Napisane przez: pirath | 3 Kwiecień 2014

Hugo Boss – Unlimited, czyli standardowe white party…


Jeśli chodzi o superlatywy, to niewątpliwie Unlimited ma diabelnie przyjemne otwarcie… ktoś tu majstrował ze świeżym jabłkiem (zieloną papierówką) i uroczą bergamotką, czym w początkowej fazie niewątpliwie upodobniono zapach do Lacoste Style in Play, ale na tym podobieństwa się kończą… stylistycznie niewiele też odbiega od Bossa Orange, DKNY Be Delicious i CK Encounter Fresh – a więc kolejny przyjemny, słitaśny i niepokalanie niezobowiązujący świeżak, jaki najłatwiej jest sprzedać… jedni dają pakiet 400 darmowych minut, inni darmowe assistance z pierdylionem wykluczeń, a inni serwują zapach skrojony wedle najbardziej optymalnych potrzeb i upychają go w ładniutkie, nowe opakowanie… niestety brzmienie dojrzałego stadium Unlimited (choć wciąż niewątpliwie przyjemne) oscyluje pomiędzy kremem do golenia (z kojącym aloesem), a płynem do płukania tkanin – więc nic się w polityce marki nie zmieniło…🙂

Hugo Boss - Unlimited

Niewątpliwie najbardziej przykuwającym uwagę detalem tych perfum, jest ich kojarzące się z czystością i niewinnością, bialutkie opakowanie z gustowną, acz pięknie podkreślającym biel flakonu – zielonym napisem Unlimited (wypisz wymaluj wiosenna edycja katalogu Oriflame)… faza otwarcia poza wspomnianymi owocami, zawiera też odrobinę purystycznej, pociętej, niemal zupełnie do siebie niepodobnej mięty – draśniętej dla kurażu nie mniej rachityczną kolendrą i kardamonem… globalnie rzecz ujmując (zagłębiać się nie warto, bo nie ma po co), stylistyka Unlimited niewiele różni się od przeciętnego, trącącego tanią syntetyką Mexxa, Bossa (ze szczególnym naciskiem na łączące w sobie owoce i zieleninę Red, Bottled Sport, Hugo, Different i Energise)…

Hugo Boss - Unlimited reklama

Unlimited plącze się, ślizga i lawiruje wokół poprawnych politycznie Lacoste L12.12 Blanc, Ferragamo, CK, Puma, Bruno Banani i paru innych brandów, specjalizujących się w seryjnej produkcji ultra zwiewnych świeżaków… jest tu też bób tonka (objawiający się we wczesnej fazie schyłkowej), a więc w pakiecie dostajemy też odrobinę jakże modnej i medialnej słodyczy, która lekko podkreśla kameralny i zachowawczy bukiecik świeżej zieleniny i soczystych owocków z probówki – a więc nic nowego… labdanum? wolne żarty – no chyba, że jego obecność rozpatrujemy w kontekście homeopatii, tudzież pasztetu drobiowego z kaczką (1,4% serca z kaczki/per opakowanie)…

Hugo Boss - Unlimited EdT

Generalnie Unlimited, choć przyjemny, asekuracyjny i akuratny – niestety niczym poza rażącą bielą flakonu się nie wyróżnia… i jak sądzę, na podstawie kilkuletnich obserwacji rynku – właśnie taki miał być…  i na koniec jeszcze odrobinka szyderstwa na temat składu… rozwiązłość oficjalnego wykazu nut dosłownie powala mnogością wątków i chirurgiczną precyzją z jaką wymieniono wszelkie, tworzące bukiet ingrediencje… od siebie dodam jeszcze pył gwiezdny, zapach wnętrza kredensu królowej Bony, oddech nimfy, zapach Beskidzkiej rosy, blask uśmiechu krasnoludka, który szczotkuje zęby z użyciem pasty Colgate i tęczowy pierd jednorożca… i proszę mi nie zarzucać, że koloryzuję i wyszydzam te „wyszukane drewna” (których obecności nie stwierdziłem, poza pylistym echem suchego jak wiór cedru) – bo skoro producent może w żywe oczy wymyślać, to czemu ja nie mogę?…

reasumując: nudy, wtórność i ultra komercyjna zachowawczość, upchnięta w przykuwającym uwagę swym purystycznym obliczem, flakonie… niestety ładna buteleczka nie rekompensuje niedomagań po stronie inwencji, ani bardzo kiepskiej trwałości tych perfum… jeśli chcecie purystycznej świeżości, to proponuję wydać te pieniądze na Lacoste L12.12. Blanc, JPG Fleur Du Male, Lalique White, Thierry Mugler Pure Energy, albo CK In2U Him – też mają białe flakony i przy tym niepowtarzalne charaktery…Boss - Unlimited

2014

Głowa: mięta,
Serce: ananas,
Baza: wyszukane drewna, labdanum,

oraz niewymienione, a obecne: bergamotka, zielone jabłko, kolendra, kardamon, bób tonka, cedr,

i nieoficjalnie: pył gwiezdny, zapach wnętrza kredensu królowej Bony, oddech nimfy, zapach Beskidzkiej rosy, blask uśmiechu krasnoludka, który szczotkuje zęby z użyciem pasty Colgate i tęczowy pierd jednorożca…


Responses

  1. Tęczowy pierd jednorożca jest zapewne swoistym dopełnieniem, czynnikiem, bez którego ten zapach nie byłby tym, czym jest….:-)I like!

    • no ba🙂 nie zapominaj o jakże wyczuwalnej rosie (która dodaje głębi i charyzmy finoszowi), oraz tchnieniu nimfy, którego nie sposób nie dostrzec na pierwszym planie akordu serca…🙂

  2. A moją ciekawość do szaleństwa rozpalił zapach wnętrza kredensu królowej Bony.Chociaż ten tęczowy wyziew musi być swoistym x-faktorem,tajemnicą sukcesu marki😉

    • to sekretny składnik, który mogą zbierać wacikiem, o północy, w pierwszą środę miesiąca, w sterylnych lnianych rękawiczkach – jedynie wybrani i wtajemniczeni zbieracze pomiędzy 17-a 19 rokiem życia, którzy ślubowali czystość i nucąc pod nosem przeboje Abby (wysokie standardy marki)…😀

  3. Dla mnie Boss nigdy nie był Bossem🙂
    Mimo wszystko jego Oud (ponoć całkiem udany) chętnie poznam…😉

    • mi się już ulewa jak słyszą oud, strach pomyśleć o reakcji na powąchanie kolejnego oudowego „objawienia”…

  4. Niuchnąłem go wczoraj i potwierdzam wtórność kompozycji… Absolutely Must NOT Have. Gwałt na flakonie Bottled.🙂

    • ależ tak właśnie miało być… znajoma flaszka, w modnym białym kolorze – wprost idealnie pasuje do białych trampek od Lacoste i obcisłych rurek w tym samym kolorze…🙂

  5. Nigdy nie używałem żadnego Bossa. Raczej uderzałem w joopa różowego, niebieskiego, Givenchy very irresistible fresh attitude, emporio armani sport code, popularne skrzydełka, ostatnio Paco Rabanne Invictus itp. Ten zapach mi polecono w perfumerii. Nie kupiłem bo boss, ale zapach na ręce tak za mną chodził, że wróciłem następnego dnia i zakupiłem. Dla mnie super, mega wypas. Choć używam dopiero ok 2 tygodni wiem że zwiąże sie z nim na dłużej!!! Może dla innych nic dla mnie ponad wszystko!!!

    • jak to mawiają (bez urazy), każda potwora znajdzie swego amatora…🙂

    • mam pytanie co do koloru atomizera tych perfum, czy jest biały czy srebrny u Ciebie?

      • nie mam pojęcia, bo nie posiadam tych perfum (operowałem na próbce)😉

  6. Podoba mi się ten zapach, jest bardzo ładny.

    • z gustami się nie polemizuje😉

  7. Jakiś skrajnie uprzedzony typ z gatunku „Jan bez ziemi” z wybujałą wyobraźnią napisał recenzję tego zapachu. Jak dla mnie jest on bardzo podobny do YSL L’Homme.

    • czyżbym uraził kolejnego „Janusza” bez krzty dystansu – za to posiadającego „wybitnie wyrobiony” (L’Homme) gust olfaktoryczny?😉

      • Nikogo nie uraziłeś (chyba że producentów tej marki), których i tak mam w nosie, mógłby go zrobić nawet Henkel czy Atlas🙂. Zapach jak dla mnie przyjemny i długo się trzyma (na razie na papierku),a i tak go kupię bo jak już pisałem przypomina mi YSL – który też mi się podobał. Jeśli ja napisałem coś za mocno to przepraszam. Poczytam jeszcze kilka Twoich opinii o innych zapachach.
        Ps. mój podpis dotyczy Ciebie🙂 autorze niebanalny.
        Pozdrawiam

        • Szczerze Ci odradzam poznawanie czegokolwiek z „papierka< bo te przekłamują, przeinaczają, zniekształcają, podbijają i nienaturalnie wydłużają żywot poszczególnych akordów. Tylko własna skóra prawdę Ci powie, zaś papierek służy jedynie do wstępnego określenia brzmienia danych perfum, by nie marnować na ślepe testy cennego miejsca na skórze. Warto o tym pamiętać by nie wtopić z nietrafionym zakupem, pozdrawiam🙂

  8. serce pineaple a nie labdanum

    • dziękuję za czujność, już poprawiam🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: