Napisane przez: pirath | 19 lutego 2014

co to są perfumy uniseksowe, unisex, uniwersalne…


Najprościej powiedzieć, że tytułowe unisexy to jedne, uniwersalne perfumy dla chłopców i dziewczynek – the end… ma to swoje plusy i minusy (choć nie wszystkie są oczywiste) – a które postaram się wskazać, jako kontynuację wcześniejszego wątku

Ktoś kiedyś powiedział, że gdy coś jest do wszystkiego, to jest do niczego… coś w tym jest, bo poniekąd wszechstronny produkt o wielu zastosowaniach, tak naprawdę w żadnym z nich nie będzie tak dobry/skuteczny, jak coś zaprojektowane/stworzone z myślą o wykonywaniu jednej, konkretnej, ściśle i precyzyjnie określonej czynności… skuteczność, żywotność, wydajność, efektywność i ergonomia to cechy, których oczekuje się od produktu wyspecjalizowanego i bez znaczenia jest czy mowa o butach, wiertłach, czy samolocie… stworzenie czegoś uniwersalnego zawsze oznacza pójście na kompromis… wybitne i ponadprzeciętne cechy, osiągane przez coś wyspecjalizowanego – muszą zostać celowo zaniżone/zatracone, aby produkt pozyskał akceptowalną sprawność/skuteczność w innych dziedzinach, nie zawsze ze sobą pokrewnych i tożsamych…

Pozwólcie, że posłużę się prostym przykładem wiertła do metalu… daruję Wam szczegółowe wywody odnoście składu mieszanki stopu, kątów i geometrii powierzchni natarcia ostrza, etc. – ale wiadomo, że takie wiertło musi być bardzo twarde, aby móc skutecznie wiercić w czymś tak twardym jak stal… specjalistyczne wiertło do metalu, zgodnie ze swoim przeznaczeniem szybko i efektywnie wierci otwory – co więcej, poradzi też sobie z wierceniem w drewnie, choć w przypadku kontaktu z dużo miększym (ale bardziej abrazyjnym) murem, betonem lub cegłą, stępi się i ulegnie szybkiemu zniszczeniu… dlaczego? bo parametry tego wiertła dobrano z myślą o pracy (wierceniu) z konkretnym materiałem, o specyficznych właściwościach – gdy wiertła do muru, albo drewna są projektowane z naciskiem na zupełnie inne kryteria i właściwości obrabianego materiału… owszem można kupić wiertło uniwersalne, wiercące w niemal każdym materiale budowlanym (drewno, mur, metal), ale porównując jego osiągi z wiertłami specjalistycznymi – zauważymy ogromną przepaść w efektywności, jakości, żywotności i szybkości wiercenia… idąc dalej tym tropem, myśliwiec jest wprawdzie szybki i zwrotny, ale nie weźmie na pokład tylu pasażerów co dedykowany ku temu Jumbo – a sandałki, choć wygodne i przewiewne, kiepsko nadają się na wspinaczkę po górach – choć takich zawodników też już widywałem… a jak to się przekłada na wspomniane, uniwersalne perfumy dla chłopca i dziewczynki?…

Jeśli kluczem do efektywności i jak najlepszego wykorzystania potencjału jest specjalizacja – skąd tak wielkie ostatnimi czasy parcie w branży perfumeryjnej, na perfumy uniwersalne, tj. uniseksowe?… przecież bukiet perfum sygnowanych jako uniwersalne nigdy nie jest jednoznacznie męski, ani damski – czyli pozbawiono go kluczowego parametru, jakim jest odgórnie określona seksualność (target docelowy) kompozycji zapachowej… teoretycznie, bo perfumy jako takie płci nie mają, ale posiadają ją noszące dane perfumy osoby – i tak naprawdę dopiero docelowy nosiciel nadaje używanym przez siebie perfumom ich płeć… zapach dopiero po zaaplikowaniu na skórę, nabierze pośrednio cech płci swego nosiciela, uwypuklając i niwelując określone niuanse i nuty bukietu… wbrew pozorom nie oszalałem, to my sami nadajemy ostateczny sznyt i wydźwięk noszonym perfumom… to dlatego na każdym pachną inaczej – u innych ładniej, albo wręcz odwrotnie… przyjęło się, że damska skóra wydelikaca i wysładza kompozycje, zaś męska wyostrza brzmienie i dodaje perfumom nośności – ale tu też nie ma reguły…

people

Zauważcie (najlepiej robiąc eksperyment), że te same perfumy na mężczyźnie i kobiecie będą pachnieć inaczej… owszem na każdym z nas jedne i te same perfumy pachną nieco inaczej (czasem nawet bardzo) – ale w przypadku różnicy płci, dysonans w uzyskanym brzmieniu jest bodaj największy… sebum i ukształtowany przez wiele czynników (z dietą na czele) skład chemiczny i cechy naszej skóry (każdy ma inne, podobnie jak PH)  wchodzi w reakcję z olejkami zapachowymi tworzącymi bukiet danych perfum – i w efekcie na każdym perfumy rozwijają się i pachną inaczej oraz są mniej lub bardziej trwałe… w sumie to całkiem sympatyczne doświadczenie – gdy mężczyzna i kobieta pachną w podobnej tonacji zapachowej lub oboje mogą się cieszyć równym i swobodnym dostępem do konkretnej kompozycji zapachowej (bez podziału na dedykowaną płeć), choć i tak uważam, że kobietom i tak wolno w kwestii perfum i ubioru znacznie więcej niż panom… 🙂

Paradoksalnie w perfumach uniwersalnych nie chodzi o równouprawnienie i ułatwienie ludziom życia – lecz o wymierną korzyść i wygodę producenta… tak naprawdę jedyne co musi zrobić producent perfum uniwersalnych, to spłycić lub wykastrować bukiet z czynników (składników) ewidentnie lub jednoznacznie kojarzonych jako męskie lub damskie (albo po prostu zachować bezpieczny balans pomiędzy jednym i drugim w procesie tworzenia kompozycji) i tak okrojoną/ spreparowaną/ zatartą/ zniwelowaną mieszankę zaproponować klientom, ale coś za coś… tak spreparowane perfumy często nie robią tak spektakularnego wrażenia jak kompozycje stricte damskie/ męskie – są odbierane jako mniej okazałe, sprawiają wrażenie mniej wyrazistych i bogatych w detale, są nazbyt asekuracyjne i pozbawione tożsamości… w zamian wytwórca tnie koszta własne i pośrednio „spłycając” bukiet, czyniąc go bardziej uniwersalnym, przystępnym, łatwiejszym w odbiorze – a co za tym idzie, ma szansę dotrzeć z nim do szerszego grona potencjalnych klientów… zauważcie, nie bez przyczyny najlepiej sprzedają się nie kompozycje wyraziste, specyficzne i tematyczne – a zapachy proste, miłe, łatwe i niezobowiązujące, przypominające lajtową i najszybciej wstrzeliwujące się w gusta wonie detergentów, mydełek, szamponów…

Policzmy co ma z tego producent… mniejsze wydatki na stworzenie i marketing, w celu wypromowania jednego, a nie dwóch produktów – a przecież do tego dochodzi jeszcze logistyka, opakowania, etc… wreszcie jeden uniwersalny produkt (o zachowawczym i asekuracyjnym brzmieniu) jest szybciej i łatwiej akceptowalny, zwłaszcza gdy dociera do ogółu społeczeństwa, a nie każdej z płci z osobna – i wreszcie zużywając się dwukrotnie szybciej generuje większy zysk (gdy używa go para) po stronie wytwórcy… a co ma z tego konsument?… koniec z dylematem kupić perfumy jej, czy sobie – teraz wystarczy kupić jeden flakon i po problemie… teoretycznie oszczędzamy, bo płacimy tylko raz, wybór jest prostszy – ale czy wolny od rozterek?… czy de facto pozbawiony specyficznego dla płci wydźwięku bukiet wyraża i identyfikuje nas w sposób dostateczny?… czy mężczyzna poczuje się dostatecznie męsko, a kobieta wystarczająco kobieca używając perfum uniwersalnych?…

Mam świadomość, że od jakiegoś czasu wszystko podlega unifikacji, różnice płci zacierają się, co widać choćby po wieszakach sklepów odzieżowych – ale branża perfumeryjna wcale nie zostaje w tyle… od jakiegoś czasu rynek krzewi (a w praktyce coraz silniej wymusza) wśród nabywców perfum (zwłaszcza zapachów adresowanych do ludzi młodych) modę na kompozycje lekkie, o powściągliwych i bardzo oszczędnych brzmieniach, przygotowując mam wrażenie grunt pod ekspansję i w efekcie dominację perfum uniwersalnych (w przypadku niszy już ponad połowa oferty, to kompozycje uniwersalne – choć tam bukiety wciąż bronią się przed drastycznymi cięciami)… tyle, że skorzystają na tym nie nabywcy, lecz tradycyjnie producenci, którzy zwiększą swoje zyski, zminimalizują koszta – zaś swym klientom w konsekwencji drastycznie zawężą wybór… dziś jeszcze mamy wybór, czy chcemy kupić damską lub męską wersję powiedzmy Euphorii od CK – ale co przyniesie przyszłość?… być może uprawiam czarnowidztwo, ale obserwując toczący wszystkie branże i segmenty rynku trend pogarszania jakości, unifikacji, wytwarzania substytutów oraz jednorazówek mających przetrzymać jedynie okres gwarancji – chciałem zwrócić Waszą uwagę i na ten aspekt bytności perfum uniseksowych…

Reklamy

Responses

  1. Ja lubię unisexy zwłaszcza niszowe :P. Choć lubię też kobiece czysto estrogenowe kompozycje, nie dziewczęce, nie nijakie takie wiesz z jajem… z resztą Ty Pirath wiesz co noszę, więc pewnie wiesz też co mam na myśli. Moja koleżanka twierdzi, że używam afrodyzjaków a ja po prostu lubię kompozycje „miodne” i hedonistyczne w przepychu- Azyiade, Botrytis, Angel no cóż słabość do przypraw i słodyczy.
    Co do uniseksów to żal mi tych stereotypowych kompozycji męskich nie wszystkim panom jest dobrze w uniseksach albo znikają albo się kwaszą… no smutne to ale nie wszystko ładnie współgra z męską skórą a tez mam wrażenie że „wasza” półka jest coraz bardziej rozcieńczana i coraz bardziej „kastrowana”

    • ja też preferuję niszowe unisexy, bo są najbardziej „treściwe”, że tak to ujmę… ahhh Azyiade, od tego zapachu, Cuir de Russie i Black Turmalina, poznanych jednego dnia eksplodowała moja miłość do niszy… 🙂 niestety jest tak jak mówisz, nie wszystko wszystkim pasuje, dlatego warto poświęcić więcej czasu na dobór swoich perfum i poeksperymentować co nam najlepiej leży… 🙂


Odpowiedz na Pola Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: