Napisane przez: pirath | 9 grudnia 2013

Puredistance – Black EdP, czyli dyskretna czerń z magią w tle…


Do marek pokroju Puredistance mam dość ambiwalentny stosunek… zazwyczaj przedstawia się je światu jako arcy wyszukane objawienie, przepełnione taką ilością ochów i achów, iż w zestawieniu z ich nadętym luksusem, ekskluzywnością i elitarnością, zamkniętą w wymuskanych flakonach od Swarovskiego – brytyjska królowa w insygniach monarszych, wypada przy nich jak zubożała krewna z głębokiej prowincji… Puredistance I wąchałem przelotnie i choć ładny, nie rzucił mnie na kolana – natomiast zrobiła to jego cena…

Z drugiej strony jestem świadomy iż nie jest targetem, do którego adresowane są tego rodzaju produkty… Puredistance stworzono z myślą o ludziach kupujących samochody za kilkaset tysięcy złotych, kryształowe kandelabry za kolejne kilkadziesiąt – które oświetlają z kolei łazienkę wyłożoną designerskimi kafelkami od Versace (z imiennym certyfikatem unikalności, podpisanym osobiście przez Donatellę – do powieszenia w widocznym miejscu) za następne kilkadziesiąt patoli… dla tej klienteli wydanie kilku tysięcy na flakon perfum, nie stanowi istotnego dylematu egzystencjalnego – w rodzaju flakonik, czy rata kredytu za mieszkanie… zatem mając świadomość iż punkt widzenia zależy od punktu siedzenia – spróbuję zapomnieć o cenie tych perfum, skupiając się wyłącznie na ich walorach zapachowych…

reklama Puredistance - Black EdP

Wprawdzie producent wzbrania się od podania nut składających się na bukiet tych perfum (i chyba już wiem dlaczego), ale umówmy się – ich wyłuszczenie (przynajmniej częściowe i hipotetyczne) nie stanowi dla miłośnika perfum problemu… zasadniczo nie odnajdziemy w Black przepychu i rozmachu, który poniekąd usprawiedliwiałby po części cenę tych perfum – ale nie sposób odmówić twórcom dbałości o ich jakość i precyzję, z którą zabierają głos… Black jest żywiczny, drzewny i przyprawowy… raczej suchy, termicznie neutralny, bardzo dyskretny, tajemniczy i małomówny… chwilami trzeba się aż wsłuchać, by poczuć tembr jego przyczajonego blisko skóry bukietu… otwiera się umiarkowanie ostrym i wytrawnym miksem kadzidła z pieprzem, które tworzą zmysłowy i tajemniczy klimat nowoczesnych kompozycji niszowych – a który można dostrzec również w Bottega Veneta pour Homme i Armani Bois d’Encens

Puredistance - Black EdP reklama

Black choć z charakteru kadzidlano drzewny, nie jest w epatowaniu tym wątkiem nawet przysadzisty – co zaskakuje, gdyż ten mistyczny niuans przetacza się przez wszystkie akordy, aż po zmierzch kompozycji… w fazie serca perfumy stają się zauważalnie żywiczne i przyprawowe… delikatnie wysładzają się za sprawą labdanum i tonki oraz nabierają masy, dzięki dość powściągliwemu, ale wyraźnie zaakcentowanemu wianuszkowi ziół i przypraw – na czele z goździkiem, szafranem, gałką muszkatołową i odrobiną piołunu, nadającego całości nieco absyntowych klimatów, rodem z Kilian Taste of Haven… momentami tonka tak bardzo się rozkręca, iż Black staje się niemal migdałowo wiśniowe – wyczarowując na skórze brzmienie zbliżone do dojrzałego stadium Burberry London i Dirty English… to wyszukane stadium żywiczo przyprawowe, gęste i otulające i żwawe – wzmacnia z kolei akcent tytoniowo, skórzano muszkatołowy, nadając bukietowi pylistości i odrobinę wybitnie męskiej szorstkości… po dobrych kilku kwadransach, ta ujmująca żywiczno, słodkawo, przyprawowa kotara opada i zapach redukuje się do miękkiego i otulającego tematu kadzidlano drzewnego, z delikatną i dziwnie znajomą nutką oleistości

Puredistance Black

Najbardziej zaskakującą cechą, jest właśnie oleistość tych perfum… są tak mocno skoncentrowane, że tłusty film (zupełnie jak po napylonym na skórę ISO E), utrzymuje się na powierzchni skóry przez ponad godzinę, nim na dobre wsiąknie w skórę… czemu akurat wspominam o ISO?… bo jest go w Black bardzo dużo – tyle że w tak skoncentrowanej postaci, iż nie dominuje, ani nie rozświetla bukiet – jak ma to miejsce choćby w Cartier Eau de Cartier Concentre… choć pozornie ISO nie gra tu pierwszych skrzypiec, ale niewątpliwie to ono tworzy przytulny, zmysłowy, wyrafinowany drzewno, kadzidlano, oleisty klimat tych perfum – bez którego Black nie pachniał by tak uwodzicielsko… manewr bez wątpienia się powiódł, Black pachnie dyskretnie acz bardzo poprawnie, choć pewien niesmak pozostał… za te pieniądze chciałoby się powąchać wirtuozerię twórcy, a nie magię magicznej molekuły, która odwaliła za niego całą robotę – i w której mam wrażenie rozcieńczono wszystkie tworzące bukiet tych perfum składniki…

Puredistance - Black

Teoretycznie bukietowi Black nic nie brakuje… jest przyjemny, zadziwiająco lekki, absolutnie nie przeładowany detalami i bardzo spójny… nie wątpię, że jego gładki koncept oczaruje i omota nie jedną ofiarę… pod względem wyrazistości i obfitości w złożone niuanse nie powala (zwłaszcza jak na standardy niszy), ale to zgrabna, taktowna i lekko strawna dla nosa układanka… nuty wybrzmiewają w niej niezbyt wylewnie, a dyskretna choreografia Black zmienia się nieśpiesznie i z iście arystokratycznym dostojeństwem… panuje tu wręcz sielankowy, kaszmirowo satynowy spokój, by nie powiedzieć iż chwilami jest zbyt cicho i oszczędnie… ponoć zamysł był taki, aby ukazać te perfumy jako tajemnicze i szepczące, co mam wrażenie udało się – ale niestety kosztem charakteru, który gdzieś w tym pędzie za tajemnicą i dyskretnym minimalizmem zatracono… mam też pewne obiekcje względem nazbyt uproszczonego, wręcz nagiętego pod specyfikę ISO bukietu, a które odwaliło tę całą „mistyczną robotę„… brzmi to tak, jakby trzon i istotę tych perfum stanowiło tajemnicze i zmysłowe ISO, które jedynie wspomożono dla niepoznaki obecnością tradycyjnych składników – aby wzmocnić tym autentyzm i czytelność aranżacji… nie przeczę, wyszło bardzo zgrabnie i niezorientowany nabywca nie połapie się w czym rzecz, ale osobiście jestem tym manewrem rozczarowany…

reasumując: jest ładny, delikatny, lekki i bardzo nowoczesny, ujmuje swą taktowną głębią i perfekcyjnie zbilansowanym (w kontekście uniwersalności) bukietem… jest zmysłowy, otulający i tajemniczy i nie wątpię, że w tych perfumach można się zadurzyć – ale patrząc na nie od strony konstrukcyjnej, w tej lidze (i półce cenowej) pójście ścieżką ISO E, po postu nie przystoi… projekcja oszczędna, trwałość dobra, choć niestety przez większość swego żywota (zgodnie ze specyfiką ISO), zapach tkwi bardzo blisko skóry…

przypomina mi: z początku przypomina kadzidlano pieprzne klimaty Armani Prive i Bottega Veneta pour Homme, następnie środkowe i dojrzałe stadia Amnouage Honour, Kilian Taste of Haven, Balmain Carbone, Dirty English i Burberry London, aby w finiszu zredukować się niemal do lekko przyprószonego cedrowym piżmem, skoncentrowanego ISO E Super, w czystej postaci…Puredistance - Black EdP

2013

Antoine Lie

przypuszczalny skład: (ustalony dzięki modlitwie i wróżeniu z fusów): kadzidło, pieprz, szafran, drewno kaszmirowe, labdanum, goździk (przyprawa), gałka muszkatołowa, bób tonka, piołun (absynt), skóra, ambra, tytoń, i masa ISO E Super,

Reklamy

Responses

  1. Mnie się Black bardzo spodobał. Lubię takie spokojne i eleganckie zapachy. Perfumy, które krzyczą to nie moja bajka.
    Niestety cena tego pachnidła ostrasza i wątpię, żeby znalazło się wielu chętnych na kupno perfum w tej cenie, tym bardziej, że nie ma dokładnej pewności jakie nuty tworzą tę kompozycję

    • nie przeczę, że jest urodziwy i będzie się podobał, zwłąszcze jeśli weźmie się pod uwagę magię ISO, któego użyto w nim w nieprawdopodobnej ilości i stężeniu, ale osobiście oczekiwałem czegoś wyczarowanego z tradycyjnych nut…

      z drugiej strony to z czego go zrobiono nie ma dla lupijącego większego znaczenia, bo liczy się osiągnięty efekt końcowy… 🙂

  2. Cześć!

    Bez wątpienia jedna z Twoich najbardziej udanych recenzji. Co się zaś tyczy samego zapachu, to myślę, że przede wszystkim warto go na spokojnie przetestować dobrych kilka razy (w tym co najmniej dwukrotnie globalnie), żeby docenić jego wyrafinowanie. Bo jego enigmatyczność zawarta jest przecież w koncepcie; te perfumy nie mają przecież krzyczeć, a szeptać. I tę koncepcję zrealizowano moim zdaniem bardzo dobrze. Stąd projekcja wcale nie jest atomowa, lecz „zaledwie” – jak na tyn typ zapachu – średnia, ale za to jednakowo zbalansowana przez jakieś 90% efektywnego czasu trwania na skórze (czyli ponad 15 godzin, a to jest przecież wynik świetny). Black ma bardzo szlachetną, jakby aksamitną fakturę, interakcja pomiędzy poszczególnymi nutami i akordami odbywa się miękko i ze zdumiewającą perfekcją, co znamionuje świetny warsztat twórcy. Akord skórzany kojarzyć się może ze skórzanymi rękawiczkami z delikatnej skóry, bardzo wysokiej jakości. Nadużycia ISO E Super jednak nie stwierdzam; tradycyjnie między nami musi się znaleźć jakaś kość niezgody (ha,ha,ha). Co do polityki cenowej Puredistance, to myślę, że sami strzelają sobie w kolano; ich zapachy to naznaczona luksusowym sznytem, ale jednak w swym charakterze stu procentowa nisza, i zdecydowanie szybciej przypadną do gustu poszukującym ciągle nowych wrażeń perfumoholikom/niszomaniakom, niż zblazowanym bogaczom, czy też – tym bardziej – groteskowym nuworyszom.

    Serdecznie pozdrawiam –
    Cookie

    • Witaj Cookie, zawsze miło mi Cię gościć na łamach mego bloga… 🙂
      poznawałem te perfumy przez 3 dni i bynajmniej moje zastrzeżenia nie dotyczą ich delikatności i bliskoskórności (taka specyfika ISO), ale właśnie tego, że to na nim oparto główny wątek kompozycji… towarzyszące mu nuty to tylko tło, wybrzmiewające w zbliżonej do ISO amplitudzie i poniekąd tuszujące jego obecność…

      nie wątpię, że ten zapach będzie się ludziom podobał, zwłaszcza zamożnym, gdyż stylistycznie odbiega od przepychu, blichtru i zwalistośći jaką zazwyczaj epatują kompozycje niszowe, skierowane do najbardziej elitarnej klienteli i właśnie w tym postrzegam siłę przebicia tych perfum w walce o klienta… są eteryczne, zjawiskowe, tajemnicze i niejednoznaczne, a za przywilej noszenia takich perfum ludzie chcący podkreślić swą unikalność zapłacą każde pieniądze… 🙂

      również pozdrawiam Cię serdecznie
      pirath

  3. pirath, toż to tańsze niż Kilian o co tyle hałasu 😉 weź proszę na tapetę ROJA PARFUMS Diaghilev Parfum lub koronowaną flaszkę CLIVE CHRISTIAN No.1. To jest dopiero tąpnięcie cenowe – co do samego zapachu wszystkich tu wywołanych do tablicy się nie wypowiadam bo nie wąchałem ale zakładam jakoż ty zakładasz, że siedzenia nie urywa.

    • he he pewnie że tańsze, zwłaszcza jak przeliczyć na żywe mililitry, a co do Roja, to próbki już mam,. czekam tylko na wolne okienko w harmonogramie, bo zaległości czasowe względem bloga mam imponujące… Clive Chistian i jego pokroju marki pachną nieco inaczej, są nastawione na robienie wielkiego wejścia ludziom o wielkich portfelach, więc odbiera się je jeszcze inaczej… ale umówmy się, przynajmniej ich cenę czuć w bezkompromisowym jakościowo bukiecie i jest to jedyny aspekt który w mym odczuciu jest w stanie usprawiedliwić ich zaporową niejednokrotnie cenę… 🙂
      p.s. no nie urywa i to mnie właśnie najbardziej uwiera… 🙂

  4. To chyba dobrze że ktoś zaczyna używać Iso w nowoczesny sposób tkając taką kompozycję. A skoro jest udana to chyba poza ceną nie ma się co czepiać 🙂 chętnie ziucham jęsli będzie sposobność…

    • tak narde, Iso jest piękne, pozwala wyczarować prawdziwe cuda na skórze – ale obawiam się że wkrótce ścieżką ułatwiania sobie życia jego użyciem, pójdą całe tabuny twórców (podobnie jak za oudem), ISO stanie się powszechnie modne i pozamiatane… żegnaj kreatywności, inwencjo, prawdziwa kreacjo – witaj łatwizno… 😉

  5. Myślę że nie braknie tych kreatorów którzy wiedzą jak to właściwie robić i nie zważają na obecne trendy i mode. Więc nic się nie boję :).

    • znając parcie współczesnych trendseterów rynku, na upraszczanie, spłycanie i stawianie na „łatwość” – obawiam się, że wypowiedziałem to proroctwo w złej godzinie… 🙂

  6. Co za typ… 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: