tak go odbierasz, to nic tylko powinszować zmysłu… 🙂

  17. Raczej ma dobry gust, ma tylko kilka flakonów ten był jedynym niszowcem jakiego miała . A mówią że nie ma czegoś takiego jak zbieg okoliczności. Co do Ambrozji raczej mają Rousse bo tydzień temu zamawiałem u nich nietrafione Tubereuse Animale to mieli tego Lutka ale za to jest u nich kiepsko z Carbone

    • przecież na stronie mają Carbone…

  18. Owszem zwróciłem im uwagę na ten detal. Na stronie mają Carbone 40 ml w praktyce jednak jest problem z dostępnością. 100ml też nie było. Jest też problem z nabyciem innych zapachów w mniejszych pojemnościach choć na ich stronie niby są dostępne. Jak odbierałem od nich paczke to w środku był wykaz dostępnych w ich sklepie marek ,Balmaina na nim nie było więc może wycofali go z oferty

  19. to trochę irytujące, jak dane na stronie są nieaktualne… parę razy spotkałem się już z czymś takim w innych perfumeriach, że coś wisi a fizycznie tego nie ma… dlatego jak widzę coś „archeologicznego” wolę zadzwonić i zapytać, czy produkt jest naprawdę dostępny…

  20. Witam.Rzuciłem ŁOOOKIEM na tegoż bloga,przeczytałem kilka recenzji (szczególnie te dotyczące rodziny FARENHAJTÓW) i chciałbym wszem i wobec oznajmić,że lektura jest przyjemna,każda recenzja niezwykle profesjonalna&merytoryczna…swoją drogą nie wiedziałem,że o perfumach
    (bo w końcu to TYLKO ale też i AŻ – perfumy) można tak pisać….”pirath” – gratuluję stylu,poczucia humoru no i rzecz jasna tak obszernej wiedzy o perfumiarstwie wszelakim 🙂 …dzięki blogowi można zrobić rekonesans dotyczący upatrzonego zapachu (bo wiadomo,że i tak największe/decydujące znaczenie ma nasz własny zmysł powonienia potocznie zwany nosem he he…no i może jeszcze zasobność portfela $ heh) ale zawsze dobrze przeczytać jakieś obiektywne/subiektywne opinie eksperta….jeżeli idzie o perfumy,przyznaję bez bicia – jestem laikiem…zapach musi mi się podobać (choć to dość szerokie pojęcie) oraz dobrze by było gdyby był trwały…zwykły Fahrenheit i Absolute w 100% spełniają te kryteria…..podobają mi się i według mnie są dość (a nawet bardzo) trwałe……jako totalny amator chciałbym zapytać o 3-4 podobne zapachy do ww? pierwsze skojarzenia które przychodzą Ci pirath-cie do głowy?w sumie to nawet nie wiem,nie potrafię stwierdzić które składniki z F lub FA mnie urzekły,czy to jakiś poszczególny składnik (np.kadzidło..mirra itp itd) czy raczej całokształt…w każdym bądź razie podobają mi się i jestem ciekaw czy istnieją jeszcze jakieś podobne do nich pachnidła warte uwagi?
    pozdrawiam 🙂

    • Witaj, na wstępie dziękuję Ci za miłe słowa, cieszę się że moja pisanina komos na coś się przydała, tudzież zainspirowała do drążenia tematu… w noszeniu perfum chodzi właśnie o to by sprawić głównie sobie i przy okazji innym przyjemność i tak bym do tego podchodził… nie ważne jaka marka i półka, ważne by w danym zapachu było nam dobrze… oczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia, czyli dojrzewania własnych gustów i odkrywania swych preferencji, ja też kiedyś byłem laikiem, ale połknąłem bakcyla i stałem się swoistym perfumeryjnym geekiem… 🙂 co do Fahrenheita Absolute, to trudno znaleźć coś dosłownie podobnego, ale najbliżej (subiektywnie) tonacji tych perfum chodzą Paul Smith Men, Armani Eau Nuit, Bvlgari Man In Black i Prada Amber Intense… wszystkie kręcą się w mniej więcej podobnej ciepłej, kadzidlanej, subtelnie słodkiej tonacji i na pewno każdego z nich warto poznać… również pozdrawiam 🙂

  21. maRCin, sprawdź Calvin Klein Man,
    na mojej skórze pachnie tak że od razu myślę o starym dobrym Farenheit, kadzidlany z nutą słodyczy, bardzo ciekawy zapach. Jestem w trakcie testowania próbki i jeśli sprawdzi sie pod względem trwałości na pewno zakupię

  22. witam again.Dzięki za wszystkie odpowiedzi ”nie ważne jaka marka i półka, ważne by w danym zapachu było nam dobrze”…racja,zgadzam sie..ale nie oszukujmy sie,perfumy tanie nie sa heh dlatego ja zazwyczaj mam 1 (no góra 2) zapachy a oprócz tego ”jadę” na próbkach heh…po krótkim rozeznaniu i (m.in.również po lekturze tegoż bloga) zamówiłem takie próbki:
    YSL (Kouros ; Body Kouros)
    Lalique (Encre Noire ; Encre Noire Sport ; Equus)
    Hermes Terre d Hermes
    Guerlain Vetiver Classic
    Bvlgari Man
    wydaje MNIE się,że pachnidła te miały dość ciekawe opinie…(ponoć dobra trwałość a i zapachy dość charakterystyczne,niekiedy wręcz budzące ”kontrowersje” jak np. mityczna KURA yyyy znaczy się Kouros…albo Encre Noire (choć Fahrenheit w ogólnych opiniach też budzi troszku kontrowersje…albo się go kocha albo nienawidzi..ale mi np bardzo sie spodobał….ciekawe jak bedzie z tym kurosem czy encre),
    ciekaw też jestem Guerlain-a bo zapach podobno całkiem fajny,trwały a cenowo dość sympatycznie to wygląda….hmmm zobaczymy jak moje laickie nozdrza sklasyfikuję te zapachy heh)

    P.S w sumie to sam nie wiem które składniki w składzie perfum podobają mnie się najbardziej czy to np jakiś wetiwer,kadzidło,mirra,
    …a może benzoes,piżmo,cedr,skóra itp itd a czy Wy macie tak,że macie jakieś 2-3 ulubione składniki…na zasadzie,że jeżeli figurują one w składzie to istnieje duże prawdopodobieństwo że zapach przypadnie Wam do gustu (w najgorszym wypadku nie zbierze Was wymioty) 😉
    …doszedłem do wniosku,że żeby ogarnąć choć trochę (jakąś odrobinę…ale tak ciut,ciut) tematykę perfum to trzeba chyba jednak pracować w jakiejś perfumerii,ewentualnie mieć narzeczoną tudzież zonę która tam pracuje…w ostateczności może być teściowa he he ….ewentualnie chociaż sąsiadka….ot,tak mała dygresja he he motyla noga! ale ŻEM się rozpisał!
    pozdrawiam

    • też mógłbym sprzedać (teoretycznie) moją setkę flakonów i jechać na samych próbkach, bo dostaję ich więcej niż jestem w stanie zużywać, a co dopiero opisać… 🙂 kontrowersyjny i dyskusyjny może Ci się wydawać Kouros, bo to szczególny w odbiorze zapach, ale niewątpliwie będący istotą samczości w perfumiarstwie… Encre jest trudnym zapachem, ale tylko dla ludzi którzy preferują klasyczny mainstream i boja się dobitnych i głębokich ujęć… Guerlain Vetiver to również vetivera będąca też filarem Encre Noire, a zwróć uwagę jak dalece te dwa pachnidła się od siebie różnią… niby ten sam składnik, ale jakże odmienny efekt końcowy… z czasem jak nauczysz się rozróżniać i określać nuty zapachowe, sam dojdziesz do tego które i w jakim połączeniu najbardziej Ci odpowiadają, ale to kwestia czasu i cierpliwości… pamiętaj nic na siłę, to że jakiś zapach jest kultowy i ceniony – wcale nie znaczy że Tobie również musi się podobać…

  23. ”też mógłbym sprzedać (teoretycznie) moją setkę flakonów” …setkę? no to nieźle,ta liczba robi wrażenie 🙂 ….w moim wypadku ”setka” w najlepszym wypadku może oznaczać pojemność flakonu jednej sztuki perfum które posiadam he he

    ”bo dostaję ich więcej niż jestem w stanie zużywać” ale,o ile można spytać rzecz jasna,to tak zawodowo? pracujesz w branży perfumiarskiej? czy te miliardy/tony próbek to raczej tak np.po znajomości…na potrzeby perfumiarskiegoo hobby i tegoż bloga?

    ”z czasem jak nauczysz się rozróżniać i określać nuty zapachowe” hmmm..szczerze wątpię abym kiedyś (a przynajmniej w tej dekadzie he he) osiągnął choćby taki level…swoją drogą ciekawe jak się wybiera w życiu zawód: twórca/kreator perfum ….lub chociażby profesjonalny doradca/znawca perfum,taki kiper ino,że od perfum…ja widzę to tak,stoję ubrany w elegancki szyty na miarę garnitur,w jakiejś najbardziej ekskluzywnej,wręcz snobistycznej, perfumerii (nie w żadnej sieciówce),musiałoby by to chyba być w jakimś Paryżu
    …i omawiam/wygłaszam prelekcję na temat dowolnie wybranego przez klienta pachnidła heh….co do zamówionych próbek to przyznam iż jestem ciekaw tych zapachów

    P.S a wracając jeszcze do Fahrenheita a dokładniej mówiąc,a właściwie to pisząc,do całej rodziny Fahrenheitów…to zwykły F oraz Absolute mi sie podobają….F 32 – z opisów wynika,że jest raczej taki słodkawy,więc chyba nie przypadłby mi do gustu….ale ciekaw jestem F Aqua…na blogu pirath-cie opisałeś ten zapach dość pochlebnie….w sprawdzonej perfumerii internetowej (chyba,a przynajmniej mam taka nadzieję,zaufanej i uczciwej co do oryginalności zapachów) w której już zamawiałem i teraz również tam zamówiłem,próbki Aqua nie było….widziałem co prawda na allegro,ale jakoś nie jestem przekonany czy to oryginalne zapachy czy jakieś podróbki….
    pozdrawiam

    • ojejku, znam osoby które posiadają grubo ponad dwie setki 🙂 wszystko zależy od stażu i głębokości portfela… nie, nie pracuję w branży, ale i tak próbek i flaszek dostaję do testów więcej niż jestem w stanie przerobić… 😉 tu nie chodzi o level, tylko wybranie się na warsztaty zapachowe i poznanie jak pachną konkretne i najpopularniejsze nuty zapachowe „solo” abyś wiedział w przyszłości o czym mowa i z czym masz do czynienia.. nos w przeciwieństwie do oka i ucha można kształcić… 🙂 twórcy perfum zwykle nie używają perfum i nie jedzą nic co może zakłócić ich percepcję zapachową, odmieniając zapach skóry, lub wpływającego na powonienie… Fahrenheit 32 się nie przyjął i z tego co wiem, został wycofany… co do allegro to nigdy nie wiesz na co trafisz, zwłaszcza kupując od niepewnego sprzedawcy, ale problem dotyczy raczej popularnych zapachów, gdy Aqua pomimo nazw Dior w nazwie specjalnie popularna nie jest… ale bez wątpienia jest to jeden z ciekawszych (zwłaszcza Fahrenheitów) w ofercie Diora… również pozdrawiam…

  24. Sprawdź Aqua, warto


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: