Napisane przez: pirath | 18 listopada 2013

Cartier – Eau de Cartier Concentree, czyli koncentracja z prawdziwego zdarzenia…


A pomyśleć, że zaczęło się tak niewinnie… siedzę sobie w niedzielne popołudnie w domu, oglądam pierwszą serię „Archiwum X” i dla umilenia atmosfery, raczę się globalnie Deklaracją Cartiera, w ilości 6 chmurek… nieco później sięgam na chybił trafił do wiadra z próbkami, aby coś tam sobie niezobowiązująco poniuchać… psikam próbkę X na łapę i na powrót oddaję się błogiemu nieróbstwu… ale coś mi nie pasuje… co jakiś czas, coś mi zakłóca przebieg noszonego Declaration… unoszę potraktowaną próbką dłoń do nosa i BAM!… normalnie mnie powaliło… pamiętacie wpis o Eau de Cartier, który finiszuje fantastycznym ISO E Super?… no to wyobraźcie sobie taki zniewalający, oleisto drzewno kadzidlany bukiet, ale podrasowany i podniesiony do potęgi entej… pojęcia nie mam jak zaawansowanych wzmacniaczy użyto, ale uzyskany efekt jest po prostu oszałamiająco piorunujący!…

ISO E Super to tylko pojedyncza molekuła, ale pachnąca jak cała orkiestra… ponoć geniusz tkwi w prostocie, ale chyba nikt się nie spodziewał, że jeden składnik jest w stanie zastąpić cały ich bukiet i dodatkowo nadaje aurze, którą sam sobą tworzy tak niesamowitej głębi… ISO E jest jak ciepły, miękki kaszmirowy szal… dosłownie otula, wycisza, koi i rozpieszcza sobą… jego dodatek dodaje fazie schyłkowej perfum niesamowitej, jedwabistej głębi, szlachetności i wdzięku… no i to ciepłe brzmienie, przypominające lekki miks drewna (coś a’la cedr), coś oleistego i zarazem kadzidlanegoISO E jest dla perfum tym, czym Vegeta, Maggi i glutaminian sodu jest dla jedzenia… dodaje perfumom smaku, głębi i czyni ich bukiet szlachetniejszym i pełniejszym niż jest w istocie…

Cartier - Eau de Cartier Concentree

W przypadku Eau de Cartier zapach wybrzmiewa głównie cytrusami, ziołami i fiołkiem, z dopełniającym całości ISO E Super, gdy bukiet wersji Concentree to głównie wybujałe ISO, dopełnione jedynie przez kolendrę, fiołka i subtelny akord ambrowy… wprawdzie producent deklaruje, że za brzmienie tych perfum odpowiada głównie cedr – ale zbyt wiele nawąchałem się dotąd kompozycji z dodatkiem cedru i ISO E, by dać się nabrać… w sumie nie dziwię się, że ISO zostało przez Cartiera przemilczane w wykazie nut, gdyż jego stosowanie może zostać potencjalnie odebrane jako oszustwo, albo zbytnie pójście na łatwiznę ze strony producenta – ale jeśli to miałoby być pójście na łatwiznę, to czym jest Molecule 01 Gezy Schoena?…

Cartier - Eau de Cartier Concentree EdT

Moim zdaniem nie ma się czego wstydzić, skoro zapierający dech efekt został osiągnięty, bo perfum tych nie sposób przestać wąchać… inną znaną cechą ISO jest jego kapryśność i przekora w emanowaniu do otoczenia… im człowiek chce się bardziej wgryźć w cudowną woń, którą ISO leniwie roztacza – tym bardziej składnik staje się ulotny i nieuchwytny dla spragnionego go nosa… magiczna molekuła lubi wracać podstępnie, falami i trudno zlokalizować skąd dociera, ale nie w przypadku tych perfum… tu ISO podkręcono niemiłosiernie i nafaszerowano sterydami, w postaci wzmacniaczy – nakazując mu pachnieć bez wytchnienia… cel został osiągnięty, bo z każdym niuchem do nozdrzy dociera sowita porcja tego nieziemsko przyjemnego bukietu i można się w nim pławić w nieskończoność… jeśli jesteście miłośnikami tej molekuły, a dotąd ISO E traktowało Was szorstko i ignorowało, koniecznie musicie zakosztować tych przepojonych magią ISO perfum…

reklama Cartier - Eau de Cartier Concentree

Tak naprawdę Eau de Cartier Concentree jest odwróconą wersją poprzedniej formuły – gdzie dla odmiany uwypuklono to, co w wersji klasycznej nastawało dopiero po czasie, w finiszu kompozycji… zapach otwiera się ISO, brnie z imieniem ISO na ustach i finiszuje w otulających objęciach ISO… występowanie w początkowej fazie tych perfum kolendry, a następnie fiołka i śladowej ilości paczuli można sobie w zasadzie darować, a jeśli komuś za nimi tęskno – proponuję powrót do klasycznego Eau de Cartier, gdyż edycja Concentree to przede wszystkim eldorado dla miłośników ISO E Super, bez zbędnego pitu pitu… nie miałem dotąd przyjemności wąchać w celach porównawczych oryginalnego Molecule 01 – ale coś mi się wydaje, że nawet oryginalnej formule byłoby trudno przebić rozmach, gęstość i obfitość, z jaką TU przedstawiono magiczną molekułę…

reasumując: prawdziwa orgia dla miłośników ISO E Super w najgłębszej i najobfitszej odsłonie, jaką miałem dotąd przyjemność poznać… trwałość bardzo dobra, projekcja znakomita, nic tylko wąchać i wyć z rozkoszy…

przypomina mi: jest czymś pomiędzy Eau de Cartier, a Calvin Klein Dark Obsession

2002

Christine Nagel (Eau de Cartier, Dior Miss Cherie, Armani Si, Lalique Hommage i White, Mugler Womanity i B*Men) a więc diabelnie zdolna bestia – która sequelem przebiła pierwowzór, co zdarza się w przyrodzie nader rzadko… 🙂Eau de Cartier Concentree

Głowa: kolendra, yuzu,
Serce: liść fiołka, lawenda,
Baza: cedr, paczula, biała ambra,

Reklamy

Responses

  1. Aaauuuuuuuuuuuuuuuuuu………….!
    Nie poznałem jeszcze dosłownie tej magicznej molekuły, natomiast pamiętam w przebłyskach że wąchałem trochę temu opisywanego Cartiera i podszedł mi równie dobrze jak pierwsza i pomarańczowa wersja. A teraz na to wychodzi że przydałoby się powrócić do niego z większym bagażem świadomości. Skoro Iso taki wszechobecny to nie widzę sensu by sięgać po Molecule 01, tymbardziej że pałam wielką sympatią do Francuskiej manufaktury 🙂

    • znam ISO E w czystej formie, ale nawet w czystej postaci nie pachnie tak wyraziście i spektakularnie jak w tych właśnie perfumach… narde, musisz spróbować… 😉

  2. Miałam po Concentree szyję w kropeczki. Coś mnie w nim uczuliło ( te „sterydy”? heh….; raczej nie ISO, bo znam, mam, używam rozcieńczone i jest ok). A flaszkę zanabyłam wielką, bo od razu 200ml.
    Nie jest mi ze „świeżakami” Cartiera po drodze, żałuję. Jest w nich coś, co kojarzy mi się nieodmiennie z bazarowymi „odpowiednikami”, które z ciekawości swego czasu obwąchiwałam. Pewnie dlatego nigdy z „Deklaracją” nawet się nie polubię.
    Howgh.

    • może masz uczulenie na jakiś inny składnik tych perfum…

  3. Też bym chętnie obejrzała pierwszy sezon „Archiwum X”! 🙂 Jednak jeśli chodzi o perfumy, to chyba wolę zostać przy czystym ISO. Bo o świeżakach Cartier opinię mam z grubsza taką, jak Emera. 🙂

    • a wąchałaś?… też nie przepadam za lekkimi zapachami, wolę te cięższe, lepiej się w nich czuję i dobrze na mnie pachną, ale ten jest po prostu wybitny i mianem świeżaka bym go nie określił… 😉

      p.s. reflektujesz na wszystkie serie X Files?…

  4. Czy Pirat chory czy na wyjezdzie? Otwieram mój ulubiony blog i to samo od dwóch dni 🙂 🙂 🙂

    • już jestem Piotrze, dziękuję za troskę i pamięć, ale choć nie ruszałem się z domu, to myślami jestem przy nieodżałowanym członku rodziny, który niedawno odszedł… powiedzmy, że miałem żałobę i wstręt do pisania…

  5. czarnecki- …a nawet dłużej. 😦 niech sobie dystansuje i dochodzi do siebie..Jesień i jej oblicza…

    • dzięki narde, zresztą Ty wiesz co się stało…

  6. Dawno temu w moje ręce wpadła malutka próbka perfum.Pamiętałam tylko,że zapach bardzo mi odpowiadał ,ale za nic nie mogłam sobie przypomnieć nazwy.
    Po wielu latach podczas przeprowadzki znalazłam w jakimś zakamarku ten malutki flakonik. Od razu wsadziłam do niego nos i.. na trzeci dzień zostałam szczęśliwą właścicielką Eau de Cartier Concentree.
    Nie wiedziałam,że są to męskie perfumy 🙂
    Ale nie przeszkadza mi to by od czasu do czasu poczuć ten zapach na sobie 😉
    Pozdrawiam

    • tak naprawdę jest to uniseks, ale pachną tak nieziemsko że who cares, pozdrawiam 🙂

  7. Unisex – to określenie mnie trochę odrzuca. Jednak doszedłem do wniosku, że w moim wieku nikt mnie o zniewieściałość nie posądzi – czekam na dostawę. Ma się robić ciepło to poużywam i dam znać.

    • oj tam, jak już psikniesz, to bez znaczenia co pisało na flakonie i ja tylko tym się kieruję a nie segmentacją producenta – gdyż warto pamiętać że perfumy same z siebie nie mają płci, a za ostateczny krój sznyt i barwę noszonych przez nas perfum, odpowiada jedynie skóra nosiciela 🙂

      • Mam nadzieję, że będzie to trafiony zakup ale i tak na lato mój nr 1 to dior homme sport – chyba że coś polecasz? – chętnie sprawdzę.

        • proponuję zapoznać się z listą rekomendowanych na wiosnę i lato świeżaków 🙂

  8. Mam już, pierwsze psiknięcia i ok. Nie mam zbyt precyzyjnego nosa ale otwarcie bardzo świeże i cytrusowe ale to trochę zmyłka bo szybko znika i dalej fiołek i fiołek a na koniec takie drzewne zioła tak to czuję. Bardzo mocna projekcja – nie przesadzać. Trwałość na mojej skórze ponad 8 godz. Wg mnie na duże upały może być męczący i śmiało może służyć jako zapach całoroczny.

    • super, czyli dalej jest trwały, a można wiedzieć gdzie i za ile go dostałeś?

      • kolega sprzedaje na allegro nick falcon501 głównie testery ma pewne źródło w Hiszpanii kupiłem za 115 zł 100 ml tester

        • śliczne dzięki, niestety nie widzę jego ofert, a cena świetna 😉

          • wpisz nick w wyszukiwarkę i zaznacz w działach użytkownicy

          • spoko, znalazłem go już wczoraj, ale nie miał aukcji z tymi perfumami, więc jeśli macie kontakt, to byłbym wdzięczny za cynk kiedy takową znów planuje zamieścić 🙂

  9. Jak znam siebie to po ok 50 ml mi się znudzą i będę szukał czegoś nowego, to wyślę Ci resztę w dowód mojego uznania dla Twojego bloga – no chyba, że nie…..:))))

    • dziękuję Ci, ale mimo wszystko nie mógłbym przyjąć takiego prezentu 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: