Napisane przez: pirath | 25 listopada 2013

Histoires de Parfums – Petroleum, czyli czart czarta, czartem pogania…


Są zakątki niszy tak awangardowe i egzotyczne, że nawet miłośnikom perfum trudno zaakceptować dziwność i ekscentryczną swawolę, jakiej dopuścił się ich kreator… i nie mam na myśli perfumowych freeków, pachnących ekskrementami, klejem biurowym, albo boczkiem, lecz perfumy w założeniu jak najbardziej użytkowe – tyle, że tak trudne w odbiorze, iż ich stosowanie w celu pozytywnego epatowania otoczenia, ociera się o granicę wyrachowanej perwersji, szoku i niebezpiecznie balansuje na granicy akceptacji… jeśli dotąd sądziliście, że Fumidus, Dhan Al Oudh Al Nokhba, Musc Ubar, Serge Noir, albo Complex to trudne i wymagające kompozycje – to do kompletu warto poznać równie nietuzinkowe Petroleum

Histoires de Parfums - Petroleum

Jeśli spróbować przyrównać rodzaje kompozycji perfumeryjnych do gatunków filmowych, świeżaki byłyby kinem familijnym, słodziaki komediami romantycznymi, zapachy orientalne to kino kostiumowe z elementami Bollywood, zapachy przyprawowe i drzewne to fantasy – zaś nisza to kino dokumentalne, a jej najbardziej ekstremalne odsłony to horrory… Petroleum jawi mi się jako post industrialna odsłona Mad Max’a, z elementami kina Gore… wbrew pozorom te perfumy wcale nie pachną ropą naftową, to raczej nieco bardziej animalna odsłona przepalonego, mineralnego oleju silnikowego, zmieszanego ze starym smarem… owszem przepracowany olej mineralny jest jak najbardziej pochodną ropy, ale jego woń jest pozbawiona charakterystycznego zapachu benzyny, albo nawet diesla

przepracowany olej

Petroleum ma bardzo monolityczny przebieg, niezbyt ostry i zdominowany przez mineralne aldehydy – zaś kompozycji, nawet w fazie otwarcia daleko do spektakularnej, krzykliwej i ostrej tonacji, z jaką wybrzmiewa preludium Fumidus’a czy Complex’aPetroleum pod tym względem jest zaskakująco ciche, choć jego aura wcale nie sprawia wrażenia przytulnej, miłej i przyjemnej… zapach jest zaskakujący, kompletnie odmienny od przyjętej nawet w niszy stylistyki – ale zupełnie wyzbyty agresji i jeśli mam być szczery, z wszystkich dotąd poznanych dziwolągów, oswojenie się z jego bukietem przyszło mi zaskakująco szybko i łatwo…

opuszczona fabryka

Paradoksalnie, to nie jest kwestia obycia, ani oswojenia z niszą, bo choć brzmienie Petroleum jest diametralnie odmienne od tego co znamy w perfumach – nie są to perfumy tak przytłaczające, barbarzyńskie i surowe, aby potrzebować niezliczonej ilości zbliżeń, w celu oswojenia się z ich szokującym bukietem… brzmienie Petroleum jest wręcz idealnie neutralne… perfekcyjnie wyważone pomiędzy ciepłem i chłodem, animalnością i syntetycznością… nawet oud, który w połączeniu z piżmem, cywetem i skórą pachnie mechanicznie i obco… tworzące tę aranżację nuty niemal pozbawiono życia, ich swoistości, ciepła i charyzmy – odrealniając i sprowadzając ich brzmienie do roli smaru technicznego, używanego przy konserwacji maszyn…

stara maszyna

Zapach sprawia wrażenie martwego, odartego z emocji i buntu cechującego nuty tworzące klimat tych perfum, a które znamy w ich naturalnej, zupełnie innej postaci… pomimo iż zapach pachnie w pewnym sensie swojsko – nie jest to przywodzący miłe skojarzenia zapach skórzanej kurtki, świeżo upranej koszuli, lecz robotniczej kamizelki z odblaskami… to zapach odzieży roboczej, utytłanej resztkami smarów i olejów, którymi konserwator przez lata serwisował linię produkcyjną w fabryce… kompozycja ożywia się dopiero w zaawansowanym stadium bazy, gdy w tle zaczyna majaczyć ledwie wyczuwalna nutka słodkawej ambry – choć jej tchnienie jest zbyt delikatne, aby pobudzić tę tkwiącą od lat w bezruchu machinę do życia…

stary zawór

Petroleum pachnie chemią techniczną, metalem, starymi powłokami malarskimi i rdzą, a jego delikatnie animalny charakter, to po prostu resztki potu i sebum osoby, która przez lata nosiła to ubranie – nim zapomniane zawisło w szafce obok kluczy, śrubokrętów i olejarki… pod tym względem jest to woń szczególna, gdyż pomijając Monocle Scent (CdG) Hinoki, 5 Elements Ramona Molvizara i Montale Greyland, próżno szukać w zasobach niszy perfum, lepiej oddających klimaty industrialne…  zapach cechuje dobra trwałość i bardzo umiarkowana projekcja – ale nie są to perfumy z którymi 99% społeczeństwa chciałaby obnosić się wśród ludzi…

konserwator maszyn

reasumując: bardzo specyficzne, swoiste i nietypowe perfumy, które z powodzeniem można zaliczyć do wąskiego grona najbardziej awangardowej sztuki niszowej… Petroleum to zapach dalece odmienny nawet od tego czym epatuje nisza, głównie za sprawą zupełnie nieswoiście wybrzmiewającego wianuszka nut, z których go sklecono na podobieństwo ikony przemysłu…

przypomina mi: absolutny precedens olfaktoryczny, a uzyskane za sprawą pozornie bardzo dobrze znanych składników jest odmienne i nowatorskie do tego stopnia, że trudno doszukiwać się w Petroleum podobieństwa do innych kompozycji – nawet terpentynowego Hinoki i wysoce mineralnych dzieł MolvizaraHistoires de Parfums - Petroleum EdP

2011

Gerald Ghislain

Głowa: bergamotka, agar, aldehydy,
Serce: ambra, róża,
Baza: piżmo, paczula, cywet, skóra,

Reklamy

Responses

  1. Piękna recenzja, choć ja uważam, że Petroleum nie jest nieprzyjazne – znam mnóstwo zwykłych osób, które lubią zapach benzyny, tapicerki itp. Niezwykłe jest to, że można tymi „wyziewami” jak je nazywa mój mąż, pachnieć…sobie, będąc przedstawicielem dowolnego zawodu, a nie pracownikiem starej drukarni bądź maszynowni na statku na Missisipi.

    • dziękuję, tak czuję te perfumy… też znam wiele osób lubujących się w woniach powszechnie uznanych za osobliwe, zresztą sam uwielbiam zapach benzyny i świeżego oleju silnikowego (najlepiej syntetycznego), atramentu, kalafonii, farby drogowej i innych dziwadeł… zgadzam się z Tobą, że przedstawiciele wolnych zawodów, lub osoby pracujące w domu mają znacznie lżej pod względem dobru noszonych perfum… ja muszę bardzo ostrożnie dobierać perfumy zakładane do pracy, ale prywatnie sobie nie żałuję, oczywiście gdy niczego w tym czasie nie testuję… 🙂

    • Mi ten zapach skojarzyl sie wlasnie z zapachem starej maszyny do pisania i jej tasmy z tuszem mego ojca. Swidrowalo to mi w glowie, skad ja to znam i nagle „zarowka”. Dziecinstwo przewinelo mi sie przed oczami :). Za jakis miesiac dokoncze swoja probke, aby miec troche przestoju i wtedy juz definitywnie zdeklaruje z czym mi sie to kojarzy. W kazdym razie na pewno wart przetestowania dla „niszowcow”

  2. na mnie niestety nie wyszedł zapach benzyny czy tapicerki, czy nawet smaru. Gdyby tak było na pewno bym Petroleum polubiła. Na mnie niestety wyszedł cywet podbity piżmem, a to było wyjątkowo niefajne :/

    • też się zdziwiłem, że pomimo nazwy u mnie też nie ujawniły się się nuty petrochemiczne, a nawet mocarny zazwyczaj oud pozostał w defensywie… u mnie też dominuje nieco syntetyczna nutka piżma i cywety (pewnie to zasługa aldehydów), ale pomimo iż doceniam ten zapach za niewątpliwą oryginalność, też się nie pokochamy, bo zabrakło mi w nim jakiegoś wiodącego wątku przewodniego…

  3. Pirath Wiem że to offtop ale dlaczego nie mogę czytać całego Twojego bloga. Chcę przeczytać rochas man a przeglądarki IE10 ( zamyka się i otwiera na nowo i tak w kółko) oraz FF26 (pokazuje błąd strony)

    • hmmm dziwna sprawa, mam też IE10 (na co dzień używam firefoxa), ale u mnie wszystko działa, nawet w tym wątku o Rochas… może spróbuj z inną przeglądarką, bo prawdopodobnie w niej leży problem (nie działa Ci jakaś wtyczka)…

  4. istne cacko! szukam zapachów jak najbardziej skrajnych industrialnie i nie sądziłem, że u Ciebie je znajdę. w ogóle zastanawiałem się, dlaczego tak mało nosów porusza się wzdłuż asfaltowej woni, która latem potrafi mnie sponiewierać kiedy mijam ekipy robót drogowych. maszyna. żadnego bólu, żadnej myśli. teraz czas na znalezienie punktu zakupu:)
    choć po Waszych wpisach widzę, że raczej maszyna w Petroleum jakaś ulotna?

    • he he dziękuję, miło mi że udało mi się kogoś zaskoczyć, choć sam też poczułem się zaskoczony brzmieniem tych perfum… owszem jest to industrial, ale u mnie wybrzmiewa dość cicho, ale dopóty sam nie spróbujesz w oparciu o próbkę, nie wiadomo jak na Tobie zagra… co do ciepłego asfaltu, pełna zgoda, też uwielbiam powłóczyć nosem za maszyną do jego układania… 🙂

  5. Nigdy bym nie pomyślał że Serge Noir może byc trudny, pokochałem go od pierwszego niucha… Zaistniał na skórze bez presji otoczenia, tylko z własnej spontanicznej i swobodnej woli 😉
    Czy ja dobrze zrozumiałem, Hinoki i industral? – pierwsze słyszę 😛

    Ten raczej nie wstrzeli się w moje zapachowe preferencje ale dziwaczności to ja lubię więc poznać bym chciał. 🙂

    • a ja bardzo długo z nim walczyłem, to znaczy powąchałem, odrzuciło mnie i cieszę się, że recenzja nie powstała wówczas, bo pewnikiem bym go strasznie zjechał… dopiero po czasie, gdy się oswoiłem, poznałem różne oblicza goździka i wsiąkłem bardziej w stylistykę niszy, porwały mnie te perfumy… ale swoją drogą to bardzo wymagający zapach, zwłaszcza, ze moje pierwsze związane z nim skojarzenia nie należą do przyjemnych…

      dobrze słyszałeś, kadzidło i terpentyna to jak najbardziej industrial, z tym, że jest o niebo łatwiejszy w odbiorze i daje mi niesamowitą frajdę podczas noszenia… 🙂

  6. Dla mnie Hinoki leży z dala od industrialnego zgiełku…Mistyczny Las i sama natura w moim odczuciu. Sam się nosi. 🙂
    Nie bardzo ogarniam w jakim kontekście masz industrialne skojarzenia.?

    • dla mnie Hinoki to przede wszystkim terpentyna, a potem dopiero szlachetne żywice i tak odbieram te perfumy… kojarzą mi się z chemią do pielęgnacji i dogłębnej konserwacji drewna… mój znajomy zajmuje się profesjonalną regeneracją i restauracją antyków i jego warsztat pachnie dokładnie tak, jak te perfumy… 😉

  7. Co do warsztatów to nadal pragnę poznać ten w którym produkją łuki… W natłoku tych jeszcze nieznanych zdecydowanie chodzi za mną Bowmakers i spokoju nie daje.. 🙂

    • brzmi diabelnie intrygująco – zwłaszcza, że mam ogromną słabość i sentyment do tej broni… 🙂

  8. da_markos – bez wątpienia warto te perfumy choćby poznać, tylko po to by przekonać się o znaczeniu słowa „nisza” w praktyce i niebotycznej rozpiętości tematyki o którą się ociera… 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: