Napisane przez: pirath | 19 grudnia 2013

Hermes – Rocabar, czyli o tym jak producent siodeł skopał kuper producentom aut i mundurów…


Hermes Rocabar, to kompozycja inspirowana i nawiązująca do pledu/derki do okrywania koni – a przytroczoną zwykle do siodeł, z których produkcji Hermes niegdyś słynął… czyżbym dostrzegł u Was zdziwienie i uniesioną w konsternacji brew?… niestety nie każda marka (z czasem perfumeryjna) zaczynała od wytwarzania przedmiotów wzniosłych i wyszukanych, w rodzaju biżuterii (Cartier), luksusowych ubrań (Dior), czy ekskluzywnych samochodów (Bentley)… niektóre będące obecnie synonimem luksusu marki zaczynały zgoła inaczej, np. Coco Chanel była modystką (kapelusze), Lamborghini budowało traktory, a BMW samoloty… i wreszcie marki, których przeszłość po dziś dzień budzi kontrowersje… Ferdynand Porsche projektował min. czołgi, a z jego ścisłej współpracy z Adolfem Hitlerem powstał znany wszystkim Garbus – zaś Hugo Boss zbił fortunę szyjąc mundury dla Wehrmachtu, SS, Kriegsmarine i Luftwaffe… jak widać dzisiejsze potęgi i imperia nie powstały od razu, a ich gwiazdy rozjaśniały firmament stopniowo…

Hermes - Rocabar

Rocabar to zapach drzewno przyprawowy, dystyngowany, początkowo nieco śródziemnomorski, piękny i zupełnie nieznany… perfumerie sieciowe dysonujące testerem tych perfum, można w Polsce policzyć na palcach obu dłoni, niezbyt ostrożnego stolarza… a szkoda, bo to jedne z ciekawszych, pełniejszych i bardziej wyrafinowanych perfum w tej grupie tematycznej… niestety w dzisiejszych czasach zapach „drzewny” to zazwyczaj bezpłciowe popłuczyny (Mercedes Benz, Iceberg Cedar, Ducati for Men, CK Encounter), przebąkujące pod nosem anemicznym akcentem suchego cedru, czasem z domieszką rachitycznego sandałowca i koniec…

W moim odczuciu nic tak nie szpacza ludziom postrzegania, jak nieodpowiedni wzorzec – a przecież nie każdy będzie go szukał w szeregach niszy, by powąchawszy CdG Wonderwood i Zagorsk, Robert Piguet Bois Noir, Piver Epices, Christian Lacroix Tumulte, Beckham Homme, Fille en Aiguilles Lutensa, Floris Santal i pierdylion ultra modnych agarowców – ów wzorzec skorygować… no bo skoro pachnie jak pachnie, to pewnie tak ma być… aczkolwiek ostatnie mainstreamowe objawienia pokroju Embers i Silvan od Rouge Bunny Rouge i Bottega Veneta Pour Homme mogą ten trend odwrócić, poprzez nawracanie… 😉

Hermes koń z derką

Dzięki uprzejmości jednego z czytelników (Andrzeju pozdrawiam) otrzymałem pokaźną próbkę, która pozwoliła mi pławić się w upajającej głębi tego swoistego rarytasu bardzo długo… Rocabar zaczyna swój bieg niesamowicie diabelnie przyjemnym, winnym, obłym, wibrującym i połyskującym bukietem – zestawionym z odrobiny słodkich, gęstych cytrusów i nadających otwarciu wyrazistej zielonej wytrawności kolendry i aromatycznego jałowca… umiarkowana słodycz cytrusów zderza się z wręcz pikantną wytrawnością ciemnej zieleni zmiażdżonych i posiekanych gałązek, łodyg i listków, z których sączy się ich pachnący sok… brzmi to niesamowicie sugestywnie i pobudzająco – choć niestety akord dość szybko ociepla się i wytraca tę nieco surową żywotność, rzucając się w objęcia przypraw i drewna

reklama Hermes - Rocabar

Serce jest wręcz przejmująco gęste od zawartego w nim bogactwa nut i akcentów, acz wciąż wartkie i czytelne… niemiłosiernie stłoczone w nim ingrediencje dają zaskakująco przyjemny, męski charakter… środek jest szorstki i zarazem miękki, głęboki i pachnie imponującym wianuszkiem aromatycznych przypraw – otulonych przysadziście wyartykułowanym akcentem drzewnym… obfity goździk i i ognisty kardamon nadają bukietowi ostrości, zaś delikatna paczula, kształtne cedr i cyprys dodają mu szlachetnej, drzewnej głębi… odnoszę wrażenie, że upchnięto tu również imbir i cynamon, nadając bukietowi nieco korzennego i słodkawego posmaku (choć równie dobrze może to być echo goździka i preludium do mchu dębowego) – czym jeszcze bardziej wzmocniono otulającą przytulność dość mocnego i donośnego w tym stadium bukietu Rocabar… okazałe serce wybrzmiewa z pasją, ciepłem i po męsku – chwilami zaciąga nawet skórą i tytoniem – choć daleko tej kompozycji do gryząco duszącego killera…

Hermes Rocabar

Niestety najprzyjemniejsze i najbardziej imponujące stadium serca nie trwa zbyt długo i po paru kwadransach zapach wyraźnie cichnie – gubiąc gdzieś tą dudniącą obfitość przypraw i redukuje się do bardziej dyskretnego stadium drzewnego, z wyraźnie balsamicznym tłem… głęboki finisz to dość ciche, ale pięknie wybrzmiewające, jakby nasączone olejem drewna – dopełnione lekko piżmowym, bardzo wyrazistym mchem dębowym i rozmywającym całość benzoesem… a więc da się wykreować wybitnie drzewny, wyrazisty i nie ciągnący się przy samej skórze akord drzewny w bazie? da się!… Rocabar to bardzo wdzięczny zapach, oryginalny, obfity w drzewno przyprawowe niuanse i jedyne czego bym sobie życzył – to nieco dłuższego wybrzmiewania fazy środkowej… jest piękna, i obfita – więc szkoda, że tak szybko umyka… no i poprzednia wersja flakonu, owinięta mini pledem i przewiązana skórzanym rzemykiem prezentowała się o niebo lepiej – ale niestety Hermes postanowił przed laty ujednolicić wygląd flakonów swoich perfum…

Hermes - Rocabar reklama

reasumując: obfity, pełny i stateczny zapach osnuty na ciepłych, acz nieco szorstkich i przez to bardzo męskich akcentach przyprawowo drzewnych… szorstkość i bujność przypraw pięknie łagodzą tu dyskretnie wplecione w bukiet nuty balsamiczne, nadające tej donośnej kompozycji nieco otulającego charakteru… projekcja umiarkowana, chociaż trwałość jak an tę barkę nie zachwyca – bo po 4-5 godzinach po zapachu nie było śladu… ale jeśli szukacie wybitnie drzewnych perfum, trudno w mainstreamie o bardziej pełną i przekonywującą ich postać…

przypomina mi: zmieszane po trochu Piver Epices/Azzaro Visit z Piguet Bois Noir, Beckham Homme, Floris Santal, Bottega Veneta Pour Homme i Cartier Eau de Cartier ConcentreeHermes - Rocabar EdT

1998

Gilles Romey

Głowa: kolendra, jałowiec, esencja cedrowa, bergamotka, cytryna,
Serce: goździk, fiołek, włoski cyprys, cedr, kardamon,
Baza: paczula, benzoes, mech dębowy, balsam kanadyjski, wanilia,

Reklamy

Responses

  1. Niestety masz racje bo jeszcze nigdzie w perfumeriach stacjonarnych nie widziałem tych perfum a wybierać było z czego bo oferta Hermesa była dość spora.Twój opis zapowiada kolejne cudo więc pora pogrzebać w sieci może trafi się jakaś okazia

    • ja widziałem dwa razy, za każdym razem w D. ale szukaj w tych dużych i najpełniej zatowarowanych…

  2. Trwałość jest zdecydowanie lepsza, 6-8 godzin. Zapach naprawdę świetny. Szkoda że wycofany z produkcji.

    • poważnie wycofany? a co do trwałości, to raczej indywidualna cecha…

  3. Nie wiem o czym piszesz w recenzji, nie ograniam tych niuansów, ale Rocabar to mój (ukochany) ulubiony zapach, w którym się zadłużyłem od pierwszego wejrzenia i powąchania. W tej nowej buteleczce prezentuje się bardzo dobrze. Jest prosta, wręcz surowa i taka mi całkowicie pasuje. Testery leżą w każdym daglasie, przynajmniej w Szczecinie…

    • no piszę mniej więcej, że to wspaniałe i nietuzinkowe perfumy… owszem nowa, zunifikowana flaszka Hermesów jest zgrzebna i ładna, ale w przypadku tych konkretnie perfum – poprzedni flakon lepiej oddawał klimat tych perfum…

      p.s. zazdroszczę świetnie zaopatrzonych Douglasów, u mnie bywa z tym różnie i zdaje się kluczem jest wielkość salonu, zdolna pomieścić poszerzoną ofertę…

  4. Brzmi bajecznie i uwodzicielsko, pewnie tak samo pachnie. 🙂 Do stestowania bankowo.

    • spiesz się, bo ponoć jest wycofany i zakładam, że dlatego iż sprzedaje się gorzej niż źle… 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: