Napisane przez: pirath | 12 stycznia 2014

Guerlain – L’Instant de Guerlain pour Homme Eau Extreme EdP, czyli czekoladowy czarodziej…


Wiem, że okrutnie się rozpisałem, ale te perfumy, wręcz wymagają stosownego wstępu… kompozycje Guerlain od zawsze utożsamiam z nienagannym krojem, jakością i ponadczasową, wysmakowaną elegancją… wypada zaznaczyć, że w przypadku Guerlain, perfumy nie są jedynie dodatkiem uzupełniającym ofertę podstawową – albowiem marka od zawsze tworzy wyłącznie perfumy i kosmetyki… inni wielcy, jak Dior, Chanel, Lalique, Prada, Hermes, Cartier wytwarzają konfekcję lub ekskluzywne dobra luksusowe, traktując perfumy i kosmetyki jako dodatek – ale nie Guerlain, które wszystko stawia na jedną kartę… widać to po imponującym portfolio górnolotnych kompozycji, cechujących się nienagannym wykonaniem i bardzo szerokim spektrum wyrafinowanych brzmień – zdolnych sprostać nawet najbardziej wybrednym gustom…

Guerlain - L'Instant de Guerlain pour Homme Eau Extreme

Cokolwiek od tej marki przyłożę do nosa – zawsze jest to najwyższa jakość i perfekcja wykonania… trudno się temu dziwić, bo wysokie loty flankiera, to podstawa utrzymania nieposzlakowanej reputacji i klasy, z której kompozycje Guerlain słyną od ponad stulecia… przy tej konkurencji i nadpodaży na rynku, walka o utrzymanie najwyższych standardów jest absolutną koniecznością – ale co smutne, Guerlain jest jedną z nielicznych „oaz” wysokiej jakości i kunsztu, z którego słynęło niegdyś europejskie perfumiarstwo… nawet ich zachowawcza „mała czarna” (La Petite Robe Noire), jakże często wyszydzana za kultywowanie prorynkowego populizmu w stylu Miss Cherie Diora – klasą i polotem biją konkurencję o kilka wysokości szpilek na 15 centymetrowym obcasie…

drzewko pomarańczowe

W porównaniu z rozbudowaną ofertą Guerlain dla pań i lansowanych na potęgę uniseksów – oferta skierowana do panów wypada znacznie skromniej, jest za to bardzo konkretna i nie mniej wyrafinowana… najbardziej znane linie Homme, Heritage, Habit Rouge, L’Instant i Vetiver w różnych wariacjach i choć to niewiele jak na wieloletni dorobek marki – tu liczy się przede wszystkim jakość, a nie ilość… ponadczasowa, bezsprzecznie męska, wyrafinowana elegancja – skrojona z niesamowitą finezją i pieczołowitą dbałością o misterne detale, pieści nozdrza już któregoś z kolei pokolenia klientów Guerlain… prawdą jest, że nie są to kompozycje łatwe (co widać po tym jak się sprzedają), do większości z nich trzeba mentalnie dorosnąć i poświęcić trochę uwagi na zgłębienie ich wysmakowanego brzmienia – a ludzie chcą kupić, zaś perfumerie sprzedać szybko, tu i teraz…

anyż

Muszę wyznać, że pierwsze zetknięcie się z oldskulową stylistyką dawnych Guerlainów, było dla mnie szokiem… gdy człowiek wychowuje się na łatwo akceptowalnej i szeroko rozpropagowanej stylistyce Bossa, Lacoste, Adidasa i Mexxa – brutalne zderzenie się z dawną, wyrażoną z pompą potęgą brzmień z przed kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat – szokuje… pierwszym odruchem jest konsternacja, następnie stwierdzenie, że to śmierdzi lub jest zepsute i przemożna chęć natychmiastowego zmycia z siebie tej gryzącej, odrażającej woni…

elemi

a wynika to z dwóch względów:

– kiedyś perfumy robiono przede wszystkim z naturalnych składników, których brzmienie znacznie odbiega od współcześnie stosowanych ingrediencji, głównie sztucznego pochodzenia… nuty spreparowane chemicznie, są wyidealizowaną, wolną od cech niepożądanych ikoną danego brzmienia i pachną zaskakująco powtarzalnie, w stosunku do składników wyhodowanych przez naturę… powąchajcie sobie wiejskie i domowej roboty masło oraz wersję „kupną”, a w lot załapiecie do czego piję… dla niewtajemniczonych – piję do specyficznego zapachu nie do końca wypłukanej serwatki, której swoista woń nie wszystkim w maśle odpowiada…

– wreszcie, niegdysiejsza stylistyka i trendy w perfumiarstwie były zgoła inne niż dziś… 2o lat temu, priorytetem była jakość i bezkompromisowy charakter pachnidła – nie stroniono więc od wyrazistych brzmień i składników pochodzenia odzwierzęcego… perfumy pokroju Habit Rouge i Heritage, a nawet damskie Samsara i Shalimar pachniały ostrzej, mocniej i cechowała je wręcz imponująca wylewność – ale takie wówczas były kanony… ciężkie, wręcz zwaliste brzmienia, pachnące agresywnie, z pasją i rozmachem, kiedyś były standardem – takim samym, wedle którego dziś sygnuje się zapachy bardziej powściągliwe i znacznie skromniejsze pod względem ilości tworzących kompozycję nut… a teraz do sedna…

Guerlain - L'Instant de Guerlain pour Homme Eau Extreme reklama

Na szczęście L’Instant de Guerlain pour Homme Eau Extreme nie jest rasowym oldskulowym killerem, straszącym młodzież po nocach… został wyraźnie złagodzony i wyciszony i choćby z racji rocznika swego powstania – dzięki czemu nie wywołuje już skojarzeń z centrum geriatrii i „stęchlizną” różanych ostępów Heritage i Habit Rouge… w przypadku tej kompozycji, nikt nie powie, że mu „jedzie starym dziadem„… zapach, pomimo iż w wersji Extreme, zachował nienaganną klasę i uwodzicielsko pieszczotliwą, ciepłą prezencję, specyficzną dla serii L’Instant… pomimo iż wyraźnie lżejszy od swych męskich poprzedników i tak znajdzie zrozumienie u dojrzałej i wiekowo okrzepłej klienteli – lubującej się w wyrafinowanej elegancji i wyszukanej, dyskretnej czekoladowo balsamicznej głębi…

paczula

To diabelnie szykowne ujmująco delikatne i taktowne perfumy – zupełnie jakby twórczyni zapomniała lub celowo zignorowała fakt, że tworzy edycję Extreme… wyszło jej zmysłowe, wykwintnie i prześlicznie pachnidło, zawierające zarówno najbardziej pożądane przymioty klasyków – ale poprowadzone z finezją i lekkością kompozycji nowożytnych… ten zapach jest genialnym połączeniem eleganckiej, dostojnej tradycji – z poprawną politycznie nowoczesnością… jest wyszukany, wyrafinowany i bardzo dojrzały, a jednocześnie pieści nozdrza z równą delikatnością – z jaką robią to najbardziej wysmakowane, współczesne casualowce… zapach, pomimo swego nobliwego zacięcia, koi i pieści z zadziwiającą łatwością…

czekolada

Szlachetną, balsamiczną głębię tych taktownych, nastrojowo słodkich i bezsprzecznie nietuzinkowych perfum, wyczarowano za sprawą misternego połączenia, perfekcyjnie skorelowanych ingrediencji… nieco staroświecko brzmiące otwarcie, to pomarańcz i cytryna w towarzystwie anyżku i szałwii… łagodzi i tonizuje je odrobina upojnej żywicy elemi, utrzymująca otwarcie w akceptowanych ryzach wyrazistości… po kilku minutach zapach staje się subtelnie kwiatowy, wysładza się za sprawą neroli i pozyskuje łagodną głębię od świeżych liści herbaty… pomimo obecności dość wyrazistych nut, wciąż jest zaskakująco delikatny, ciepły i bardzo szlachetny… w akordzie serca ujawnia się paczula i kakao, tworząc na skórze przepiękny, lekko czekoladowy kolaż z wciąż wybrzmiewającym w tle herbacianym neroli i delikatnym anyżkiem… ucywilizowana, miękka, ciepła i słodka paczula nadaje sobą sporą dawkę otulającej, lekko przyprawowej słodyczy, choć nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jest tu też kwiat goździka

sandałowiec

L’Instant Extreme pachnie bardzo podobnie do swojego toaletowego odpowiednika, w pewnym sensie przypominając bardzo lajtową wersję Cartiera Must i CK Obsession, ale zdecydowanie mniej wylewną w kontekście wyrazistości wątku przyprawowego, jak i epatowaniu słodyczą… pod tym względem Guerlain Extreme jest bardziej powściągliwy, powściągliwszy nawet od swego toaletowego odpowiednika i co więcej, jeszcze bardziej uroczy… apogeum uwodzicielsko otulającego piękna tej kompozycji, przypada na jego niemiłosiernie długą fazę schyłkową… dopiero tu balsamiczno, drzewno czekoladowa serenada, osiąga swój docelowy kształt – dosłownie pacyfikuje nosiciela swą zniewalającą głębią… ciepły, otulający, niesamowicie przytulny i pieszczotliwy schyłek dosłownie rozbraja swą subtelnością, wyrafinowaniem i pietyzmem z jakim oszlifowano tworzące go detale… ciepłe drewno, obła i otulająca paczula, subtelność doprawionej neroli, anyżkiem i wanilią czekolady i ta kameralna, zjawiskowa słodycz – która ściele się na skórze przez niezliczone godziny, niczym najdelikatniejszy kaszmirowy szal… po prostu arcydzieło, które niniejszym dopisuję do listy AMH!…

reasumując: misterna, szlachetna, uwodzicielska i otulająca mieszanka, utkana z delikatnych przypraw, balsamiczno ambrowych żywic i szlachetnych drewien… porażające wymuskaną szlachetnością, delikatne i otulające misternym pięknem zwieńczenie, po prostu rozbraja… idealna harmonia, niedościgniony kunszt i zadziwiająca lekkość sprawiają iż to jeden z najdoskonalszych i najpełniejszych pomimo swej delikatności schyłków, z jakim miałem dotąd styczność… ten zapach z powodzeniem może stanąć w szranki z najbardziej wyrafinowaną niszą, pokroju Frapinów, Jovoyów, Lutensem i L’Artisanem, a nawet niedoścignionymi w tym względzie Kilianem Straight to Haven oraz Chanel Coromandel… oto wyborna, taktowana i niemiłosiernie pieszczotliwa w noszeniu kompozycja, o nienagannej projekcji i tytanicznej trwałości i to bez sztuczek z Iso E Super

przypomina mi: niesamowicie wytworny miks Givenchy Play Intense z Cartier Must, CK Obsession Men, Chanel Coromandel, L’Artisanem Tea for Two oraz Le labo Patchouli 24, Dolce & Gabbana the One Gentleman i YSL Opium w wersji EdPGuerlain - L'Instant de Guerlain pour Homme Eau Extreme EdP

2005

Beatrice Piquet

Głowa: cytrusy, anyż gwiazdkowaty, elemi,
Serce: jaśmin, neroli, herbata,
Baza: drzewo sandałowe, paczula, cedr Virginia, kakao, hibiskus,

Reklamy

Responses

  1. Świetnie napisana recka o świetnym zapachu , to zacne perfumy,mocne dopracowane wręcz Ideale. Nie dziwi mnie więc że dodałeś je do listy i jak znam życie niedługo je będziesz miał więc gratuluje wyboru.

    • dzięki Tomku, ale to wyłącznie Twoja zasługa… jeszcze raz dzięki za tę i inne próbki, bo gdyby nie Twoja ingerencja prawdopodobnie jeszcze długo bym nie poznał tych fantastycznych perfum… 🙂
      owszem, jeśli trafił na listę AMH, a w dodatku w stosunku do swej jakości jest śmiesznie tani – więc niedługo dołączy do innych kurzących się na półce flakonów… 🙂

    • Drodzy Panowie chciałem nabyć Guerlain L’instant w dolce.pl i mam pytanie czy któryś z was może go już tam nabył??

  2. Genialna kompozycja która od lat stoi na półkach naszych sieciówek wyznaczając poziom swoim dostojeństwem i niepodważalną klasą. Z powodzeniem używam obu wersji które choć bardzo podobne, różnią się kilkoma fajnymi smaczkami 🙂
    I jakoś nie boję się że ktoś wpadnie na pomysł by wycować to dzieło z obiegu.

    Po prostu rasove perfumy z prawdziwego zdarzenia !

    P.S. Aż wrzucę dziś na siebie. Dzięki Piracie za inspirację 😉

    • i to mnie właśnie najbardziej dziwi, że te perfumy są dosłownie wszędzie, dostępne od ręki, tyle że mało kto sięga to ich niepozorną, nieco oldskulową flaszkę z nieco odstraszającą nazwą… gdyby flacha była bardziej POWER!, a nazwa z czymkolwiek się kojarzyła (np. Boss) pewnie sprzedawałby się dużo lepiej niż etatowe słodziaki… no ale w tym celu trzeba by pokazać klientowi coś nowego, a tak można mu wcisnąć rozpoznawalnego pewniaka…

  3. Narde nie bądz tego taki pewien bo nie takie perfumy znikały już z rynku .W obecnych czasach wszystko co ma klase i jest warte swojej ceny szybko znika z rynku albo idzie pod nóż .

    • dokładnie, dziś nie liczy się to co zapach sobą faktycznie reprezentuje, tylko jak bardzo jest popularny… programy pokroju Miliard w rozumie znikają z ramówki, ale w zamian dostaliśmy Warshaw Shore, czy jak tam temu gniotowi leci… jednym słowem znów staczamy się po równi pochyłej ewolucji i najgorsze jest to, ze nic na to nie poradzimy…

  4. To jeden z moich ulubionych zapachów i chyba najczęściej noszonych przeze mnie. Zawsze czuję się w nim świetnie.

    • absolutnie się nie dziwię, to fantastyczna kompozycja… 🙂

  5. Tom- Powiedzmy że myślę optymistycznie. Głęboko wierzę w głębie i filozofie marki Guerlain, darząc ją przy tym zaufaniem. Cieszę się chwilą obecną.. 😉

    • ja podobnie, choć prędzej czy później nawet najwięksi będą musieli podnieść rękawicę i zmierzyć się z coraz bardziej barbarzyńskim rynkiem… 😉

  6. Chwilo trwaj: )

  7. A ja powiem szczerze tak:Może to ładny zapach i dobra kompozycja ale mnie nie zainteresowała.poprosiłem w Sephorze o odpsikanie próbki i wącham od kilku godzin i bloter i nagdarstek i jeszcze raz nakładam no ładne ale takie samo jak wszystko co jest w perfumeriach.przepraszam was za szczerość ale wiem co piszę.Wszystko to co kupić można w perfumeriach to białe mydlane piżma z dodatkiem przypraw otwierajace się cytrusami lub pieprzowym akordem z nutą kumaryny i owoców w klimacie różowej gumy do żucia na kilku aldehydach pachnących raz świeżym powietrzem raz poranną rosą a czasem morską bryzą a owszem różniące się tylko dodatkiem irysa czy kakao itp lub przechylające sie za pomocą cashmeranu w kierunku mroczności (typu CK Osesion i Night i Dark itp) lub drzewności z udziałem iso e-super,lub wariant trzeci powietrzno wodno aldehydowe( przykładów nie przytoczę bo nie zapamiętuje takich wodnych „popłuczyn”)Dziś mam próbki też Bottega Venetta i Bentleya intense i uważam że Bentley bezpiecznie nieciekawy i tyle.bottega Veneta tak samo owocowo-przyprawowo nudna albo ja mam dziś zły dzień ,albo Rasasi zepsuło mi gust na dobre.A Luna Rosa Prady pachnie mi ostro i gryząco tanim różowym mydełkiem.Kompozycje które można uznać za ciekawe odróżniajace się od reszty z tych możliwych do kupienia w Sephorze i Douglasie to tylko prywatna kolekcja Toma Forda-wszystkie zapachy,Lalique-Encre Noire i Hommage Homme,YSL M-7 oud absolu, Lolita Lempicka Au Masculin Midnight Fragrance,Carbon the Balmain,jescze oczywiscie Terre czy Potion z tych oczywistych a reszta to jeszcze raz powtórzę: podprawione pieprzowo przyprawową nutą mydlane białe piżma z dodatkiem owocowej chemii w technologii „odouraze”na wodno powietrznych aldehydach zaledwie zaprawione szybko znikającym, niewyraźnym kakao,irysem,jaśminem czy różą czy w porywach jakimś tam drewnem i w dodatku słabiutkie i porozcieńczane.A ludzie wybierają,przebierają,wachają nadgarstki a wszystko to podobne i nie zdają sobie sprawy że wszystko jedno czym pachną bo w sumie z pięciu punktów jakie psiknąłem na kurtkę były nie do rozróżnienia.Dobrze że papierki podpisałem nazwami,a wszystko to razem nawet się nie gryzie tylko pachnie aktualną miernotą perfumeryjną jak „ulał’ można zlać do jednego flakonu.Jak ty Piracie dajesz radę tak wiele napisać ,a przede wszystkim tak wiele poczuć na podstawie tych zapachów?Jestem pełen podziwu dla twojej wrażliwości zapachowej i umiejętności literackich bo ja o tych zapachach to tylko tyle bym napisał „w tym temacie” co powyżej 😉 Dzięki Bogu już jest w Polsce dostępny orient bo mam już szczerze dość tej mydlano-piżmowej,drzewno-przyprawowej,aldehydowo-owocowej perfumeryjnej nudy.

    • abstrahując od gustów i preferencji – nie, to nie to samo… sztuką jest zrobić coś tak wzniosłego, urodziwego i kunsztownego, jak ten Guerlain – zwłaszcza jeśli jak twierdzisz, wszyscy wokół używają tego samego i prezentują w zasadzie to samo… owszem mam świadomość że paleta ingrediencji jest ograniczona i w dodatku ciągle umniejszana o kolejne pozycje, nie da się uniknąć podobieństw, często świadomych aby wstrzelić się w pewien utarty kanon i upatrzoną tematykę – ale mimo wszystko jednym czarowanie z nut udaje się lepiej, innym gorzej i nie jest to przypadek… składa się na to niezliczona ilość czynników od składników, przez pomysł i wykonanie, aż po wirtuozerię i kunszt samego twórcy – więc to wcale to nie jest tak proste jak uważasz… niewiele rzeczy da się przełożyć na prosty system zero jedynkowy i perfumiarstwo bynajmniej się do nich nie zalicza… ale jeśli twierdzisz, że potrafisz lepiej, ciekawiej, bardziej oryginalnie i równie kunsztownie – chętnie poznam Twoją wersję perfum lepszych niż te… albo uprośćmy sprawę, zrób Piotrze jedynie ich wierną kopię… 🙂

      p.s. jak daję radę? niezależnie od marki i półki, pomimo czasem ewidentnych podobieństw – każdy przypadek rozpatruję indywidualnie… owszem czasem jestem znudzony, rozczarowany albo wręcz poirytowany poziomem niektórych kompozycji – ale przede wszystkim staram się odnaleźć w wąchanych perfumach uczucia, emocje, moment, miejsce, a nawet migawkę historyjki, którą w danej kompozycji zawarto… przyznam, że technikalia interesują mnie dużo mniej niż przekaz, czasem dualizm – który odnoszę wrażenie twórca ujął w swoich perfumach… może to zabrzmi naiwnie, ale staram się odbierać perfumy jako żyjącą sztukę i artyzm – a nie martwy przedmiot użytkowy… i pewnie dlatego odnajduję w perfumach nieco więcej niż wynika to z ich hipotetycznego i niepełnego wykazu nut… 😉

  8. Oj poznał byś ,poznał to była tylko kwestia czasu .Jestem cholernie ciekaw jak tam Twoje wrażenia po poznaniu Baldessarini SP ?

    • szczerze powiedziawszy średnie… siedziska mi nie urwał… 🙂

  9. Zmieniam zdanie o Bottega veneta są gorzkawe ale ciekawe przez ten jałowiec z labdanum.Pani konsultantka odpsikała mi próbke w Sephorze i wwąchałem sie dogłębniej.Chyba nie dam rady zrobić lepszych albo wiernych kopii do Instant tego się obawiam,ale próbować będę.Jestem pewien że moje wersje są gorsze pod względem jakości i trwałości ale są bardziej charakterystyczne i nie da się ich z niczym innym pomylić tylko niektóre można używać do ludzi inne dojrzewają w butelkach i czasem jako odświeżacz powietrza zostają użyte 😉

    • są charakterystyczne i niepowtarzalne bo bazujesz na zupełnie innych składnikach niż te, które stosuje się w perfumiarstwie oraz innego zaplecza technicznego… ale cieszę się, że uporu i konsekwencji Ci nie brakuje… 🙂

  10. Co to za żółtawy „glut” na zdjęciu? Zjełczałe masło? Mniut? Gęsi smalec? 😀

    • to jest guma/żywice elemi, w naturalnej postaci… 🙂

      • Aaaa, no pacz, a nie wygląda 😉

  11. Aaa, jeśli chodzi o piękny anyżek to polecam Ambre Soie Armaniego. Jest spokojnie i jedwabiście, ma się też wrażenie że równie czekoladowo i otulajaco jak w L’Instant – dopiero teraz do tego doszedłem, wspominając lubiane przeze mnie kompozycję z gwiazdką w składzie. Nie wiedziałem że tyle ich jest, a wydawało mi się że nie lubię anyżu… 😉

    • z anyżkiem jest podobnie co ze szpinakiem… niby większość nie lubi, ale to wina iż nigdy nie jedli dobrze przyrządzonego… 🙂

  12. Mam wersję Edt. Czy warto mi kupować tę EdP Extreme? W mojej czuję głównie anyż, nie czekoladę, a chciałbym właśnie poczuć więcej czekolady niż anyżu.

    • zdecydowanie bardziej subtelne i czekoladowe jest EdP…

  13. Kamolskee- chyba sam sobie odpowiedziałeś 😉

  14. To i tak niezle bo myślałem że je zjedziesz.

  15. zarówno edt jak i edp są wyśmienite.
    edt to fantastyczne anyżkowe otwarcie oraz mleczna, delikatna baza natomiast edp to gorzka czekolada z nutą paczuli.
    zapachy z jednej rodziny – jednak to nie bracia – stopień pokrewieństwa do dalsze kuzynostwo

    • odnoszę wrażenie, że generalnie edycje EdP są mniej wyraziste, często słodsze lub bardziej balsamiczne niż EdT i wypadają skromniej niż wody toaletowe… niby bardziej skoncentrowane, niby powinny pachnieć dłużej i mocniej, a w praktyce jest na odwrót…

      • ooooo na pewno nie w tym przypadku. idealne l’instant miałoby otwarcie edt oraz baze edp. tutaj edp jest na peweno jest tym „starszym bratem (nawet jesli przyrodnim 😉 ). Oba zapachy są na prawdę fantastyczne. Edp jest mocniejszy, bardziej dojrzaly przez sporora dawke paczuli o której juz wspominalem. Natomiast otwarcie edt (które trawa co najmniej do godziny) to jedno z najlepszych, najprzyjemniejszych i do tego niebanalnych (ze tak Cie zacytuje 😉 ) z jakimi mialem do czynienia nie tylko w mainstreamie, ale i niszy.
        W przypadku edt i edp mozna smialo przytoczyc historie co bylo wczesniej (tu: lepsze) kura czy jajko.
        p.s. Chyba wszyscy cieszymy sie z takich dylematow.

        • he he ładnie sparafrazowałeś analogię z jajkiem… można polemizować który jest lepszy, ale czy to istotne? każdy niech wybierze wedle swoich preferencji – bo oba są doskonałe… jak widać Guerlain potrafi robić wyborne i wyjątkowe perfumy… 🙂

  16. da_markos – Dla mnie to definitywnie bracia. Co najwyżej najdziwniejsze jest tylko to że młodszy ma cechy starszego i na odwrót. Co w ogóle mi nie przeszkadza. 😉

    • moim zdaniem są dość podobne do siebie, z tym że inna koncentracja i nieco odmienne bukiety wpłynęły na to, że każdy inaczej się układa i uwypuklają się nieco inne nuty, choć i tak najwięcej zależy od konkretnej skóry… osobiście wolę jak zapachy z jednej rodziny, ale w mocniejszym wydaniu jak najwierniej kultywują linię pierwowzoru, jak w Dior Homme i Homme Intense…

  17. gryx’ie – to nie ma wyglądać, tylko pachnieć… 🙂

  18. Czyli co z czekoladowo-kawowo-orzechowych zapachów ten jest najlepszy?

    • jedynie nowy Valentino Uomo może stanąć z nim w szranki.


Odpowiedz na pirath Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: