Napisane przez: pirath | 11 stycznia 2014

z cyklu szybki przelot przez – S jak Sephora i D jak Douglas…


Dziś postanowiłem objechać lokalne perfumerie sieciowe, w poszukiwaniu nowości i jakimś trafem przeoczonych ciekawostek… niestety w sieciówkach martwy sezon i niewiele się dzieje – gdyż sympatyna konsultantka, zagadnięta o nowości, poleciła mi: Paco Invictusa, YSL L’Homme Parfum Intense i Givenchy Gentleman Only… istnienie pierwszych dwóch wolałbym taktownie przemilczeć, trzeciego znam od prawie roku – więc postanowiłem sam zlustrować zawartość półek i oto co znalazłem:

Mango - Rebel Hero He

Mango – Rebel Hero He – przyznam, że marka Mango kompletnie nic mi nie mówi, choć obraz zapachu na bloterze i zerknięcie na wykaz nut wygląda ciekawie… zapach sprawia wrażenie bardzo orzeźwiającego i dziwnie znajomego… z racji iż nie miałem okazji sprawdzić większości dzisiejszych odkryć na skórze, a blotery kłamią – wstrzymuję się od wszelkich spekulacji na temat ich brzmienia, do czasu aż nie przeprowadzę testów skórnych, w oparciu o próbki…

Tommy Hilfiger - Freedom

Tommy Hilfiger – Freedom i Freedom Sport – sam Tommy jako marka nie ma zbyt mocnej pozycji na rynku i klasyfikuję ją w niskiej klasie średniej – gdzieś pomiędzy konfekcją Tesco i H&M… podobnie wygląda sytuacja z ich perfumami, w sumie nic ciekawego i wartego zachodu, ale zaintrygował mnie chłodny puryzm, bijący od prostego i świeżego brzmienia tych perfum… w przypadku wersji sport, wstrzemięźliwa woń jest tak bardzo delikatna, iż prawdopodobnie zapach potrzebuje wilgoci i ciepła by zacząć pachnieć…

Kenzo - L'Eau 2 pour Homme

Kenzo – L’Eau 2 pour Homme – bardzo lubię klasyczne L’Eau Par za jego urok orzeźwiającego, kipiącego świeżością, cytrusowego mohito – zaserwowanego z lodem i w zmrożonej szklance, pełnej pokrojonej w cienkie plasterki, wszelkiej maści cytrusów… o dziwo L’Eau 2 pachnie podobnie, ale i dość intrygująco – za sprawą dodatku ożywiającego i dodającego wyrazistości imbiru i akcentu „jałowcowego„… jeśli zapach na skórze sprawi się równie interesująco – coś czuję, że będę miał nowego przyjaciela na lato…

Nie lepiej poszło mi w Douglasie, gdzie na wydzielonym regale z nowościami znalazłem raptem dwie propozycje, otoczone podobnym wianuszkiem wspaniałości (YSL, Paco, Gucci), co u konkurencji… widać na wysyp nowości z prawdziwego zdarzenia, przyjdzie jeszcze trochę poczekać…

Davidoff - The Game Intense

Davidoff – The Game Intense – klasyczny The Game jest równie fascynujący, co dryfująca po rzece kra – ale wersja Intense ma szansę zmyć złą passę swego protoplasty… kości są znów w grze, a pobieżny test skórny wypadł całkiem nieźle, więc jest nadzieja, że zapach nie opuści kasyna w samych skarpetkach…

Jean Paul Gaultier - Le Beau Male

Jean Paul Gaultier – Le Beau Male – wizja etatowego marynarza Le Male, baraszkującego na skórze niedźwiedzia polarnego jest wprawdzie wdzięcznym tematem na niejedną słitfocię – ale osobiście nie bardzo kupuję wizję „zmrożonej” słodyczy, z której słynie pierdylion dotychczasowych wariacji na temat klasycznego Le Male… mi słodycz kojarzy się nieodmiennie z ciepłem, ale chętnie się przekonam cóż „odkrywczego” w tej materii mistrz Kurkdjian wyczarował…

Reklamy

Responses

  1. Marcinie w Sephorze są perfumy Maseratti czyżbyś je przegapił ?

    • szczerze powiedziawszy nie zauważyłem takowych na półce, ale następnym razem rozejrzę się bardziej wnikliwie… 🙂

  2. Niuchałem ostatnio The Game Intense i wydał mi się brzmieniowo podobny nieco do Black Soul Imperial z miękkością Dark Obsession, do tego był niezwykle trwały..Napewno zerknę raz jeszcze.

    • coś w tym klimacie, jednak był to zbyt przelotny test bym mógł powiedzieć coś więcej… w każdym razie pachnie lepiej niż wersja tradycyjna… 🙂

  3. Kenzo – L’Eau 2 pour Homme to chyba nie jest nowość. Próbkę tego zapach miałem już ponad rok temu. Świetne otwarcie w postaci soczystego naturalnego grapefruita. Na lato w sam raz (a za oknem śnieg).

    • oczywiście że to nie nowość, o czym wyraźnie wspomniałem w pierwszym akapicie… chadzam do perfumerii nie tylko w poszukiwaniu „nowości”, ale również w celu poznania i odkrycia czegoś nowego (dla mnie) i wartego wzmianki… a rozwiewając wszelkie wątpliwości zdradzę, że letnich świeżaków nie testuję na dworze – tylko w pomieszczeniu o mniej więcej stałej temperaturze i wilgotności przez cały rok, więc śnieg i nawet -25 na termometrze mi nie przeszkadza… 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: