Napisane przez: pirath | 19 stycznia 2014

podstępnie zniewalający czarodzieje, czyli perfumy z dużym dodatkiem ISO E Super…


Dziś mini zestawienie znanych mi perfum z pokaźnym i wyraźnie wyczuwalnym dodatkiem Iso E Super… do sklecenia tego mini zestawienia nakłonił mnie kolega, którego oczarowało ISO w czystej postaci – a które kiedyś psiknąłem mu znienacka w nadgarstek… tak bardzo mu się spodobało, że od tamtej pory męczy mnie gdzie to kupić i czy mu nie załatwię… dla kogoś posiadającego dojście, kupienie ISO (sprzedawanego na galony po parę dolarów) w czystej postaci nie stanowi problemu – tym niemniej, osobiście takiego dojścia nie posiadam… stąd pomysł na wskazanie zapachów z bardzo dużą zawartością chińskiej przyprawy perfumiarstwa… w moim odczuciu część z nich pachnie nawet lepiej i bezsprzecznie ciekawiej niż „czysteISO… tak naprawdę skuteczność oddziaływania (projekcja i łatwość wyczuwania) magicznej molekuły, zależy bezpośrednio od proporcji, w jakich zostało rozcieńczone… można eksperymentować ze stężeniem, trzeba też mieć odpowiedni alkohol, w którym rozcieńczymy magiczną molekułę… w moim odczuciu najlepsze efekty daje 12-15 % samego ISO – ale jak wiadomo co skóra, to inny efekt…

Na szczęście na rynku jest co najmniej kilka kompozycji z potężną dawką Iso E Super w składzie – choć nikt z wytwórców poza Gezą Shoenem się jawnie do tego nie przyznaje… producenci nie zwykli zdradzać swych sekretów przed klientami i konkurencją – a przyznanie się do użycia ISO mogłoby zostać uznane za zbytnie pójście na łatwiznę lub niesportową zagrywkę… może analogia nie jest do końca trafna, ale który szef kuchni przyzna się, że do wyczarowania swego popisowego dania użył glutaminianu sodu, wzmacniaczy smaku i zapachu?… niby to nie jest zabronione, efekt końcowy pachnie/smakuje fenomenalnie – ale przyznanie się do użycia „gotowca„, sporo ujmuje ze splendoru twórcy…

Kończąc tego przydługiego wstępniaka, oto lista (niekompletna, bo zakładam, że nie wszystkie poznałem) zapachów zawierających na tyle duży dodatek magicznej molekuły w składzie, iż można je uznać za godny substytut dla używania Iso E Super w czystej postaci, choć z dodatkami…

Escentric Molecules Molecule 01

Escentric Molecules Molecule 01 – o tych perfumach słyszał chyba każdy, bo to od nich zaczęło się szaleństwo na ISOGeza Shoen rozcieńczył magiczną molekułę alkoholem, zamknął w równie minimalistycznym flakonie – następnie dorobił do tego zgrabną ideologię i całkiem zasłużenie odcina kupony od swego genialnego pomysłu… tym niemniej, jeśli ktoś nie odczuwa przemożnej potrzeby użycia „certyfikowanej mieszanki” po 450 zł za 100 ml – niech rozejrzy się po forach w poszukiwaniu rozbiórek czystego ISO, albo kupi gotowca na alledrogo, za ułamek tej kwoty…

Ungaro Man

Ungaro Man – całkiem świeżutkie odkrycie… zapomnijcie o dość trywialnym otwarciu tych perfum, gdyż jest to jedynie zapchajdziura dla arii odgrywanej przez ISO w czystej postaci… perfumy są niepozorne, mało znane i tanie jak barszcz – więc jeśli nie przeszkodzi wam odrobinka cytrusów i bazylii w okolicach otwarcia – gorąco polecam te perfumy jako alternatywę, choć nie są tak „obfite” jak ISO Cartiera

Cartier Eau de Cartier Concentree

Cartier Eau de Cartier Concentree – oto prawdziwy mocarz i niekwestionowany król w dzisiejszym zestawieniu… tu również tworzące wstęp nuty dość szybko umykają ze skóry i zostajemy sam na sam z tym co najlepsze… z pośród wszystkich wymienionych tu perfum, ISO Cartiera zagrało najpełniej, najobficiej i najbardziej inwazyjnie… nie trzeba go szukać z nosem przy skórze, albo czekać aż znów dopłynie do nozdrzy swym zniewalającym bukietem… tutejsze ISO wybrzmiewa hojnie i przez cały czas – jest też nieco bardziej wyraziste niż w przypadku Ungaro Man

David Beckham Homme

David Beckham HommeISO przykryte dla niepoznaki drewienkami, ale gdy tworzące bukiet, właściwe ingrediencje już nie mogą i staczają się w niebyt – do akcji wkracza pięknie, bardzo dyskretnie i pieszczotliwie zaaranżowany bukiecik z ISO w roli głównej… wprawdzie Beckhamowe ISO nie pachnie tak okazale i wylewnie jak dwie pierwsze propozycje i jest go wyraźnie mniej – trudno o bardziej czarujące i otulające perfumy, utrzymane w minimalistycznej stylistyce drzewnej

Puredistance Black

Puredistance Black – nie powiem całkiem zgrabne i przyjemne, ale na tle konkurencji wypadają i tak blado, choć mają najbardziej (dla niepoznaki) złożony i skomplikowany (wręcz przykurzony) różnymi detalami bukiet… ale niepozorność tych perfum jest nieprzypadkowa, gdyż ma na celu ukrycie meritum, odpowiedzialnego za wyczarowanie magicznej aury tych bardzo drogich i ekskluzywnych perfum… jeśli pożądamy samego ISO, to płacenie tak wysokiej ceny za „zbędną otoczkę„, jest w moim odczuciu przerostem formy nad treścią – ale kto bogatemu zabroni?…

Abercrombie & Fitch Fierce

Abercrombie & Fitch Fierce – przepiękne perfumy i mam już przyobiecany flakon od znajomego do testów, więc recenzja już niebawem… cytrusowo, ziołowo, kwiatowy bukiet tych perfum prezentuje się pięknie, ale za ich niezdefiniowany majestat i szlachetną głębię odpowiada spory dodatek magicznej molekuły… czuć ją bardzo wyraźnie, choć tylko wtedy gdy się wie jak pachnie samo ISO… ale nie zmienia to faktu iż pod względem wykwintności bukietu – Fierce to najbardziej wyrafinowane perfumy w tej części zestawienia…

Laura Biagiotti Mistero di Roma Uomo

Laura Biagiotti Mistero di Roma Uomo – delikatny, szlachetny, dyskretny i ujmujący casualowiec z subtelną słodyczą w tle i sporym dodatkiem ISO w fazie schyłkowej… pachnie pięknie, nienagannie ujmująco przez cały swój byt na skórze i tylko na końcu rozkłada swe karty na stole…

i wreszcie perfumy zawierające Iso E Super w wydaniu mniej oczywistym i pierwszoplanowym – acz dzięki jego obecności, szczególnie intrygujące… ośmielę się wysnuć tezę, że gdyby nie obecność ISO w składzie (oficjalne wykazy nut są niekompletne) – Encre i Terre nie byłyby tym czym są…

Lalique Encre Noire

Lalique Encre Noirevetivera mroczna, zimna, ziemista i ciężka – ale za sprawą ISO staje się ciepła, wręcz gorąca…

Bentley for Men EdT

Bentley for Men EdT – niewątpliwie ISO dodało szlachetnej głębi i nonszalancji tym klasycznej i pełnej klasy kompozycji…

LM Parfums Black Oud

LM Parfums Black Oud – przepiękne drewna tych perfum zyskały dzięki ISO niesamowitej głębi i otulającej, wręcz kaszmirowej miękkości…

Hermes Terre d'Hermes

Hermes Terre d’Hermes – czyż Terre nie sprawia wrażenie niesamowicie przestrzennych, mineralnych, niezdefiniowanych i eterycznych perfum?… Ellena jest mistrzem w uskrzydlaniu swoich perfum, a niewielki (przyznaję, że nie wyczuwam) dodatek ISO jeszcze bardziej pogłębił to wrażenie…

I to by było na tyle… na coś pominąłem, przeoczyłem lub jeszcze nie znam – więc z góry dziękuję Wam za wszelkiej sugestie i podpowiedzi, co ewentualnie warto poznać w tej materii… 😉

Reklamy

Responses

  1. Zapomniałem poznać Beckhama ale dobrze że przypomniałeś mi dzisiaj o tym komercyjnym, udanym zapachu. Urzekające drewienka zawsze mile widziane 🙂
    A jutro zarzucę chyba Concentree i sprawdzę na ile magia Iso działa na kobietki.. 😉

    • to co komercyjne nie zawsze jest złe, ale nie da się ukryć, że bez Iso te perfumy niczym szczególnym by się nie wyróżniały… dobrze, że sprawiłem sobie własny flakonik… 🙂

  2. Jeśli pozwolisz Piracie to dorzucę jeszcze do wybranej przez ciebie kolekcji Sir Avebury (to herbata ,geranium i iso tworzą ten tytoniowo brzmiący akord) i jeszcze Hommage Homme-Lalique bez iso nie był by tym czym jest i pewnie wiele innych.Fajny pomysł na recenzję,pozdrawiam i dziękuje za nowy wpis bo przyznam że od wczoraj już na coś nowego czekałem 🙂

    • jasne Piotrze, choć szczerze powiedziawszy ja się w SA i Hommage ISO nie dopatrzyłem… a nawet jeśli tam jest, to w tak niewielkiej ilości, że nie wartej wzmianki – zaś mi chodziło o wybitnie ISO’we kompozycje… ostatnio mam bardzo mało czasu, więc nowe wpisy nie będą tak częste jak bym sobie tego życzył… 🙂

  3. Ja wyczuwam dużą ilość iso również w Montalach – szczególnie Greylandzie, dark aoud, a tonę iso – w Armani Prive Oud Royal. Za każdym razem, im droższe perfumy, a wyłazi ten chemiczny wypełniacz, czuję się oszukana

    • nie znam Oud Royale, ale wcale Ci się Justynko nie dziwię że czujesz się oszukana… w niszy, a szczególnie tej drogiej i ekskluzywnej wypada odnaleźć bukiet wykreowany z fizycznych ingrediencji, a nie tanich chwytów… to tak jak kupić szynkę po 40 zł za kilogram i w składzie zamiast wysokiej jakości mięsa – znaleźć sojowe wypełniacze i zastrzyki z solanki, zwiększające objętość… 😉 owszem niby liczy się efekt końcowy, ale czy na pewno w perfumiarstwie powinno się go osiągać tą drogą?…

  4. Teraz to Justyno wszystko prawie jest chemicznym wypełniaczem,ja mam syntetyczny odpowiednik oudu za niewielką cenę.Niedługo nawet zamiast wędzenia wędlin zaperfumują je syntetycznym odpowiednikiem dymu wędzarniczego.Wracając do tematu iso E-super.Są perfumy za ok 20 zł 50ml z samego prawie iso do kupienia w Lidlu nazywają się Gibellini X-Bolt (eau de toilette) samo prawie iso z dodatkiem niewielkiej ilości białego piżma,polecam miłośnikom tej molekuły.

    • tia, wędzenie perfum chemiczną bejcą jest świetnym przykładem dewaluacji i upadku sztuki nie tylko wędliniarskiej ale i perfumiarstwa… żaden unijny biurokrata mi nie wmówi , że chemicznie pozyskiwana bejca smakowa (kij wie z czego to robią), zastąpi mi smak i walory samego wędzenia (wydłuży żywotność produktu) niż tradycyjne wędzenie… i na pewno nie jest też zdrowsze… no ale czego oczekiwać po bandzie ignorantów którzy próbkowali regulować dyrektywami krzywiznę banana, uznali marchew za owoc i ślimaka za rybę… ręce opadają… i tradycyjnie zyska szara strefa, jak za komuny ludzie będą wędzić tradycyjnie i smacznie, ale po kryjomu… jak to mawiają chytry traci dwa razy… 🙂

  5. Justyno- jestem wielkim miłośnikiem Oud Royal i muszę powiedziec że nie wyczuwam Iso w tej kompozycji a już na pewno tyle ile wedlug Ciebie tam sie znajduję. Oczywiście zbadam temat pod tym kątem teraz bardziej świadomie ponieważ zaintrygowała mnie twoja wypowiedź. Biorąc pod uwagę że pachnę dziś Cartierem Concentree chyba śmiało mogę powiedziec że wiem co to tona magicznej molekuły. Co do Dark Aoud mógłbym się zgodzić… Ale nawet jeśli to czy ma to jakieś znaczenie kiedy zapach i tak jest świetny a my dobrze się w nim czujemy…i akceptujemy w pełni 😉

    czarnecki.peter – nie chciał bym wiedziec jak pachnie wytworzony od tak chemiczny zamiennik oudu. Chyba że bym się zdziwił 😉
    A aromat dymu wędzarniczego nie od dziś dosadnie stosują w produktach ‚wędzonych’ ( np. parówki z Biedronki 😛 )

    • z ciekawości aż sprawdzę jak pachnie Dark Oudh Montale… 😉
      a dzisiejsze parówki to nie parówki, a ich chemiczny posmak wędzonki wędzenia nie przypomina mi wcale…

  6. Marcin jutro robie wysyłke dla Ciebie i Zacka . Trwało to troche ale mam teraz trudny okres i nie myśle normalie

  7. Muszę Cie zaskoczyć Narde.ten mój chemiczny odpowiednik jest nie drogi ale dobrej firmy.Pachnie naprawdę dobrze trochę lasem trochę jakby grzybami,drewnem ,ściółką leśną ma też chyba w sobie cashmeran tak się domyślam bo cashmeran 100% tez mam tej samej firmy i dlatego wyczuwam.Sam w sobie jest piękny i pobudza wyobraźnię.Perfumiarze twierdzą że w większości produkowanych perfum nie używa się oudu naturalnego,a jak jest naprawdę nie wiem.Teraz chemia jest na bardzo wysokim poziomie.Chciałem sprowadzić prawdziwy olejek agarowy ale zaproponowano mi cenę 14 000zł za litr.Co ja bym z tym litrem zrobił?Tego chemicznego oudu mam już mało ale jeśli jesteś bardzo ciekawy to daj adres na mojego maila to wyślę ci zamoczony w buteleczce bloter zabezpieczony w folii.Probowaliśmy ze znajomym hurtownikiem olejków zapachowych stworzyć tańszy zamiennik agaru z łatwo dostępnych składników ale nic nam z tego nie wyszło bo przypominało krople na kaszel.Obawiam się że w Montalach jest tylko chemia.czy to dobrze czy źle nie wiem.Podobno wg IFRA chemia jest zdrowsza i mniej uczulająca, ale kto wie czy mówią prawdę?

    • IFRA to banda oszołomów… to nie skłądniki perfum ludzi uczulają, tylko nadmiar chemii w środowisku, żarciu, kosmetykach, toksyczne powietrze i woda… to błędne koło, bo zastąpiensie czegoś naturalnego chemią bynajmniej nic w tej materii nie zmieni, poza reakcjami uczulenioymi na kolejne składniki… organizm człowieka broni się przed truciem, wskazując na czynniki potencjalnie mu szkodzące, w nadmiarze, ale umówmy się ile tego ICO, albo mchu dębowego przyjmujesz, by zrujnowało Ci to zdrowie – gdy tony chemii i konserwantów, poraz sojowych wypełniaczy, które są we wszystkim niby są cacy i bardzo zdrowe?… pogoniłbym tę bandę pazernych lobbystów gdzie pieprz rośnie i tyle…

  8. Wiem właśnie, znam pewien rasowy sklepik który sprzedaje oud no i cena rzeczywiście kosmiczna… ale myślę że zlaleźli by sie chętni maniacy-amatorzy którzy przygarneli by po kosztownej kropelce 😉
    Ciekawe jak sprawa wgląda u Arabskich firm bo można mieć przeczucie że bankowo stosują naturalny agar z oczywistych powodów… hm Zweryfikować może to jedynie ktoś kto wąchał 100% naturalny składnik, z tego co wiem to Pirath miał właśnie taki nasączony kroplą bloterek… jeśli chodzi o kultowy oud Montale-Dark Aoud, cenię sobie i bardzo lubię nosić szczególnie jesień/zima układa się najlepiej i nawet nie wnikam z czego go stworzono 😉
    Dla mnie zamienniki to nieporozumienie, jeśli ceni sie wierny aromat i posiada wiarygodną koncepcję na stworzenie czegoś naturalnie dobrego. Cenie jakość nie ilość 🙂

    Pewnie jedno i drugie nie jest mniej lub bardziej uczulające, zbyt wiele czynników jak mnogość reakcji.

    pozdrawiam _narde 😉

    • oczywiście, ze poza nielicznymi markami, przez wzgląd na cenę nie stosuje się prawdziwego oudu, jest też kłopot z powtarzalnością dostaw u produktów naturalnego pochodzenia – ale w przypadku marek niszowych ich prestiż i cena ich wyrobów do czegoś obliguje… jestem w stanie zapłacić kilkaset złotych za perfumy zrobione z naturalnych esencji, bo różnice wciąż czuć, niż płacić kilkaset złotych za trochę taniej chemii… chemia w perfumiarstwie ma poszerzać spektrum dostępnych nut i pozwalać na udoskonalanie i tworzenie dzieł ciekawszych i bardziej innowacyjnych – a nie zastępowania wszystkiego jak leci chemią, bo taniej i wygodniej… takie coś może przejdzie w mainstreamie, ale wara z chemią od niszy!…
      p.s. i tak jak napisał narde – kto mi da gwarancję, że składnik chemiczny mniej uczula, nie uczula i mi nie szkodzi?…

  9. Mam atomek z Iso ukręconym w domu (Lucho, pozdrawiam!), no i jak pachnie, skoro nie pachnie? Dobra, czasami zaleci mi coś na kształt kolejowego podkładu rozgrzanego słońcem, coś jakby drewienko + olejowy impregnat, no ale sorry, po pierwsze to raczej „olfaktoryczna fatamorgana” jest, niż zapach sensu stricto (ew. moje omamy), a po drugie – nic to miłego dla nosa 😦 Możliwe też, że moja koncentracja (40%, o ile pamiętam) jest zbyt wysoka i należałoby dodać nieco spirytu… no ale znając życie spiryt ów wykorzystałbym w przyjemniejszy sposób 😀 Pozdrawiam!

    • Odynie 40%!… równie dobrze możesz się natrzeć czystym ręcznikiem frote, albo kamieniami – efekt zapachowy będzie podobny… 😀
      a tak na poważnie, im ISO bardziej stężone, tym gorzej pachnie, bo jest go zbyt dużo by zaczęło efektywnie pachnieć – zatem rozcieńcz to co masz w dwóch częściach alkoholu i zrób z tego 12-15% i dopiero wówczas przekonasz się jak pięknie to pachnie… 🙂
      również pozdrawiam… 😉

  10. Zdaje się, że Terre d’Hermes zostało pozbawione dość znacznej ilości ISO… Reformulacja (której wg Ciebie nie było) pozbawiła te perfumy właśnie znacznej ilości ISO E-Super. Całość pachnie, mówiłem już jak – płasko, projektuje cherlawie i, co najważniejsze, utrzymuje się na skórze do 5 godzin max, chociaż prawie zawsze kończy się u mnie na skórze po 2-3 godzinach.

    • zdaje się? ja po prostu nie czuję ISO ani w wersji Terre z 2009 roku, a którą wciąż posiadam – ani w „rzekomo poreformulacyjnej” wersji z maja 2013, którą również posiadam i wedle której twierdzę, że żadnej reformulacji nie było… nawet jeśli w Terre jest tak ogromna ilość ISO jak podają niektóre źródła, jego dodatek jest na tyle transparentny dla samej kompozycji – by nie rzucać się w nos (przynajmniej w moim odbiorze)… na rynku jest sporo perfum z ISO, gdzie jego nuta jest zdecydowanie bardziej wyczuwalna i śmielej wyeksponowana – co może dziwić jeśli znów zawierzyć rewelacjom o jego domniemanym wycofaniu/zabronieniu… dziwi tym bardziej, jeśli weźmiemy na ten przykład Black od Puredistance, które aż ocieka tym rzekomo zabronionym ISO – a te perfumy miały premierę w 2013 roku – czyli już w trakcie obowiązywania embarga na ISO… jedyną metodą by się przekonać czy to prawda, jest przekonanie się na świeżutkich flakonach min. wymienionych Ungaro, Cartiera i Beckhama (tego ostatniego posiadam świeżutki 2 miesięczny flakonik), czy je też wykastrowano, w co osobiście wątpię, bo mój Beckham pachnie bez zarzutu z pięknie wybrzmiewającym ISO… nie słyszałem też by EM wycofało z oferty oparty wyłącznie na ISO Molecule 01 – zatem trzymajmy się faktów… a fakty wyglądają tak, że pomimo krążących plotek, Cartier (za wyjątkiem samych kartoników) i Dior wcale nie wrócił do starych formuł i opakowania ze srebrną rurką – o czym już wiesz… dopóki nie natknę się na Terre z oficjalnej dystrybucji, (pachnącego jak ten z Hebe, czyli 3 godziny) – w żadne rewelacje o reformulacji Terre nie uwierzę…

  11. Ja nigdy nie powiedziałem, że Dior wrócił do starej formuły w którymkolwiek zapachu z linii Homme. Tylko stwierdzam fakt, że kardamon wrócił do składu, oraz kolejny fakt, że wersja z maja 2013 (kod 3S01) pachnie tak, jak mój przedreformulacyjny Dior Homme.
    Zawsze wydawało mi się, że ISO nie pachnie. Ale nie wiem, nie znam się, nigdy nie wąchałem ani absolutu z ISO(o ile takie coś można powąchać), ani żadnej z Escentric Molecules.
    Po prostu – mówię, że Terre d’Hermes (od 2011 roku(bo niektóre zapachy z serii z kodem zaczynającym się od 1 już nie pachniały jak te produkowane od 2006 do 2010 roku), poprzez 2012 rok (tu już na pewno była zmiana formuły, bo zacząłem mieć kłopoty z trwałością) i wreszcie w 2013 – tu już totalne dno nie warte nawet 100 zł) już nie powinien się tak nazywać. Chciałbym zapamiętać Terre jako świdrujący, przeszywający zapach pelargonii, grejpfruta i pieprzu z doskonałymi parametrami, kojarzący mi się nieodmiennie ze spadającymi z drzew złotymi liśćmi. Właśnie dlatego posiadam Red Vetyver.
    Jeżeli zaś chodzi o Cartier Declaration – tutaj poznałem go jako już (rzekomo, jak mówisz, być może) „wykastrowanego” czy też „zreformułowanego”. Ale tutaj, w przeciwieństwie do Terre, uważam, że to wciąż świetny zapach.

    • a ja nie twierdzę, że to twoja opinia, chciałem tylko zaakcentować jakie doniesienia docierają do mnie w mailach i komentarzach na blogu… Iso pachnie i w dodatku zniewalająco pięknie, ale sekretem są proporcje w których zostało rozcieńczone z alkoholem… Iso występuje w czystej postaci jako Iso, to po prostu olejek, który rozcieńcza się z alkoholem w odpowiednich proporcjach i aplikuje na skórę albo odzież… wrażenie u osób postronnych jest piorunujące, bo nie czują od Ciebie perfum, w klasycznym tego słowa znaczeniu, ale pachniesz pięknie… Declaration bez wątpienia wykastrowano i owszem to wciąż piękne perfumy, ale niestety drastycznie ucierpiała ich trwałość, co akurat mogę potwierdzić z autopsji…

  12. A zatem – dobrze, mogę Ci przyznać rację, że to nie obniżenie ilości ISO wpłynęło na to, jak Terre teraz „pachnie” – czyli nie pachnie. Skoro tak, to nie ma innego wytłumaczenia, jak to, że Hermes postanowił „pojechać po kosztach” – i zrobić cięcia gdzie indziej, czyli w kompozycji. Dodam, że próbowałem zintensyfikować aplikację, aby wydłużyć trwałość – niestety, nic to nie dało.
    Hermes to już dla mnie „tylko” świetne Ogródki i Podróże(zwłaszcza w wersji Parfum) oraz ciekawe pozycje kolońskie. Terre umarło.

    • nie sądzę, by Hermes świadomie i z premedytacją, a będąc niekwestionowaną ostoją i ikoną bezkompromisowej jakości od tak zabił swój flagowy produkt celem oszczędności, albo sztucznego napędzenia sobie koniunktury… sorry to nie ta liga, a precedens byłby na skalę gdyby niekwestionowana gwiazda powiedzmy kina, zagrała w reklamie środków do czyszczenia toalet, albo maści na hemoroidy… mam nadzieję, że wydźwięk tej niewybrednej pointy jest wystarczająco obrazowy… 🙂

  13. Za każdym razem testując nowe Terre czuję się właśnie jak gwiazda kina w reklamówce środka do czyszczenia toalet lub maści na hemoroidy. Widzę, że nie za bardzo dociera do Ciebie to, co próbuję powiedzieć. Teza, jakoby tylko jakaś partia Terre była wadliwa jest błędna. Te perfumy zostały zepsute, pozbawione głębi i „jaj” oraz odarte z bardzo dobrej, jak dotąd, trwałości. Dam sobie rękę uciąć, że produkt z kodem na 4, czyli wyprodukowany w 2014 roku będzie jeszcze gorszy…

    • dociera, wałkujesz to jak mantrę – a ja wciąż konsekwentnie twierdzę, że dopóty nie nadzieję się osobiście na Terre pochodzącego z oficjalnej dystrybucji o tak tragicznych parametrach, nie przyjmuję do wiadomości, że został trwale i z premedytacją pochlastany… nie wierzę też w numerologię (w moim przypadku się nie sprawdziła) i mam nadzieję, że wyraziłem się (kolejny raz) dostatecznie precyzyjnie…

  14. To nie ta liga, mówisz? A co powiesz na reformulacje Antaeusa, Egoiste i Platinum Egoiste? Czy Chanel to nie ta liga co Hermes? A tego, że ww. trzy zapachy zostały popsute chyba już nie zakwestionujesz, hm?

    • fakt reformulacji Anteusa i Egoiste jak najbardziej potwierdzam z autopsji… a co do „ligi”, to po powąchaniu Allure Sport i Bleu, notowania Chanel w rankingu moich topowych marek mainstreamowych drastycznie spadły… a u Hermesa jak dotąd nie odnotowałem tak drastycznego spadku formy i bynajmniej nie reformulacje mam na myśli…

      • Dziś testowałem kolejny raz te popluczyny po Terre d’Hermes, kod 13BAS. Rocznik 2013. Dno totalne. Chyba to był mój ostatni test, szkoda na to czasu. Projekcja dobra przez 15 minut, potem bardzo bliskoskorny zapach. Po 3 godzinach go już nie było. Nie wierzę, że z butelkami z 2014 r będzie lepiej…

  15. SWIETNE uwagi …rozmowa !Dziekuje bo Wasza rozmowa to glebia wiedzy i uczy mnie .

  16. Iso E super w czystej niemal postaci znajduje się w Odeur 53 Comme des Garcons. Na mnie pachnie jak ozonowe powietrze, jak mi się podnosi cukier we krwi, zaczynam pachnieć spalenizną…
    Podobny efekt dotrzegam w mocno wzmocnionym (moim zdaniem) Iso E super Gris Clair Serge Lutensa. Po wstępnym ataku suszonej lawendy miewam wrażenie , że czuć ode mnie zapachem prasowania, gorącej pary. Oba zapachy uwielbiam.

    • Agnieszko, niestety nie znam żadnej z wymienionych przez Ciebie kompozycji, ale dziękuje Ci za rekomendację i nie omieszkam przy okazji sprawdzić jak się prezentują (przynajmniej w przypadku Lutka, bo do CdG nie mam dostępu)… pozdrawiam 😉

  17. Agnieszka – dla mnie Gris Clair to także lawenda „przyprasowana żelazkiem”…

  18. Jako fanatyk iso e super z przykrością oznajmiam wszystkim tym którzy czują iso w Cartier Eue de Concentree, że go tam porostu nie ma.Mam za sobą przygodę z Terre, Molecule 01,a także iso e super w czystej postaci.
    Concentree od Cartiera zakupiłem licząc na explozję Iso ale niestety.Nie mniej jednak tak czy inaczej nietuzinkowy to zapach,nawet bez iso.

    • mój drogi Molecule 02 to 100% ISO, Terre i Encre Noire też ponoć wiele go zawierają – co wcale nie znaczy, że nie występuje w innych perfumach, w dużo mniejszym stężeniu… co zresztą w finiszu Concentree bardzo dobrze czuć, choć eksplozja to to nie jest, a jedynie uzupełnienie…

      • Molecule 02 to ambroxan, nie ISO a jeśli chodzi o Concentree Cartiera to moja Żona twierdzi,że jest pewne podobieństwo między nim a Terre,jakaś wspólna nuta.Może to właśnie ISO przebijające się niczym promień słońca z za chmur.

        • rzeczywiście, mój błąd, miałem na myśli Molecule 01… 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: