Napisane przez: pirath | 2 kwietnia 2014

Maison Francis Kurkdjian – Absolue Pour le Soir, czyli ten, który zaczyna od końca..


Mamy wiosnę, więc pora odkurzyć temat lżejszych i mniej zawiesistych perfum, których skuteczność wzrasta wraz z cieplejszą aurą za oknem… Absolue Pour le Soir choć ma pewne wady, wybornie łączy w sobie ciepło i otulającą błogość kompozycji stricte na zimę – z niezobowiązującą lekkością casualowca, skrojonego pod cieplejsze pory roku… balsamiczna, subtelna słodycz tych perfum wciąż ogrzewa, a jednocześnie daje odetchnąć swym niezbyt natarczywym brzmieniem – pozwalając napawać się wonią kwitnących wokół drzew i budzącą się do życia przyrodą…

Maison Francis Kurkdjian - Absolue Pour le Soir

Jeśli lubicie klimaty miodowo skórzane, ocierające się o stylistykę Tobacco Vanille Tomka Forda (aczkolwiek w znacznie delikatniejszym wydaniu)i Cuir Pivera, Fumerie Turque i Ambre Sultan Lutensa oraz Ambre Russe i Cuir Ottoman od Parfum d’Empire (że o ponoć damskim, urywającym pośladki i równie genialnym co porywającym Angel Les Parfums de Cuir Thierrego Muglera nie wspomnę) – będziecie tym zapachem wysoce ukontentowani… z tym że wspomniane miód, tytoń, róża i skóra, są tu arcy delikatne i wykwintnie subtelne – a całość nader dyskretnie zahacza o wysublimowane klimaty orientalne… to nie jest lejący się, gęsty, upojny miód jak w Hedonist Viktorii Minya, ani ostry i wyrazisty jak u Pivera, parfum d’Empire i Lutensa – ten jest jowialny, dyskretny i może przez to tak cudownie otulający słodyczą, niemal ocierającą się o woń wiosennych kwiatów…

pszczoła wiosna

W kontekście orientu, zdecydowanie nie jest to dobitna, sowicie podbita przyprawami słodycz pokroju Boucheron Jaipur i CK Obsession Men – ani tak ekspansywna, co w przypadku Joop’a! Homme, czy JPG Le MaleAbsolue Pour le Soir ma puchową, mglistą postać czegoś ledwie wyczuwalnego, a zarazem niesamowicie dojrzałego – zupełnie jakby perfumy rozwijały się od momentu, który zwykle określamy mianem stadium końcowego, gdzieś w okolicach wczesnej bazy… w stadium tym królują skąpane w delikatnej, ambrowej słodyczy drewna, odrobina spłowiałej skóry i lekkiego, zwietrzałego tytoniu – przyprószonego gasnącym tchnieniem serc różanych, a całość zabarwiono balsamiczną, łagodną słodyczą miodu wielokwiatowego… to ciekawe, bo te perfumy zaczynają swój bieg tam, gdzie większość kompozycji kończy swój zazwyczaj spektakularny bieg… a ten zapach od pierwszych chwil jest delikatny, ujmujący – jakby nieco wybrzmiały i okrzepły, zupełnie wyzbyty z zazwyczaj ostrego i wyrazistego brzmienia, towarzyszącemu zwykle fazie otwarcia i rozkwitu…

Maison Francis Kurkdjian Absolue Pour le Soir

Akordy bazowe trwają zwykle kilka do kilkunastu godzin, wytracając stopniowo impet wątku głównego i oczarowują otulającą, drzewno balsamiczną subtelnością finiszu… zwykle jest to woń dyskretna, ciepła, ale niestety niezbyt wyrazista i właśnie takie są te perfumy… nie do końca czytelne, pachnące wianuszkiem nut o wyraźnie zatartych konturach i łagodnych krawędziach, ulotne… tu nie sposób się skaleczyć czymś ostrym, choć niewątpliwie czytelność, precyzja i przede wszystkim nośność bukietu sporo na tym traci… tym niemniej jest to bardzo ciekawe doświadczenie, gdyż od pierwszych chwil obcujemy z czymś, na co zwykle przychodzi czekać po kilka godzin – a gdy już nastanie, trudno jest się tym cieszyć, bo zwykle te pozostałości ignorujemy…

honey

Projekcja od początku umiarkowana, z czasem staje się bardzo delikatna, zaś trwałość bardzo słaba, raptem kilku godzinna – choć równie dobrze może być to wina nazbyt cichej nośności, wyrażonej i narzuconej przez sam koncept (taki Kurkdjian miał klimat, tfu zamysł)… i jeśli jest to (jak mi się wydaje) efekt jak najbardziej zamierzony (gdy pozbawione otwarcia i serca perfumy zaczynają swój bieg tam, gdzie zazwyczaj inne go kończą) – jest to niezbity dowód przemawiający za geniuszem i wybitną kreatywnością mistrza Kurkdjiana… pod względem stylistyki, Absolue Pour le Soir zawieszono gdzieś pomiędzy Fleur Du Male, Amyris Homme i Aqua Vitae – zatem miłośnicy finezyjnej delikatności warsztatu Francisa, docenią kontynuację/prekursora tego wątku…Maison Francis Kurkdjian - Absolue Pour le Soir EdP

2010

Francis Kurkdjian

skład: ylang-ylang, drzewo sandałowe, cedr Virginia, kadzidło, benzoes, róża, kminek, biały miód,

Advertisements

Responses

  1. Lżejsze? Mało zawiesiste?? Absolue pour le Soir Kurkdjiana??? O.O
    :zaraz wygłoszę herezję: Męska skóra jest jakaś nienormalna! :koniec herezji: 😛

    • wiedźmo – zostałaś oficjalnie ekskomunikowana… 🙂

  2. Gdzie to kupić?

    • polecam wujka goolge za przewodnika 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: