Napisane przez: pirath | 12 marca 2014

Escentric Molecules – Escentric 02, czyli wielki unboxing…


Te perfumy są tak intrygujące, niecodzienne, odrealnione i dziwne – iż ledwie mieszczą się w ramach awangardy, którą ta kompozycja Gezy Schoena wypełnia równie szczelnie, co moje ciało t-shirt w rozmiarze „L„… 😉 z początku chropowaty i drażniący, niezdefiniowany do tego stopnia, iż nie sposób wbić w niego zęby… to zabawne, ale moje pierwsze skojarzenia z tymi perfumami, podryfowały w stronę klimatów kuchenno warzywnych… jakaś odległa nać selera i pietruszki, ledwie wyczuwalna woń gotowanego na wolnym ogniu bulionu warzywnego – by po paru minutach zapach stał się jowialny i kojący, zagadkowy i drastycznie inny od wszystkiego co znam… o ile w czarującym bukiecie Molecule 01 (zbudowanym na samym ISO E Super) można się zadurzyć od pierwszego niucha, Escentric 02 potrzebują więcej czasu na przetrawienie… osoby lubiące te klimaty, będą równie zadowolone – co na okoliczność „unboxingu” nowego e-gadżetu… 😉

Escentric Molecules - Escentric 02

Oświecenie przyszło dopiero nazajutrz, w drugim podejściu… Escentric 02 objawił mi się jako zapach nowego urządzenia (laptopa, komórki), czegoś na podobieństwo gumowanych krawędzi nowej lustrzanki, świeżo wyprodukowanego smarfonu, właśnie rozdziewiczonego z otulającego go plastiku, folii ochronnej, celofanu i woreczków z osprzętem – wreszcie dopełniającej zestaw świeżo wydrukowanej instrukcji i nowiutkiego kartonika wyłożonego wytłoczką z gąbki antystatycznej… oto swoisty hołd dla niekoniecznie odstręczających aromatów przemysłu elektronicznego, z jednoczesnym subtelnym powiewem „warzywniaka” – w postaci ledwie wyczuwalnej nutce selera naciowego (nie zawsze, to zależy od kaprysu samych perfum)…

unboxing notebook

Nieco pudrowy, purystyczny i diabelnie nowoczesny, z początku nieco chropowaty – by po ledwie kwadransie musnąć nozdrza delikatną, obłą niemiłosiernie finezyjną nutką nowiusieńkiej, pachnącej elektroniki, dosłownie przed chwilą wyjętej z kartonika i odfoliowanej… gdzieś kiedyś czytałem o perfumach pachnących nowiutkim Mac Bookiem od Apple (nazewnictwo to kwestia umowna, tu chodzi o ogólne wrażenie) i coś mi się wydaje, że te dla stworzenia tych ultra niszowych perfum użyto tych samych/podobnych estrów zapachowych… niezbadane są dobrodziejstwa chemii we współczesnym perfumiarstwie, ale właśnie dzięki podobnym eksperymentom – wciąż mogą powstawać zupełnie nowe, do niczego niepodobne perfumy…

unboxing smartphone

Gdy zapach nowiutkiej elektroniki nieco się ulotni, czuć w głębi świdrujący pieprz, czuć też irysa (kłącze i korzeń, stąd zapewne to skojarzenie z warzywnymi klimatami selera), ale jaśminu nie czuję… nawet jeśli te perfumy zawierają jego esencję (hipotetycznie i homeopatycznie) i już jak najbardziej wyczuwalnego irysa – to ich udział w kompozycji jest dosłownie symboliczny, przeinaczony, wypaczony i pochlastany rzeźnickim toporem, gdyż ich kształt jest niepodobny do niczego… oczywiście mowa tu o chemicznych odpowiednikach wspomnianych nut, bo akurat jaśmin jest równie trudno zniszczyć, co kowadło… to nie są ostre i czyste cięcia Elleny, dokonane kataną Muramasy – to raczej pięcioletnia Zosia, masakrująca nożyczkami rodzinny album ze zdjęciami… piję do tego, że nie warto próbować rozbierać tych perfum na składniki bazowe, gdyż nie powalają czystością, sugestywnością, ani tym bardziej precyzją – jednak jako całość Escentric 02, to doprawdy ekscentryczne i całkiem przyjemne w obejściu perfumy…

unboxing Nikon

W początkowej fazie Escentric 02 jawi się nieco wytrawnym, pudrowym i jakby odrobinkę cytrynowym (zupełnie jak zapach folii, która nakleja się na wyświetlacze tabletów i smartfonów) – by z czasem tą subtelną, irysowo selerową nutkę wyparł pieprz zwiastujący pojawienie się uwodzicielskiego ISO E Super… wprawdzie nie odnajduję tu otulającej obecności ambroksanu – ale już samo ISO wystarczyło, aby wykreować na skórze tę balsamiczną, drzewną, oleiście kadzidlaną nutkę olfaktorycznej rozpusty dla nozdrzy… w porównaniu do działania samego ISO (Molecule o1), Escentric 02 ma nieco ostrzejszy i bardziej wyrazisty przebieg, a co za tym idzie nie trzeba tych perfum szukać nosem – trwałość również bez zarzutu…

reasumując: awangarda podszyta industrialnym performance oscylującym wokół woni świeżo odpakowanej elektroniki… drastycznie odmienny od tego co przyjęło się nazywać perfumami, intrygujący i zarazem fascynujący zapach… dla miłośników rytualnego unboxingu nowo nabytej elektroniki, pozycja obowiązkowa…Escentric Molecules Escentric 02

2008

Geza Schoen

Skład: jaśmin, irys, iso e super, ambroksan,

Reklamy

Responses

  1. Witaj.
    Ciekawy pomysł choć nie nowy. Skojarzyło mi się to z choinką zapachową, którą miałem kilkanaście lat temu o nazwie NEW CAR. W ogóle jak coś pachnie nowością, to najczęściej ładnie pachnie (nowa książka, nowe buty skórzane).
    Pozdrawiam.

    • kojarzę ten zapach, ale w porównaniu z nim Escentric 02 jest bardzo subtelny, ledwie wyczuwalny i dość kapryśny… celofan, ten w który pakuje się kwiaty pachnie podobnie, również pozdrawiam… 😉

  2. Bardzo ciekawie się zrobiło, już lubię Gezę a jeszcze go nie poznałem … 😉
    Unikatowy to aromat zapewne!
    Ja noszę w swoich aromatycznych wspomnieniach moment kiedy to odpakowaliśmy z kolegą (jako muzyczne noworodki), nowo zakupione klawisze Casio… Ten zapach był genialny i nigdy później nie poczułem go w takim stopniu jak wtedy. Jakaś magicznie spleciona gorycz,słodycz,syntetyczna niewinność gumy…aromat pełen barw i szczęścia. Kiedy to było i ile zdążyłem sobie dodać po latach… Ale i tak jest pięknie.
    Dziękuje Piracie za impuls do wywołania tego wspomnienia. 🙂
    Pozdro dla Schoena!

    • owszem jego kompozycje to swoisty przebłysk geniuszu i innowacyjności, przepięknie komponujący się z ideą modernizmu i minimalizmu we współczesnym perfumiarstwie, gdzie ultranowoczesne, surowe i purystyczne wnętrza wybornie łączą się z zawartością stawianych w nich flakonów… ehhh mi też się łezka zakręciła, gdy przypomniałem sobie moje własne unboxingi… no może poza kolumnami B&W, to te śmierdziały niemiłosiernie, przez długie miesiące… 🙂

  3. Ślimakowe Nautilsusy jadą śluzem 😀 ..ale śmiało mogły by stać w takich właśnie wnętrzach 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: