Napisane przez: pirath | 4 marca 2014

Hermes – Terre d’Hermes EdP, czyli ziemia według Elleny…


To jedno z najpopularniejszych i zarazem najbardziej charakterystyczne pachnidło w stajni Hermesa… wyraziste, aroganckie, apodyktyczne, zaborcze, despotyczne, zadziorne, bezczelne, władcze, bezprecedensowe, upojne, wylewne, agresywne, eleganckie, ostre, połyskujące, skrzące, wytworne, dosadne – wreszcie niemożliwe do zignorowania i równie irytujące co porywające… to tylko niektóre epitety, którymi można określić bukiet tych niesamowitych perfum… Terre to zapach wywołujący skrajne doznania, z gatunku love or hate… jedna z moich koleżanek określiła je mianem najbardziej irytujących perfum, jakie kiedykolwiek czuła – a druga nie potrafiła oderwać nosa od mojej szyi… zakłopotanie związane z morderczym spojrzeniem jej stojącego nieopodal męża, bezcenne… 😉

Hermes - Terre d'Hermes EdP

Inny przykład… gawędzę sobie kiedyś ze znajomą, pracującą w znanej sieciówce – gdy nagle przerwała rozmowę, mówiąc: o!, idzie klient na Terre, przepraszam Cię na moment… patrzę i widzę kolesia w średnim wieku, ubranego w jeansy, jakieś pikolaki z czubem i marynarkę, z kilkudniowym zarostem oraz nonszalancko rozpiętą u góry koszulą… ależ się uśmiałem, obserwując jak ten pewny siebie jegomość, wąchał podtykane mu blotery i wreszcie uniósł brew, przytakując z uznaniem gdy zwietrzył Terre… chyba nie muszę mówić, że wyszedł z flakonem i w sumie się nie dziwię – bo obiektywnie patrząc (powierzchownie, bo nie znam jego charakteru i usposobienia), zapach wybitnie pasował do jego stylówy… dziewczyna po zaledwie kilkusekundowej obserwacji samego zewnętrza, nim zadała pierwsze pytanie – już wiedziała czego gość potencjalnie szuka… szapo ba! 😀

reklama Hermes - Terre d'Hermes EdP

Nie bez powodu Terre upodobały sobie garnitury, gdyż jest wyśmienitą bronią zaczepno pacyfikującą, narzuca siebie i zarazem wolę nosiciela – czyniąc ofiarę swego oddziaływania bardziej podatną na ustępstwa w konfrontacji z miażdżącym, wybujałem, dominującym bukietem tych perfum… kiedyś ten sam efekt wywoływał Brut Faberge, Adidas Active Bodies, Dior Fahrenheit, Cartier Declaration i Pasha, Azzaro Pour Homme, Guerlain Habit Rouge, Chanel Egoiste i Antaeus, Givenchy Gentlemen, YSL M7 i Kouros, Caron Pour Un Homme, Dolce & Gabbana Pour Homme – ale niestety zaprawieni w boju twardziele, w większości przeszli na przymusowe, poreformulacyjne emerytury i killerów do epatowania nimi otoczenia mamy jak na lekarstwo… owszem, jest jeszcze Paco One Milion, Lacoste Challenge, Guerlain Vetiver, A*Men Muglera, Lalique Hommage i Encre Noire, YSL Opium, Boucheron Jaipur, Joop! Homme, Bang! Jacobsa, Dior Eau Savage Extreme oraz nisza, ale pomimo iż władcze i głębokie – z tupetem i ognistym temperamentem Terre, IMO ścigać się nie mogą… jest też Versace Eros, ale umówmy się, nie każdy chce pachnieć jak alfons… 🙂

czerwona ziemia

Terre to zapach kontrastów… ostry i zarazem rześki, wybitnie męski i zaskakująco przestrzenny, charyzmatyczny, zjawiskowy i enigmatyczny – jak na wagę ciężką, którą niewątpliwie sobą reprezentuje… suchy i agresywny, a zarazem soczysty i zaskakująco kształtny w swej dość zwartej, trudnej do zidentyfikowania formie… ehhh daruję sobie kolejne peany pod adresem Elleny – ale mogliby przynajmniej nazwać jego nazwiskiem jakieś państwo, albo kontynent… 🙂 czasem odnoszę wrażenie, że Terre rzeczywiście połyskuje i skrzy się unoszonymi przez ciepłe powietrze drobinkami mineralnej krzemionki – na podobieństwo czerwonej ziemi z krajobrazów, stanowiących inscenizację tych perfum w reklamie… a jest to niewątpliwie ciepłe, ba gorące pachnidło, obdarzone niesamowitym temperamentem, wykreowanym z subtelnie słodkich cytrusów, pylistego pieprzu i (umownych) nut drzewnych… i na dodatek Ellena uczynił to tak zręcznie iż niezwykle trudno jest rozbić tę niesamowicie zwartą całość, na poszczególne elementy układanki…

Hermes - Terre d'Hermes Pure Parfum

W porównaniu do Terre EdT, brzmienie EdP jest dyskretniejsze, bardziej powściągliwe, mniej hojne w epatowaniu nieco krzykliwym bukietem edycji toaletowej… stonowany, zauważalnie łagodniejszy, bardziej spłaszczony i nacechowany mniej obfitą, pozornie skromniejszą projekcją bukiet wersji EdP – przypadnie do gustu zwłaszcza tym, dla których Terre EdT było zbyt natarczywe, ofensywne, głośne i nazbyt obfite… różnica jest w sumie niewielka, ale zauważalna i sądzę iż wynika nie tyleż z różnic w samym bukiecie, co stopniu koncentracji (Pure Parfum)… zresztą wystarczy psiknąć te perfumy na skórę, by zaobserwować jak długo na skórze utrzymuje się tłustawy film, wskazujący na słuszne stężenie wersji EdP… jej projekcja w zestawieniu z wodą toaletową wypada wpradzwie skromniej, podobnie odbieram jego trwałość – ale i tak Terre w wersji EdP to wyśmienite i wykwintne towarzystwo, na pełen etat…

czerwona pustynia

Smaczkiem, nadającym brzmieniu Terre niesamowitej głębi i powabu, jest upojna acz dyskretna pelargonia, przepięknie podbijająca cytrusy i wzmagającej wrażenie wspomnianej skrzącej połyskliwości i ciepła… działa na bukiet w ten sam sposób co geranium, nadające brzmieniu perfum tego rozgrzewająco inhalującego, eterycznego, pseudo „cytrusowego” zabarwienia… w tle wkomponowano neutralną, nieco powściągliwą vetiverę, podobną do tej z TDC Sel de Vetiver EdP i dopełniono kameralnym, ale wyczuwalnym w fazie schyłkowej ISO E Super, które umiejętnie wplecione w tło, kontynuuje misterne „czary” odprawione na wstępie przez Ellenę… jeśli przyjrzeć się bliżej pozornie nierozerwalnemu i bardzo spójnemu brzmieniu Terre, nie jest to zapach szczególnie złożony i skomplikowany (słynny minimalizm Elleny) – ale przy swej niewątpliwej „masywności„, nie jest ani trochę ociężały… odnosi się wrażenie, że zapach jest lekki, dynamiczny i drży jak ciepłe powietrze, unoszące się wieczorem nad rozgrzaną słońcem ziemią… jego siła tkwi w niesamowicie finezyjnym, perfekcyjnie wyważonym połączeniu ingrediencji, tworzących niesamowicie zgraną orkiestrę, doskonale uzupełniających się nut… Terre ma dość monolityczny charakter, owszem ewoluuje – ale jedynie w zadanym mu zakresie i do samego końca wybrzmiewa w jednej, niemiłosiernie charakterystycznej tonacji…

Hermes - Terre d'Hermes EdP reklama

Finisz to otulające, nieco balsamiczne i kojące ciepło, nieznacznie doprawione wytrawnością vetivery i mchu dębowego, nadające brzmieniu kompozycji klasycznego, ultra męskiego i diabelnie pociągającego charakteru, złagodzonego otulającymi muśnięciami ISO E… nawet jeśli Terre z początku niektórych płoszy, drażni i irytuje – jego wykwintny schyłek, prezentuje najprawdziwszą wirtuozerię i kwintesencję najwyższych lotów perfumiarstwa… zapach rozgrzewa i jednocześnie nieustannie pobudza wciąż wyczuwalnym miksem dopełnionych pieprzem cytrusów i kwiatu… dyskretna pelargonia odpowiada za wzmocnienie orzeźwiającej brzmienie roli grejpfruta, dodaje kompozycji masy i głębi – czyniąc ją bardziej kształtną, soczystą i pełną, niczym róża dopełniająca i ożywiająca oud… ostrość i jednocześnie ów mistyczny, męski pierwiastek stanowi tu świeżo mielony, zadziorny i diabelnie przy tym akuratny pieprz, dopełniony rześkim i pobudzającym miksem grejpfruta i pelargonii – a całość rozpływa się w uwodzicielskim, zmysłowym i hipnotyzującym obłoczku ISO… jako całość, pachnie to po prostu oszałamiająco i wybornie…

reasumując: dzieło wybitne, by nie powiedzieć doskonałe, choć jak niemal wszystkie kreacje Elleny niezbyt wszechstronne… Terre, przez wzgląd na swój specyficzny charakter, średnio nadaje się do roli klasycznego „czasoumilacza” – ten zapach lubi splendor, elegancję i adrenalinę wokół siebie… od strony technicznej jest perfekcyjny i najlepiej czuje się w otoczeniu szyku i elegancji, stanowiąc wyborne dopełnienie stroju wyjściowego i biznesowego…

przypomina mi: klasycznego Terre i jego niszową, nieco bardziej grejpfrutową odsłonę, Red Vetiver od Montale (ale to Terre było pierwsze)…Hermes Terre d'Hermes EdP

2009

Jean Claude Ellena

Głowa: pomarańcza, grejpfrut,
Serce: pieprz, pelargonia,
Baza: paczula, mech dębowy, wetyweria, benzoes,

Reklamy

Responses

  1. To jest jeden z nielicznych wyjątków, gdzie przyznam Ci rację, mówiąc, że EDT jest lepsze niż EDP(a propos, tutaj nawet mamy koncentrację jeszcze większą, bo jest to Pure Parfum). Ale nie chodzi mi o samą koncentrację zapachu, gdzyż EDT i PP są dla mojego nosa po prostu innymi zapachami! W Pure Parfum brak jest przede wszystkim TEJ pelargonii, która dla mnie w znacznej mierze stanowiła kompozycję Terre oraz dawki pieprzu(bardzo mi jej tutaj brakuje). Ot, ciekawy zapach – cytrusy, potem drzewny drydown z ciekawie wplecionym mchem dębowym(ale i tak, jeżeli chodzi o mech, to nic nie przebije Kourosa). W ogóle kompozycja jest prawie że liniowa – wstęp, drydown „i już”. Trwałość, owszem, jest duża, ale Terre Parfum do mnie nie przemawia. Jeżeli miałbym kupować, to zdecydowanie EDT.
    Aha, do Red Vetyver Montale ten zapach nie nawet ma co startować. Montale ew. może znaleźć godnego rywala w wersji EDT.

    • W moim odczuciu więcej obie wersje łączy niż dzieli, a różnice to jak sądzę bardziej odczucia związane z innym stopniem stężenia olejków, niż samej ingerencji w skład kompozycji… czuję w obu te same nuty, możliwe że w nieco zmienionych proporcjach – stąd wersje EdP odbieram jako delikatniejszą, płytszą i dyskretniejszą, ale to wciąż Terre… czuję tu zarówno pieprz i pelargonię, czuję ISO (którego w składzie oficjalnie nie ma, ale przecież jest)… Red Vetiver ma w sobie więcej grejpfruta, jest nieco bardziej nośny, ale (nie tylko chronologicznie) król jest, był i będzie tylko jeden – Terre… 🙂

  2. Ciekawa recenzja, trochę za dużo lania wody o pięknie przyrody 🙂 ale fajnie się czyta.
    Zadam teraz bardzo kontrowersyjne pytanie .. Reformulacja EDT.. była czy nie ?
    Wszyscy twierdza że była, ale nikt nie jest w stanie tego udowodnić… czy potwierdzić.. sam dystrybutor zaprzecza, wielbiciele zapachu twierdzą że nowa wersja nie jest już tym samym Terre, a przeciwnicy twierdzą że trafiła się tylko słabsza partia i nie było nic zmieniane..
    Jakie są wasze opinie ?

    • Szanowni Państwo, Drodzy Koledzy,
      używam Terre Edt od początku (2007rok) i zauważam ogromną
      różnicę wersji początkowych z tymi obecnie dostępnymi z numerami
      2 oraz 3. Niestety jest to spora różnica na niekorzyść. Dawny błysk i czar prysł, obecnie EDT dla mnie ma bazę nawet powiedzmy „śmierdzącą”. Pragnę zauważyć, że w artykule o reformulacji, której nie było są zdjęcia przysłanych Pirathowi testerów. Widnieje jednak na nich numer 1/20943, co oznacza serię dość starą i jeszcze wzorową i to ona właśnie była wąchana przed napisaniem powyższego tekstu.
      Ogromnie żałuję, że to już nie ten sam zapach.\
      PS. Ogrome podziękowania i niskie ukłony dla Autora blogu. Mistrzu,
      szapo bas. Jesteś prawdziwym Mistrzem Słowa i Elegancji, jak Ellena
      dawnego Terre. Dzięki i proszę o jeszcze… Adam

    • Adamie, bardzo Ci dziękuję za Twoje niezwykle miłe, acz w mym odczuciu zupełnie niezasłużone i bardzo na wyrost słowa – normalnie aż zrobiło mi się niezręcznie… 🙂 i tu drobna poprawka, data produkcji na tym testerze, to ciąg 3EAAF i na chwilę pisania tego tekstu, była to najświeższa partia w posiadaniu dystrybutora – gdy pierwsze pogłoski o reformulacji Terre dotarły do mnie na ładne 6-7 miesiące wcześniej… więc jeśli reformulacja Terre miałaby faktycznie miejsce, to tester (w oparciu o który stwierdziłem, że reformulacji nie było) również musiałby pachnieć inaczej, krócej i mniej bujnie, a tak nie jest…

      xysio – widzisz reformulację trudno udowodnić, zarówno tym którzy twierdzą, że miała miejsce jak i tym, którzy twierdzą, że jej nie było – ponieważ producent nigdy tego nie potwierdzi… do tego dochodzą różne odczucia ludzi, którzy z danym zapachem mają do czynienia, a przecież nawet jeśli mowa o jednym zapachu w jedynej na rynku wersji – każdy odbierać będzie go trochę inaczej niż reszta i podejrzewam, że w tym tkwi problem… oczywiście sprawa się komplikuje gdy znasz zapach an wyrywki, wówczas trudno zarzucić komuś, że ma omamy i coś sobie ubzdurał, zresztą sam zakwestionowałem Terre dostępnego w Hebe, ale z drugiej strony świeżutki tester „z rodowodem” pachnie bez zarzutu, więc mamy pat… osobiście uważam, że najlepiej ufać swemu powonieniu, a najlepszym doradcą jest czas – i jeśli wkrótce rynek zostanie zalany Terre o skandalicznie podłych parametrach, okaże się kto miał rację… na ten moment i w oparciu o wyniesioną z autopsji wiedzę, uparcie twierdzę, że reformulacji Terre nie było…

      • Pirathcie, choć od dawna czytam Ciebie, to dopiero teraz napisałem kilka słów no i na początek musiałem uderzyć czołem przed Tobą, bo na Twych stronach spotkało mnie wiele pozytywnych emocji i wrażeń. Ok, więcej chwalić Ciebie już nie będę…Cenię bardzo Twoją pasję,jest źródłem dla mnie wielu inspiracji i doznań, choć nie zawsze pozytywnych… I cieszy mnie, jak pięknie się różnimy, bo nie wszystkie chwalone przez Ciebie pachnidła podobają mi się. Ale to naturalne.Natomiast łączy nas uwielbienie dla Elleny i jego kreacji. Kto wie, może coś dla nas szykuje nowego..Obecnie będziemy się wszyscy chyba nadal zastanawiać nad Terre i obserwować rynek..Adam0

        • Adamie, bardzo Ci dziękuję, ale sądzę że znacznie przeceniasz moje zasługi – natomiast cieszy mnie, że moja pisanina miała tak duży wpływ na rozwój Twojej własnej przygody z perfumami… 🙂
          p.s. a co do Elleny, to owszem jest niekwestionowanym geniuszem i arcy talentem w swej profesji… jest Ellena, potem długo, długo nic i zaczynają się inne wielkie nazwiska… 🙂

  3. Wielkim sympatykiem Terre nie jestem,ale kto wie czy wersja edp właśnie nie odkryje przede mną nowej kuszącej historii.. 🙂

    • wezmę go ze sobą w sobotę, to się przekonasz 🙂

  4. To musi być piękne i niesamowite pachnidło….że tak nieśmiało zapytam – możesz próbeczkę przemycić na sobotnie warsztaty? 🙂

    • nie ma sprawy, wezmę też ze sobą inne wspaniałości, więc weź puste samplerki, aby sobie odpsikać, pozdrawiam i do zobaczenia… 🙂

  5. Skład podany w tym artykule to skład wody toaletowej, a nie wersji Parfum(Pure Parfum dokładnie mówiąc). Te dwa zapachy się różnią m.in. dlatego, że mają różne składy. Prawdziwy skład Terre d’Hermes PP to:

    grejpfrut, pomarańcza, nuty drzewne, mech, benzoina

    Skład ma dużo prostszy, mniej jest cytrusów, brak m.in. pelargonii, pieprzu i paczuli. I to czuć. Zapach jest bardziej płaski i… hm… krystaliczny? „Krzemionkowy”? Jakoś tak. Projekcja jest mniejsza, trwałość za to była na dość imponującym poziomie, z tego co pamiętam z testów 🙂

    • bingo!, ponieważ skład Terre EdP to w mniej lub bardziej zmodyfikowanym stopniu receptura klasycznego EdT, ale „oficjalnie” zapomniano dopisać doń pieprz, pelargonię, vetiverę i ISO E Super (nie czuję benzoesu, więc się nie wypowiem), a które ewidentnie tu są, ponieważ wyraźnie je czuć… jak Ci już wspominałem, nie interesuje mnie co pisze producent (jego widzimisię), powody już wcześniej wyłuszczyłem, zaznaczając jednocześnie, że różnica w brzmieniu to raczej efekt różnicy w samej koncentracji – ewentualnie nieznacznego majstrowania przy samych proporcjach konkretnych nut – niż wynikające z ich fizycznego usunięcia ze składu (co sugerujesz w oparciu o jakże wybiórczy, oficjalny brif)… ponieważ czuję w bukiecie EdP nuty, które pominięto, nie widzę podstaw by tego nie napisać – podobnie jak nie piszę o nutach, które w składzie wymieniono, ale fizycznie się do nich nie dokopałem…

      p.s. uważam, że owe Pure Parfum to bardziej „ideologia” i wyszukany „marketing”, bo konia z rzędem temu, kto wyczuje różnicę w tych paru procentach stopnia koncentracji – dzielących EdP i PP, gdy nierzadko woda toaletowa potrafi pachnieć dłużej i intensywniej niż powiedzmy EdP i attar… marketing, Marcinie marketing… 😉

  6. A ja się będę upierał przy swoim. Dla mnie Terre Pure Parfum (po raz kolejny – TO NIE JEST EdP) to drzewo, cytrusy, ta „krzemionka” i może ciut słodkiej benzoiny. Całość, jak pisałem, nie jest zielona (właściwie ani trochę), zaś jest mineralna.Na pieprz jeszcze mogę przystać, bo coś tam świdruje w nosie, ale na pelargonię i wetywerię już nie! Co do ISO – moim zdaniem jest go tutaj bardzo dużo.
    Nie kupię nigdy tego Pure Parfume, dla porównania – Montale Red Vetyver jest milion razy bardziej lotne(no zgadzałoby się, EdP jest bardziej lotne niż skondensowane perfumy). Tak nawiasem mówiąc, dziś noszę właśnie RV. Myśl i mów sobie co chcesz, ale 15-godzinnej trwałości żadna(powtarzam – żadna) z obu koncentracji Terre mi nie zapewni. Montale i owszem.

    • jak widać każdy kij ma dwa końce (w kwestii parametrów i co kto czuje) i nie chce mi się już ciągnąc wątku pisząc, że u mnie z trwałością Terre i RV jest dokładnie na odwrót – ale chcę podkreślić, że dla mnie wspomniane Pure Parfum to tylko dorabianie do czegoś ideologii na siłę… nie mam zamiaru dywagować na czymś, czego nie sposób miarodajnie zweryfikować – podobnie jak snuć teorii na podstawie wydumanego „oficjalnego” wykazu nut… jak dla mnie strata czasu…

      • Przecież mnie, podobnie jak i Ciebie, nie interesuje oficjalny wykaz nut.

        Btw, cena Terre Pure Parfum jest dosłownie wzięta z kosmosu. Mówię o cenach w sklepach internetowych. Za 75 ml zapłaciłbym max 180 zł. Więcej nie jest wart.

        Dla porównania – Voyage o koncentracji też podobno Pure Parfum (nie mówię o EDT) jest ze 100 razy bardziej lotne od Terre w tejże wersji. Nie kumam tego.

      • hmmm czy aby na pewno? nie chcę być małostkowy, ale jeszcze post powyżej zwróciłeś mi uwagę, że podałem wykaz nut od innych perfum… 🙂 a co do lotności perfum, to zależy ona od tak wielu czynników (zależnych od skóry każdego nosiciela z osobna) iż trudno określić wymierny schemat powtarzalności tego zjawiska… poniekąd u jednych ludzi określone nuty pachną po prostu mniej lub bardziej intensywnie i zauważyłem, że teoretyczna koncentracja samych perfum ma niewiele z tym wspólnego… a co do Voyage, to u mnie właśnie EdT wybrzmiewa intensywniej niż EdP, trwałość też oceniłbym podobnie, ale znajomi twierdzą, że pachnę Voyage EdP nawet gdy już sam nic nie czuję… ostatnio dostałem od niego komplement od koleżanki, uwaga po 12 godzinach od użycia… 😉

  7. UWAGA! Kochani Fani Terre! I długo czekać nie musiałem od ostatniego wpisu, jakbym coś przeczuwał… własnie wracam z …Hermesa strony internetowej i co widzę – wyszła wersja TERRE D’HERMES EAU TRES FRAICHE.. z białą zakrętką wygląda bardzo elegancko. Twórcą ma być Ellena, a jest to świeższa wersja zapachu „na lato”. Flakony tylko ponoć ogromne 125ml. Ludzie! Widać nad naszym Terre nadal ktoś/Ellena pracuje…Kto pierwszy „się zaciągnie” niech daje znać… Pozdrawiam TerreManiaków. Adam0

    • czytałem a nawet już wąchałem… więcej powiedzieć nie mogę, ale zdradzę jedynie, że te perfumy będą absolutnym szokiem dla fanów Terre – a pachną bardzo podobnie do innych, dostępnych na rynku perfum Hermesa… warsztat Elleny kłania się dosłownie w pas… 🙂

      • Czekamy zatem Pirathcie na recenzję tej świeżej wody! Bardzo jestem jej ciekaw, chyba w sieciach się jeszcze nie pojawiła…
        Nie trzymaj Nas w niepewności, pisz śmiało, jeśli to oczywiście będzie możliwe.. Pozdrowienia. Adam0

        • Adamie, jeśli tylko będzie to możliwe, dowiecie się… 😉

  8. Co do Terre – obydwie wersje są po prostu inne. Parfum pamiętam jako mozolną, nieco ociężałą i zdecydowanie mniej zieloną, mniej żywą (a bardziej „ziemistą”, „krzemionkową” i „mineralną”) niż EDT.

    Rozumiem, że nie możesz powiedzieć więcej Piracie, ale niesamowicie mnie zainteresowałeś. Ciekawe, do których perfum bardzo podobnie pachną. Osobiście obstawiałbym podobieństwo do którejś z wód kolońskich, ew. do któregoś z Ogródków? Nie mogę doczekać się testów!

    • he he jesteś bliżej niż myślisz Marcinie, ale niestety to wszystko co mogę powiedzieć… 🙂

  9. To dobrze, że będą pachnieć inaczej. Ja do ścisłych fanów Terre nigdy się nie zaliczałem 😛 Owszem, lubiłem(w tym temacie dla mnie istnieje tylko Montale RV i ani EDT, ani Parfum od Terre nie mają do niego startu, to nie ta liga). Także ucieszy mnie coś, co w nazwie będzie Ziemią, a pachnieć będzie inaczej. Może wreszcie kupię 😛

    • nie jestem przekonany czy to „inaczej” zostanie podchwycone przez tłumy, ale jakby co dyskretnie uprzedzałem… 🙂

  10. Nie lubię zapachów rozchwytywanych przez tłumy, przyznaję się. Im bardziej unaczej/w trudny sposób/skomplikowanie coś pachnie, tym większa szansa, że mi się spodoba. Np. lubię Kourosa, Antaeusa, Pour Monsieur, Eau Sauvage. Carbone de Balmain też lubię. W ostatnich dniach testuję dość intensywnie Amouage i mam już nawet swojego faworyta 😀

    • to tak jak ja… swego czasu przestałem używać Acqua di Gio, Terre i Fahrenheita, właśnie z powodu ich nad popularności w przyrodzie… 😉

  11. AdG wciąż używam, ale tylko upalnym latem. Muszę w końcu kiedyś zużyć to 200 ml 😀 Fafarafę omijam szerokim łukiem(choć doceniam kompozycję, mimo prawie 26 lat na karku, to wciąż świetny zapach!). No a z Terre mam kłopot. Przymierzam się do zakupu od nie wiem ilu lat i nic z tego nie wychodzi 😀 Najbliższy krok ku temu to było kupienie Montale Red Vetyver. Terre chcę mieć, ale poczekam na Eau Tres Fraiche. Może mnie pozytywnie zaskoczy.

    • z tym ostatnim może być kłopot, ale nadzieja ponoć umiera ostatnia… 🙂 p.s. ja nawet nie zmęczyłem 50 ml AdG, poszła w świat w ręce, które ją zużyły z umiłowaniem… 🙂

  12. Dziś rozmawiałem z moim znajomym, jest konsultantem pewnej firmy na A w pewnej warszawskiej sieci perfumeryjnej na D. Powiedział, że wąchał już Terre ETF, ba, ma własny 200 ml flakon do testów. Wg niego najnowsze Terre to skrzyżowanie starego Terre z Eau d’Orange Verte z 2009 r, mówił też, że w nowym zapachu przebrzmiewają elementy „ogródkowe”, jednak jest to skrzyżowanie dwóch powyższych. Powąchamy, zobaczymy, ale tak też podejrzewałem, szczególnie po tym, co powiedziałeś.

    • więcej ode mnie nie wyciśniesz… 😉

  13. Przez „najnowsze Terre” miałem na myśli naturalnie Terre Eau Fraiche 🙂

  14. ja właśnie preferuję edp (czy pure parfum jak to piszą). w edt jest jest jakaś nuta, która mnie dusi i przytłacza. edp jest bardzie stonowany. dla mnie idealny zapach do pracy. wyczuwalny, ale nie przytłaczający.
    jestem ciekaw niezmiernie nowej wersji. jesli ją „zlepiał” ellena będzie dobrze 🙂

  15. Zgadza się, autorem Terre d’Hermes Eau Tres Fraiche (podobnie jak zdecydowanej większości perfum Hermesa) jest Jean-Claude Ellena 🙂

  16. wiem – po prostu mam nadzieję, że nie tylko nadzorował powstawania pachnidła, ale sam żondlował bloterami i grał na zapachowych organanch od uwertury po finał 🙂

    • oj tam oj tam… przecież wystarczy, że spojrzał i namaścił w ten sposób swych asystentów, uskrzydlając ich i przelewając na nich część swej boskiej mocy stworzyciela olfaktorycznych światów… to moja oficjalna wersja i takiej będę się trzymał… 😀

  17. Myślę, że żonglował bloterami, jak najbardziej. Jest w końcu tzw. in-house perfumer w Hermesie 🙂

    • bardziej adekwatne byłoby użycie terminu „jest tam bogiem”, ale niech Ci będzie… 🙂

  18. Niby jest, ale od niedawna ma towarzystwo(piękne zresztą) w postaci Christine Nagel 😀

    • słyszałem i w dodatku jest to towarzystwo które zacnie Ellenę dopełnia stylistycznie… 😉

  19. Ciekawe, czy otrzyymał od p. Nagel pomoc przy tworzeniu Terre Eau Tres Fraiche 🙂 Nie mogę się doczekać testów!

    • Rozczaruję Cię – nie będziesz miał czego testować:) Zapach jest bardzo słaby.

      • aż mnie korci, ale niestety muszę wstrzymać się od wszelkiej polemiki… 🙂

  20. Coś bym powiedział odnośnie porównania do klasyka Terre, ale się wstrzymam dopóki nie będę miał własnej flaszki tegoż klasyka, tak, jak mówiłem.

    Gdzie testowałeś/aś jeżeli można spytać?

    • Przetestowałem Eau Tres Fraiche.

      Po pierwsze – cholernie trwały – 12 h podobnie jak Montale Red Vetyver.

      Po drugie – niczym mnie raczej nie zaskoczył, może tym, że obok wód kolońskich Orange to jedno z najbardziej naturalnych ujęć pomarańczy, jakie spotkałem.

      Po trzecie – dla mnie ma wspólne elementy z trzech zapachów : Deklaracji(czuję kminek i kardamon!), Eau d’Orange Verte(pomarańcza) oraz Terre (wetyweria, ogólnie podobne ujęcie drzewa oraz pieprz). Bigarade F. Malle’a niestety nie znam więc do niego się nie odniosę.

      • owszem jest bardzo trwały, mam już gotowy, choć nie zamieszczony wpis – i postrzegam ten zapach nieco inaczej… 🙂

  21. Szukam wetywery dla siebie. Po studiach twojego bloga wybrałem się na testy nadgarstkowe Cartiera Declaration, Lalique EN, Toma Forda Grey Vetiver oraz Hermesa Terre. Przy okazji za kazdym razem sprzedawca cos tam jeszcze podsuwał 🙂 Tak np poznałem RBR Tundra, imho bardzo ładny zapach. Ze wszystkich testowanych wetiwerek wybrałem własnie Hermesa EDT. Drugie miejsce w moim rankingu dla Toma Forda. Tu pytanie.Znalazłem w sieci wersję Hermesa 30ml + 125ml uzupełnienie. Czy ktos używał tej wersji? Pamiętam perfumetki sprzed kilkunastu lat i tam opcja napełniania była zawsze okupiona lekką nieszczelnością. Trochę się obawiam czy np po roku i kilku operacjach napełniania uszczelka w perfumetce nadal będzie działać jak należy. Z drugiej strony perspektywa trzymania uzupełnienia w szczelnie zamkniętej butli bez atomizera, z dala od światła i w stałej temperaturze oraz używania poręcznego flakonu 30ml są za tą właśnie wersją. Ewentualnie gdzie kupujecie dobrej jakości flakony do samodzielnego napełniania? Z góry dziękuję za pomoc.

    • jeszcze jedno, EDT pojawiło się w Douglasie w dobrej cenie (335pln/100ml) w wersji H2 bottled. Czy poza zmienioną butelką to ten sam produkt? Nie potrafię znaleźć informacji w sieci na ten temat, a wolałbym uniknąć rozczarowania.

      • zmieniła się wyłącznie butelka, zawartość jest ciągle taka sama 🙂

    • jeśli szukasz pięknej vetivery, to koniecznie musisz poznać Guerlain Vetiver i taniutką niepozorną Malizię Vetiver (szukaj w drogeriach). Owszem refile są mniej szczelne niż flakony, ale jeśli używasz tych perfum stale, to zdążysz je zużyć, nim odparują w sposób zauważalny 🙂

  22. Czy ktoś może wąchał TdH EDT z obecnej produkcji i porównywał je z produkcją z 2014 roku? Zastanawiam się nad ponowym zakupem, ale boję się wtopy podobnej do Egoiste po ostatniej zmianie flakonika z chudego wysokiego na niski i szeroki…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: