Napisane przez: pirath | 22 grudnia 2013

z cyklu szybki przelot przez – ZP, czyli zaprzyjaźniona perfumeria stacjonarna…


To już ostatni w tym roku „szybki przelot przez„, ale okazał się jednym z najbardziej owocnych i niewątpliwie najsmaczniejszym… jedliście kiedyś w perfumerii domowej roboty bigos, ugotowany przez samą właścicielkę i podany na zapleczu jeszcze ciepły?… a ja jadłem! 😀 ale nie samym jedzeniem człowiek żyje (nawet posiadając cztery żołądki i z racji tuszy, własny kod pocztowy) – zwłaszcza, że dzisiejsze buszowanie wśród flakonów, przyniosło kilka bardzo miłych niespodzianek… gros z nich to perfumy dla pań i znów miałem dylemat, czy nie przełamać swych oporów i ich nie opisać – ale zwyciężył rozsądek… perfumy damskie na męskiej skórze zagrają zupełnie inaczej niż w swoim naturalnym środowisku (ich bukiet zostałby wypaczony) i taka recenzja nie byłaby miarodajna… a żeby nie być gołosłownym, znacie Valentina Assoluto EdP od Valentino?… jak to powąchałem, to ugięły się pode mną kolana… podobnie było z Si Armaniego, Roberto Cavalli Nero Assoluto (który notabene przypomina mi Black Orchid Toma Forda), Especially Escada Elixir Escady, Belle d’Opium od YSL i damską Bottegą Venetą

Yves Saint Laurent La Nuit de L'Homme Frozen Cologne

Yves Saint Laurent La Nuit de L’Homme Frozen Cologne (nazwa godna francuskiego delfina) – jak nie znoszę serii L’Homme (z wyjątkiem Libre, bo reszta najzwyczajniej mnie nudzi, swą niemrawą nijakością), ten wypust okazał się zaskakująco interesujący… owszem to wciąż subtelnie słodkawe Nuit, ale wyraźnie żwawsze, pełniejsze i bardziej wyraziste za sprawą wianuszka powściągliwych i rzeczywiście dających wrażenie „zmrożenia” cytrusów… po zaaplikowaniu na skórę, w przeciwieństwie do Nuit w wersji perfumowanej – Frozen Cologne dawał wyraźne oznaki życia, więc niebawem do niego wrócę…

Giorgio Armani Eau de Nuit

Giorgio Armani Eau de Nuit – jest na swój sposób perfidnie powtarzalny, ale śliczny, zjawiskowy i pociągający jak kowadło przytroczone do szyi… to jeden z nielicznych Nuitów i Nightów, które są tak wyraziste, pełne, szykowne i diabelnie uwodzicielskie… co więcej efektu tego nie osiągnięto poprzez spojenie gorzałą lub tabletką gwałtu wrzuconą do kolorowego drinka, z fikuśną parasolką – lecz poprzez przepięknie zaaranżowany bukiet, w dużej mierze oparty na irysie i dodających mu męskości muszkacie i kardamonie… jeśli chcecie wiedzieć, jak to cudo pachnie, to wyobraźcie sobie kultowego Diora Homme – tyle, że za sprawą przypraw, mniej monotematycznego – choć nie mniej szykownego…

Oriflame Sir Avebury

Oriflame Sir Avebury, którego notabene poznałem wczoraj we Wrocławiu (pozdrawiam zacną ekipę) i zakochałem się od pierwszego niucha… te perfumy są absolutnie porywające i to niewątpliwie jedno z największych mainstreamowych objawień mijającego roku… są tak zniewalająco piękne za sprawą odrobinę niszowego zacięcia, tak finezyjne, szykowne i ujmujące – że zapewne kupię ze cztery flakony na zapas, nim tradycyjnie Oriflame wycofa ten zapach z oferty… długo się zastanawiałem pod co podczepić wyrafinowany i obfity bukiet tych perfum, ale utknąłem gdzieś pomiędzy CdG Zagorskiem, Christianem Lacroix Tumulte, Burberry London, Amouage Honour, Bentleyem for Men i Beckhamem Homme… oto szyk, klasa i elegancja w niemal perfekcyjnie skrojonym wydaniu, choć trochę niepokoi mnie trwałość tych perfum…

Advertisements

Responses

  1. Własnie zamowilem Sir Avebury i zdaje sie na „Twojego nosa”.

    • coś czuję, że zawiedziony nie będziesz… 😉

  2. Witam mam pytano Pitacie czy znasz moze jakis e-sklepik z odlewkami?rzecz jasna zaufany.bede bardzo wdzieczny pozdrawiam

    • osobiście nigdy z takowego nie korzystałem, ale trochę tego w sieci jest… poczytaj fora perfumeryjne, na pewno mają tam poświęcony temu zagadnieniu dział… 😉 również pozdrawiam…

  3. Osobiście byłem zdziwiony jakością wykonaniem i linią flakonu Sir Avebury. Do tego ciężki metalowy korek, w tej cenie to rewelka. Naprawdę najbliżej mu do męskiego Arabian Night, choć agaru w nim zapewne nie ma. Mimo niezbyt zadowalającej trwałości i tak warto kupić w tak śmiesznej cenie i zawsze się dospikać w potrzebie. Widzę że Oriflame znacznie się rozwinął w stosunku do swojego jednokopytowego rywala Avonu. 🙂

    • prawda? za te pieniądze to aż niemożliwe by flaszka była tak zgrabna, solidna i w dodatku z w pełni idącą z nią w parze zawartością… coś mi się wydaje, że to będzie hit na forach perfumeryjnych, bo w szeroko zakrojoną sprzedaż czegoś tak wyrafinowanego nie wierzę… 🙂

  4. Zapomniałeś o Luna Rosa 🙂

    • klasyczna LR sprzedaje się ponoć świetnie, gorzej z wersją Exrtreme… 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: