Napisane przez: pirath | 23 listopada 2013

Jovoy – Private Label, czyli arcy szlachetna wizytówka autentycznej niszy…


Perfumy niszowe są jak obraz, ale to nie jest robiony pod publiczkę, albo na zamówienie landszaft – tu autor może dać upust i pozwolić się porwać wizji, zawierając w swoim dziele siebie i przedstawić dokładnie to co chciał w danym momencie wyrazić… jak powinien pachnieć zapach idealnie oddający duszę, naturę, bogactwo, autentyzm i filozofię niszy?… na pewno powinien reprezentować niszową stylistykę, a więc rozmach i bezkompromisowość w kreacji, inwencję, klasę i dojrzałość, od której prawdziwa nisza nie powinna stronić, bo właśnie to czyni ją czymś wyjątkowym – nawet jeśli skazuje ją to na swoistą banicję i odtrącenie przez większą część odbiorców… nisza (ta prawdziwa, a nie udawana) to niespotykana nigdzie indziej wolność w łączeniu nut, co czyni zapachy z tej z tej ligi tak niepowtarzalnymi… owszem nisza często szokuje, czasem odstręcza, ale nie sztuką jest zrobić zapach, który natychmiast pokochają wszyscy – sztuką jest robić perfumy niepokorne, z charakterem, o których zrozumienie trzeba powalczyć, oswoić się i dopiero wówczas dostąpić zachwytu nad ich wyszukanym, powalającym pięknem…

kominek

Jovoy Paris to bardzo młoda marka (niedawno reaktywowana), ale perfekcyjnie odzwierciedlająca kanony i arkana rasowego rzemiosła niszowego… to marka, która dosłownie szturmem i z zaskoczenia wdarła się na absolutne wyżyny niszowej sztuki perfumeryjnej – chwyciła za koronę i trudno będzie jej ją odebrać… kompozycje Jovoy pachną wiekową tradycją, harmonią, szlachetnością, kunsztem i niesamowitym, nieco staromodnym ciepłem, z jakim wybrzmiewają aranżacje, których dziś się już po prostu nie robi… oto dzieło z pozoru trudne i nieco wyniosłe, początkowo zaskakujące swym ciężarem i tupetem – ale jakże przyjemne w odbiorze, choć nie ukrywam iż jest to propozycja dla koneserów… kompozycje pokroju tej, określam prywatnie mianem niszowej arystokracji, w sensie absolutnym… tym jednym zapachem oddano kwintesencję ducha niszy… oto nisza w najlepszej odsłonie i w moim odczuciu perfekcyjna wizytówka swego gatunku… gdyby ktoś zapytał mnie jak pachnie nisza, o jej olfaktoryczną ikonę – po prostu psiknął bym tej osobie na nadgarstek Private Label, mówiąc że to jest właśnie wzorzec niszy…

Jovoy - Private Label

Ten zapach jest jak muzyka klasyczna, słuchana w zaciszu otulonego drewnem gabinetu, w arcy wygodnym skórzanym fotelu, przy wtórze trzaskającego drewna w kominku i rozgrzewającego ciepła tulonej w palcach szklaneczki z czymś mocniejszym i wiekowym… w pierwszej fazie uderza przejmującym akordem opalanej ogniem drewnianej beczki, w której przez długie lata dojrzewał i macerował się szlachetny trunek o ciemnobursztynowej barwie… ale już po chwili akord alkoholu dopełnia wylewna, głęboka, ziemista i bardzo wytrawna w połączeniu z trunkiem, vetivera… tę ziemistość podkreśla naznaczona subtelnym akcentem zapleśniałej piwniczki, zręcznie wpleciona w bukiet paczula, nieco ostra, rześka i przejmująca swą wyrazistością – ale ją z kolei cywilizuje przebijający się z tła dodatek pięknie utrzymanej, wysokogatunkowej skóry, którą pachną najlepszej jakości obicia mebli…

kominek i fotel

To idealne połączenie wszystkiego co najlepsze, najszlachetniejsze i najbardziej luksusowe… jest tu szlachetny trunek, przejmująca skóra, palone drewno, ciepło kominka, głębia żywic, rześkość paczuli i vetivery – by koniec końców, całość wygładzić hojnym dodatkiem upojnego, winnego, subtelnie powidłowego labdanum… to wszystko pachnie na raz, tu i teraz, absolutnie i pełną piersią – tworząc harmonijny, fenomenalnie wybrzmiewający bukiet… te wszystkie wspaniałości przenikające się wzajemnie w dojrzałym stadium kompozycji – sprawiają w pierwszej chwili wrażenie wejścia do pomieszczenia o dobrze napastowanej drewnianej podłodze, świetnie utrzymane za sprawą środków pielęgnujących, skórzane obicia mebli, a nawet starannie wypastowane skórzane obuwie właściciela tych włości… chyba odnalazłem w tym zapachu niszę doskonałą…

pokój z kominkiem

Pasja z jaką przedstawiono tu paczulę, przypomina mi trochę tę od Etro i Montale – i tu ciekawostka, bo gdyby legendarne Encre Noire od Lalique postanowiono przenieść (całkiem zresztą zasłużenie) do segmentu niszy, ale w nieco bardziej podrasowanej formie, doprawionej odrobiną Courvoisier L’Edition Imperiale, pachniałby właśnie tak… to raptem trzecia próbka Jovoy’a po którą sięgnąłem, ale daje się zauważyć spore podobieństwo stylistyczne do Les Jeux Sont Faits – zwłaszcza w odniesieniu do bujnego i szlachetnego akcentu skórzanego, którym oba zapachy wybrzmiewają… dojrzałe stadium kompozycji dominują w zasadzie vetivera i paczula, wzbogacone o ciepły akcent skórzano labdanowy – ale zapewniam Was, że bukiet prezentuje się daleko bardziej okazale, niż wygląda to na papierze… właśnie taką niszę kocham i cenię najbardziej… pełną, wypełnioną odważnymi, poprowadzonymi z rozmachem aranżacjami, swoistą, wyrazistą, upajającą, spektakularną i obfitującą w niesamowicie sugestywne detale… tego rozmachu, doskonałości, tej olfaktorycznej poezji dedykowanej nozdrzom nie sposób opisać – to trzeba po prostu powąchać i dać się porwać tej głębi doznań…

reasumując: robiąca piorunujące wrażenie, spektakularna wizytówka rasowej niszy, w najlepszym wydaniu… najwspanialsze składniki połączono tu z niesamowitą gracją, wspaniałą projekcją i całkiem dobrą trwałością – dopełniając tym oblicza tego olfaktorycznego arystokraty… prawdziwa gratka dla miłośników niszy autentycznej, szlachetnej, swoistej, staroświeckiej i wyrafinowanej – wybrzmiewającej w zgodzie z kanonami prawdziwego, niezmąconego marketingiem, najwyższych lotów perfumiarstwa… gorąco polecam i maczając i inkauście pióro ze stalówką, poskrzypującą o pożółkłą ze starości, ręcznie czerpaną papeterię – dopisuję to niewątpliwe arcydzieło do listy AMH

przypomina mi: w początkowej fazie, bardziej cywilizowaną i przystępną odsłonę Fumidusa, zaś w aspekcie żywiczno drzewnym (spalone drewno) wpada odrobinę w tonację Black Turmalina oraz wyraźnie odcinającą się aurą Encre Noire, zwłaszcza w kontekście głębokiej i pełnej odsłony vetivery… a ten piękny i dystyngowany akord alkoholowo skórzany, który dodaje kompozycji tego nobliwego, szlachetnego i wybitnie niszowego charakteru – z powodzeniem może konkurować z samym Courvoisier L’Edition Imperiale, a więc same wspaniałości…Jovoy - Private Label EdP

2011

Cecile Zarokian

Głowa: wetyweria, skóra, papirus,
Serce: drzewo sandałowe, paczula,
Baza: francuskie labdanum,

Reklamy

Responses

  1. Czuje że na mnie zrobił by podobne wrażenie , mógł bym kupić dla samego flakonu bo to małe dzieło sztuki ale najpierw musze zrobić troche miejsca w kolekcji(lub kupić nową szafke) bo ta rośnie ciut za szybko a i tak dzisiaj wzbogaciła się o jeden flakon .

    • o tak, flakon ma prześliczny, prosty, piękny i robi niesamowite wrażenie samym wykrojem linii, które składają się na jego kształt…
      p.s. prościej będzie przygotować nową, pojemniejszą szafkę, bo z mojego doświadczenia wynika, że wszelkie redukcje kolekcji, zawsze kończą się pomnożeniem liczby posiadanych flakonów… 😀

  2. Jak nisza jeszcze esencjonalna to wchodzę bez namysłu.. :p
    Swoją drogą przymierzam się do marki Joovoy na początek poznam jednak jej kadzidlane liturgie. A ta kompozycja będzie kolejną perłą… 😉 Musi świetnie pachnieć w zimie…

    • mnie tam marka po prostu porwała… co zapach to hicior, raz, że idealnie wstrzeliwujący się w moje własne gusta – to jeszcze reprezentujący sobą najwyższą jakość i wirtuozerię w kreacji… no nie ma do czego się w przypadku tych perfum przyczepić, a ich esencjonalność zasługuje na osobne wyróżnienie… 🙂

  3. zaiste ten zapach wart jest wszelkich komplementów. „sprawdzilby sie” nawet w mainsreamie.

    • jest na tyle przyjemny i łatwy w odbiorze, że nie wątpię że wstrzeliłby się w gusta co dojrzalszej klienteli, zwłaszcza tej rozmiłowanej w luksusie i szlachetnych trunkach, a takich mężczyzn w średnim i dojrzałym wieku nie brakuje… 🙂

    • po wycofanym gucci I dla mnie zostala wyrwa w mainstreamowych zapachach, w ktorych do czynienia mamy z nutami drzewnymi, kadzidlanymi i ktore nie sa zalane nadmierna slodycza

  4. pocieszę Cię, że pomimo sporej liczby perfum, które wącham – jak dotąd nie znalazłem godnego zastępcy Gucci PH… czekam aż pamięć tego zapachu zginie i po cichu liczę, że niebawem pojawi się pod inną nazwą u którejś z marek, pewnikiem niszowych…

  5. I oby nastało to niebawem

  6. Gucci PH wiecznie żywy. Amen 🙂

    • i na wieki wieków… 🙂

  7. To jest TO czym miał pachnieć Encre Noir a nie pachnie i nigdy nie będzie…cieszę się że znalazłem coś tańszego od Fumidusa,bo niestety ni wydam prawie 800 zł na flaszkę,a PL jest podobny i tańszy.piękny wetiwer i skóra,mniam mniam…

    • o nie zgodzę, się Encre Noire to klasa sama w sobie, własna liga i świętość niedościgniona… pachną podobnie stylistycznie, ale to dwa odrębne światy i lepiej takimi je pozostawić gdzie są… 😉

  8. Nie zmienił bym w Encre Noir ani jednej nuty to by była profanacja tego dzieła , co do Fumidusa to jeśli wpiszesz w wyszukiwarce „odlewki perfum niszowych”to pojawi Ci się nazwa sklepu na e. Polecam , no chyba że nie intsresuje Cie odlewka tych perfum.

    • jak wyżej i cieszę, się że edycja Sport też nie sprofanowała klasyka… to najtrudniejszy i paradoksalnie najlepiej sprzedający się w Polsce zapach od Lalique, co nie ukrywam przepełnia mnie nadzieją i otuchą, że gusta zapachowe rodaków jeszcze nie są stracone… 🙂

  9. Dzieki za info 🙂 ja troszke byłem rozczarowany EN bowiem dla mnie jest za mało noir…Private Label ma tę wytrawna naturalIstyczna nute prawdziwego wetiweru,takie jest przynajmniej moje wrażenie.

    • nie zapominaj że Noire to mainstream a Jovoy to nisza, gdzie można bez żadnych konsekwencji pozwolić sobie na więcej…

  10. Sam się napalam na PL więc pora na własną odlewke. Jest tyle zapachów które chce poznać że aż nie wiem co najpierw zamówić

    • sprzedaj nerkę i kup wszystkie… 🙂

  11. Obawiam się że na nerce by się nie skończyło:) wole już kupować według kolejności z listy

    • mimo wszystko cieszę się, że kolekcjonuję perfumy a nie samochody lub obrazy klasyków… 🙂

  12. A ja mam zagwostkę,chciałem wybrać sobie prezent na święta ,zagłebiłem się w niszę i…sami wiecie jak to jest z nadmiarem wyboru 🙂

    • wiemy, przez następne pół roku spłacamy debety… 🙂

      • No tak,haha!

  13. Najgorszy jest kac moralny gdy patrzy się na stan konta kilka dni po zakupach, już 2 razy zmniejszałem limit ale różnicy nie widze a lista zapachów do kupna rośnie zdecydowanie zbyt szybko.

    • zakupy kartą mają tą istotną wadę, że nie ma się pośrednio kontroli nad wydatkami… i nie martw się, ta lista zawsze będzie długa… 🙂

  14. Kupujesz całe butelki? Bo sugerowałeś mi dekanty,to chyba rzeczywiście niezłe rozwiązanie 🙂

  15. To zależy od ceny flakonu , jeśli przekracza 450 zł to odlewki ale większość mojej kolekcji to flakony 50 i 100 ml

  16. Tak jak się spodziewałem, pozamiatało mnie..:)
    Poza Rashą, Essence Oud , Private Lbel jest kolejnym pachidłem które w tym roku zrobiło na mnie największe wrażenie i dotarło do samego sedna, mego zapachowego serca. Ileż znanych kompozycji tutaj czuję i wcale mi to nie przeszkadza. ;)Ten sam typ magii co w Arso…
    Trochę szkoda że tak szybko na mojej skórze przechodzi poszczególne etapy, ale to nic w konktekście szlachetności całości tego projektu. Cudo!
    Dziękuję Piracie za próbeczkę 🙂

    • drobiazg, coś czułem że Ci się spodoba… 🙂 cena owszem zabija, ale moim zdaniem warto mieć jeden taki flakon niż pięć innych… 🙂

  17. Chciałoby się mieć… Poznam jeszcze Liturgie, wybiorę i pomyślę, co by tu sprzedać by kupić flakon.. Chyba że nie będzie z czego wybierać 😉
    Zależy jakie to te pięć innych… 😀

    • przyznam, że z pięciu próbek wąchałem jak dotąd trzy, ale na Liturgię zabrakło mi wcześniej weny… a co do rzeczy które możesz sprzedać, to nerka, rogówka, płuco i wycinek wątkowy oraz szpik są podobno w cenie… 🙂

  18. Aahaaa.. no to dobrze wiedzieć, więc na kilka flakonów mnie jeszcze stać 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: