Napisane przez: pirath | 16 listopada 2013

jak to jest z tym uniseksem?… czyli garść przemyśleń o perfumach uniwersalnych…


Wczoraj koleżanka powiedziała mi, że nie kupuje idei perfum uniwersalnych, gdyż nie wyobraża sobie używać i pachnieć tymi samymi perfumami, co jej mąż… wytłumaczyłem jej, że jej obawy są poniekąd bezpodstawne i oparte na tym samym założeniu, wedle którego nie powinno się kupować w ciemno perfum, które spodobały się jej na koleżance… to, że jakiś zapach podoba nam się na kimś, wcale nie znaczy, że na nas te perfumy będą pachnieć równie pięknie, a nawet podobnie… podstawa to test na własnej skórze, aby nie wtopić tak jak ja ongiś umoczyłem ze ślepym zakupem Diamonds for Men Armaniego

Hermes Voyage

Pamiętam jak podczas spotkania we Wrocławiu, skropiliśmy się z Sabbath Black Turmalinem Oliviera Durbano (no dobra, zlaliśmy się nim od stóp do głów) i pamiętam jakie było nasze obopólne zdziwienie, że na każdym z nas ten zapach pachniał zupełnie inaczej… u Sabbath BT wypadł bardziej miękko i słodziej – gdy u mnie zagrał ostrzej i bardziej spalenizną… niby te same perfumy, a pachniały na nas zupełnie odmiennie… to dowodzi tezie (pozdrawiam Tezę, na którym notabene nie rozpoznałem tego dnia dobrze mi znanego Opium od YSL i z bólem przyznaję, że na nim pachnie lepiej), że na każdym z nas dane perfumy zagrają nieco inaczej – bo co człowiek to skóra, inne jej właściwości i nawet te same perfumy układają się inaczej…

Un Jardin Hermes

W przypadku odmiennej płci, ta różnica prezentuje się jeszcze wyraźniej – więc uspokoiłem koleżankę, że nawet jeśli użyją z mężem tych samych perfum – to każde z nich będzie pachniało nimi inaczej, a nawet drastycznie odmiennie… jej delikatniejsza skóra prawdopodobnie spłyci i wysłodzi bukiet – gdy skóra męża wyostrzy ich brzmienie, wzmacniając projekcję określonych nut i samych perfum… więc bez obaw mogą sięgnąć po uniseks i choć będą pachnieć podobnie, bo każde z nich zostawi za sobą inaczej pachnący ogonek i nikt nie pomyśli, że pachną zawartością jednego flakonu… używania uniseksów naprawdę nie trzeba się bać… o tym czy jestem postrzegany jako mężczyzna decyduje moje zachowanie, maniery, osobowość, odpowiedni ubiór – a nie rodzaj noszonych perfum, których nazwy przecież nie noszę wytatuowanej na czole…

Silvan Rouge Bunny Rouge

Uniseks jest swoistym kompromisem i jego największa zaleta (z perspektywy producenta), czyli wszechstronność jest jednocześnie największą wadą tego rodzaju perfum… na ten przykład w patriarchalnej, konserwatywnej i zaśniedziałej światopoglądowo Polsce, tego typu kreacje nie cieszą się wzięciem – gdyż żaden sumiastowąsy amator skarpet noszonych do sandałów, nie chce pachnieć jak baba, nawet jego własna… to jeden aspekt, zaś kolejnym są elementarne różnice stylistyczne i dość odmienne palety nut, które ktoś próbuje pogodzić podczas aranżowania jednych perfum dla pana i pani… powiecie, że to obecnie i tak ulega stopniowemu zatarciu, ale czy właśnie nie w wyniku starań producentów perfum, aby poniekąd ułatwić sobie życie?…

Eau de Cartier

W ciągu ostatnich dwóch dekad, idea kompozycji uniseksowych, będąca dotąd domeną niszy przenika do mainstreamu… z perspektywy producenta znacznie taniej jest wyprodukować i wypromować jeden zapach, niż dwa równoległe – ale ceną za przyjęcie takiej strategii jest brak konkretności, zdeklarowania, swoistości i wyrazistego wytworzonych w zgodzie z tą ideą perfum… cytując klasyka, jeśli coś jest do wszystkiego – to jest do niczego, bo przecież najlepsze rezultaty daje ukierunkowana specjalizacja i precyzyjnie określony cel… jest sporo prawdy w tym stwierdzeniu, bo wąchając mainstreamowe zapachy uniwersalne – nie sposób oprzeć się wrażeniu, że są jakby niedopowiedziane, czegoś im brakuje – są zbyt asekuracyjne i pozbawione specyficznego charakteru…

Eau de Lalique

Tak naprawdę o tym czy dany zapach jest męski, żeński lub uniwersalny, nie decydują producenci (jeśli nos nie tworzy pod konkretną płeć) – a wstępne badania na grupie testowej, której subiektywny werdykt decyduje, o ostatecznym wskazaniu konkretnego targetu docelowego… uniseksów tworzonych już na etapie wstępnego założenia jako zapach uniwersalny najwięcej znajdziemy w szeregach niszy, gdzie ponad 80% oferty to kompozycje uniwersalne… chodzi tu bardziej o marketing i zwiększenie w ten sposób zysków ze sprzedaży, poprzez zmniejszenie kosztów własnych i perspektywę dotarcia jednym produktów do jak najszerszej grupy potencjalnych odbiorców… zwłaszcza ten argument silnie zadziałał na wyobraźnię nastawionych na maksymalne zyski producentów mainstreamu, stąd taki ostatnimi czasy wysyp zapachów dla dwojga w sieciówkach…

Larl Lagerfeld Kapsule

Znam wiele kobiet noszących męskie zapachy oraz panów używających perfum damskich i nie widzę w tym nic zdrożnego, gdyż perfumy jako tako nie mają zdeklarowanej płci – zaś posiadają ją ich nosiciele i to ich specyficzne, indywidualne właściwości ich skóry decydują i faktycznie definiują dany zapach jako damski lub męski, przez nadanie mu ostatecznego brzmienia na użytkowniku… podstawa, to samemu czuć się dobrze, komfortowo i pewnie z danym zapachem – a deklaracje producentów należy odbierać bardziej jako sugestię, a nie obligatoryjne zaszeregowanie… dopisek pour Homme lub pour Femme, to tylko drogowskaz dla potencjalnego, niezbyt zorientowanego klienta – ułatwiający mu wstępne zorientowanie się w ofercie sklepów, głównie perfumerii samoobsługowych…

CK One CK Be

W przypadku klientów sięgających po zazwyczaj uniseksową niszę, mamy do czynienia z klientelą bardziej świadomą, obytą, z wyrobionymi gustami, otwartą na nowe brzmienia i poszukującą swoistej rozwiązłości i awangardy w epatowaniu bukietem noszonych perfum… ta wszechobecna w niszy uniwersalność już tak nie razi – ponieważ potencjalny nabywca niszy, potrafi samodzielnie określić czy dana kompozycja (zazwyczaj obdarzona niewspółmiernie bogatszym w detale, bardziej odważnym i wyrazistym brzmieniem) mu odpowiada, bez sugerowania się podpowiedzią umieszczoną na flakonie i zazwyczaj ma u boku obeznanego i kompetentnego sprzedawcę, co też jest nie bez znaczenia…

Reklamy

Responses

  1. Ja tam lubię od razu sięgać po męskie, po co mi unisex 😀

    • that’s a spirit! (zawsze wiedziałem, że jesteś dziewczyna z jajami)… 😀

  2. Ja lubie unisexy , mój ulubiony to Gaultier2 i o dziwo moim signature scent jest zapach damski i jak do tej pory nikt się nie połapał , a nawet dostaje sporo komplementów za ten zapach. Przyznaje że na początku miałem obawy czy dam rade go nosić i że czasami nie daje rady udzwignąć niektórych kompozycji ale warto eksperymentować bo czasami efekt jest świetny.

    • no widzisz, a nie mówiłem? nikt się nie połapie i skoro się nie połapał to po co się przejmować nieistniejącym problemem?… 😉

  3. jak zazwyczaj trafny tekst :), ale fragment „na ten przykład w patriarchalnej, konserwatywnej i zaśniedziałej światopoglądowo Polsce, tego typu kreacje nie cieszą się wzięciem – gdyż żaden sumiastowąsy amator skarpet noszonych do sandałów, nie chce pachnieć jak baba, nawet jego własna… ”
    trąci radziem sikorskim, który na swoim podwórku chce być jak Rocky, natomiast za naszymi granicami przeistacza się w Adrzeja Gołotę, który jest zaplątany między liny ringu jeszcze przed walką. Skarpety do sandałów są niczym w porównaniu z roszeniową postawą niemców, ochlejstwem anglików i ignoracją francuzów. To we francji jest coroczna tradycja palenia dziesiątek samochodów, przy której marsz niepodległości to procesja kanonizacyjna ;]. To w jednej dzielnicy londynu jest więcej nożowników niż w całej małopolsce razem wziętych… można być tak mnożyć. Sam doświadczyłem tego toku myślenia dopóki nie wyjachałem poza granice naszego kraju, raz, drugi….dziesiąty….pęćdziesiąty. Nagle człowiek stwierdza, że „wąsatych januszy” wcale u nas nie więcej niż w innych naciach ;]. Tylko, że nasze media i władza mają mentalność nie wiedzieć czemu

    Głowa do góry i więcej wiary w nas 🙂

    • Radzio, Radziem, ale prawda jest taka, że buractwo, zaścianek i chamstwo w narodzie trzeba napiętnować i wyszydzać (może w ten sposób zaniknie) – niezależnie od tego jakim by się nie było patriotą…

      Nieśmiało wtrącę, iż pomimo posiadania domieszek różnych krwi, w tym ze strony „germańskich najeźdźców” – tu się urodziłem, tu jest moje miejsce, czuję się polakiem i jestem z tego cholernie dumny… ale pomimo tego, nie raz poczułem się zażenowany i zniesmaczony postawą moich ziomków – szczególnie podróżując po zachodzie i południu europy… wchodzę sobie do pałacu Sforza w Mediolanie, zwiedzam i słyszę…

      – Look at this beautiful, fantastic view! (Amerykanie)
      – Mein Got! das is schöne, fantastische Aussicht! (Niemcy)
      – o kur.. ja pierd… Krystyna, to jest zajebiste zrób mi zdjęcie (Polacy)

      krzywdzące stereotypy, krzywdzącymi stereotypami, ale oddzielajmy polskość i patriotyzm od zwykłego chamstwa i buractwa, naszych klasycznych przywar – czyli zawiści, braku jedności, kłótliwości, zabobonu, cwaniactwa, zaściankowości, z której nie jestem dumny… a niestety wąsaty Janusz w sandałach z nieodłącznymi białymi skarpetami jest niestety oprócz wiochy której napici turyści znad Wisły dopuszczają się w Hotelach najczęściej spotykanym towarem eksportowym, z jakim spotyka się mniej lub bardziej cywilizowany zachód… w końcu jak nas widzą tak nas piszą…

      a mamy się czym pochwalić i żałuję, że przy tym zalewie zagranicznego g…, zatracamy swoją świadomość i tożsamość kulturową, zamieniając ją na wątpliwe zdobycze kultury zachodu, ich kuchnię, święta i live style… przecież mamy imponującą historię, piękny kraj i cudowną, wciąż naturalną żywność, wspaniałą kuchnię, przepiękne kobiety, piękny język i własną, bogatą kulturę słowiańską z której powinniśmy być dumni, zamiast zachłystywać się badziewiem zza oceanu…

      bardzo ładnie ukazał to Donatan i aż pierś (i nie tylko) rośnie obserwując co tracimy – zamieniając śmietanę na hamburgera, albo kebaba… wierz mi da_markos, wiary w Polskę mi nie brakuje… 🙂

    • Chyba nie do końca adekwatne porównanie z Donatanem, bo z tych klipów to tylko wynika że cycatych lasek nam nie brakuje : >

    • heeh no to doświadczyłeś w „realu” w mediolanie słynnego kawału :). jasne, że sie zdarzają takie buraki i również to staram się piętnować (z różnymi skutkami). z drugiej strony nie przesadzałbym, że to jest nasza specjalność. będą w stanach nieraz zdarzyło mi się słyszeć coś w stylu „maaan this shit is fuckin’ awesome” 😉
      „… a niestety wąsaty Janusz w sandałach z nieodłącznymi białymi skarpetami jest niestety oprócz wiochy której napici turyści znad Wisły dopuszczają się w Hotelach najczęściej spotykanym towarem eksportowym, z jakim spotyka się mniej lub bardziej cywilizowany zachód… w końcu jak nas widzą tak nas piszą…”
      a tu się nie zgodzę, jak się okazuje ta zachodnia europa nie jes wcale taka cywilizowana, bądź w zastaszającym tępie odcina się od swoich korzeni bo ilekroć byłem na wakacjach, tudzież zwiedzaniu południowej europy nie zauważyłem dysproporcji między Polakami a innymi nacjami. Oczywiście to o czym piszesz, się zdarzało, ale równie duża ilość „wąsatych januszy, helmutów czy johnów” była z niemiec, anglii tudzież innych nacji.
      Zmieniając słowa Ryśka Ochódzkiego z Misia „pamiętajmy, aby te minusy nie przesłoniły naszych plusów”.

      … no, ale wrócmy do perfum 😉

  4. Ja używam np IRIS NOIR-Ives Rocher i Mzrusi Slavy Zajtzewa.Iris przez otoczenie mylony jest z Gucci por homme a Marusia nie wiem z czym ale pachnie na mnie naprawdę męsko.

    • zaciekawiłeś mnie tym Iris Noir (chodzi o podobieństwo do Gucci PH), da się to gdzieś kupić albo powąchać?

  5. a już bez oftopa – też się zgadzam ze stwierdzeniem, że w większości przypadków podział „męskie” „damskie” jest umowny. Na pewno kobietom, jest łatwiej nosić męskie pachnidła, niż mężczyznowm niektóre damskie. Nie zmienia to faktu, że mam swoje ulubienice wśród damskiego asortymentu. Eau des Merveilles to wręcz mój flagowy zapach w upalne dni.
    Przygode z unisexami zacząłem od ogródków Hermesa i nie ma co ukrywać, że była to wysoko zawieszona poprzeczka. Ogród środziemnomorski to mistrzostwo świata i za każdym razem zaskakuje mnie swoją głębią – czy na bloterze cz to na skórze. Dopiero, gdy zagłębiłem się w niszę to poziom został wyrównany.

    @ Tom
    co damskiego nosisz jeśli można wiedzieć?

    • niewątpliwie kobietom jest łatwiej nosić męskie perfumy, podobnie jak założyć jeansy – gorzej w drugą stronę mają mężczyźni… 🙂

      o tak, ogródki Hermesa (oczywiście Elleny) to majstersztyk zwiewności i minimalizmu w najlepszym wydaniu, ale niestety są zbyt wyrafinowane i lekkie jak na gusta polaków, więc sprzedają się średnio, zwłaszcza, że To Hermes (a co to jest?), bo u nas schodzi głównie Boss, CK i Armani… 😉

  6. Da_markos wiesz co dobre ja nosze Elixir des Merveilles jak do tej pory dostaje same komplementy za ten zapach . Gdy poczułem go pierwszy raz wiedziałem że musze poznać go bliżej i zdecydowanie był to dobry wybór.

    • Gratulacje dla kolejnego miłośnika rodziny wody cudów :). Dla mnie wszystkie 4 są bardzo dobre. Ellena dostał arcydzieło i stworzył 3 wariacje, które nie odstają poziomem.
      Dobry gust Panie! 😉

  7. Nigdy nie miałem drastycznych oporów by nosić na sobie zapach który mi się podobał i chciał leżeć na mojej skórze… Wiadomo, jako młodziak dawałem się nabrać na przypisane zapachom przeznaczenie dlatego też w większości sięgałem po męskie kompozycje (dawno, dawno temu zanim się dowiedziałem że jest coś takiego jak nisza) Jednak już wtedy zniuchając wszystko co męskiego na półkach było bez obaw zachęcony pięknymi ‚kobiecymi’ flakonami i checią poznania czegoś innego testowałem to i tamto… Tak więc bardzo lubiłem pachnieć damskimi : Le Monde Est Beau od Kenzo czy Prada Amber i w cale nie czułem że coś jest nie tak, wręcz przeciwnie 🙂

    Unisex to już oczywista sprawa, chyba większośc zapachów jakie mam w swojej niszowej kolekcji są właśnie takie… 🙂

    Przepiękny Oud Essence który obok Rashy tak bardzo mi ostatnio w głowie zawrócił, został oznaczony przez Ferrari jako męski. Jak dla mnie to rasowy obu płciowiec. Potrafiący zabrzmieć inaczej na facecie jak i kobiecie, uwypuklając nawet pewne cechy charakterystyczne tych energii. 🙂

    Habanita to jest klima.. 😀

    • a ja mam, nawet „wielbłądziej kupy” nie zakładam już do pracy, bo ludzie dziwnie reagowali, pociągając nosem i zaglądając na podeszwę nosa, czy aby w coś nie wdepli… 🙂 ale to w pracy
      prywatnie noszę co mi się podoba, a w domowych pieleszach nawet Baiser du Dragon (resztka próbki) i damską Pradę Amber w nieprzyzwoitej ilości… 🙂

      a Habanitę muszę w końcu poznać, bo mi nie daje ten zapach spokoju, ciągle o nim od kogoś słyszę… 🙂

    • pamiętam Narde właśnie z warsztatów zapachowych Rashę. Coś mi tak genialnie pachniało owocami. Później pożeniłem wszystko, jak przeczytałem komentarze do eventu krakowskiego. Wspomniałeś o Habanicie, właśnie dziś z tego powodu odkopałem swoją próbkę. Rzeczywiście ma to moc, aczkolwiek do garnituru, bądź smokingu wieczorową porą ten zapach nikogo by nie zszokował. Przypomniał się JPG2, który z jest przez producenta uważany za unisex. Wg mnie to ta sama liga 🙂

  8. Ten Iris Noir Piracie kupiłem w salonie Ives Rocher w markecie w Radomiu.Nie wiem czy jeszcze jest w ofercie.Ja używam go to koszul o fioletowych ,niebieskich i wrzosowych odcieniach i granatowych marynarek lub do błękitu z brązem.Tak mi po prostu pasuje i ubrany w te kolory od razu wybieram ten flakon.Jeśli nie znajdziesz odpsikam próbkę i wyślę razem z Salvador Dali po z niekłamaną przyjemnoscią przeczytałbym te dwie recenzje jedna po drugiej.:)

    • kusisz oj kusisz 😉
      poszukam, a jak nie znajdę to się odezwę po prośbie, jeśli nie sprawię Ci kłopotu… 🙂

  9. Da_markos ja znam tylko trzy Eau, L`ambre i Elixir i zgadzam się z Tobą że wszystkie są świetnej jakości. Koniecznie musze podreptać do perfumerii bo widze że coś przegapiłem.Dziękuje

  10. http://www.fragrantica.com/perfume/Hermes/Eau-Claire-des-Merveilles-9583.html
    ta wersja była przed l’ambre. mii się bardzo podoba delikatna, waniliowa. chyba, najbardziej kobieca z całej rodziny zapachów. Ale na pewno warto przetestować

    • Aaaajaaajaaaj 😉 zapomniałem o Parfum des Merveilles. Niestety to ciężko osiągalny rarytas, więc nie maiłem przyjemności go sprawdzić. Co tu mówic – na pewno daje radę. Przecież pracowali nad nim – ojciec wody cudów Ralf Schwieger i ojciec wariacji JCE. To się nie mogło nie uduać

  11. Sprawdze ale znając reszte wiem że i ten mi podejdzie to pewne innej opcji nie widze

  12. dandys – to z cytatami dziewczynami to tylko jedna strona medalu, choć akurat nie Donatan pierwszy zwrócił uwagę na urodę słowianek (która jest wręcz legendarna na świecie)… wsłuchaj się w tekst tej drugiej piosenki „Budź się”, tu gość naprawdę dotknął sedna… 😉

  13. Sama lepiej bym tego nie ujęła, moje gratulacje! 🙂 To chyba Lutens powiedział swego czasu, że gdy jego perfumy nosi kobieta, wtedy są kobiece a jeśli mężczyzna, to wówczas są męskie. W tym rzecz, żeby to zaakceptować i nie robić wokół zjawiska „płciowej dywersji olfaktorycznej” nie-wiadomo-jakiego halo. Bo to nie jest tania sensacja, że Iksińki lubi Angela a Irekowska to chyba ani razu kobiecych perfum nie kupiła – nawet w naszym hermetycznym światku. To są perfumy, po prostu perfumy. 🙂

    Pozwolę sobie jeszcze na słówko odnośnie zamieszczonych w komentarzach teledysków (ciekawa dyskusja!). Po raperze nie spodziewałam się innej ikonografii, niż „cycate blondyny” lub dziewczyna z rogiem przy ustach, więc nawet tego nie komentuję. Ale w przypadku drugiego utworu miałam poważne kłopoty ze zrozumieniem słów. Poważnie, aż dostałam migreny z wysiłku. 😛 Choć oczywiście są boleśnie prawdziwe i to nie tylko w odniesieniu do słowiańskości. W zeszłym tygodniu byłam u fryzjera, gdzie usłyszałam, że wnuczka innej klientki zostawiła niedawno list do Mikołaja (bo 6 grudnia zbliża się wielkimi krokami 😉 ) na parapecie a obok rodzice z dzieckiem postawili szklankę mleka i talerzyk ciasteczek. Nosz kurrr…dyban, ciasteczka i mleko!
    Szkoda, że skarpety na kominku nie powiesili! Najlepiej używanej i niepranej. ;P Z czego wysnułam wniosek, że na odrodzenie słowiańskości w tym pięknym, hamerykańsko-ochjakimzachodnim kraju raczej nie ma co liczyć. Skoro nawet zwyczaje późniejsze (żywe przecież nawet w czasach dzieciństwa rodziców tej małej) zastępowane są sieczką ze śmietnika globalnej wioski…

    • “płciowej dywersji olfaktorycznej” – wiedźmo przypomnij mi, że gdybym został przypadkiem prezydentem jakiejś niewielkiej południowo amerykańskiej dyktatury totalitarnej – abym powołał Cię na stanowisko ministra propagandy… 😀

      a tak na poważnie słowa Lutensa (zakładam, że to jednak jego sentencja), bo wyrażają prawdziwą naturę uniseksa… ta kategoria powinna być idealnie naturalna i właściwy krój i sznyt otrzymywać dopiero w kontakcie z osobą, która te perfumy nosi… a tym czasem używając niektórych uniseksów zapach staje się na mnie bardziej damski, niż bym sobie tego życzył… a skoro ja zaczynam mieć wątpliwości, to znaczy, że moje otoczenie też dziwnie zareaguje… sądzę, że perfumy w takim samym stopniu co nas, powinny wyrażać też naszą płeć, by nawet osoba niewidoma mogła bez problemu zlokalizować rozmówcę po zapachu… 😉

      a co do świat, to wprawdzie nie obchodzę, ale szlag mnie trafia, gdy z końcem września biorę do ręki dwulitrową colę z podobizną świętego mikołaja, a od końca października katują mnie kolędami i propozycjami świątecznych chwilówek… czasem odnoszę wrażenie, że nasze całe życie społeczne i gospodarka, kręci się wokół świąt – a najgorsze jest to, że przehandlowaliśmy (jak przysłowiową siekierkę na kijek) ich ideę na wspomniane przez Ciebie skarpety, debilne Halloween, walenie tynków (święto murarza), a największą atrakcją stają się nie rodzinne z definicji święta, lecz przedświąteczny shopping, wyprzedaże i promocje… a gdzie miejsce dla naszej nocy Kupały?, choć z drugiej strony gimbazy latającej z wiadrami w lany poniedziałek niespecjalnie mi brakuje… 😀

    • Eeee, tego… Dzięki ale nie. 😀 Ponieważ nie do twarzy mi w brunatnym i raczej nie planuję zostania rodziną wielodzietną. 😛

      Natomiast co do świąt, pozwolę sobie wkleić link do wpisu na blogu o tematyce pokrewnej do naszej, bo kulinarnej:
      http://strawberriesfrompoland.blogspot.com/2013/11/niestrawnosc-o-smaku-barszczyku.html
      I dodam, że jakieś 10 lat temu jedna z moich ciotek przed Wszystkimi Świętymi [może święta nie uznajesz, sama jednak wolę pisać tę nazwę z wielkiej litery, jeśli pozwolisz] udała się do hipermarketu. Oprócz nabycia zniczy, kwiatów itp. chciała też zrobić normalne zakupy do domu. I kiedy była w dziale z napojami gazowanymi, ponoć aż ryknęła śmiechem na widok dużych butli Coca-Coli z wydrukowanym hasłem: „poczuj magię tych świąt”. 😉 Nawet oczywisty fakt, że obok sloganu nadrukowano też pyzatego Mikołaja, nie robił wielkiej różnicy. 🙂 Żałowała, że nie ma zniczy z podobnym tekstem. 😉
      Dziś jest o tyle lepiej, że korpo-komercha wzięła w końcu poprawkę na specyfikę polskiego początku listopada i nie zaczyna okresu bożonarodzeniowego w identycznym czasie, co szefostwo z USA… :] Czyli z Mikołajami oraz bombkami („pani Pelagio, czy Pani jeszcze może..?” „No pewnie!”) czekają przynajmniej tych kilka dni.

      Jeżeli zaś chodzi o temat zasadniczy, to oczywiście rozumiem Twój punkt widzenia. I pamiętam, że sama kiedyś zgodziłam się ze stwierdzeniem Sabb, że „kobiety mają łatwiej”, bo mogą nosić wszystkie istniejące perfumy a granicą jest tylko nasza elastyczność olfaktoryczna oraz cechy charakterologiczne [sama kiedyś testowałam Kourosa, wydanie sprzed kilku reformulacji, i jakoś nic mi od tego nie odpadło ani nie urosło. 😉 Świetny cywet na paprociach, tyle], to mężczyzn hamują jednak pewne ograniczenia [np. tak częsty u Twoich komentujących opór przed różą lub (także mój) niedostatek wyobraźni, kiedy trzeba wyobrazić sobie facetach spowitego w zapach tuberozy].
      Jednak w dalszym ciągu jestem zdania, że wszystkie tego typu preferencje (i predyspozycje… :P) są wyłącznie kwestią kultury, nie żadnym naturalnym nakazo-zakazem, wydrukowanym w naszych chromosomach. A więc: można je pokonać. 🙂
      Niszowa szufladka (a raczej szufladzisko, sądząc po rozmiarach) z napisem uniseks mnie wydaje się właśnie przykładem wznoszenia się ponad ograniczające kulturowe normy.
      A zlokalizować osobę po zapachu można przecież bez problemu. 😉 Cała resztę da się wywnioskować np. z głosu tego kogoś. 😀

  14. da_markos – Tak, garstka wybitnie naturalnych owoców a przede wszystkim cudowny-mistyczny jaśmin podbity orientalnym klasykiem, ambrą i sandałkiem. A najlepsze jest to że pewnie nigdy bym sobie świadomie próbki nie sprawił w celu poznania bo to niby nie moje nuty i klimaty. A tutaj jeden spontan zmienił moje życie, po prostu mental roku ! 🙂

    JPG2 nie znam więc nic wartościowego nie powiem ale chętnie poczułbym to pokrewieństwo mimo że samą Habanite mam tylko na specjalne okazje. Wtedy to właśnie mam moment by się nią w pełni delektować…bo ona taka trudna kobita ale jakże doświadczona. A że nie przepadam za smokingami itp. więc szok gwarantowany 😉

    P.S. Nie wiem czy tutaj mogę ale jeśli tak to proszę o jakiś twój namiar na najlepiej FB by czasem zamienić słowo poza tą przetrzenią nie piracąc jej naszemu zapachowemu bartu Piratowi. 🙂

  15. hej narde
    zostawilem ślad na na fb perfumomani pod wpisem o fahrenheit absolute

  16. wiedźmo, a kto mówi o posiadaniu dzieci i bycia wzorem a’la Marta Goebbels? 😉

    mimo wszystko, uważam, że Tuberoza na mężczyźnie to nie jest trafny wybór, podobnie jak torebka… 🙂

  17. „Znam wiele kobiet noszących męskie zapachy oraz panów używających perfum damskich…” Z ciekawości: jakie to damskie zapachy?;) Pozdrawiam:)

    • Prada Amber, Guerlain Shalimar, DKNY Black Cashmere, Chanel Coromandel, a sam z lubością nosiłbym Cartiera Le Baiser Du Dragon… 🙂
      również pozdrawiam…

  18. Pirath jesli chcesz posmiac sie z przedwiatecznych zakupow to polecam szczegolnie najnowsze odcinki South park(chyba podzielone na 2 czesci),wietna parodia Gry o Tron usmiejesz sie xD

    • niestety nie mam telewizora, a South Park chciałbym zapamiętać takim, jakim go zapamiętałem wiele lat temu… 🙂 ten serial ma coś w sobie, owszem jest makabryczny, czasem obrazoburczy, ale niewątpliwie ma coś w sobie, czego nie mają obecne kreskówki…
      ale dzięki za rekomendację, może się skuszę i poszperam w sieci… 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: