Napisane przez: pirath | 17 listopada 2013

Lubin – L`Eau Neuve, czyli „nowy” Lubin…


Lubin to jedna z najstarszych marek niszowych starego kontynentu i choć może się pochwalić nader chlubną spuścizną, w postaci poparcia licznych europejskich dworów – nie epatuje tym na lewo i prawo, w przeciwieństwie do paru innych „royalistycznych” marek, które powstały długo po nim… ale taka już prawidłowość (nie tylko w tym biznesie), że im ktoś lub coś posiada krótszy rodowód – tym bardziej stara się uwypuklić swe nierzadko wydumane korzenie i zasługi…

Szczerze powiedziawszy nie przemawia do mnie dość grzeczna, nieco powściągliwa i asekuracyjna stylistyka zapachów Lubina, nie porwał mnie ich największy szlagier Idole (również w wersji perfumowanej) – ale muszę przyznać, że jak na niszę, ich perfumy są niewątpliwie łatwe i przyjemne w odbiorze i popularność Idole niespecjalnie mnie dziwi… wczoraj sięgnąłem po intensywnie pomarańczową próbkę L`Eau Neuve i zaaplikowałem zapach po raz pierwszy… nieświadomy z czym mam do czynienia, spodziewałem się (przez wzgląd na bardzo długo utrzymujący się akord cytrusowy) kolejnego cytrusowego świeżaka…

L`Eau Neuve Lubin

Poczyniłem już pierwsze notatki, próbując porównać i odnieść brzmienie L`Eau Neuve, do ostatnio opisanego objawienia w postaci Hermesa Concentre d’Orange Verte i monotematycznie cytrusowego Eau d’Hadrien Annick Goutal – gdy po około godzinie spod cytrusów zaczęło przebijać się coś więcej… pomimo iż te perfumy całkiem niedawno zostały reaktywowane (oryginalna formuła pochodzi z 1968 roku) wciąż czuć, że to naprawdę dawno temu skomponowany bukiet i pięknie oddano nobliwy, nieco staroświecki charakter wersji pierwotnej… najlepiej oddaje to jego wyraziste, nieco przaśne otwarcie – utkane z miksu cytrusów, wybrzmiewających pospołu z rasowo męską, choć oszczędną lawendą

L`Eau Neuve Lubin reklama

Odnoszę wrażenie, że ten zapach to może nie najbardziej typowa, ale jednak woda kolońska (mam na myśli grupę zapachową, a nie stopień koncentracji) o nieznacznie odmienionej konwencji… faza cytrusowa trwa tu zaskakująco długo, okupując niepodzielnie kompozycję przez ponad połowę jej trwania – gdy wreszcie nieśmiało, zdawkowo i niechętnie ujawniają się pozostałe, tworzące bukiet nuty… o dziwo nie wybrzmiewają równie donośnie i wyraziście co wspomniane cytrusy, lecz półgębkiem, niepewnie i niezbyt wylewnie… owszem jest tu sporo ziół, jest lawenda i szałwia, jest garść drewien z przeważającym sandałowcem – ale jak na standardy klasycznej wody kolońskiej, zapach wybrzmiewa niewspółmiernie cicho, jakby pozostałe nuty zdusiło niewspółmiernie przydługawe preludium z cytrusów

reklama L`Eau Neuve Lubin

Pod tym względem oraz stylistyki w fazie dojrzałej, zapach przypomina mi inną (również dość powściągliwą) oldskulowo śródziemnomorską kompozycję Lubina, czyli Figaro… gdyby był głośniejszy, albo przynajmniej nuty towarzyszące wybrzmiewały równie donośnie co cytrusy, zapach byłby całkiem podobny do Smalto, Carona Pour Un Homme, a nawet Krizia Moods… muszę przyznać, że w kontekście tego nieco staroświeckiego i wstrzemięźliwego w fazie dojrzałej brzmienia – nazwa tych perfum brzmi co najmniej ironicznie i przekornie… ponoć jest to uniseks, co poniekąd tłumaczy brak charakterystycznego przytupu i charyzmy, z którą w moim odczuciu powinien wybrzmiewać – ale wciąż sprawia wrażenie kompozycji bardzo męskiej…

reasumując: powściągliwy, bardzo staroświecki i nieco koloński zapach utrzymany w bardzo stonowanej stylistyce śródziemnomorskiej… wstrzeli się w gusta raczej starszych i dojrzałych mężczyzn, choć podobno jest to uniseks… poza dość wyrazistym, mocno cytrusowym otwarciem, przebiega bardzo dyskretnie i cicho… zdecydowanie jest to propozycja dla miłośników gatunku…

przypomina mi: stylistycznie i głównym wątkiem przypomina Lubin Figaro, Krizia Moods i wersję light Francesco Smalto – Smalto i Caron Pour Un HommeLubin L`Eau Neuve

1968

Roger Broudoux

Głowa: pomarańcza, lawenda, bergamotka, cytryna,
Serce: kolendra, szałwia muszkatołowa, jaśmin, kminek, róża, majeranek,
Baza: drzewo sandałowe, paczula, mech dębowy, cedr, białe piżmo,

Reklamy

Responses

  1. Znam tą grupę i są to zupełnie nie moje rejony. Za to Idole ma w sobie wiele pięknego żywicznego klimatu 🙂

    • a znasz Eau de Gentiane Blanche Hermesa? to jest woda kolońska inna niż wszystko co znam…

  2. Tak ! Niestety nie potrafię jej docenić. Za trudna ta gorycz i niepokojąca monotonia. Przypomina mi nieco ten sam dziwaczny akcent który odczuwam w Gris Clair Lutensa. Poniekąd odrzuciłem tą kompozycję ale próbka nadal żyje więc niewykluczone że jeszcze po nią sięgnę. A czemu właściwie wspomniałeś o tym zapachu?

    • wspomniałeś, że znasz grupę wód kolońskich, a to w moim odczuciu najbardziej wyrafinowany i odważny jej przedstawiciel…

    • zgadzam sie z oboma :). jest to zapach monotonny, ale i odważny. Jest na mojej dłuuuugiej liście zapachów, które sobie kupię… może kiedyś 😉

  3. powącham pewnie nie raz jeszcze… ale zapach do mnie daleki.

  4. czasem tak bywa, w końcu po to jest tyle perfum by każdy znalazł coś dla siebie i naturalnym jest że większość perfum niestety rozmija się z naszymi własnymi gustami i preferencjami… 😉

  5. da_markos – aż tak Ci się spodobał?…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: