Napisane przez: pirath | 15 grudnia 2013

Cartier Pasha Edition Noir, czyli zmierzch nad Bosforem…


Ilekroć widzę klasyka z dopiskiem „edition noir” i podobne – zaczynam się bać… spodziewam się pseudo wieczorowego i niemiłosiernie naciąganego gniota w rodzaju Boss Bottled Night, CH 212 VIP i Davidoff Game, albo nudnej i bezpłciowej opery mydlanej pokroju Van Cleef & Arpels Midnight in Paris… nowy Pasha jest wyraźnie prostszy i delikatniejszy od swego przodka z 1992 roku, ale osoby spodziewające się powrotu na czworaka o 5 nad ranem, z imprezki w stylu Ibiza beach party – tyle, że z habibi disco zamiast DJ Tiesto, będą zawiedzione… zapach nie jest klubowym koszmarkiem, z wiodącym motywem świecącej w ultrafiolecie gorzały… to bardzo klasyczna i umiarkowanie dystyngowana kompozycja na wieczór – ale na tyle uniwersalna, że można ją nosić o każdej porze…

Cartier Pasha Edition Noir

O dziwo zapach choć wyraźnie lżejszy, oswojony i niemal zupełnie wyzbyty narowistości swego poprzednika, nie stracił jego charakteru… ogolono go, uprasowano i pozapinano mu koszulę – ale z głębi wciąż wybrzmiewa Pasha, którego znam… niestety mam świadomość, że klasyczny Pasha choć bardzo specyficzny i nietuzinkowy – zdołał się w ciągu ostatnich dwóch dekad stylistycznie zestarzeć… Cartier postanowił kompozycję unowocześnić, wygładzić i dostosować do oczekiwań współczesnej klienteli – tyle, że zrobił to tak zręcznie, iż w Edition Noir odnajdą się zarówno miłośnicy klasyka i polubią go ludzie młodzi… Pasha Edition Noir wciąż ma pazura, charakterek i wybitnie męski sznyt, choć ściszono go o dobre dwie oktawy… można to nazwać swoistą reformulacją klasyka, w dodatku bardzo udaną – ale szczególne brawa należą się Cartierowi za wypuszczenie tych perfum pod inną nazwą i wyraźnie odmiennym flakonie… w ten sposób stare wygi wciąż mogą pławić się w Pashy dobrze im znanej – a potencjalnie nowa klientela otrzymała coś od czego włoski na klacie nie rosną szybciej…

Cartier Pasha zegarek

Pasha Edition Noir jest cichsza, mniej wylewna i zdecydowanie mniej tu nadających wytrawnej ostrości ziół… jest też ździebko słodsza i bardziej drzewna niż u protoplasty – ale niewątpliwie bardzo duży nacisk położono tu na zgodność reedycji z oryginałem… mamy tu odrobinę miękkich cytrusów, zupełnie nienachalną lawendę, miętę i kolendrę, a wśród nut drzewnych – znalazło się (występujące w oryginalnej formule, choć pominięte w bieżącym wykazie nut), dyskretnie przemycone drewno różane, nadające pachnidłu tego specyficznego, lekko orientalnego i nieco żwawszego tembru… zdziwiłem się, że Edition Noir to nie EdP, bo wysłodzenie i ściszenie bukietu, dało mniej więcej ten sam efekt, który często znajdujemy w perfumowanych edycjach znanych wód toaletowych… weźmy na ten przykład Hermesa Voyage EdP, który z pozoru pachnie identycznie jak EdT, ale jest od niego słodszy i nieco bardziej powściągliwy, zwłaszcza w swoim dojrzałym stadium…

Istanbul Bosfor

Podobna sytuacja ma miejsce i tu, gdyż graficzny equalizer Pashy Noir pokazuje wyraźnie iż ze spektrum wycięto część pasma wysokich i średnich tonów (cytrusy i zioła), zaś zauważalnie podbito tony niskie (drzewno ambrowe) – czym dodano kompozycji otulającej masywności i głębi, ale kosztem donośności i wyrazistości, które zastąpiły basowe pomruki dyskretnej ambrowej słodyczy… mimo wszystko uzyskano bardzo zgrabny, rozsądny i przede wszystkim neutralnie prezentujący się na skórze kompromis, z dominującym w finiszu drewnem cedrowymPasha już nie krzyczy, a nuci pod nosem swym męskim barytonem melodię – ocierającą się zarówno o orient i klasyczną europejską elegancję… tą samą, która w większości nowożytnych kompozycji została spłycona do roli zdawkowych, pseudo minimalistycznych popłuczyn – z rachitycznymi drewienkami, masą syntetyków i rozwodnionych cytrusów, przykrytych dla niepoznaki toną tonkowej słodyczy…

bosfor night

reasumując: bardziej powściągliwa, dyskretniejsza, wyraźnie gładsza i słodsza odsłona klasyka, nieodmiennie łącząca walory perfumiarstwa europejskiego i bliskowschodniego orientu… zapach bardzo silnie nawiązuje do motywu przewodniego klasyka i choć cichszy – prezentuje się na skórze równie okazale i wciąż niewątpliwie męsko… projekcja bardzo dobra, trwałość dobra, samczość bez zarzutu…

przypomina mi: lżejszą odsłonę Cartier Pasha i odrobinę YSL Rive Gauche, a zwłaszcza Drakkar NoirCartier Pasha Edition Noir EdT

2013

Głowa: zielona herbata, owoce cytrusowe, mięta,
Serce: lawenda, ambra, drewno różane, kolendra,
Baza: drzewo sandałowe, drzewo cedrowe,

Reklamy

Responses

  1. Przyznam że czekałem na Twoją opinię o nowym zapachu Cartiera-Pasha EN. Dla mnie wszystko co od Cartiera jest super. Tak samo jest i z Pashą EN, jak powiedziałeś wygładzona stara wersja. To moim zdaniem wyszło jej tylko na zdrowie, zapach bardzo ciekawy. Czarny flakon dumnie stoi wysoko w perfumerjach za spore pieniądze…

    • w moim odczuciu, z drobnymi wyjątkami Cartier to również synonim jakości i marka stawiająca na wybitność a nie medialność swoich kompozycji… widać biżuteria i zegarki sprzedają się na tyle dobrze, że nie mają ciśnienia na robienie czegoś pod publiczkę…

      a nowa Pasha rzeczywiście odmłodniała i co najbardziej mnie cieszy, bez szkody i blizn na wizerunku linii… a co do pieniędzy, to zależy na czyją półkę z cenami patrzysz… 😉

      • Fakt wszystko zależy od portfela ale teraz każdy liczy $ bez względu ile ich ma.

  2. brzmi ciekawie, przetestuję, gdy przytrafi się okazja.

    • polecam, zwłaszcza jeśli lubisz brzmienia klasyczne i polecam przy okazji poznać wersję klasyczną, dla wyrobienia porównania… 🙂

      • Dzięki, Dzięki. Zapamietam

  3. Witaj Pitacie.mam maly problem ktory Ty mozesz rozwiac.mianowicie zrobilem pierwszy zakup przez internet z dolce ysl la nuit edt.niby wszystko sie zgadza zapach identyczny kody tez sie zgadzaja ale moim zdaniem jest bardzo ulotny tzn bardziej ulotny niz ten ktory sprawdzalem w S.czy moze ja sie do niego przyzwyczqilem? Nastepny problem to kwestia atomizera w S. Jest caly czarny a tu ktory zakupilem jest inny tzn tam gdzie plyn wyplywa jest biale! A w S. Byl calutki czarny lacznie z psikaczem gdzie wyplywa plyn.i tu moze pytanie czy aby na pewno jest to produkt oryginalny?ja mam pewne z tym problemy.pudelko tez ma delikatne roznice ale najwazniejsze jest to co w srodku.weryfikacja kodu pokazala listopad 2011 wiec chyba swiezy.wiec powiedz mi jak mozesz w czym jest rzecz? I czy moje obawy sa bezpodstawne?pozdrawiam Cie serdecznie i licze na Twoja pomoc

    • Witaj,
      szkoda, że nie podałeś bezpośredniego linku (najlepiej poprzez maila), bo z tego co mi wiadomo Nuit występuje w co najmniej trzech wersjach, a każda dodatkowo ma swój odpowiednik jako woda po goleniu (after shave)… pojęcia nie mam co kupiłeś, ale prawdopodobnie to co wąchałeś w perfumerii stacjonarnej to nie są te same perfumy które kupiłeś… to by tłumaczyło różnice w brzmieniu i wyglądzie samego flakonu… duże perfumerie sieciowe i stacjonarne nie sprzedają podróbek, ale równie dobrze mogłeś się do zapachu przyzwyczaić, zakładając że to już kolejny ten sam flakon… jest jeszcze opcja, że zapach poddano reformulacji i stąd mogą wystąpić pewne różnice w brzmieniu na które perfumeria nie ma wpływu, gdyż wprowadził je producent – ale najpierw upewnij się co tak naprawdę wąchałeś jako tester i czy aby na pewno to samo kupiłeś w necie…

      na koniec wyznam, że ja tych perfum niemal w ogóle na sobie nie czuję – zwłaszcza w wersji perfumowanej, która powinna być najbardziej intensywna i nośna… 🙂

      również pozdrawiam i mam nadzieję, że nieco naświetliłem Ci temat…

  4. Wybacz mi ale chyba ja cos polatalem hehe.ale napisze jeszcze raz na spokojnie.bo ta sytuacja jestem bardzo zdenerwowany opinie sklepu byly zadowalajace moj dobry kolega tez polecal i najwazniejsze u Ciebie na forumtez pelna rekomendacja.ale do rzeczy.kupilem produkt yves saint laurent la nuit l’homme woda toaletowa 60 na dolce.pl numer produktu katalogowego 90060.identyczy produkt wachalem i co nie co testowalem z S rowniez wode toaletowa.wtedy wydawal mi sie na poczatku jakby mocniejszy od tego produktu ktory zakupilem z dolce.jak pisalem zapachy identyczne tylko ten zakupiony z dolce jakby slabszy moze to jakies moje odczucie sam niewiem.ale glownym problemem jest wlasnie ta czesc atomizera.w S byla ona czarna jak caly atomizerek a ta zakupiona w dolce byla biala i tu bylo moje zdziwienie jak to zobaczylem.chodzi mi o ten psik gdzie wylatuje chmurka.odnosnie kartonika to ten w S niemial kodu kreskowego na spodzie a ten zakupiony w necie mial taki maly sczegolik.sprawdzilem nawet kod eanzmojego opakowania i wykazalo ze produkt istnieje.sprawdzalem kodzik z dna buteleczki i tez wykazuje listopad 2011.teraz juz sam niewiem czy kupilem faktyczny oryginalny produkt ysl czy produkt podobny do ysl..niby jest oryginalny a jakos w 100% w to niejestem przekonany..taki to mam wlasnie Pitacie problem i dlatego napisalem do Ciebie bo co dwie glowy to nie jedna ehehe.wiec prosze co Ty sadzisz o tym wlasnie atomizerku czy to mozliwe?mysle za na spokojnie wyjasnilem po troszku co mi lezy na serduchu.pozdrawiam i czekm z niecierpliwosci na opinie

    • therion ja mam ysl la nuit z 2010 100ml i mój na pewno jest oryginalny , kupowany w perfumerii internetowej , ma też sam rozpylacz biały.Nie rozumiem , kupiłeś oryginał i sie zastanawiasz. Pamiętaj że butelki w S są mocno nagrzane (ale lepiej nie rozgrzewaj swojej butli), poza tym jeśli wąchałeś na miejscu to masz powietrze przesycone zapachami a jeśli testowałeś na nadgarstku to masz złudne poczucie różnic w zapachu. Osobną kwestią , najczęściej budzącą panikę klientów zamawiających edt przez internet, jest ” złe testowanie oryginalności”. Pamiętaj że butla musi odstać w temp pokojowej najlepiej z 48 godz do wyrównania temp roztworu ponieważ zapach testowany od razu po dostawie gdy jest chłodno lub upał nie będzie miał właściwych parametrów. Na tej podstawie wielu zamawiając oryginały właśnie często stwierdza „to nie jest oryginał”, ” zapach słabo wyczuwalny, mało trwały”. Wystarczy odczekać i mamy nagle oryginał.

    • Zapomniałem że w S mogłeś testować z testera który może wyglądać inaczej niż produkt finalny.

    • nie jestem w stanie zweryfikować z jakiego testera wąchałeś te perfumy i na ponad wszelką wątpliwość wykluczyć, że nie pomyliły Ci się wersje które wąchałeś – więc przyjmuję, że wiesz co mówisz…

      nie sądzę też , aby perfumeria o tej reputacji i generowanym obrocie, parała się dorabianiem do sprzedaży przez upłynnianie podróbek – ale zaświtało mi coś innego… widzisz D. i S. zaopatrują w perfumy oficjalni dystrybutorzy, zajmujący się perfumeriami działającymi na terenie europy, lub danego kraju… o ile mi wiadomo perfumerie internetowe zaopatrują się w towar pomijając oficjalnych dystrybutorów i pośredników – co ma niebagatelny wpływ na cenę produktu w ofercie… niewykluczone zatem, że Nuit którego kupiłeś jest jak najbardziej oryginalny, ale przeznaczony na inny rynek (np. USA, albo Azji), co tłumaczyło by różnice w wyglądzie flakonu, a nawet i brzmienia samych perfum… spotkałem się kiedyś z opinią, że perfumy produkowane z myślą o rynku amerykańskim, są mniej skoncentrowane niż ich odpowiedniki europejskie – gdyż amerykanie nie przepadają za zapachami bardzo intensywnymi i kompozycje stworzone z myślą o gustach europejczyków, pachną dla nich zbyt intensywnie… musiałbyś porównać numery EAN z opakowania, które kupiłeś w internecie z numerami produktów na półce w S. – bo coś mi się zdaje, że pomimo identycznej nazwy, to nie jest do końca ten sam produkt…

  5. Klasyczna Pasha niezbyt bliska mnie była ale ta już wydaję się być bardziej dostępna moim gustom . Powąchamy zobaczymy 🙂

    • wcale mnie to nie dziwi i notabene potwierdziłeś zasadność porwania się na reformulację (odświeżenie) bukietu… 🙂

  6. Tylko Ja to nie wszyscy. A i tak lepiej mieć wybór dwóch wersji. Tak jak tutaj bo zakładam że starej Pashy nie wycofano jak np M7.

    • kto wie, choć coś mi się wydaje, że dni starej Pashy są już policzone i Edition Noir jest właśnie czymś w rodzaju wskrzeszenia i odświeżenia M7 wersją Absolu, aby polepszyć sprzedaż…

  7. przemijanie to takie naturalne dla materii…. 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: