Napisane przez: pirath | 10 kwietnia 2014

Laura Biagiotti – Roma per Uomo, czyli mieliście kiedyś ochotę przytulić się do własnej ręki?


Ponoć Rzym jest wieczny (a Chicago wietrzne) i te perfumy też są ponadczasowe… Roma pomimo prawie 20 letniej obecności na rynku nie tylko się nie zestarzała, ale i nic nie straciła na aktualności i świeżości brzmienia… te perfumy są jak niemiecki, albo szwedzki sedan – nie ważne ile lat minęło od premiery modelu, wciąż nieodmiennie cieszą oczy (w tym przypadku nos) swą neutralną linią i żaden chwilowy kaprys/trend w stylistyce, nie jest w stanie zagrozić ich pozycji… wprawdzie pod względem designu bukietu, Roma bardziej przypomina Alfa Romeo lub Maserati, niż kanciaste Volvo lub obłe Audi – ale nie sposób odmówić tym perfumom urody, finezji i perfekcyjnie wyzierającej pomiędzy tymi przymiotami elegancji…

Laura Biagiotti - Roma per Uomo

Pierwsza Roma z 1995 roku wyznaczyła u Biagiotti pewien trend, którego marka konsekwentnie (na szczęście) trzyma się w swych nowszych kompozycjach (póki co nie poznałem jeszcze wersji Aqua)… wprawdzie można Mistero i Essenza di Roma zarzucić wtórność i brak inwencji, ale ma ktoś pomysł jak poprawić stylistycznie Alfę Brerę, tudzież Maserati Quattroporte – nie zaburzając przy tym doskonałych proporcji i nienagannych linii ich nadwozi?… czy jest potrzeba domalowywania Janowi Chrzcicielowi pędzla Leonardo da Vinci jakże dziś modnych Raybanów, w celu odświeżania i poprawiania doskonałości tego dzieła?… cząstki owoców, odrobina kwiatów, szczypta drewna, a całość spowita w dyskretnej, podbitej ciepłymi żywicami słodyczy – tworzy tu obraz szlachetnych, dyskretnych i niemiłosiernie zmysłowych perfum, wprost stworzonych do uwodzenia ich subtelną, pieszczącą nozdrza wonią…

Laura Biagiotti Roma per Uomo

Późno odkryłem perfumy Laury Biagiotti i choć w tzw. międzyczasie zakosztowałem naprawdę wielu wybornych perfum – te wywarły na mnie szczególnie silne wrażenie… dowodzi to jedynie, iż mój zachwyt nad ich brzmieniem nie jest początkowym zachłyśnięciem się – gdyż po drodze miały naprawdę mocną konkurencję, potrafiącą wydatnie ostudzić entuzjazm towarzyszący odkrywaniu zawartości perfumeryjnych półek… wiem, że w swym wodolejstwie używam wielu górnolotnych określeń i przymiotów w odniesieniu do bukietów – ale te perfumy szczególnie i z pełną odpowiedzialnością zasługują na miano doskonałych… delikatny, czarujący bukiet Romy jest idealnie skrojony, wyważony oraz spójny i nie sposób wskazać słabą stronę kompozycji, włączając w to parametry jakościowe… jestem pewien, że gdyby wbić te perfumy w ździebko nowszy flakon, bardziej znanej marki (Boss, CK, Gucci, Lacoste, Paco Rabanne), a Davida Beckhama, Brada Pitta lub Ryana Goslinga? (pojęcia nie mam co obecnie wywołuje największy kisiel u pań i zazdrość u panów) w wyjątkowo skąpe slipy i wpompować w kampanię pierdylion euro – zapach stałby się bestsellerem, który z łatwością przyćmiłby sobą wszystkie skutecznie lansowane tą metodą gnioty…

reklama Laura Biagiotti - Roma per Uomo

Powodów do zachwytu znalazłem tu całkiem sporo, zacząwszy od jakże modnej i przy tym niebanalnie objawionej słodyczy – wyprowadzonej z połączenia lekko anyżkowego heliotropu, szlachetnych żywic i dyskretnej, czekoladowej paczuli… pieszczotliwa, otulającą i niemiłosiernie uwodząca słodycz jest tu nader lekka, z łatwością stapia się ze skórą  a przy tym porusza się i faluje wokół nosiciela z niewymowną gracją, dosłownie upajając sobą wszystko wokół… no jak w mordkę jeżyka strzelił, casualowiec idealny… miłośnicy dyskretnych i nienagannie szykownych kusicieli, pokroju Cartier Must, Dolce & Gabbana The One Gentleman, Rochas Lui, Lolity Lempickiej, Mont Blanc Presence oraz Bugatti Design & Motion będą przytulnie wybrzmiewającą aparycją tych perfum zachwyceni… składa się na nie, absolutnie nieprzytłaczające połączenie cytrusów, taktownie podkoloryzowanych odrobiną geranium kwiatów (heliotrop i jaśmin) – a całość subtelnie podkreślono wymuskaną wytrawnością iglaków oraz ciepłem lekkiego sandałowca, paczuli i benzoesu, ale po kolei…

Laura Biagiotti - Roma per Uomo reklama

Roma zaczyna swój koncert od wdzięcznego połączenia kameralnych cytrusów, opatulonych subtelną słodyczą lekko anyżkowego heliotropu… wprawdzie oficjalny wykaz nut wspomina jedynie o grejpfrucie i bergamotce, ale wyczuwam tu obecność geranium, bo wspomniane cytrusy nie „grają” tak wysoko, soczyście i dźwięcznie, co wspomniana „anginka„… w akordzie środkowym, zapach wytraca swą cytrusową świeżość, zastępując ją sukcesywnie dyskretną, mięsistą i lekko żywiczną wytrawnością – osnutą na geranium i igliwiu sosnowym oraz niepodzielnie triumfującym, głębokim heliotropie… w efekcie nad skórą wybrzmiewa niesamowicie wyrafinowana, wytworna i otulająca słodycz… jest to słodycz pełna i wyrazista, a jednocześnie na tyle lekkostrawna, wdzięczna i niezobowiązująca, by sama w sobie stanowić spektakularną i skończoną oś kompozycji…

reklama Laura Biagiotti Roma per Uomo

Przy końcu akordu środkowego, zmysłowemu heliotropowi zaczyna towarzyszyć dosłownie kropelka jaśminu, nadając brzmieniu odrobinę powłóczystego polotu – co w żadnym razie nie zaburza wybitnie męskiej i pociągającej charakterystyki brzmienia tych perfum… zapewniam, że nosi się Romę per Uomo wybornie i trudno się oprzeć urokowi tych perfum, zwłaszcza iż od początku dojrzałej fazy otwarcia, aż po schyłek, bukiet ewoluuje w stosunkowo niewielkim stopniu… zapewniam, że więcej do pełni szczęścia nie trzeba… fazie schyłkowej towarzyszy ujawnienie się bardzo dojrzałej i dyskretnej (acz utrzymującej wartkość i wyrazistość kompozycji) nuty drzewna sandałowego, zmiękczonego obecnością delikatnego, niemal ambrowo miękkiego benzoesu – nadającego wciąż wybitnie heliotropowemu finiszowi lekko balsamicznego, ciepłego i jeszcze bardziej rozpieszczającego nozdrza charakteru…

Laura Biagiotti Roma per Uomo reklama

Znając już całą świętą trójcę od Laury Biagiotti, mogę pokusić się o wskazanie ich wzajemnego zaszeregowania… tak naprawdę Essenza di Roma to klasyczna Roma per Uomo, ale zaserwowana w wersji Light… zachowano w niej główny nurt tematyczny Romy, ale dzięki adekwatnemu zmniejszeniu poziomu nośności heliotropowej słodyczy, zapach kwalifikuje się do swobodnego używania tych perfum nawet latem… zaś Mistero di Roma przy zachowaniu porównywalnej nośności brzmienia, co wersja Essenza – od schyłku akordu środkowego, wyraźnie zbacza tematycznie w stronę klimatów drzewnych, wydatnie podkreślonych sporym udziałem ISO E Super

reasumując: przyjemność, jaką sprawia powonieniu obcowanie z brzmieniem tych perfum, jest zbliżona do rozkoszy dla podniebienia, którą przysparza delektowanie się batonikiem Kinder Bueno, zresztą sami sprawdźcie…Laura Biagiotti - Roma per Uomo EdT

1995

Głowa: galbanum, bazylia, grejpfrut, bergamotka,
Serce: sosna, jałowiec, jaśmin, heliotrop,
Baza: drzewo sandałowe, paczula, benzoes, cedr,

Reklamy

Responses

  1. Dobrze prawisz Piracie to świetne pachnidło

    • POTWIERDZAM! 2 dni temu wziąłem go do ręki i prysnalme na rękę. Dwie godziny się ciagle wachąłem jak głupi 🙂 Moj nastęny zakup.

  2. No to mam na celowniku Romę Uomo 🙂

    • coś mi się zdaje, że to będą nowe perfumy Twojego ślubnego (czy on tego chce czy nie) 🙂

  3. Marcinie masz 100% racji jest to jeden z najpiekniejszych zapachow ktore wachalem.najlepsza byla wersja przed reformulacji w tym i trwalosc siegajaca nawet do 8h.obecna wersja jest rowniez dobra ale trwalosc tylko 4-5h ale nadal twierdze ze zapach jest po prostu kosmossss.Marcin a z ktorego roku miales probke jesli mozna wiedziec?

    • szczerze powiedziawszy nie sprawdziłem, ale flakon ma co najmniej 2-3 lata…

  4. Tak więc dopisuję Laurę.. taaa.. testuję czym prędzej…I coś czuję że chyba ta odsłona najbardziej moja będzie i to dosłownie. Daj mi Bóg 🙂
    A flakon taki świeży i nasycony życiową siłą witalną…

    A jednak na razie w mej głowie króluje obecnie i nieustannie Dhan… Tęsknie okrutnie, ostatnio wygrzebałem ostatnią kroplę z wężyka atomizera od Ciebie. Tak to się nie może skończyć.., muszę koniecznie pokminić grosza na flakon Zakochałem się w nim jednak ! -wiem że nie na temat ale poniosło mnie. Wiem że rozumiesz mój zachwyt… 😉

    • jeśli jesteś zainteresowany resztą Dhana, to myślę że możemy się dogadać… 🙂

  5. Jak najbardziej 😉
    wysłałem tekst na portalu…

  6. Niespełna 20 lat temu kupiłem swoją pierwszą buteleczkę. Wtedy Roma wygrała z Dune. Nie pamiętam już dlaczego przez ponad dekadę lałem na siebie wodne świeżaki, ale na szczęście Twój blog przypomniał mi o Romie. Nie musiałem wąchać, kupiłem w ciemno. Ten zapach jest niesamowity. Co ciekawe, pachnąc Romą, wybrałem się na testy nadgarstkowe kadzidlaków (wiem, błąd). Jakie było moje zdziwienie, gdy szukałem co tak pięknie pachnie gdy wwąchiwałem się w nadgarstki, by po chwili przypomnieć sobie o Romie 🙂

    • też postawiłbym na Romę, to przepiękne, ciepłe, wprost zniewalające perfumy, a Dune sam jestem lekko rozczarowany. Uważam że Dior ma lepsze perfumy, a te wypadają wyjątkowo słabo.

  7. Ten zapach miałem na sobie ok. 15 lat temu i teraz do niego powróciłem i chyba coś jest nie tak bo zupełnie inaczej go pamiętam szczególnie jego trwałość i prezentację.

    • możliwe że się zmienił na przestrzeni lat, ja się opieram na wersji bieżącej, choć wciąż bardzo pozytywnie zaskakuje projekcją i trwałością

  8. Jestem szczęśliwym posiadaczem Aqua di Roma – to pachnidło równie doskonałe jak Roma.

    • szczerze powiedziawszy nie znam, ale jeśli to Biagiotti, to nie może być zły zapach, choć nazwa zdradza wszystko 🙂

  9. drogi pirath,
    czytadło zachęca do „spróbowania” i kupienia – oby oczekiwania potęgi tego zapachu nie zostały zmącone po „spróbowaniu”, niemniej na lato się wstrzymam, zmęczę do końca eau fraiche man by g. versace.
    p.s. zajebisty blog.
    pozdrowienia

    • dziękuję 🙂
      p.s. z Romą rzeczywiście poczekaj do jesieni, bo to słodziak i takie perfumy kiepsko nadają się na oblatywanie latem, gdy gorąco i ich słodycz męczy. a w 40 stopniowych upałach każdy tego rodzaju zapach zamęczy na śmierć.
      pozdrawiam 🙂

  10. A może coś na temat Aqua di Roma…?

    • będzie próbka, będzie recenzja 🙂

  11. Cholewka zużyłem całą próbkę…a dalej nie wiem czy mi się podoba czy nie.

    • jeśli nie byłeś zachwycony już po pierwszym użyciu i kolejne Cię w tym nie utwierdziły – to obawiam się że to nie Twój zapach. Albo wróć do niego (do testów) gdy będzie ciepło, bo teraz wybitnie niesprzyjająca testom casualowców aura

  12. Dziękuję za radę i chyba masz rację, to raczej nie mój zapach chociaż Roma Uomo to jeden z moich ulubionych.

    • czasem tak bywa, że jedno nas zachwyci, a inne już niekoniecznie trafi w nasze gusta 😉

  13. Kampania za pierdylion € ? Całe szczęście nikt tego nie zrobił, by zapach czynić bestsellerem… Zapach może być bestsellerem ale nie sprawiłoby to że każdy facet wypełniłby kryterium ! Nie każdy pasuje do Maserati, analogicznie z Romą – dotyczy to kobiet i mężczyzn. Zapach odkryłem w 1996. Szukając czegoś, próbuję wrócić do znanych mi już. Tak przypomniałem sobie o Romie, jednakże mój obecny styl nie pozwala mi sięgnąć po zapach, który mnie kiedyś definiował. Roma wyznacza pewien reżim, kryteria. Jak Maserati. Pierdylion € może tylko zabić każdy kanon.

    • „pierdylion” bliżej nieokreślona suma, zwykle ogromna i przytłaczająca. W przypadku marketingu zwykle są to ogromne kwoty, pompowane w tzw. słomianą inwestycję”, więc metaforyczny „pierdylion”, pasuje tu idealnie 🙂 A co do Romy,, to nie wszystko stracone, wszak powstały jeszcze trzy nowe odsłony, być może któraś Ci przypasuje, pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: