Napisane przez: pirath | 24 marca 2014

mój osobisty ranking najwybitniejszych marek mainstreamowych…


Przedstawiam Wam mój subiektywny ranking ulubionych marek mainstreamowych… mainstream to trochę niefortunna nazwa, gdyż zasoby zdecydowanej większości z wymienionych poniżej brandów, mogą w moim odczuciu zawstydzić nie jedną markę stricte niszową… postanowiłem pominąć marki, posiadające w ofercie tylko jeden albo dwa zapachy, które absolutnie zwaliły mnie z nóg (pojedyncze perełki) i skupiłem się na tych – gdzie w zasadzie pełen przekrój oferty nie tylko doskonale wstrzelił się w moje własne gusta, ale przede wszystkim prezentujące sobą najwyższy, powtarzalny poziom wykonania…

lista jest krótka ale treściwa… aby nikogo nie skrzywdzić, kolejność jest alfabetyczna…

Cartier logo

Cartier – marka tworząca w sumie biżuterię i zegarki, ale na poletku perfumeryjnym radząca sobie nader dobrze… moją przygodę z odkryciem Cartiera (wcześniej mgliście kojarzonego z jubilerstwem), rozpocząłem około 5 lat temu, od zachłyśnięcia się od pierwszego niucha w lekkim, casualowym Roadsterdze… potem przyszła pora na klasyczne Declaration, a potem poleciało niczym konie po betonie… kompozycje Cartiera to wyrafinowanie, szyk i finezja, doskonale korespondująca z wyszukanym i ponadczasowym stylem sygnowanych przez markę precjozów… lekki i świeży Roadster, intrygujący Eau de Carier Concentree zniewalający Must, nowoczesny d’Un Soir, szykowny Declaration, męski Santos i władczy Pasha – to kompozycje obok których nie sposób przejść obojętnie… ich niepowtarzalny, wyrafinowany krój stanowi zacne dopełnienie nosiciela, w każdym przedziale wiekowym…

Chanel logo

Chanel – dziś to klasyka utożsamiana z modą i topowym luksusem, ale nim imperium Chanel, stało się synonimem elitarnej elegancji i jedną z najpopularniejszych marek na świecie – warto wspomnieć, że Coco była modystką (prowadziła zakład produkujący kapelusze)… pomijając damską, linię perfum z flankierem No 5 oraz ekskluzywną i absolutnie wybitną linię butikową Les Exclusifs – wkład Chanel w męskie perfumiarstwo jest również w mym odczuciu niebagatelny… oprócz fantastycznych Sycomore i Coromandel, jest przecież Pour Monsieur, Egoiste, Antaeus, czy choćby Allure Edition Blanche… owszem Egoiste i Antaeus zostały w efekcie reformulacji pozbawione zdecydowanej większości swego dotychczasowego potencjału – ale mimo wszystko Chanel reprezentuje sobą bardzo wysoki poziom perfumiarstwa (pozwolę sobie przemilczeć Bleu i Allure Sport)…

Dior logo

Dior – to jeden z moich ulubieńców (moimi pierwszymi poważnymi perfumami był właśnie ich Fahrenheit) i zarazem jedna z nielicznych marek, która wciąż reprezentuje sobą klasę i naprawdę wysoki level perfumiarstwa… owszem i tu zdarzają się potknięcia (Dior Homme Cologne) i nadużycia (niemiłosiernie eksploatowana linia Fahrenheit, której kolejne pozycje poza nazwą niewiele mają wspólnego ze stylistyką genialnego protoplasty) – ale zapachy pokroju Dior Homme, Homme Intense, Homme Sport, Eau Savage, Eau Savage Extreme, czy wspomniany Fahrenheit (pomimo pierdyliona cięć po drodze) i jego całkiem udany klon Aqua – wciąż reprezentują sobą niedościgniony kunszt, szyk i ponadczasową elegancję, która jak mniemam przeżyje o całe dekady bieżące bestsellery…

Guerlain logo

Guerlain – to niekwestionowany król królów, cesarz cesarzy i przysłowiowy wzorzec olfaktorycznego metra… po ziemi jeszcze spacerowały dinozaury, gdy Guerlain rozpoczął działalność od produkcji perfum i na tym poprzestał… mam wrażenie, że Guerlain wyznaczył pewien standard, wzorzec wedle którego powstają kompozycje wybitne, kunsztowne i nieodmiennie eleganckie, które cieszą swymi walorami już któreś pokolenie miłośników tych perfum… to bez znaczenia czy używa się Heritage, Habit Rouge, oba L’Instanty i Vetivery, czy linię Homme z genialnym L’eau Boisse – to najwyższy z poziomów olfaktorycznej perfekcji i właśnie od Guerlain wypada uczyć się, jak robić do naprawdę dobrze… dla mnie ta marka to ikona dobrego smaku, dążenia do wysmakowanej perfekcji i namacalny przykład, że da się pozostać wiernym wypracowanym ideałom i najwyższym standardom, działając w zakresie jednej tylko branży…

Hermes logo

Hermes – zaraz po Guerlin, druga z moich ulubionych marek i kolejny przykład, że można tworzyć działa wybitne, bez ślepego podążania za ułomnymi i zmiennymi trendami… Hermes zaczął od produkcji uprzęży i siodeł, a dziś marka jest synonimem najwyższej jakości galanterii skórzanej i perfum… poza najwyższą jakością swych produktów, wciąż jednym z kluczowych kryteriów, wedle których Hermes działa – jest nieskrępowane wizjonerstwo, artyzm i niezależność w kreacji… chyba najbardziej znanym i spektakularnym zapachem Hermesa jest Terre d’Hermes, ale nie można zapomnieć o powalających finezją i lekkością „ogródkach” i „cologne’s„, fantastycznymi Voyage, Rocabar, Bel Ami…  to jedna z nielicznych marek, wciąż posiadająca na etacie „nos„, w dodatku w postaci najwybitniejszego nazwiska w branży – Jeana Claude Ellenę, będącego niedoścignionym wirtuozem minimalizmu w perfumiarstwie… Hermes to marka, która wciąż hołduje własnej wizji perfumiarstwa, nie oglądając się na modę, trendy i wykresy słupków sprzedaży… marka przede wszystkim stawiająca na treść, formę, jakość, finezję i niepowtarzalny styl kreacji (Ellena ma absolutnie wolną rękę) swego nadwornego perfumiarza, co jest swoistym ewenementem w branży…

Lalique logo

Lalique – marka mało znana (w Polsce) i słynąca z produkcji wyrobów z kryształu i to na długo nim świat zachłysnął się wyrobami Swarovskiego… nie ważne czy mowa o kryształowym kandelabrze, czy perfumach – absolutnym priorytetem jest topowa jakość i w przypadku perfum – ich własny, zupełnie niepowtarzalny charakter… najbardziej znane perfumy Lalique, to absolutnie bezprecedensowy Encre Noire, uzupełniony jego lżejszą odsłoną Sport (wersja na lato, nie mająca ze sportem nic wspólnego), perfekcyjnie skrojony casualowy Hommage, Lion, uroczy White i absolutnie zaskakujący ujęciem kopru Eau de Lalique… ta marka to synonim szyku, ponadczasowej elegancji i absolutnie niepowtarzalnego stylu, zaserwowanego ze szczególną dbałością o jakość i kulturę bukietu…

Prada logo

Prada – dotąd skierowane do panów portfolio tej marki było nader skromne, ale do wybitnych Infusion d’Homme i Prady Men (Amber) dołączyła nie mniej wyszukana Luna Rossa i skoncentrowane (choć nie do końca konsekwentne w nawiązaniu do treści swoich pierwowzorów) wersje Intense i Extreme… perfumy Prady nie są ostentacyjne ani dobitne – ich siłą jest wymuskana, niewymuszona perfekcja niesłychanie finezyjnego kroju kompozycji, która dosłownie pieści nozdrza subtelnym i diabelnie eleganckim krojem bukietu… nie jest sztuką zrobić zapach męski poprzez podbicie jego wyrazistości – sztuką jest zrobić to przez wyrafinowany szyk i ujmującą szlachetność czegoś delikatnego i jednocześnie porywającego niewymuszoną klasą… to akurat udało się Pradzie wybornie, stąd ich kompozycje bardzo wysoko sobie cenię – zwłaszcza, że swym eleganckim fasonem wybitnie korespondują z filozofią marki… jeśli mowa o włoskim stylu, elegancji i klasie, Prada jest jednym z najlepszych dowodów iż te legendarne przymioty, wciąż mają się wyśmienicie…

specjalne wyróżnienia za całokształt, odrodzenie formy, lub w hołdzie za chlubną przeszłość…

Loewe logo

Loewe – niepozorna i niezbyt znana marka, ale jej pojawienie się wniosło na perfumeryjne podwórko świeżość i ognisty temperament, którego mam wrażenie ostatnio zaczynało brakować… zacznijmy od Loewe 7, zapachu na wskroś odważnego, niebagatelnego i ze wszech miar budującego… pojawienie się tych perfum na lekko skostniałych i pogrążonych w marazmie perfumeryjnych półkach – postrzegam jako renesans i odrodzenie formy, przez zaprezentowanie czegoś zupełnie nowego i jednocześnie wybitnego… wciąż ze względów osobistych boksuję się z aranżacją tych perfum, ale niewątpliwie hołd wypada tej kompozycji złożyć… do tego dochodzi powiew gorąca, którym emanuje nader iberyjska linia Solo i mamy przykład marki, która wybornie odnalazła swoją niepowtarzalną niszę – na zdawać by się mogło, finalnie pokrojonym perfumeryjnym torcie…

Lolita Lempicka logo

Lolita Lempicka – żałuję, że przez pryzmat wybitnie niewyjściowej nazwy, te perfumy są tak mało popularne – ale to co innych niewątpliwie odstrasza, może być atutem dla nonkonformistów… lekkie, wybornie zaaranżowane, ujmujące, finezyjne i otulające swym wyrafinowanym brzmieniem zapachy od Lempickiej doceni każdy miłośnik niebanalnych casualowców… obok zapachów Lempickiej nie sposób przejść obojętnie i nie ma powodu do wstydu – a przynajmniej do momentu, gdy kumple nie zapytają czym tak zajefajnie pachniemy… szczęśliwie nosząc je nie mamy wypisane na czole czym pachniemy – a zapewniam, że w kontakcie ze zniewalającym brzmieniem Au Masculine czy Illusions Noires, to pytanie bardzo szybko padnie…

Thierry Mugler Logo

Thierry Mugler – to marka posiadająca bodaj najbardziej charakterystyczną, niepowtarzalną i charyzmatyczną stylistykę sygnowanych perfum i w dodatku podpartą wysoką jakością… wprawdzie u Thierrego niemal wszystko (serie A, B Ice*men) kręci się wokół słodko ujętej paczuli i kawy, ale niewątpliwie każdy znajdzie tu coś dla siebie… ponadto podziwiam Muglera zarówno za konsekwencję w honorowaniu obranej stylistyki oraz szacunek do własnych flakonów (stworzenie ich napełnianych wersji) – aby coś co zazwyczaj po opróżnieniu jest wyrzucane, mogło służyć i cieszyć oko znacznie dłużej…

Yves Saint Laurent logo

Yves Saint Laurent – wprawdzie pojawienie się ultra zachowawczej, bezpłciowej i komercyjnej linii L’Homme postrzegam jako znaczne obniżenie lotów i zgłoszenie udziału w wyścigu o każdego klienta (łapanka) – ale nie da się pominąć wkładu YSL w kreowaniu naprawdę wybitnego perfumiarstwa… nim nastała era grzecznych, słitaśnych, oklepanych i absolutnie niezobowiązujących L’Hommów – marka zasłynęła wdrożeniem niesłychanie awangardowego i odważnego M7, a wcześniej Opium, Kourosa, Rive Gauche i Pour Homme… szczególne uznanie należy im się za stworzenie linii La Collection, do której trafiły (reformulacja to wciąż lepiej niż permanentna kasacja) w/w szlagiery – gdy marka postanowiła zmienić profil działalności i powalczyć o portfel klienta masowego…

Reklamy

Responses

  1. Niestety Cartier czy Lalique są jakby na siłe w perfumeriach na D. Tam od wejścia atakują nas plakaty z zapachem ktorego flakon przypomina urne:)

    • słuszne spostrzeżenie 😉 urna, sztaba, hantel… co będzie następne? 😀

  2. Co do Diora, Guerlaina, Lalique, Loewe, YSL i częściowo Muglera – pełna zgoda.
    Chanel – ostatnie dwa męskie zapachy to „masówa” jak się patrzy, Bleu jeszcze jakoś mi podchodzi (o dziwo wolę go nosić zimą), ale Sport Eau Extreme jest okropny. Plus (a raczej wielki minus za) kastracje Antaeusa, Egoiste, Platinum Egoiste i nie przyznawanie się do nich…
    Hermes trzyma wysoki poziom, jeżeli chodzi o linię damską i uniseksy. To, co się ostatnio działo z Terre, nie przystoi TAKIEJ marce. Chodzi mi o tą rzekomo nierówną serię z produkcji Terre…. Ale to i tak dobrze, że chociaż powiedzieli, że coś takiego miało miejsce…
    Prada rzeczywiście ma pozycje „w swoim stylu” i nikogo nie kopiuje. Myślę, że to duża zasługa Danieli (Roche) Andrier.

    • Całkiem możliwe, że to zasługa Danieli i cieszę się, że marka konsekwentnie trzyma się zadanej przez nią stylistyki… skakanie z kwiatka na kwiatek, czyli dywersyfikacja własnej stylistyki z myślą o dotarciu do szerszego grona odbiorców może i ma logiczne uzasadnienie marketingowe – ale Prada nie jest zwyczajnym domem mody i cieszę się że o tym pamiętają… 🙂

  3. mainstream:
    #1 chanel
    #2 dior
    przepaść
    #3 reszta

  4. A, jeżeli z tej strony na to patrzeć, to u mnie by wyglądało trochę inaczej…
    #1 guerlain
    #2 lalique
    przepaść
    #3 niektóre hermesy

    … i reszta

  5. Ja uzupełniłbym ranking o Kenzo i Givenchy – zdecydowanie moje ulubione marki.

    • rozważałem jedno i drugie, zwłaszcza Givenchy, ale na ten moment odpuściłem, bo musiałbym z automatu uwzględnić Burberry, Dolce & Gabbana, CK, Armaniego i Bugatti – ale wówczas zrobiłoby się zbyt tłoczno… 🙂

  6. A ja dodam Dolce&Gabbana 🙂 Choć oczywiście nie wszystkie ich zapachy rzucają na kolana, tak np. męski The One, czy damska Pour Femme są według mnie fantastycznymi perfumami

    • owszem, ja bardzo lubię id damskie Ligh&tBlue, męskie PH i ToG, ale biorąc pod uwagę ilość perełek w rozłożeniu na wielkość portfolio – odpuściłem, zresztą musiałbym wówczas uwzględnić też inne marki, a to miał być top of the top… 😉

  7. No to ja jeszcze skromnie Armaniego dorzucę 🙂 Sporo dobrych rzeczy wypuścili dla ludożerki 😉
    Loewe uważam obecnie za najlepszą markę obok Dior, Chanel i Guerlaina.
    Każda pozycja jaką wydali Hiszpanie jest rewelacyjna..
    Czekam na ich „Sporty” mają być na dniach w czterech odsłonach. Doczekać się nie mogę.

    • też jestem ciekaw co pokażą owe Sporty i jak bardzo będą usportowione… 🙂

  8. Jeżeli chodzi o Armaniego, to dla mnie liczy się tylko seria Prive. Odstaje tak mocno od tego, co Armani serwuje w mainstreamie, że śmiało wszystkie zapachy z tejże serii możnaby nazwać niszą. Cena za flakonik też iście niszowa….
    Loewe faktycznie radzi sobie bardzo dobrze. Ich zapachy nie są robione „pod publikę”, nie są też łatwe wg mnie.
    Kenzo też warto dodać do marek godnych zawieszenia nań nosa.
    Chanel robi ostatnio straszną masówę. Bleu mi akurat pasuje za to, jaki jest zmienny, ale ich ostatni zapach – Allure Homme Sport Eau Extreme zaliczyłbym do najgorszych skomponowanych przez Jacquesa Polge’a i najgorszych męskich wypuszczonych pod szyldem Chanel w ogóle. No i te reformulacje w ciągu ostatnich 3-4 lat… Żal… A jeszcze gorsze jest nie przyznawanie się do nich.

    • skoro już jesteśmy przy potknięciach Jacquesa, to osobiście Allure Homme Sport nie potrafię mu wybaczyć… na jego miejscu, też bym się do tych perfum nie przyznawał… 🙂

  9. Już myślałem, że zapomniałeś o Thierrym. Zgadzam się z tym rankingiem w 100%.
    Moja czołówka to Mugler i Guerlain.

    • no jakże bym mógł… ostatnio oblatuję Pure Malt i jestem bardzo mile zaskoczony, wpis niebawem…

  10. Mugler wpadł na „genialny” pomysł reformulacji zapachów… Wiem co mówię – posiadam A*Mena z 2010 r, w tym roku pod koniec zimy testowałem sobie tegoż w perfumerii na D. Trwałość nadal jest dobra, choć „tylko” 8-godzinna, natomiast projekcja wg mnie jest zmniejszona o 3/4. Ponadto, A*Men jest teraz bardziej czekoladowo-karmelowo-kawowy, a mniej „pleśniowy” – nie posiada już tak potężnej dawki paczuli 😦

    • jeśli komuś naprawdę zależy na jakości, to nawet reformulacja, nawet taka nieunikniona nie jest przeszkodą dla utrzymania pewnego poziomu zarówno samego bukietu jak i parametrów jakościowych – przykład Diory z linii Homme…

  11. Jak najbardziej!
    Moje trzy wyżej wymienionych to zdecydowanie : Guerlain, Cartier i YSL. Co do Hermesa – muszę przyznać że mam zaległości które obiecuję nadrobić. 🙂

    Coś nie mogę się przekonać do Lolity, chyba wszystkie mają tą charakterystyczną wiązankę coś a’la specyficzna słodka anyżkowata lukrecja, która to zawsze brzmi na mnie sztucznie i psuje szyk kompozycji. Nie poznałem jednak wszystkich więc nie wydaję ostatecznego wyroku. Poza tym nie mam nic do samych Lolitek, wręcz przeciwnie… 😉

    • ta wspomniana słodka, anyżkowo lukrecjowa słodycz – to poniekąd znak rozpoznawczy kompozycji Lempickiej, tak jak świeże owoce u CK, paczula u Muglera i bób tonka u Versace, etc…

    • też jakoś się nie mogę przekonać do Lolity Lempickiej , chętnie zamieniłabym tę pozycję na inną. Ale cała „reszta” MOJA:) szczególnie Cartier , Thierry i Guerlain

      • pisząc o Lolicie mam na myśli wyłącznie propozycje dla panów… niestety damskiej strony Lempickiej nie znam, ale męska broni się w całej rozciągłości… 🙂

  12. Piracie, otóż to! Dior przynajmniej przy każdej reformulacji zmieniał składy perfum… Chanel udaje, że nic się nie stało.

    • akurat to czy producent zmienił coś w oficjalnym opisie któregokolwiek zapachu jak i to co w ogóle oficjalnie na ten temat napisał niespecjalnie traktuję jako obligatoryjne, a tym bardziej przyznanie się do czegokolwiek… tak naprawdę każdy producent w dowolnym momencie może zmodyfikować którykolwiek składnik/część produktu bez informowania o tym kogokolwiek – bo z prawnego punktu widzenia jest to tajemnica handlowa i wszyscy zasłaniają się regulaminem… to nie oprogramowanie, przy którym przy każdej aktualizacji/instalacji akceptujesz regulamin korzystania z usługi, więc nie dla wszystkich jest to oczywiste, choć obrazoburcze… tym niemniej reformulację można przeprowadzić bez miażdżących strat w brzmieniu oraz parametrach i wyjść z tego z twarzą (choć akurat Diorowi było łatwiej, bo zrobili na tym dobry PR, że im zależy)… 🙂

  13. Też prawda 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: