Napisane przez: pirath | 17 grudnia 2013

Dior – Homme Cologne (2013), czyli cytrynowa pasta do zębów…


Biorę do ręki flakon i zachwycam się jego prostą, przezroczystą formą i specyficzną dla całej serii rurką, w kolorze oślepiającej bieli… pierwsze skojarzenia z zawartością przywodzą na myśl czystość, lekkość i niewinność skrywanego we wnętrzu bukietu – ale niestety to tylko zwodnicza fasada… po zaaplikowaniu na skórę czar prysł i niewątpliwie trafiła mi się jedna z gorszych premier mijającego roku i w moim odczuciu, zdecydowanie najgorszy zapach Diora w całej jego historii…

Dior - Homme Cologne 2013

Prawda jest taka, że najtrudniejsze do zaaranżowania kompozycje zapachowe, to te najprostsze… czemu? bo nie trudno namieszać ze sobą wiele składników, w efekcie wzajemnie się nakładających i tuszujących tą drogą wszelkie niedomagania i potknięcia w kroju kompozycji… sztuką jest zrobić coś z niemal niczego i na dodatek wyżyłować tę prostotę do perfekcji, co w przypadku użycia zaledwie kilku składników, jest niebywale trudnym zadaniem… nie wystarczy być utalentowanym wirtuozem blotera, aby popełnić wybitne dzieło minimalistyczne – do tego trzeba mieć po prostu smykałkę… talent ten posiadł mistrz Ellena, którego ujmujące prostotą, acz błyskotliwe aranżacje, oczarowują perfekcyjnością uzyskanego szlifu – ale niestety Demachy to nie Ellena i to niestety czuć…

pasta do zębów

W zamyśle Dior Homme Cologne miał być lekką, wręcz transparentną kompozycją na lato, nawiązującą do stylistyki wód kolońskich – ale pozbawionym ociężałości i ostrości wątku ziołowo cytrusowego, który wielu ludziom kojarzy się z zapachem starego dziadka, zlanego Cool Water… wszystko super, ale Diorowi Homme Sport czegoś brakowało, że wymagał wsparcia w postaci kolejnego i jeszcze lżejszego świeżaka?… mi osobiście Dior Cologne wygląda na pogoń za wylansowanym wizerunkiem nigdy się nie śpieszącego przedstawiciela wolnego (ale świetnie opłacanego) zawodu, chadzającego w porozpinanej białej koszuli, w luźnych lnianych spodniach, boso, albo co najwyżej w przewiewnych japonkach – którego najczęściej oglądamy spacerującego plażą, brodzącego pośród napędzanych orzeźwiającą morską bryzą, fal… albo rozwalonego na białej, designerskiej kanapie, stojącej w przepastnym, minimalistycznym apartamencie z widokiem na Manhattan, w reklamie jakiegoś nowego telewizora z pierdylionem funkcji, których i tak nikt nie ogarnie…

men on the beach

Wszystko pięknie, koleś wygląda modnie, eko i bardzo nowocześnie, tylko coś mi się zdaje, że target tych perfum prędzej zgubi te designerskie klapki od Lacoste – nim dogoni umykający mu autobus, albo co gorsza w coś wdepnie… lubię prostotę w perfumach, ale zdecydowanie nie w tak prostackim, wręcz żenującym wydaniu… nie ogarniam jak Francis Demachy mógł popełnić takie paskudztwo… i nie chodzi mi o to że to cytrusowy świeżak, chodzi o to, że jak na standardy Diora te perfumy najzwyczajniej w świecie pachną tandetnie… Demachy, Dior i tandeta w jednym zdaniu? – no niestety… i nie dość, że te perfumy pachną jak pasta do zębów, to w dodatku podrzędnej jakości i najbardziej budżetowa, o ile to w ogóle możliwe…

Dior - Homme Cologne reklama

W przypadku zapachów minimalistycznych, kluczowym czynnikiem jest jakość użytych ingrediencji, a od tych perfum niemiłosiernie zawiewa tanim syntetykiem – jaki uświadczymy we wspomnianej „cytrynowej” paście do zębów… nawet wątek kwiatowo piżmowej pudrowości, wypadł wodniście, niczym rozmokła kreda do pisania po tablicy… kwiat grejpfruta pachnie z kolei tymi białymi i gorzkimi błonami, które zostają na owocu – gdy już zedrzemy z niego półtora centymetrowej grubości skórkę… żaden, podkreślę ŻADEN z użytych składników (łącznie z dyskretnie przemyconymi akcentami ozonowo morskimi) nie pachnie naturalnie, swoiście i przekonywająco – co w przypadku porwania się na dzieło świadomie okrojone z detali, jest po prostu zbrodnią… projekcja umiarkowana, co w przypadku tej grupy zapachowej niespecjalnie mnie dziwi, trwałość zadowalająca – ale stosunek jakości do ceny wypada zdecydowanie niekorzystnie…

reasumując: rozlazły, wodnisty, pozbawiony wyrazu, finezji i czytelności zapach – będący zaprzeczeniem precyzji, pietyzmu i jakości z której słynie w moim odczuciu Dior – poważnym ciosem na wizerunku nazwiska, które te popłuczyny firmuje… po nosie, który wykreował tak wiele wybitnych i ponadczasowych kompozycji, spodziewałem się więcej talentu, polotu i charyzmy – ale mam cichą nadzieję, że pracował pod presją odbezpieczonego rewolweru przy skroni…

przypomina mi: rozwodnioną i nazbyt rozcieńczoną odsłonę cytrusowych świeżaków na lato, pokroju: Annick Goutal E’au d’Hadrien, Prada Infusion de Vetiver, Kenzo L’eu Par i letnich hiciorów wujka CalvinaDior Homme Cologne

2013

Francois Demachy

Głowa: kalabryjska bergamotka,
Serce: kwiat grejpfruta,
Baza: piżmo, nuty ozonowe,

Reklamy

Responses

  1. I takie recenzje lubię.Dlaczego?Ponieważ w przypadku większości zapachów mam negatywną opinię ,a tylko te najlepsze,no może te które lubię i jest ich chyba tylko może ok 20 sztuk zasługują na pozytywne spojrzenie.Cała reszta zasługuje wg mnie oczywiście na recenzję, ale wyłącznie negatywną.Nie wiem czy ktokolwiek podzieli moje zdanie, ale uważam że tylko 10%wszelkich blogów powinny być recenzje pozytywne-tylko tych wyjątkowych i ulubionych i artystycznych kompozycji.Cała reszta czyli 90% powinna być opisana krytycznie i ze szpileczką.To ułatwiło by wybór konsumentom i wyrobiło by trochę perfumeryjny gust konsumentom.Ale to tylko moje zdanie 😉

    • Piotrze obawiam się, że to nie takie proste – a zwłaszcza możliwe do podporządkowania pod sztywne procenty… widzisz ja nie planuję czy recka będzie pozytywna, nigdy się nie nastawiam na krytykę, daję szansę każdej marce i jeśli zapach zdoła się obronić recenzja będzie pozytywna – ale decyduje o tym zapach, warsztat twórcy, jakość składników i parametry związane z trwałością – a nie moje widzimisię oraz gusta…

      uważam, że warto pisać i o zapachach dobrych i o złych – choćby ku przestrodze dla potencjalnych nabywców i w celu uświadamiania, że można inaczej, że jest coś innego, że istnieją alternatywy – ale nie mam prawa decydować za ludzi co jest dobre i co mają nosić, poprzez wybiórcze pisanie o wybranych pode mnie zapachach…

      Twoja negatywna opinia o większości zapachów wcale nie musi i zapewniam Cię, że nie pokrywa się z opinią innych użytkowników perfum – zresztą ja sam nie życzę sobie, by czytelnicy odbierali moje subiektywne opinie jako wiążące, arbitralne i obligatoryjne… niech każdy sam oceni i wyrobi sobie zdanie, bo co człowiek to gusta, preferencje i inne postrzeganie perfum, poniekąd wymuszone nie przez nasze chciejstwa, lecz predyspozycje naszych organizmów, na które nie mamy większego wpływu…

      perfum na rynku jest sporo, każdy znajdzie coś dla siebie, bo co człowiek to inne gusta, oczekiwania i odbiór poszczególnych kompozycji i obawiam się, że nie da się tego podciągnąć pod jakiekolwiek reguły, a zwłaszcza sztywne… i nie widzę powodu, by o czymś nie pisać, bo mi akurat nie podpasiło – zwłaszcza w odniesieniu do własnych subiektywnych gustów i decydować za kogoś co powinien używać… to mi trochę Orwellem trąci i wierz mi, że będąc miłośnikiem perfum, zjeżdżanie ich w recenzjach – bynajmniej nie sprawia mi przyjemności… uświadamiać, owszem, ale nic na siłę, bo każdy ma swój rozum i wolę… 😉

  2. Flakon piękny jak to w linii Homme ale jego zawartość to już inna bajka niestety. Mam podobną opinie co do tego zapachu(to najgorszy dior) , co do trwałości zapachu to jestem w szoku bo na mnie trzyma się bardzo krudko, wolałem już starą wersje Cologne bo ta miała klase i o wiele lepiej się prezentowała a pozatym bardzo mi brakuje starego Homme Intense, do tego stopnia że kupie nowszą jego wersje byle mieć go w kolekcji

    • ja się cieszę, że Demachy wskrzesił Homme i Intense i Sport 2012 – bo bez tej trójki w szeregach Diora byłoby naprawdę smutno…

    • Popracuj nad swoją ortografią.

  3. Marcinie jeszcze raz prosze o podesłanie pustych eprówetek bo mam dla Ciebie kilka zapachów do potestowania a nie moge nigdzie dorwać 2ml eprówetek no chyba że mam ci podesłać próbki w takich jak zwykle ?

    • Tomu, z góry Ci dziękuję, ale będzie to możliwe najwcześniej za tydzień – gdy mam nadzieję wreszcie dotrze do mnie zamawiane pół epoki lodowcowej temu, puste szkło…. 🙂

  4. Szkoda bo flakon naprawdę uwodzi spokojem…

    • flakon to najmocniejszy i jedyny w moim odczuciu pozytyw dotyczący tych perfum…

  5. Jeśli uda mi się załatwić szkło wcześniej to dam Ci znać . Dzięki

    • w sobotę dam znać, co przywiozę z Wrocka…

  6. ok

  7. Mam inną opinię o tym zapachu. Wybieram DHS, ale tylko dlatego, że mam źródło wersji z 2008 r. który jest bardziej uniwersalny przez co rozumiem możliwość noszenia go przez cały rok. Natomiast w recenzowanym zapachu czuję przede wszystkim cytrynę, bardzo naturalistyczną i w mojej ocenie jedną z lepszych jeśli chodzi o produkty nieniszowe. Drugą wodą z taką cytryną jest dla mnie AHSC, do której zresztą ten Dior jest bardzo podobny.

    • wcale mnie to nie dziwi, w końcu co człowiek to inna, skóra i model postrzegania perfum… osobiście wolę bardziej autentyczne i mniej syntetyczne ujęcie nut cytrusowych i znam wiele perfum w których przedstawiono je lepiej… znasz Eaud d’Hadrien Annick Gouta, Hermesa d’Orange Verte i Kenzo Leu Par?… co do DHS, to słyszałem że wersja z 2008 roku ejst dużo lepsza od współczesnej, ale niestety nie mam jak tego sprawdzić…

  8. Również bdb oceniam tego Diora, świetna cytryna. Po drugie, gratuluje recenzowania typowego wakacyjnego zapachu w grudniu.

    • sądzisz, że recenzowałem go na dworze?… w takim razie również gratuluję… 🙂

  9. W sumie myślałem że nie zjedziesz tego zapachu , a tu niespodzianka bo pierw sobie go zaaplikowałem na skórę a później przeczytałem recenzje. Mnie osobiście się ten zapach podoba sporo tu monotematycznej cytryny może i troszkę syntetycznej ale mimo tego dla mnie osobiście jest ok , i od razu wiadomo że to młodszy jeszcze lżejszy brat przedreformulacyjnego Homme Sport. Zapach dla mnie ma jeszcze jedną fajną cechę na mojej skórze dobrą projekcje i dobrą trwałość ( inne często nie przekraczają godziny ).No cóż o gustach się nie dyskutuje . Pozdrawiam Paweł

    • o gustach owszem, ale o innych parametrach jak najbardziej… ten zapach to zdecydowanie nie klasa, kaliber i półka Diora i poniekąd za to mu się najbardziej oberwało… również pozdrawiam… 🙂

  10. Dziwię się, że tak „zjechałeś” ten zapach… W mojej opinii Francois Demachy choć trochę zrehabilitował się, tworząc ten zapach, zepsucie Diora Homme Sport rok wcześniej.
    Ja nie czuję tu żadnych syntetycznych nut. Owszem, jest minimalistycznie, ale moim zdaniem na plus. Wszystko pachnie naturalnie wg mnie, zupełnie jak świeżo przyrządzona lemoniada… Ponadto, są to jedne z nielicznych (!) perfum z dodatkiem kwiatu grejpfruta.
    Podzielam zdanie fqjciora, iż jest to świetna, współczesna woda kolońska, pokusiłbym się o stwierdzenie, że jedna z najlepszych oferowanych obecnie w mainstreamie. Ponadto, trwałość tego zapachu na mojej skórze, jak na świeży zapach, jest fantastyczna, 8-12 h, czegóż chcieć więcej?
    Powiem tak. Wg mnie Dior Homme Sport 2012 to porażka (choć chcąc nie chcąc kiedyś będę go używał, bo uwielbiam DHS, a to jest, jakby nie patrzeć, jego rozcieńczona wersja, więc ze wzmożoną aplikacją da radę(sprawdziłem)), a DHC 2013 jest swojego rodzaju „powrotem do jakości”, do jakiej przyzwyczaił nas Dior.

    • pozwolę sobie zachować moje własne, diametralnie odmienne zdanie, gdyż dla odmiany bardzo cenie Diora Homme Sport 2012, czego nie mogę powiedzieć o Cologne… a co do zapachu świeżo zrobionej lemoniady to polecam Ci poznać Kenzo Leu Par (to pierwsze) i męskie Eau d’Hadrien, bo tam dla odmiany przedstawiono cytrynę w pełnej, autentycznej i bardzo sugestywnej odsłonie… o gustach się nie dyskutuje, ale w przypadku wymienionych przykładów, można łatwo zweryfikować, która cytryna brzmi rzeczywiście poprawnie i naturalnie… 😉

  11. W przypadku wymienionych wyżej przez Ciebie przykładów stwierdzam, że obydwie cytryny brzmią poprawnie i naturalnie. Właściwie, to Cologne 2013 jest najbardziej naturalną cytryną w mainstreamie, z jaką się spotkałem od niepamiętnych czasów. W DHS ’12 czuję coś bardziej słodkiego aniżeli cytryna(tam podobno jest cytron, pojęcia nie mam jak to pachnie), obstawiałbym pomarańcze z odrobiną cytryn, ponadto jest to dosyć mocno „zanieczyszczone” imbirem i irysem.. DHC ’13 to świeżo wyciśnięty sok z cytryny prosto do szklanki – i do tego wrzucone kostki lodu. Ja to tak właśnie czuję/widzę.

    • jeśli cytryna z Diora Cologne jest w twoim mniemaniu najbardziej naturalną mainstreamową cytryną, to te Hermesowe są tchnieniem żywego boga… 😉

  12. Nie znam żadnego stricte cytrynowego zapachu autorstwa J. C. Elleny. Mam na myśli taki, który dotyczyłby tylko i wyłącznie cytryny (lub bergamotki, lub limonki). I nie chodzi mi o cytrusy ogólnie, tylko o cytrynę.
    Demachy za to popełnił oprócz tego Diora jeszcze 2 kolońskie zapachy dla Acqua di Parma, i pewnie coś z ową cytryną wśród innych jego dzieł (nie tylko dla Diora) by się znalazło.
    Pomijam już fakt, że uważam Demachy’ego za lepszego perfumiarza od Elleny. Ale to bardzo subiektywna opinia.

    • owszem, bardzo subiektywna 🙂

  13. A według mnie Homme Cologne 2013 to jeden z najlepszych zapachów na gorące lato jaki kiedykolwiek miałem. Trzeba dać mu trochę czasu i ponosić, a doceni się jego jakość. Dodam, że kupiłem go po 10-krotnym chyba testowaniu, więc był to przemyślany zakup. Nie czuję żadnego syntetyku i na mnie wypada o niebo lepiej niż Homme Sport, którego obecności na mojej skórze po prostu nie czuję. Tu gdzie mieszkam lato jest naprawdę gorące, a ogólnie pogoda 25+ utrzymuje się przez minimum 8 miesięcy także moja flaszka Cologne na pewno zostanie osuszona. PS: ten zapach jest naprawdę trwały! Pzdr.

    • Wierz mi próbowałem, bo naprawdę lubię i celę Diora i ich nadwornego perfumiarza… tyle, że ja tu czuję pochlastane, metaliczne i po prostu odpychające swym chłodem cytrusy, zdawkowość i silenie się na purystyczny minimalizm, acz z opłakanym skutkiem. Podobnie zresztą odbieram Cologne od YSL i Guerlain, więc to nie jest tak, że się uwziąłem 🙂 zresztą rzecz gustu i skóry, więc jeśli Tobie to odpowiada i pachnie lepiej, to be my guest 🙂

  14. Moim zdaniem świetne perfumy, nie wiem dlaczego je aż tak zjechałeś. Piękna, sugestywna, soczysta, naturalna cytrynka, do tego tytaniczna jak na cologne trwałość. Połowa wakacji to dla mnie już trochę za późno ale na przyszłe lato za małym flakonikiem pewnie się rozejrzę.

    • jak powyżej: metaliczne, odrealnione, dziwnie zaaranżowane i niezbyt sugestywne cytrusy – które bardziej przypominają cytrynową pastę do zębów, niż cytrusy… no ale co kto lubi 🙂

  15. Z chęcią sprawdzę czy jest rzeczywiście taki słaby. Na bloterku pachniał samą cytrusową bardzo przyjemną lemoniadą, jednak z niego szybko odparował, ale takie testy to o kant stołu roztłuc.

    • nie sprawdzaj na papierku, bo kłamie – tylko od razu wal na skórę, bo tylko własna skóra prawdę Ci powie…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: