Napisane przez: pirath | 10 listopada 2013

Xerjoff Join the Club (część druga), czyli Marquee, Shunkoin i Comandante!…


Dziś kolejna porcja zapachów z najnowszej linii Xerjoff – Join The Club… będąc gdzieś pośrodku oblatywania wszystkich dziewięciu próbek tej serii – pokuszę się o stwierdzenie, że uwielbiają tam kwiaty, zwłaszcza geranium, różę, irysa, goździka oraz wanilię… generalnie nie przepadam za woniami typowo kwiatowymi, gdyż zazwyczaj wypadają na moje skórze jako ździebko przeładowane makijażem i biżuterią matrony i jednoznacznie kojarzą mi się z kompozycjami dla dam – albo są po prostu przytłaczające, zwłaszcza gdy popadają w ciężkie nuty pudrowe i przekwitłe (częsta wada u róż, jaśminów i białych kwiatów), lecz tym nie sposób odmówić swoistej finezji i ujmującej lekkości…

Xerjoff Join the Club

Marquee, czyli klub teatralny…

teatr Moskiewski(tego się spodziewałem)

Osobiście nie odważyłbym się zaproponować okazałego bukietu kwiatów, jako kwintesencję zapachu teatru… użyłbym raczej aksamitu i pluszu, symbolizującego zapach lekko przykurzonej kurtyny, suchego cedru przypominającego zapach wysuszonych desek pokrywających scenę i odrobinę paczuli kojarzonej ze stęchlizną i starością bijącą od magazynowanych na zapleczu strojów i zapomnianych dekoracji… owszem, jeśli spektakl był szczególnie udany, z widowni lecą ku scenie wiązanki i bukiety – jednak ma to miejsce pod koniec spektaklu, a nie już na samym wstępie… najpierw czuję kwiaty, dosłownie tumult wszelakich kwiatów (z wiodącą różą i jaśminem) pochodzących prawdopodobnie od perfum, którymi pachną siedzące na sali panie i coś pachnącego jak Pronto do pielęgnacji powierzchni drewnianych…

teatr(a to zastałem)

To prawdopodobnie zapach zostawiony przez sprzątaczy, przygotowujących widownię na powitanie widzów… wprawdzie to nie kino, gdzie trzeba uprzątnąć tony opakowań po batonikach, popcornie i siorbanych w nieskończoność kubków po napojach – ale kurze i opalcowane, pokryte drewnem oparcia foteli wypada posprzątać… a jednak Marquee ma coś z klimatów teatralnych, gdyż w jego dojrzałej dosłownie pojawia się dziwna woń, jakby skórek suszonych owoców, a konkretnie jabłka – sugerująca obecność wetkniętego między obicie, a podłokietnik jakiegoś przeoczonego, przesuszonego ogryzka… nie powiem pachnie to dość oryginalnie, choć bukiet tych perfum jednoznacznie przywodzi mi na myśl kompozycję dla kobiet niż rasowy uniseks… u schyłku zapach wciąż wybrzmiewa lekko pudrową (czyżby był tu jakiś mim?) zawiesiną, z wciąż wybrzmiewającym akordem suszonych owoców

2012

Skład: czerwona róża, jaśmin, fiołek, nuty owocowe, nuty pudrowe, wanilia i szara ambra.

Xerjoff Join the Club Marquee

Shunkoin, czyli klub medytacyjny…

medytacja(tego się spodziewałem)

To mój dzisiejszy faworyt… prosty jak budowa cepa, dość monotematyczny, nieco słodki, niesamowicie apetyczny i zniewalający zapach, a do tego zaskakująco przyjemnie pudrowy – zupełnie jakby świeżo przygotowany, jeszcze ciepły budyń (tylko bez podtekstów) nie do końca rozpuścił się i zagotował w gorącym mleku… spodziewałem się inwazji kadzidełek, paczuli i sandałowca, suchej woni mat do medytacji, ewentualnie zapachu świeżo parzonej zielonej herbaty (która notabene też tu jest, choć nie zielona) – a zastałem jeden z najprzyjemniejszych zapachów typu gourmand (kulinarne i apetyczne wonie, kojarzące się jednoznacznie z jedzeniem i czymś smakowitym) jakiego dotąd nie doznałem… zapach będący czymś pomiędzy ryżem gotowanym na mleku, a budyniem śmietankowo waniliowym… no po prostu coś pięknego, aż zgłodniałem…

ciepły budyń(a to zastałem)

W otwarciu poczułem jakby mleczko figowo kokosowe, ciepłe, gęste mleko, jeszcze ciepły budyń śmietankowo waniliowy… w pierwszej chwili sądziłem, że zapach wyraża ducha południowej Azji i Indonezji (Tajlandia), pachnąc czymś w rodzaju mleka kokosowego, będącej podstawowym składnikiem słynnej zupy Tajskiej… ale nie, ten zapach emanuje tak wielkim spokojem, łagodnością i tak pięknie wycisza oraz nastraja takim pozytywizmem – iż jak ulał pasuje do klimatów wyciszających warsztatów medytacyjnych… w życiu nie czułem tak pięknej, wręcz śmietankowej figi… nie ważne czy te perfumy przywdzieje mężczyzna czy kobieta, na każdym zadziałają bez pudła i nie sposób odmówić sobie powąchania tego jowialnego kusiciela z bliska, albo przytulenia się… w fazie schyłkowej wciąż wybrzmiewa lekko „mącznymbudyniem (subtelny irys i figa) i stopniowo ustępuje miejsca nieco suchej, cichej i delikatnej – bardzo neutralnej nucie herbaciano drzewnej, w której objęciach gaśnie…

2012

Skład: liść herbaty, drzewo sandałowe, nuty drzewne, kwiat wiśni, olibanum, wanilia, korzeń irysa i nuty pudrowe.

Xerjoff Join the Club Shunkoin

Comandante!, czyli klub cygarowy…

klub(tego się spodziewałem)

Comandante to najbardziej złożona i zarazem intrygująca kompozycja spośród dziś opisanych…  stylistycznie ociera się o pachnące zjawiskowo i wręcz nierealnie dzieła Ramona Molvizara… zapach w swej początkowej fazie wybrzmiewa mocno ożywionym, nieuchwytnym akcentem mineralnym (to ten sam detal, wyczarowany za sprawą połyskującego i wibrującego geranium, a który znajdziemy w Terre Hermesa), zaś później staje się trochę podobny do goździkowego 40 Knots, z tej samej serii… bije od tych perfum nieprawdopodobna harmonia, subtelna szlachetność, pietyzm i dbałość o subtelnie wyrażone detale – a jednocześnie jest to pięknie skrojony uniseks… są tu kwiaty, nawet sporo, ale pięknie równoważą je wybrzmiewające w tej samej tonacji przyprawy, subtelnie dopełnione skórą, drewnem i żywicami

palarnia cygar(a to zastałem)

Z początku pachnie co najmniej dziwnie, bo przypomina mi starannie wysprzątane i wysterylizowane za pomocą kwiatowego Lizolu pomieszczenie, przygotowane na przyjęcie szczególnie wymagających gości… o dziwo nie znalazłem tu wiekowego drewna, przepastnych skórzanych mebli, kotar i ciężkich atłasowych zasłon w oknach… zapach zaczyna swój bieg bardzo skromnie, nie zapowiadając prawdziwej orgii w swej dojrzałej fazie – ale nawet wówczas nie przypomina stylowego, wypełnionego gryzącym dymem i wonią alkoholu wnętrza klubu dla nobliwych gentlemanów… owszem w fazie schyłkowej czuć lekko aromatyzowany tytoń śliwkowy, goździkowy i waniliowy, ale zapach sprawia wrażenie jakby członkowie klubu mieli dopiero przyjść – wciąż wybrzmiewając  subtelnymi pozostałościami z ich ostatnich posiedzeń… to niesamowicie wysublimowana, stosunkowo lekka kompozycja o bardzo wyrafinowanym i wszechstronnym bukiecie…

2012

Skład: tytoń, cedr, nuty przyprawowe, nuty kwiatowe, nuty owocowe, paczula, miód, skóra, wanilia i labdanum.

Xerjoff Join the Club Comandante!

Reklamy

Responses

  1. Shunkoin na poprawienie sobie humoru w zapasie, czemu nie 🙂
    Comandante za to że niebanalne i oryginalne się wydaje.
    Nie znam nic od Xerjoff ale coś podejrzanie i nieufnie patrzę na ich wczyny bez większej przyczyny…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: