Napisane przez: pirath | 6 lutego 2014

Hermes – Eau d’Orange Verte (EdC), czyli cytrusowy sztorm w szklance wody…


Ponoć geniusz tkwi w prostocie, a d’Orange Verte są kwintesencją prosty – niewątpliwie ujmującej i uroczej… purystyczny i nieskazitelnie ascetyczny, delikatny niczym dotyk ciepłego zefirka na twarzy, wymuskany, niezbyt wylewny, perfekcyjnie wykrojony i doskonale neutralny… ten zapach dosłownie kipi soczystymi, dojrzałymi cytrusami – ale ujętymi w formę niemal niematerialną i zadziwiająco przestrzenią, transparentną, nieuchwytną i zjawiskową… oto cytrusy lekkie, kształtne i zwiewne niczym zwiewny szal utkany z powietrza, mgły i światła – lekki i przyjemny niczym muśnięcie delikatnego ciepła, bijącego od znajdującej się wystarczająco blisko osoby… jak wyobrażam sobie kreację tego dzieła?…

Hermes Eau d'Orange Verte

Na początku nie było nic, gdy Mistrz Ellena, niczym gromowładny Zeus z Olimpu, odziany w białą togę, pochyla się nad lewitującą w przestrzeni szklanką… szklanka lewituje, ponieważ jeszcze nie istnieje grawitacja – gdyż pragmatyczny Maestro stworzył jedynie światło, atmosferę, wspomnianą szklankę i ingrediencje niezbędne do wykreowania kompozycji… nie są to owoce, które znamy, te poprawiono i ulepszono, zostawiając jedynie to co pożądane i niwelując z ich zapachu wszystko co zbędne… składniki mieszają i łączą się ze sobą w przezroczystym naczynku w iście aptekarskich proporcjach, buzują, kipią i macerują się, za sprawą samej tylko myśli kreatora… w pewnym momencie dłonie mistrza unoszą się, tańczą i poruszają płynnie w powietrzu, a za nimi zawartość miotanego siłą woli naczynia… ciecz burzy się, wiruje i kipi… bulgoce i rozbryzguje o ścianki, wzbijając w powietrze drobinki, niczym fala uderzająca z impetem o skalisty brzeg oceanu… wzburzona ciecz faluje i miota się w swym więzieniu – wreszcie pojawia się nad nią obłok pary, a z niego opadające z głuchym trzaskiem, cieniutkie niczym włos błyskawice miniaturowych wyładowań atmosferycznych… i już… dzieło skończone, wzburzona jeszcze chwilę temu powierzchnia pachnącego intensywnie płynu uspakaja się, by po chwili osiągnąć stadium absolutnego bezruchu, w jakim znajdowała się nim Wielki Kreator rozpętał miniaturowy sztorm z jej udziałem…

cytryny

To co powstało, wyłoniło się z nicości pachnie – pachnie pięknie i niesamowicie czysto… Eau d’Orange Verte pachnie cytrusami (i niemal wyłącznie cytrusami) o niemal przezroczystej barwie, doskonale neutralnej… to wyłącznie pomarańcz, cytryna i mandarynka, śpiewające jednym głosem, choć w początkowej fazie rzeczywiście czuć przez chwilę nutkę liści porzeczki – wzorcowo lekkie, żywe i rześkie, a jednak odległe i uchwycono je w pozie, w której zazwyczaj wybrzmiewają przez ledwie kilkanaście sekund, może kilka minut – gdy pachną najpiękniej, najbardziej spektakularnie i rozczulająco… Ellena zatrzymał dla nas czas, uchwycił ich jakże ulotne piękno, zamroził czas i pozwala cieszyć się ich ujmującą, delikatną soczystością przez całe godziny… te perfumy nie pachną wanilią, mydłem ani rumiankiem ale i tak są niewinne, czyste i bez skazy – a ich brzmienie jest wręcz nierzeczywiste, choć wciąż nieodmiennie sugestywne… niemal czuć smak tych owoców, ich soczyste soki, ich zniewalającą apetyczność, ale ich obecność jest niemal niematerialna, ukryta w innym wymiarze – rozpostarta pomiędzy nadgarstkiem, a horyzontem zdarzeń… nie znam drugiego perfumiarza poza Elleną, który z taką lekkością i gracją zakrzywia i kreuje rzeczywistość oraz tworzy nowe światy

Hermes Eau d'Orange Verte Cologne

W efekcie dostajemy czyste, doskonale neutralne, cytrusowe piękno – wyidealizowane, ale wciąż zachowujące namacalny związek i zgodności  ze swoim fizycznym wzorcem… cała reszta jest już niemiłosiernie wyśrubowanym majstersztykiem, ideą, perfekcyjnym kaprysem i harmonijnym połączeniem rzeczywistości z niematerialną doskonałością… wymuskany, minimalistyczny krój, prosta do bólu, ale bardzo przyjemna powierzchowność cieszy – choć konsekwentna, nieco ironiczna monotematyczność oraz kameralna projekcja i trwałość tych perfum mogą rozczarować, a obraz tej wyidealizowanej cytrusowej idylli, podrasowanej w otwarciu homeopatyczną miętą można z łatwością przeoczyć… poprowadzone z niewymuszonym wdziękiem cytrusy, kreujące leciutki, niezobowiązujący klimat Eau d’Orange Verte gasną w ciągu zaledwie kilku godzin – ale zapewniam Was, że warto pochylić się nad tym źródełkiem naturalnego cytrusowego piękna na dłużej, choćby przez wzgląd na niewymowną przyjemność jaką daje obcowanie z tymi jakże delikatnymi i świeżymi perfumami… w zestawieniu z wyrafinowaną delikatnością Orange Verte – inna z moich ulubionych kompozycji cytrusowych, czyli Eau d”Hadrien od Annick Goutal jest surowym, nieokrzesanym barbarzyństwem…

pomarańcze

reasumując: lekki, delikatny i ujmująco piękny koncert cytrusów, uchwyconych tak jak pachną w niezliczonych i jakże ulotnych otwarciach… Ellena zatrzymał czas i pozwala cieszyć się tym rozkosznym niuansem przez długie godziny… owszem projekcja i trwałość jest dość słaba, zapach pozbawiono tej wyrafinowanej, nadającej głębi i nośności, drzewno ISOwej wyściółki, znanej z wersji Concentre – ale zważywszy na cytrusowy rodowód kompozycji i finezyjną perfekcję z jaką to uczynił – dokonał kolejnego cudu, amen…

przypomina mi: Hermes Eau d’Orange Verte Concentree, Annick Goutal Eau d’Hadrien i Kazee od Miya ShinmaHermes Eau d'Orange Verte EdC

2009

Jean Claude Ellena

Skład: pomarańcza, mandarynka, cytryna Amalfi, mięta, liść czarnej porzeczki, mech dębowy, paczula,

Advertisements

Responses

  1. Hmm…z tego co mi wiadomo to wersja edc powstała jeszcze w latach ’70 i nie za sprawa Elleny, który mieszał wersje skoncentrowaną.

    • owszem oryginał powstał w 1979, ale w 2009 Ellena odświeżył/zreformułował te perfumy, podobnie poprawił lub jest biologicznym ojcem wszystkich Colognes, znajdujące się aktualnie w palecie Hermesa… nie mam dostępu do d’Orange z lat 70-tych, ale nie wątpię że muszą się bardzo różnić…

  2. Piracie, co sądzisz o Concentre d’Orange Verte? Zdecydowanie bardziej do mnie przemówił niż pierwowzór, a parametry ma doskonałe, dużo lepsze niż wersja pierwotna.
    A propos, ja czarnej porzeczki nie czuję w żadnej z wersji. Cytrusy i kwiaty owszem 🙂

    • Hm…….a ja skuszony tak wspaniałym opisem właśnie wróciłem z „S” i……no cóż……wspaniały zapach cytrusów przez………40-60 sekund, a potem…………..dla mnie zapach mokrej tektury. Gdyby te cytrusy trwały godzinę, dwie to było by perfekcyjnie :(. Ale może się nie znam, może mam słaby węch, może pH nie to, a może to nie moja bajka 🙂

      • oj mam wrażenie, że pachnie jednak dłużej… owszem to bardzo delikatne, wręcz zdawkowe perfumy, ale jednak są zdecydowanie trwalsze niż minutka… 🙂 spróbuj latem, bo o tej porze roku wszystkie świeżaki są czarne… 🙂

        • Drogi piracie! Mówiąc szczerze jestem całkowitym laikiem jeśli chodzi o zapachy i do tego malkontentem:) i myślę, że jak zdecydowana większość ludzi na świecie czując zapach i zamykając oczy wyobrażam sobie co może tak pachnieć. Bez rozbijania zapachu na czynniki pierwsze, a nawet molekuły. Uwielbiam Twój blog i chylę czoła przed profesjonalizmem i lekkością pióra! Robisz fantastyczną robotę dla ludzi szukających „swego” zapachu, a otoczonych ich setkami w perfumeriach, interesujących się komponowaniem zapachów i po prostu kochających wspaniałe zapachy. Kiedyś było łatwiej, „Brutal”, „Przemysławka”, „Płyn ogórkowy po goleniu”, „Woda kolońska najprzedniejsza” we flakonie w siatce z wikliny no i troszkę później pierwsza jaskółka „światowych” zapachów w Polsce „Old Spice” 🙂 Super sprawą są też komentarze innych do Twoich wpisów tylko, że dla mnie są za „grzeczne”. W większości zgodne z Twymi opiniami, a dyskusja polega na różnicach w poglądach, bo inaczej przeradza się w towarzystwo wzajemnej adoracjii :). Mój wpis był taką maleńką prowokacją, aby zwrócić uwagę na tę większość ludzkości, o której pisałem na początku czyli, ….”pachniesz pomarańczami”, a nie …”wyczuwam nutę gorzkiego kwiatu pomarańczy z wtrętem limonki przyprawione odrobiną maggi i trzema ziarnkami czerwonego pieprzu…” :):):) Hm…..chociaż może to, że czuję „mokrą tekturę”, a nie złożony bukiet drzewny wynika z tego iż……tektura w końcu jest z drewna 🙂 Pozdrawiam Cię serdecznie i naprawdę wdzięczny jestem, iż ktoś prowadzi blog na konkretny temat z pełnym znastwem i profesjonalizmem, i który jest do „strawienia” i zrozumienia przez laików, a nawet śmiem twierdzić, że jest dla nich bardzo interesujący i zajmujący! Poza tym czasami czytając wybucham śmiechem, co poprawia mi krążenie i nastrój!Nie przestawaj pisać, a ja czasami zajrzę, poczytam, pośmieję się dla zdrowia i może wpiszę coś „zjadliwego” :), ale z pełnym uznaniem dla Twojej wiedzy i pasji.

          • Witaj, bardzo Ci dziękuję za dobre słowo i abstrahując od pokrzepiających słów które wyraziłeś – mam nadzieję, że zostaniesz stałym komentatorem z własnymi poglądami… 😉 a co się tyczy komentarzy, to nie mam wpływu na ich wydźwięk i treść… nie mam też w zwyczaju ich moderowania, kasowania tych „niewygodnych” i nie boję się otwartej polemiki… inna sprawa to zachowanie kultury i pewnego poziomu w dyskusji – ale poza naprawdę nielicznymi przypadkami, cieszę się że udział w dyskusjach biorą osoby o naprawdę wysokim poziomie kultury osobistej, wiec jak mógłbym narzekać?… pozdrawiam… 🙂

    • zdecydowanie wolę wersję Concentre, pachnie IMO ładniej i jest bardziej treściwa… owszem jest tam porzeczka, ale nie na każdej skórze da o sobie znać… zresztą ja nie czuję innych składników które hipotetycznie ujęto w składzie, ale akurat tu je czuć całkiem dobre, gdzieś pomiędzy 10-30 minutą od aplikacji… 🙂

  3. I rozbryzgał się o ekran cytrusowy strzał… Dobry zastrzyk pozytywnej energii od razu dało się wychwycić 🙂 Przestrzennie i z polotem..


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: