Napisane przez: pirath | 7 marca 2014

z cyklu szybki przelot przez – D jak Douglas…


To był krótki, ale bardzo owocny szybki przelot… krótki, bo zdążyłem powąchać tylko dwa zapachy, ale za to jakie…

Dior Fahrenheit Le Parfum

Dior Fahrenheit Le Parfum – no cóż wielbiciele Fahrenheita mogą poczuć się zawiedzeni, ale Dior zdążył nas już przyzwyczaić, że każdy kolejny Fahrenheit niewiele ma w sobie (poza nazwą) z kultowego i ponadczasowego pierwowzoru… ale to wcale nie znaczy, że nowy Fahrenheit Le Parfum jest zły… stylistycznie ma coś w sobie z Fahrenheita Absolu i delikatnej, przyprawowo rumowej, nieco suchej pylistości Idole Lubin, a nawet Dsquared2 Potion – choć w początkowej fazie wydaje się tytoniowo miodowy, przypominając trochę klimaty Tobacco Vanille Toma Forda… niestety ten upojnie słodki i wybitnie męski niuans dość szybko zanika (najdłużej i najintensywniej trwa na bloterze) i przez większość swego dyskretnego misterium, lawiruje pomiędzy CK Dark Obsession i wspomnianym Fahrenheitem Absolu… nie ukrywam, że jak na Le Parfum i Fahrenheita odczuwam pewien niedosyt, choć jest to niewątpliwie bardzo szykowny i wyrafinowany zapach…

Givenchy Gentlemen One Intense

Givenchy Gentlemen Only Intense – klasyczne Only jest śliczne, ale wersja Intense deklasuje je w całej rozciągłości… wyszedłem z perfumerii około 19 i wciąż nie mogę przestać wąchać nadgarstka… wyobraźcie sobie tę wysmakowaną, górnolotną finezję, bijącą od Givenchy Only, Mistero di Roma Laury Biagiotti, Hermesa Concentre d’Orange Verte, Gucci Pour Homme II, Illusions Noires Lolity Lempickiej i Dolce & Gabbana The One Gentleman – zmieszane i zaserwowane w równie subtelny, zniewalający i uwodzicielski sposób… absolutnie zjawiskowe, perfekcyjnie skrojone i niemiłosiernie intrygujące perfumy – bardzo świeże, a zarazem tajemnicze i niepodobne do czegokolwiek innego… aż boję się podejść do ich opisania – w obawie, że mój arsenał lingwistyczny nie będzie w stanie wyrazić oprawy tych niesamowitych perfum, w dostatecznie godny ich sposób… reasumując, mam już pierwszego pretendenta do perfum roku 2014

p.s. chciałbym tylko przypomnieć, że do 17 marca możecie jeszcze skorzystać ze specjalnego rabatu w wysokości 8% (wystarczy wpisać hasło rabatowe „perfumomania”), na wszystkie odlewki i próbki kupione w sklepie odlewkiperfum.pl

Reklamy

Responses

  1. Jeden zapach powinien nazywać się Fahreinheit i tylko jeden.jeżeli cokolwiek tam zmieniono to powinni zaprojektować inny nowy flakon i znależć nową nazwę.Znamy już filmy Szczęki 1,Szczęki 2,Szczęki 3.Albo napisy na plakacie film twórców fimu X itp.To jakaś podła oszczednośc marketingowa i próba jechania na popularności lub sukcesie pierwowzozu.To po pierwsze nie jest uczciwe, a po drugie jest w złym stylu.Firmy reprezentujące pewien poziom tego nie robią.wyobraźcie sobie Nasomatto Black Afgano sport lub tym podobną tandetę.Żal mi tych chciwych czy biednych ludzi, że nie stać ich na nową wyjątkową kompozyję,nowy flakon i nową nazwę, co stroją z uporem swoja głowę w uwiędłe już i niemodne laury.
    Ja na pewno takiego Diora nie kupię nawet gdyby był dobry ,bo domy mody mają kreować sztukę perfumeryjną a prawdziwi artyści nie malują „Damy z łasiczką 2”,czy „Bitwy pod Grunwaldem extreme” to chwyt dla taniej klienteli.

    • Piotrze, sam bym lepiej tego nie ujął, brawa… 🙂 wspomniana prze Ciebie polityka mierzi mnie niemiłosiernie, poza naprawdę nielicznymi wyjątkami serie tytułowane nazwą po słynnym protoplaście to zazwyczaj nieporozumienie… dla mnie Fahrenheit był i jest tylko jeden, a reszta to desperacka próba zwrócenia uwagi na nowość, która niekoniecznie ma predyspozycje by obronić się samodzielnie, za sprawą swego bukietu… 😉

  2. Cieszę się, że mój „nos” wciąż mnie nie zawodzi i Twoja reakcja na nowe Givenchy jest bliska mojej. To niewiarygodnie uzależniające pachnidło i jak sam zauważyłeś trudne do opisania. Będę czekał na pełną recenzję ;).

    • już się nie mogę doczekać aż wbiję nos w nadgarstek, ale wpierw muszą skądś wyszarpać próbkę… 😉

  3. Fahrenheit Parfum, pomimo że skład ma zupełnie inny, jest dla mnie poprawioną i ulepszoną wersją Fahrenheita Absolute. Tamten co prawda przez pierwsze kilkadziesiąt minut raczy mnie uroczym mariażem kadzidła, fiołka i mirry, potem także i oudu, jednak jego trwałość mnie rozczarowuje. Parfum od otwarcia przez kilka godzin swego trwania, jest strasznie słodki, na tyle, że w pewnym momencie przypominał mi jako żywo 1 Million Intense od PR. Jednak przyznaję, że ujęcie rumu w nim mnie urzekło.

    Gentlemen Only Intense (popraw nazwę, bo jest źle napisana, btw) z kolei od pierwszego niucha był „rozczarowaniem. Teraz powoli się do niego przekonuję, nawet podoba mi się ta dymna baza, ale wciąż uważam, że Gentlemen only (bez Intense) jest lepszy, bardziej wyrazisty, bardziej przyprawowy, no i bardziej drzewno-kadzidlany niż flanker z 2014 r.

    • podobnie go odbieram Marcinie i w sumie uważam Le Parfum za lepszą, bardziej wyrazistą i ciekawszą wersję Absolute…
      p.s. już poprawiłem, dzięki za czujność… 😉

  4. 1. Mam wrażenie, że „Le Parfum” przypomina też „Decibel” Azzaro.
    2. Skład „Le Parfum” podany na fragrantice, różni się od tego z parfumo i basenotes (i to znacząco:D)
    Pozdrawiam:D

    • masz rację, są do siebie zbliżone stylistycznie, a postawiona przez Ciebie teza – jedynie dowodzi, że podawane oficjalnie wykazy nut można sobie w buty włożyć… 🙂

  5. Ale za to jest zbieżny z tym „najprawdziwszym” czyli ze strony Diora, a to chyba najważniejsze 🙂

  6. Givenchy – no i nawet flaszka wygląda dość tajemniczo i intrygująco. Czekam z jęzorem na wierzchu na reckę i czym prędzej pomykam z buta do Kato by go poznać!

    • z buta? do Stalinogrodu?… no w sumie od Cibie idzie się góra 4 i pół rzutu beretem… 🙂

  7. Flaszka tego nowego Givenchy „w realu” wygląda nieco gorzej niż na zdjęciach… BTW, czy ktoś zauważył, że perfumy mają ciemną barwę? Ja dostałem dekancik w S i od razu rzuciło mi się to w oczy… Określiłbym ją jako zbliżoną do „rozwodnionego denaturatu” – jakieś takie szaroniebieskie(btw, podobny odcień ma Encre Noire, w tej nowszej (podobno) odsłonie – sam tą wersję posiadam 🙂 )

    • zdjęcia też robi się tak, by produkt wyglądał korzystnie, ale mnie akurat wygląd flakonu nie rusza… 🙂

  8. Mnie też nie 😀

  9. Tak mam moment choć coś nie po drodze mi ostatnio. Ale dopisane na szczycie kompozycji do obwąchania, więc na pewno nie przeocze 🙂

    • polecam szczególnie Givenchy, jest tak ładniutki, że sprawię go sobie z okazji wiosny… 🙂

  10. Po kilku testach z otrzymanego dekantu Gentlemen Only Intense stwierdzam – porażka przez duże P :/ Nie chce mi się nawet skończyć odlewki którą dostałem :/ Gentlemen Only jest dużo lepszy – jak dla mnie.

    • powiem tak, zazdroszczę Ci posiadania dekantu/próbki, bo gdyby nie ta drobna przeszkoda już dawno opisałbym te fantastyczne perfumy… 🙂

  11. Fantastycznymi bym ich w życiu nie nazwał. Są na pewno wtórne, dużo bardziej wtórne od rok młodszego poprzednika. Jak na mój nos – dodatek fasoli tonka zepsuł totalnie wszystko. Z poprzednika (Gentlemen Only) pozostało otwarcie, kadzidło też jest jakby „okrojone”, nie ma praktycznie przypraw… No ale gusta są różne 🙂 Na plus zaskoczyła mnie tylko ewolucja tego zapachu w ciepłej wiosennnej temperaturze – pachnie jak świeżo krojone drewno w tartaku 😀 Ja wolę przede wszystkim Gentlemana, a zaraz po nim Gentlemen Only. „Intense” mi nie leży.

    • owszem, gusta bywają różne 😉

  12. Mówi się, że w tej „intensywnej” wersji bardzo „rzucającą się” w nos nutą jest ambra. Jako, że nie wiem, jak pachnie, nie potwierdzę, ani nie zaprzeczę.
    EDIT: Przeczytałem, że ambra może mieć zapach słodki, żywiczny lub słony. W takim razie – rzeczywiście zgadzałoby się, że w Gentlemen Only Intense jest ambra, bo są one słodkie(dla mnie aż za bardzo) i lekko żywiczne…

    • ambra to trudny do jednoznacznego wyłuszczenia i wskazania składnik, gdyż rzadko kiedy stosowany jest solo – głównie występując jako jeden z wielu wypełniaczy akordu bazowego i w zależności od konfiguracji nut może pachnieć w różnych barwach, że o różnych rodzajach ambry nie wspomnę – bo te również się od siebie zauważalnie różnią… oczywiście mówimy o naturalnej ambrze, której już się nie stosuje w produkcji masowej (jest jej mało i jest diabelnie droga), a to co zazwyczaj jest jej mianem określane to syntetyczne odpowiedniki, mniej lub bardziej wiernie emulujące któryś jej wariant… zresztą niektóre wybrzmiewająco balsamicznie żywice (benzoes, styraks, galbanum i labdanum) też dają lekko ambrowe zabarwienie perfumom, stąd trudno zdefiniować co tak naprawdę pachnie „ambrowo”…

  13. Zostało mi jeszcze 1/4 próbki rzeczonego Gentlemena Only Intense… Oj, ciężko mi się to nosi, bardzo…. Dalej podtrzymuję, że jest to zapach słodko-drzewno-żywiczny, przy czym tego pierwszego jest dla mnie za dużo. Ma dwa składniki, które w nim lubię – piękny cedr oraz kadzidło, równie piękne. Niestety, jest ich trochę za mało, jak na moje gusta, a za dużo – jak już mówiłem – tonki…

    • no cóż, nie rób nic na siłę, ewentualnie wróć do zapachu inną porą roku, lub za rok, albo dwa… gusta i postrzeganie brzmienia perfum też się zmieniają…

  14. Dokładnie, moim zdaniem jest to zapach idealny na zimę. Sęk w tym, że nie bardzo rozumiem, po co Givenchy zdecydowało się na taki krok, mając już w portfolio Pi, Very Irresistible Men(chociaż ten akurat słyszałem, że zostanie wycofany 😦 ), Xeryus Rouge i Gentleman’a z ’74 r… Zwykłe Gentlemen Only też mi się (swoją drogą) lepiej nosi jako zapach zimowy, a nie jako „świeżaka na lato”…

    • podobnie jak w przypadku motoryzacji, wypada mieć w ofercie coś na każdą okazję, zwłaszcza, że wymienione zapachy leżą już albo poza głównym nurtem, albo są zbyt specyficzne by skupić na sobie uwagę tzw. tłumu… 🙂

  15. Przed wypustem tego Intense Givenchy miało już zapachy na taką okazję. W dalszym ciągu zapach GOI w takiej formie, w jakiej powstał IMO jest niepotrzebny.

    • a ja wręcz przeciwnie, obok Only to jeden z najbardziej uniwersalnych, a przy tym wciąż trzymający bardzo wysoki poziom zapach, który w moim odczuciu jest bardzo rozsądnym kompromisem pomiędzy tzw. komerchą a klasą, dla której w dzisiejszym pojmowaniu tzw mainstreamowego perfumiarstwa jest coraz mniej miejsca…

  16. Dla mnie to czysta komercha z kolei. Baaardzo wtórny zapach dla mnie (oparty na tonce), pachnie jak zmieszany z bliżej nieokreślonym „czymś” Armani Code, ambra i cedr są na plus, skóry tu nie ma, a kadzidło jest w minimalnych ilościach. Nie czuję w nim klasy nic a nic.

    PS odlewkę wciąż męczę, i chyba jej nie skończę. A te sephorowe fiolki „z patyczkiem” duże jak wiadomo nie są 🙂

    • ja męczę właśnie druga próbkę i choć początkowy entuzjazm jakby opadł, owszem jest wtórny, ale mimo wszystko uważam że przedstawili dobrze znany model w mimo wszystko poprawionej/udoskonalonej odsłonie… jak dożyję, wpis będzie jutro wieczorem…
      p.s. wiem jakie są i wiem jaki jest koszmar z aplikacją, stąd zawartość takich zawsze przelewam do samplerka z atomizerem, bo próbka napylona i wtarta w skórę rozwija się nieco inaczej…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: