Napisane przez: pirath | 10 marca 2014

Escentric Molecules – Molecule 01, czyli wielkie niby nic…


W sumie planowałem zacząć od cokolwiek sobą wnoszącego Escentric 02, ale choćby dla formalności wypada wspomnieć, o wielkim pionierze całej serii i największym „przekręcie” w dziejach współczesnego perfumiarstwa, czyli Molecule 01, autorstwa Gezy Schoena… wprawdzie „oficjalne dossier” (jako jedne z nielicznych) podaje wprost iż użyto ISO – i tylko ono odpowiada za ten intrygujący i niezdefiniowany (a przez to tak uwodzicielsko pociągający) bukiet Molecule 01… a więc pomijając ideologiczno marketingowe „pierdu pierdu” – te perfumy w 100% (pomijając alkohol w którym je rozcieńczono) składają się z ISO E Super

Jak pachnie ISO E Super, napisałem TU, więc niniejszą recenzję oficjalnie i z odtrąbieniem przez fanfary, uważam za skończoną, gdyż to nie te perfumy są niesamowite – lecz tworzące ich niesamowitą woń ISO… 🙂

Escentric Molecules - Molecule 01

I jeszcze mała dygresja na zakończenie… trzeba mieć albo tupet jak stąd do Libanu, tudzież „cojones” wielkości pomelo – aby odrobinę alkoholu i jedną molekułę po kilka dolców za galon (w hurcie), wciskać po prawie pięć stówek za flaszkę… owszem, dochodzi do tego sporo górnolotnego i starannie wyreżyserowanego marketingowego bełkotu, minimalistyczny flakon i iluzja posiadania ekscentrycznego novum dla znudzonych koneserów, ale kto indywidualiście z nadmiarem gotówki zabroni?…  z jednej strony Geza miał genialny pomysł, który szybko przekuł w sukces komercyjny – a inwencję trudno wycenić na żywą walutę… a więc laur za wybitną kreatywność, poniekąd mu się należy…

Ale z drugiej strony trzeba przyznać, że to jeden z najbardziej kwiecistych przykładów wzorcowego „strzyżenia owiec” – o pardon, klientów i wcale nie tak rzadki w przyrodzie… wystarczy przytoczyć przykład innego słynnego wizjonera – Jobsa, który również przyjął taktykę wciskania ludziom garści chińskiej, sromotnie przepłaconej i maksymalnie okrojonej z funkcjonalności elektroniki (głównie od Samsunga), zamkniętej w ślicznej, designerskiej obudowie – a całość obficie okraszono „amejzingiem” i ideologią namiastki luksusu, dla „elit” (tłuczoną przez Chińczyków w dziesiątkach milionów egzemplarzy i dostępną już od 1 zł w abonamencie)… 😉

reasumując: pomijając aspekt przepłacania za coś ewidentnie niewartego swej ceny – niewątpliwie uroku, który roztacza wokół siebie nosiciel tych ultra minimalistycznych perfum nie sposób przeliczyć na pieniądze… projekcja nader umiarkowana, ba im bardziej chcemy ISO poczuć, tym szybciej umyka zmysłom – ale trwałość, zwłaszcza na odzieży ma potężną…Molecule 01

2006

Geza Schoen

Skład: Iso E Super,

Reklamy

Responses

  1. Co do Gezy to nadal pragnę poznać szatańskiego Kinski’ego. 🙂

    A Iso no cóż, nie uwodzi mnie samo w sobie, ale ktoś tam wspominał że istnieje w moim lubianym Oud Royal i rzeczywiście tam jest, ładnie i misternie wplecione, a ja nie widzę w tym nic złego. Poza agarem to właśnie ta molekuła czyni go dość podobnym do Blak Oud pana Mazzone.

    • z Iso jest ten problem, że pomijając kwestie gustu (nie każdy lubi), tu się trzeba pomęczyć z najbardziej dla siebie optymalnym stopniem koncentracji, bo ten składnik nie na każdym w określonej gęstości będzie pachnieć… u jednych lepiej wypada 10% roztwór u innych 15 i 20%, u mnie najokazalej wybrzmiewają nisko stężone roztwory…

  2. Cześć pirath!
    Testowałem Molekuły 01 dwa razy na nadgarstkach. Za pierwszym razem nie wyczułem nic, a za drugim podejściem wyczułem ‚coś’. 😉
    Więc ciężko mi się ustosunkować do tego specyfiku. Ale dlaczego piszę. Bo poruszyłeś nurtującą mnie od dawna kwestię, o której nikt nie wspominał. Chodzi o aplikację na odzież. Jeśli piszesz, że utrzymuje się dłużej niż na skórze to wszystkie bajki, że ten składnik wzmacnia zapach naszej skóry (i dlatego sami możemy mieć problem z wyczuciem) można zdementować. No bo co w takim razie? Wzmacnia też zapach naszych ubrań? 😉 Pozostanę chyba przy poglądzie, że jest tu więcej działania podprogowego niż samego zapachu.
    Pozdrawiam!

    • Witaj, ISO generalnie trudno wyczuć, zwłaszcza za pierwszym razem, bo instynktownie szuka się czegoś co pachnie, pomijając spektrum w którym akurat Iso wybrzmiewa… im bardziej starasz się wyczuć ten zapach tym bardziej jest to trudne, dlatego trzeba odpuścić i pozwolić mu samemu znaleźć nos nosiciela, wówczas pachnie najpiękniej, gdy atakuje znienacka…

      generalnie nie powinno się aplikować perfum na odzież, bo można ją zniszczyć, bo powstaje kakofonia zapachowa (na odzieży zapach rozwija się wolniej niż na ciele)… jednakże aplikację ISO na odzież traktuję jako wyjątek od reguły, który notabene pięknie komponuje się z zimową odzieżą wierzchnią i szalikiem… na odzieży ISO pachnie odrobinę bardziej wylewnie i jest nieco lotniejsze… pierwsze słyszę by Iso wzmacniało zapach naszej skóry, ono co najwyżej czyni akordy bazowe perfum atrakcyjniejszymi – ale solo pachnie równie atrakcyjnie o ile dobierze się najbardziej optymalny dla siebie stopień koncentracji roztworu samego ISO… ISO pięknie pachnie samo z siebie, owszem zupełnie inaczej niż klasyczne perfumy, ale jest to woń bardzo specyficzna, tajemnicza i uwodzicielska, głównie dlatego że coś ludziom przyjemnie pachnie – ale nikt nie jest w stanie wskazać co i kto… 🙂 ot i cały sekret fenomenu tej molekuły…
      również pozdrawiam 🙂

  3. Od siebie dodam, że Iso e-super klasyfikowany jest w nomenklaturze perfumeryjnej jako składnik bazowy perfum, więc nie ma co liczyć na jakąś super lotność tej molekuły. A na mojej skórze świetnie się sprawdza stężenie około 20%, i z wyczuciem nie mam najmniejszych problemów. Następną porcję spróbuję zrobić nieco rzadszą, być może wtedy iso zrobi się bardziej „ruchliwe”, inaczej potrzebuje sporej dawki ciepła ze skóry żeby dać o sobie znać.

    • owszem nie jest zbyt inwazyjny w odbiorze a jego główną zaletą jest podkoloryzowanie i ubarwianie swą subtelną postacią akordy bazowe, ale sam też pięknie pachnie… poeksperymentuj z rozcieńczaniem, bo 20% może być już rzeczywiście zbyt trudne do oderwania od skóry…

  4. Nie miałem dotychczas sposobności do eksperymentowania z czystym Iso. A kto wie może w docelowej koncentracji dużo bardziej by mnie do siebie przekonał 🙂

    • tu cały widz polega an dobraniu koncentracji pod siebie, bo czyste ISO jest jak głaz, zupełnie pozbawiony życia i polotu… 😉

  5. Ja mam dziś polot z ISO’em do towarzystwa w Dark Aoud Montale. I te miny ludzi w autobusie…haha 😀

    • z tym, że ich miny to raczej reakcja na oud niż ISO… 🙂

  6. Wracając do tytułowego bohatera wątku Molecule 01, jakie jest jego faktyczne stężenie ISO ?

    • trudno powiedzieć bo to sekret Schoena. osobiście obstawiam jakieś 18-22% czystego ISO, bo to najbardziej efektywna proporcja – plus domieszkę innej chemii, nie tyle pachnącej co emulgującej gotowy roztwór, co przekłada się na zwiększenie efektywności jego projekcji


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: