Napisane przez: pirath | 15 lutego 2014

Joop! – Homme Wild, czyli nieco wtórna dzikość, zaserwowana na słodko i słono…


Na wstępie przepraszam za kolejną „goliznę” na ilustracjach – ale u Joopa! też stwierdzili, że roznegliżowany model wybitnie wspomoże sprzedaż wersji Wild… tym razem postawiono na wizerunek „bad boy’a” – wydziaranego, nieogolonego, w skórze i pieszczochach oraz koniecznie z wielkim motorem (+blond plecaczkiem do kompletu w roli trofeum), nawiązującym zapewne do stylu buntownika, wykreowanego swego czasu przez Jamesa Deana, Johny Deepa i młodego Marlona Brando… a przecież chłopcy i działy PR wiedzą, że dziewczynki lecą na niegrzecznych chłopców… 🙂

Joop! - Homme Wild

Pomimo nie do końca powierzchownego (i na pewno nie przypadkowego) podobieństwa do słodkiej i niemiłosiernie wylewnej stylistyki Homme (kwiat pomarańczy, choć osobiście nie wierzę, by Joopowi kiedykolwiek i czymkolwiek udało się przebić formułę kultowego klasyka) Wild jest wyraźnie inny (odmienny) od Homme, choć niewątpliwie Homme w nazwie, różowy kolorek cieczy i design flakonu pozwolą marce lepiej rozpropagować DzikiegoDziki choć z nazwy dziki, nie jest na tyle dziki, aby ociekająca seksualnością i buntownicza ideologia, w którą go ubrano znalazła odzwierciedlenie w rzeczywistości… niestety wąchając po raz pierwszy Joopa! Wild, poczułem, że gdzieś już to wąchałem…

Joop James Dean

Trudno o bardziej charakterystyczny, inwazyjny, kontrowersyjny i trwalszy (wypowiadam się o wersji z przed 2010 roku, a tylko tę znam) zapach niż klasyczny Homme – zwany też pacyfikatorem otoczenia, wyciskaczem krwawych łez i przyśpieszaczem odejścia wód u ciężarnym (zwłaszcza latem w ilości 20 psików) – zaś Wild sprawia wrażenie jakby pretendował do czegoś w rodzaju zapachu na wieczór, klubowego – z wyraźnie zaakcentowaną nutką alkoholową, niezidentyfikowanym i banalnym cytrusem i czymś ewidentnie słonawo, pikantno wytrawnym w tle otwarcia… rum i kardamon tworzą obraz czegoś ostrego i pikantnego, czegoś z pazurem – przez to zapach, szczególnie w swojej początkowej fazie jest podobny do D2 Potion i CH 212 VIP, ale jego lekko „kawiorowa słoność” wybitnie przypomina mi brzmienie damskiego Womanity od Muglera

Joop! - Homme Wild reklamawprawdzie kolejność nie ta, ale czy ta ustawka nie przypomina Wam zdjęcia z kampanii Zadig & Voltaire Tome 1?…

Ta nieco buńczuczna, agresywna i arogancka poza z otwarcia, z czasem ewoluuje do wyrazistej, głębokiej słodyczy z już całkiem wyraźnie wyeksponowanym wątkiem tonkowo, owocowo, przyprawowym i królującym w nad przestrzeni bukietu kwiatem pomarańczy – tym samym, który buduje potęgę brzmienia klasycznego różowego Homme…  zapach sprawia wrażenie jakby „klubowego212 VIP zmieszano z poziomkowym Paco Rabanne Black XS i dodano doń wylewnej słodko przyprawowej głębi, rodem z Armaniego Code Ultimate – dzięki czemu kompozycja zyskała na masywności i niewątpliwie przyjemnej dla nosa oprawy… jest też niewątpliwie męski, dzięki wyczuwalnej nutce tytoniu i ziołom (kardamon, szałwia) nadającej brzmieniu odrobinę pikanterii i ładnie przełamującej monolityczną słodycz kwiatu pomarańczy

Joop! Homme Wild reklama

W fazie schyłkowej ujawniają się wspomniane nuty drzewne, a konkretnie sandałowca i cedru, które (co wypada zaznaczyć) objawiono całkiem zręcznie i odrobinę balsamicznie, dzięki ciągnącej się w tle tonkowo tytoniowej słodyczy… zapomnijcie o zdawkowych, zeschłych na wiór i rachitycznych drewienkach – te perfumy posiadają naprawdę głęboki, ciepły i otulający drzewno słodki (umiarkowanie) finisz… szoku i szału wprawdzie nie odnotowałem, zapach jako składowa wielu pojedynczych elementów jest raczej wtórny niż „dziko” nowatorski – ale jako całość, to kawał całkiem zręcznie i solidnie namieszanego pachnidła… Wild cechuje całkiem donośna projekcja i niezgorsza trwałość, jest przy tym bardziej „na czasie„, więc jest na czym zawiesić nos…

reklama Joop! - Homme Wild

reasumując: nieco wtórny i jakby poskładany z puzzli innych kompozycji – ale jako całość broni się i prezentuje bardzo zgrabny, głęboki i przyjemny zapach do klubu… jest na tyle wyrazisty, że powalczy o atencję otoczenia z bardziej inwazyjnymi killerami i co istotne uczyni to zręczniej i mniej nachalnie niż jego najbliższa, siermiężna konkurencja…

przypomina mi: mix Bentley Intense, Lacoste Pour Homme, Playboy VIP, D2 Potion, CH212 VIP, Joop! Homme, Armani Code Ultimate, Paco Rabanne Black XS, Womanity Muglera, a więc całkiem złożony i przyzwoity zestaw…Joop! - Homme Wild EdT

2012

Alienor Massenet

Głowa: różowy pieprz,
Serce: rum,
Baza: nuty drzewne, biały tytoń,

Advertisements

Responses

  1. Zapachu nie znam, bo ta firma strasznie mnie zniechęciła w moim odczuciu taniością brzmienia godnego bazarowej podróbki Joob por Homme.Ale muszę napisać, bo to chyba niemiecka firma, że ta nacja to kolejna moim zdaniem ,co nie grzeszy dobrym gustem,a wręcz przeciwnie znana jest z prawie całkowitego braku dobrego smaku.Czaszka to symbol graficzny koszulek,bazarowych pierścionków,zabawek, ale godny co najwyżej chłopca w wieku 12lat i to nie obeznanego w świecie i na pewno nie ubranego z pomocą inteligentnych rodziców.A model z okropnie już od 10 lat niemodną i pseudomęską biżuterią na palcach i z tandetnym okropnie tatuażem jakiś tam kwiatków typu lilijka i z twarzą kobiety a la Marylin Monroe to karykatura macho, a nie żaden niegrzeczny chłopiec i jeszcze ta skórzana bransoleta typu sado-maso.Kampania reklamowa chyba wycelowana do niemieckiej niższej klasy społecznej i w bardzo złym guście, wręcz tandeta do kwadratu.Ale zapach? trzeba wypróbować koniecznie.Ja jak zwykle zaciekawiony Twoim opisem pobiegnę przetestować.ale chyba w szanowanych perfumeriach tego by nie postawili ,mam taką nadzieję,bo przy flakonach Sisley czy Lalique to coś wyglądało by jak kwiatek do kożucha 😉

    • owszem gusta Niemców bywają wysoce kontrowersyjne, ale akurat jakości i niepowtarzalnej swoistości brzmienia Joop! Homme, będę bronił, pomimo – czy może zwłaszcza dlatego, że dobre imię tych perfum jest tak często kalane miernej jakości podróbkami… ten zapach to klasyk, kamień milowy i prawdziwa gwiazda – czarny koń marki i co by o tych perfumach nie mówić (zapach w rodzaju love or hate) jest naprawdę dobry, jego parametry swego czasu miażdżyły wszystko co znane, ma jaja, jest swoistym Le Male swoich czasów… wypróbuj Piotrze koniecznie, bo pomijając paskudny kolorek i tandetną zatyczkę flakonu to kawał baaaardzo wyrazistego i niepowtarzalnego pachnidła…
      p.s. obawiam się że Joop! (mam na myśli klasyczne Homme) sprzedaje tylko tej wody więcej niż Sisley i Lalique wszystkich swoich perfum do kupy… 🙂

  2. „te perfumy posiadają naprawdę głęboki, ciepły i otulający drzewno słodki (umiarkowanie) finisz…” – ten odbiór oraz dodatek nuty tytoniowej spowodowały skojarzenia z Black Soul Imperial. Więc bardzo mile. Nie wiem jak reszta ale wiem że do klasycznego Joop’a nie pałam uczuciem, raczej ambiwalentny stosunek.

    • finiszuje zdecydowanie inaczej niż BSI, ale też ciekawie, polecam sprawdzić, bo na każdym pachnie inaczej… 🙂

  3. Mimo strasznego flakonu Jopa wild przetestuję,bo ciekawski jestem ale Jop por homme już nigdy nie psiknę bo poczuł bym się jak wśród tanich podróbek.Dla mnie to zapach taniochy i tandety.bardzo źle mi się kojarzy.Z niedomytym targowym sprzedawcą ze wschodu w dresie ,w złotych łańcuchach w sandałach i białych skarpetach.To moje jedyne skojarzenie.Raz psiknąłem w Rossmanie bo była wyprzedaż i nie mogłem się uwolnić od namolnego i mało wyrafinowanego towarzystwa tego zapachu i długo żałowałem bo czułem się jak przebrany w worek pokutny 😉

    • wciąż nie rozumiem dlaczego postrzegasz te perfumy przez pryzmat ich wszechobecnych i mniej lub bardziej miernych podróbek… to naprawdę zacne pachnidło, ale reputację zepsuła mu właśnie nad popularność i fala tandetnych imitacji… równie dobrze mógłbym przykleić sobie nam mój leciwy samochód logo Ferrari i narzekać na Ferrari, że ma fatalne osiągi… 🙂

  4. Płyty disco polo, piosenki gwiazdy Disneya Violetty,gipsowe krasnale ogrodowe też dobrze się sprzedają.Tym gorzej dla nich bo to co trafia w gusta dużego tłumu nie może być dobre,no chyba że to skuteczny lek lub proszek do prania.Wszyscy kibicują piłkarzom,czy biegom lub skokom narciarskim ale czy to to jest naprawdę ważne?Może tak ale tylko dla tłumu,który potrzebuje tanich emocji i poczucia że w ich życiu coś się dzieje.Ale to nie są zainteresowania konesera tylko zwykłego kibica.Jop homme jest dla dużego tłumu a Lalique,Sisley czy L.Lempicka dla koneserów bo są za trudne dla byle kogo w odbiorze.I niech tak zostanie.tego bym sobie życzył 🙂

    • Piotrze o doborze perfum decydują wyłącznie gusta (jeśli świadome), a nie pozycja społeczna, zawód, hobby i uprawiany sport… owszem własne odczucia są kluczowe, podobnie jak związane z nimi stereotypy – ale byłbym daleki od generalizowania co się ma i powinno wedle stereotypu komuś podobać… 🙂 możesz spotkać kulturalnego gościa w dresie, jak i prostaka w garniturze od Armaniego… 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: