Napisane przez: pirath | 8 stycznia 2014

Baldessarini – Del Mar Seychelles Limited Edition, czyli wilk morski w pełnym zanurzeniu…


Zastanawiałem się, czy opisywanie zapewne już nie produkowanej i rzadko gdzie oferowanej – edycji limitowanej jakichś perfum ma sens… otóż ma, choćby z przesłanek czysto kronikarskich, bo skoro poświęcam cenne minuty swego życia na opisywanie miernot i gniotów – to kompozycję tak dobrą, szczególnie warto uwiecznić stosownym wpisem, choćby by mieć co wspominać i pokazywać za wzór… Del Mar Seychelles zaskoczył mnie swym wyjątkowo stonowanym, nieco powściągliwym pomimo bujnej artykulacji i statecznym bukietem – co może dziwić, gdyż kompozycji wodnych zazwyczaj unikam jak gastronomia, Sanepidu… a o dziwo te perfumy mógłbym sam z przyjemnością nosić…

Baldessarini - Del Mar Seychelles Limited Edition

Baldessarini, jeszcze do niedawna pod skrzydłami Bossa, a dziś samodzielny podmiot – dał mi się poznać jako brand robiący nie tyleż wybitne, co bardzo poprawne i przede wszystkim niesamowicie dojrzałe kompozycje… owszem to wciąż mainstream nastawiony na sukces komercyjny, ale Del Mar Seychelles jest wybornym przykładem, że można wykreować coś komercyjnego – ale zrobić to z klasą i w bardzo przemyślany sposób… odnoszę wrażenie, że zapachy Baldessarini to kompozycje przeznaczone dla raczej dojrzałych mężczyzn niż młodzieńców i bynajmniej nie sugeruję się fizjonomią etatowego modela marki…

w morskiej toni

Od tych perfum bije harmonia, spokój, stateczność i dojrzałość… mężczyzna Baldessarini już się wyszalał, zmądrzał i okrzepł… wąchając Del Mar, czy też Amber, czuć że nawet morskiego świeżaka popełniono tu z dystansem, nieco powściągliwie i bardzo wyraziście… to nie banalne cytrusy i garść syntetycznych nutek ozonowo morskichDel Mar to najprawdziwsza morska głębia, przybrana wianuszkiem bardzo wyrazistych i ewidentnie męskich akcentów… tym perfumom jest zdecydowanie bliżej do rozmachu i pasji, z którą wybrzmiewa Isssey i kultowe Bvlgari Aqua – niż trywialnego, niczym nie wyróżniających się świeżaków, w jakich tonie rynek… ale co najistotniejsze, zapach nie popadł w zwyczajowe akcenty zatęchłego, stojącego bajora – którego pojawienie się na mojej skórze tak bardzo odrzuca mnie od zapachów wodnych…

Baldessarini - Del Mar Seychelles Limited Edition reklama

Zaczyna się dość niewinnie i zachowawczo, od bardzo skromnego, wręcz banalnego akordu świeżych, soczystych owoców i ledwie zaakcentowanych cytrusów, dopełnionych lekkimi ziołami – czyli bardzo po śródziemnomorsku, nudnie i równie przewidywalnie, co stwierdzenie opozycji, że brak zimy to ewidentnie wina Tuska… jednak to grzeczniutkie, do bólu zachowawcze i totalnie niezobowiązujące otwarcie – zaczyna z czasem ewoluować, zagęszcza się i dojrzewa, ba mężnieje… wpierw w tle pojawia się coś na wzór herbaty i liści fiołka… wpierw zielonych i soczystych, by po kilkunastu minutach zacząć usychać na pieprz i wyostrzyć się… bukiet wpierw wybrzmiewa wytrawnymi, ciemno zielonymi ziołami, suto doprawionymi akcentami morskimi – by po dalszych kwadransach niemal wytracić tę orzeźwiającą świeżość i zredukować ten nieco ostry bukiet, do postaci wciąż pikantnego suszu… w tle pojawia się aromatyczny, dość ostry i świeżo tarty muszkat, a „zielona herbata” zamienia się w szałwię muszkatołową

reklama Baldessarini - Del Mar Seychelles Limited Edition

Del Mar nieustannie ewoluuje, poszczególne tworzące bukiet nuty, co rusz wychylają się na pierwszy plan, by po dosłownie paru minutach zamienić się miejscem z innym, na ten moment wiodącym składaniem – ale robiąc to na tyle zręcznie i płynnie, by nie zakłócić tym nienagannej harmonii i spójności kompozycji… Seychelles to bardzo wyrazisty, wręcz bujny zapach, nieustannie epatujący bujnym, nad wyraz dosadnie wyartykułowanym wianuszkiem ziół, przetykanych ciężkim i dostojnym akordem morskim i przyczajoną w głębi lilią… wybrzmiewa z rozmachem, obficie i z fasonem… to nie jakieś tam ozonowo morskie pierdu-pierdu – tylko władczy, zwracający sobą uwagę, bardzo szykownie i czysto skrojony bukiet – pachnący na dużo starsze perfumy, niż w istocie… dopiero po kilku godzinach bukiet stopniowo wytraca impet i redukuje się do dość powściągliwej, suchej i purystycznej – ale wyraźnie cieplejszej postaci drzewnej, z bardzo wyraźnie zaakcentowaną wyściółką z gęstego jak zarost podwodniaka, mchu dębowego… szkoda, że to przejściowa edycja limitowana, bo te perfumy w przeciwieństwie do przyjemnego wyłącznie na bloterze Bvlgari Aqua, mógłbym z powodzeniem nosić…

zielone morze

reasumując: rasowo, z wdziękiem i bardzo dojrzale skomponowana kompozycja wodna… nienagannie, wyraziście i bardzo czysto skrojony bukiet, oparty na aromatycznych ziołach i przyprawach, doskonale emuluje klimaty morskie – bez tendencji do banału i zamulania na skórze mułem… projekcja potężna, trwałość bardzo dobra, choć zapewne już nie produkowany, bo to Limited Edition

przypomina mi: pod względem ostrości i wyrazistości motywu przewodniego, przypomina mi klasycznego Isseya PH i Bvlgari AquaBaldessarini - Del Mar Seychelles Limited Edition EdT

2009

Głowa: arbuz, pieprz, dzięgiel,
Serce: gałka muszkatołowa, szałwia muszkatołowa, tytoń,
Baza: drzewo gwajakowe, dąb, zamsz,

Reklamy

Responses

  1. Pamiętam jak trafilem na markę Baldessarini – edc – bardzo dobra kompozycja. Później trafilem na del Mar… zbyt słodka… bez historii. Nastepnie byla wersja Marbella… i jest to chyba do dziś dzień motyw mainstreamowy, który utkwił mi tak w pamięci. Świerzy owocowy bukiet, który nie przywoływał na myśl Mr Proper. Do tego całkiem zgrabna nuta serca i bazy. Pamiętam, że ówczas było to moje Douglasowe objawienie. Czekałem z niecierpliwością na wersję seszelową. Trafiłem na nią w końcu odwiedzająć „ujka w rajhu”. Latałem za tą próbką jak kot z pęcherzem. (wtedy też pierwszy raz udało mi się powąchać i kupić Terre d’ Hermes w wersji perfumowanej). Ta odmiana była jednak dla mnie 2 piętra poniżej Marbelli. Możliwe, że tak jak piszesz rozpoczęcie to „banalne” otwarcie, właśnie w stylu środków czyszczących. Jednak nie ma mieć mi co za złe , ze porwala mnie wersja pure perfume Terre i rajskie seszele poszły w odstawkę…
    p.s. mam gdzieś tą próbkę i dam jej drugą szansę..

    • daj, daj – tak dobrym perfumom jak te warto dać niejedną szansę… 🙂

  2. Ja czekam aż machniesz recke Strictly Private bo to mój ulubiony Baldessarini ale z racji tego że można uznać je za unisex troche się boje że zjedziesz te perfumy na maksa.

    • nie mam próbki tych perfum, zresztą skąd założenie, że je zjadę?… 😀

  3. Ciekawi mnie właśnie jak zgrywa sie w tej kompozycji akcent przyprawowo-zielony z morskim.. Bardzo niebanalny świeżak. i piękny oodcień cieczy 🙂

    • akcent przypraw i morski zgrywają się ze sobą bardzo wyraziście i głęboko, rzekłbym w starym stylu, gdy nawet morski świeżak miał jaja… 🙂 kolor mnie nie rusza, zbyt wiele widziałem ładnych kolorków o zerowej treści, by jeszcze się tym sugerować… 🙂

  4. Dostałem kiedyś próbkę , było wtedy lato.Zachwyciłem się.Dla mnie to zapach Sopotu,plaży,drinka Pina Colada,wermutu,morza i całego klimatu wakacji.Nie jest tylko dla dojrzałego faceta.Z pewnością młody serfer w CHałupach mógłby na podryw wieczorem z tym zapachem się wybrać.Gwarantuję powodzenie, bo pytałem kilka kobiet o opinie,były zachwycone zapachem.

    • owszem, jak na klimaty morskie, DMS mógłby śmiało stanąć w szranki z elitą gatunku, czyli Isseyem, Bvlgari i Acqua di Gio…

  5. Ciekawy opis i zachęcająca recenzja, tylko to podobieństwo do Bvlgari Aqua mnie zniechęca. Bvlgari na mojej skórze śmierdzi zgniłymi wodorostami. 😦

    • tak jak napiosałem są podobne, ale DMS nie ma wady Aqua, objawiajacej się na skórze wonią zblizóną do zatęchłego bajora (Twoje zgniłe wodorosty), pachnie wręcz wzorcowo neutralnie, zupełnie jak Aqua wąchany z blotera… naprawdę polecam, póki jeszce osiągalny, bo tani jak barszcz… 🙂

  6. Nikt się tu kolorem nie sugeruje, po prostu podoba się i tyle 🙂

  7. Już masz zerknij do koperty. Nie wiem tak coś czuje bo z powodzeniem mogą je nosić kobiety w dodatku są słodkawe.

    • ok dzięki, zaraz sprawdzę… 🙂

  8. Bardzo fajna recenzja 🙂
    Tylko narzuca się jedno pytanie.. jak z trwałością :)?

    • dziękuję, tak jak wspomniałem w podsumowanie – bardzo dobra… 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: