Napisane przez: pirath | 6 marca 2014

Pierre Balmain – Monsieur Balmain, czyli cytrusy inaczej…


Konsternacja… kiedy powąchałem go po raz pierwszy (wersja ze zdjęć, wypatrzona w jednej se śląskich sieciówek), pomyślałem sobie, kolejny cytrusowy świeżak – ale z każdym kolejnym zbliżeniem do nosa, pachnącego nim nadgarstka – czułem wzmagającą konsternację tym co się dzieje na skórze… cytrusowo przyprawowy świeżak, ale diametralnie inny od tego co potocznie uchodzi za zapach cytrusowy… wyobraźcie sobie zapach cytrusowy, który nie jest świeżakiem… to nieco gorzki (w późniejszej fazie rozbudowany), ale bardzo dyskretny i nieco woskowy zapach olejku i skórki cytryny i pomarańczy, doprawiony bardzo subtelnym wianuszkiem ziół i przyprawBalmainowecytrusy” zaserwowano z taką dozą dojrzałej wytrawności, iż z powodzeniem można uznać Monsieur za kompozycję, uwaga wieczorową…

Pierre Balmain - Monsieur Balmain

Ciepły, umiarkowanie esencjonalny, nieco gorzkawy i oleisty zapach tartych skórek cytryny i pomarańczy, kameralna mięta i przebijająca się z głębi antyseptyczna pikanteria imbiru, otulona potęgującą jego rozgrzewającą woń, różyróży ocierającej się o ciepło, którym emanuje pelargonia, tudzież towarzyszące gęsto cytrusom, geranium… jej obecność pogłębia bukiet, nadaje mu masywności, ożywia go i pięknie dopełnia oleiste, niemrawe i nieco ponure cytrusy… a ich oblicze odmalowano tu zaiste przedziwnie… pozbawione życia, werwy i tryskającej sokami soczystości, którymi naznaczają zazwyczaj swą krótkotrwałą bytność… tutejsze cytrusy są totalne, nieco skostniałe, wręcz przytłaczające i dla odmiany stanowią stateczną, nieprzemijalną istotę i fundament tych perfum…

tarta skórka cytrusa

Coś co zazwyczaj szybko gaśnie, przemija wraz z dźwięcznym otwarciem, tu trwa niewzruszenie, wręcz nienaturalnie do samego schyłku… to jeden z detali, który czyni z Balmain Monsieur pachnidło wyjątkowe i absolutnie bezprecedensowe… owszem monolitycznych cytrusowych świeżaków, epatujących wdzięcznymi cytrusami przez bite godziny nie brakuje: Kenzo Leu Par, Annck Goutal Eau d’Hadrien, Beene Bowling Green, Hermes d’Orange Verte, Eau de Mandarine Ambre i Terre, Cartier Declaration Cologne, Davidoff Cool Water, Olfactive Studio Flash Back, Dior Homme Sport, Kaze Miya Shinma – ale w większości są to zapachy emanujące cytrusowym pozytywizmem, eksplodujące świeżością, gdy Monsieur sprawia wrażenie statecznej, śmiertelnie poważnej, powściągliwej, wręcz zamkniętej w sobie kompozycji… Monsieur, za wyjątkiem pewnych „przebłysków” w otwarciu i początku serca, nie ma w sobie niemal nic z młodzieńczego entuzjazmu i frywolnej lekkości (z wyjątkiem Terre) rasowego, cytrusowego świeżaka…

zioła, przyprawy i cytrusy

Specyficzną dla tych perfum, woskową gorzkawość, potęguje domieszka ziół i przypraw, tak zręcznie wplecionych bukiet – iż nie zagłuszają sobą wątku przewodniego, a jedynie wspomagają go i finezyjnie podkreślają… wpierw ostrość i jasność cytrusów „mąci” delikatne wtrącenie mięty, a w fazie dojrzałej najmocniej wyczuwalne imbir, muszkat, rozmaryn i szałwia… dopiero w fazie schyłkowej pojawia się wytrawna vetivera, piżmo i sandałowiec… umiarkowanie wylewne zioła i przyprawy są tu jedynie wdzięcznie wkomponowanym w bukiet tłem, pozwalającym triumfować niepodzielnie gorzkim i oleistym cytrusom, ale ich obecność dodaje kompozycji nieco mdlącego pylistego i wytrawnego polotu… trudno to zdefiniować, ale odnoszę wrażenie, że sekcji cytrusowej coś przeszkadza i zakłóca jej niezmącenie czyste brzmienie… nie jest to bynajmniej wada, ani zgrzytliwy dysonans, ale niewątpliwie to wnoszące swoisty „niepokój„, ziołowo przyprawowe wypełnienie Monsieur – utrzymuje cytrusy w ryzach, aby nie poszybowały zbyt wysoko w piramidzie nut… swoją drogą ciekawe doświadczenie, ale w moim przypadku trzeba było kilku podejść, aby się z tym doświadczeniem oswoić…

Monsieur Balmain

Przedziwne i zarazem niecodzienne zjawisko, gdyż okupujące zazwyczaj szczyt piramidy zapachowej cytrusy, tu sprowadzono ku samemu dołowi, gdzie ich „woskowe” ledwie żywe cytrusy, solidnie dociążone muszkatem – ścielą się w towarzystwie piżma, ociężałej vetivery i oszczędnego sandałowca… im bliżej finiszu tym zapach robi się bardziej suchy, wytrawny i pylisty… wspomniany muszkatołowiec jeszcze bardziej pogłębia wrażenie „pylistości” kompozycji… wpierw nieco pikantny imbir, teraz muszkat i piżmo ciągną zapach w dół, zwielokrotniają masę wyjściową bukietu – dzięki czemu Monsieur w dojrzałej formie z powodzeniem może powalczyć o względy, jako godny towarzysz na wieczór… i co najdziwniejsze, w konfrontacji z jego obfitym, pełnym i wciąż dyskretnym bukietem, nikt nie zakwestionuje słuszności takowego wyboru…

cytrusy w oleju

Monsieur tylko z pozoru i początkowo jest cytrusowy, choć jego balansująca na krawędzi przeładowania kameralność, bynajmniej złudzeniem nie jest… im zapach dłużej gości na skórze, tym spektrum detali i delikatnych przyprawowo ziołowych niuansów staje się pełniejsze, po prostu imponujące, acz wciąż pozostając w ryzach… zapach nie jest z gatunku szczególnie wylewnych, jego bukiet ma tendencję do zlewania się w graniczący z kakofonią zbitek nut, co uderza odrobinę w jego czytelność… w fazie dojrzałej przekształca się w szykowną, tajemniczą, powściągliwą i intrygującą odmiennością symfonię zapachów, niecodzienną i doprawdy niebanalną… to oraz bezprecedensowe ujęcie (wraz z przybraniem) akcentów cytrusowych czyni z Balmain Monsieur coś absolutnie unikalnego, włączając w to nawet niszę… umiarkowana projekcja (całe szczęście bo gdyby był mocniejszy, mógłby solidnie zmulić) oraz bardzo dobra trwałość, czynią z tych perfum ciekawą propozycję dla miłośników klimatów śródziemnomorskich…Pierre Balmain - Monsieur Balmain EdT

1990

Germaine Cellier

Głowa: mięta, bergamotka, cytryna, gorzka pomarańcza,
Serce: rozmaryn, imbir, pieprz, kminek, róża, gałka muszkatołowa, tymianek, mech, drzewo sandałowe,
Baza: piżmo, ambra, szałwia muszkatołowa, wetyweria, drzewo sandałowe,

Advertisements

Responses

  1. Miałem okazję go kiedyś powąchać.Już za bardzo nie pamiętam ale wtedy nadgarstek w końcowej fazie przypominał mi eau de Savage Diora.Ja cytrusów w perfumach nie rozumiem.Niby dlaczego człowiek a tym bardziej „mensieur” miał by pachnieć jak owoce cytrusowe? :). Może kiedyś cytrusy kojarzyły się z luksusem.Lubię jak bergamotka czyli taki neutralny cytrus lekko otwiera i odświeża pierwsze wrażenie zapachowe.Jestem pewien że bez cytryny i gorzkiej pomarańczy było by bardziej współcześnie i po prostu lepiej,ale wtedy stracił by ten zapach swój vintageowy charakter.To takie tam,moje rozmyślania,z pamięci o tym zapachu. 😉

    • coś jest na rzeczy Piotrze z tym Eau Savage, choć akurat cytrusy u Diora wydają mi się żywsze i mniej oleiste niż u Balmaina… Monsieur i cytrusy? a czemu nie, w końcu większość tradycyjnych wód kolońskich, kojarzonych po dziś dzień z oldskulem zawiera spory dodatek cytrusów… 😉

  2. Powiem szczerze, że dla mnie to dziwny zapach. Wąchałem go dwa razy, raz przeszedł test skórny. Bardzo przypomina mi Azzaro Pure Cedrat. Muszę go więcej potestować, żeby się o nim szerzej wypowiedzieć…

  3. To fajne perfumy na wiosne/lato. Ja mam odlewke starszej wersji tego zapachu i choć troche się różnią to ta starsza też się broni. Konkretne perfumy.

    • ponoć nowsza wersja jest bardziej świeża i cytrusowa, mnie zaś urzekła (choć nie porwała) właśnie wizja przedstawienia cytrusów na smutno, poważnie, wręcz posępnie…

  4. Podoba mi się takie ujęcie, przynajmniej po twoim opisie.. i bardzo dobrym odbiorze Carbone bez oporów sięgnę po tester przy najbliższej okazji.

    Pięknie dobrane zdjęcia !

    • dziękować, starać się 😉
      rzeczywiście, Balmain ma swój niepowtarzalny sznyt i potrafi nieźle zadziwić… niby z pozoru dobrze wszystkim znane nuty, a jednak w konfiguracji Balmaina, wychodzi z tego coś zupełnie nowego i świeżego… dla mnie to duży pozytyw… 😉

  5. Mam szczerą nadzieję że i dla mnie 🙂

  6. Przetestowałem z ciekawości. Cytrusy w Balmain’ie robią swoje. Mi taka nuta pasuje jak najbardziej. Nie jestem przeciwnikiem cytrusów w przemyśle perfumeryjnym choć znam takich którzy nie tolerują ich dodatków.

    • kwestia gustu, mi w perfumach przeszkadza nad popularność drewna agarowego i lilia, za którą nie przepadam, ale chyba każdy ma swoją listę mniej lub bardziej lubianych składników… a co do monsieur, to trzeba przyznać, że z tak ujętych cytrusów nie ma na rynku wiele, co postrzegam za niewątpliwy plus tych perfum…

  7. Zdobyłam dla męża starą wersję, bo jest ciekawsza i bardziej klimatyczna niż ta nowa w kanciastej butelce.

    • ja znam tylko tę nową, ale dla mnie nawet ta jest już wystarczająco zawiesista, esencjonalna i klimatyczna, więc aż strach pomyśleć jak pachniała wcześniejsza wersja, pozdrawiam 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: