Napisane przez: pirath | 15 kwietnia 2014

Givenchy – Gentlemen Only Intense, czyli chcieć to móc…


W moim odczuciu, istotnym problemem współczesnego, komercyjnego perfumiarstwa (w porażającej większości) jest to, iż nowym zapachom brakuje inwencji… poniekąd trudno się dziwić pewnej powtarzalności, bo uwarunkowana jest dość hermetycznym zestawem najpopularniejszych i najczęściej stosowanych nut – ale najczęściej o kroju kompozycji decyduje nie kreatywność, lecz moda i trendy… szczęśliwie ten zapach jest żywym dowodem, że da się zrobić coś milusiego i wręcz stereotypowego – a jednak zauważalnie odmiennego, ba wyróżniającego się od seryjnych klonów konkurencji… wprawdzie gruntowne testy skórne znacznie ostudziły mój początkowy entuzjazm względem Only Intense (głównie w kontekście rozlicznych podobieństw i zapożyczeń), ale mimo wszystko uważam te perfumy za co najmniej dobre…

Givenchy - Gentlemen Only Intense

Pomimo iż zapach otwiera się całkiem podobnie do CK Euphoria Intense Men (bądź co bądź bardzo dobrego i skandalicznie trwałego pachnidła – co już samo w sobie jest w przypadku dzieł CK nietypowe), a następnie znacząco nawiązuje do głębokiej, niemal wiśniowej słodyczy, przywodzącej na nos podobieństwo do pierwszych taktów Burberry London – nie sposób odmówić tym perfumom uroku i wdzięku, z którym naśladują innych… to co w tym wszystkim cieszy, jest to że Givenchy sięgnęło po naprawdę solidne wzorce – owszem skopiowało je, ale umiejętnie i bez krzty zazwyczaj towarzyszącej tego typu procederowi żenady… jak widać chcieć to móc…

Paris at night

Dlaczego? pozwólcie, że posłużę się nieco odbiegającą od głównego wątku analogią… [teoria spiskowa mode=ON] utarło się, że mistrzami w kopiowaniu wszystkiego są Chińczycy, gdy tym czasem prawdziwymi liderami w tej dziedzinie (oraz szpiegostwie przemysłowym) są Japończycy – którzy sztukę kopiowania doprowadzili do perfekcji… mieszkańcom kraju kwitnącej wiśni nie wystarcza samo skopiowanie czyjegoś pomysłu, oni jeszcze przed powieleniem tę rzecz udoskonalają – i tego samego dokonało (miejmy nadzieję, że świadomie) Givenchy [teoria spiskowa mode=OFF]… sięgnęli po jakże modny, wybrzmiewający upojną tonkową słodyczą wątek, uszlachetnili go zacnymi ingrediencjami (w teorii, choć odnajduje to odzwierciedlenie w praktyce) i uzyskawszy zdecydowanie bardziej wyrafinowane brzmienie, wypuścili pod własną marką i voila!

reklama Givenchy - Gentlemen Only Intense

Gentelmen Only Intense wyraźnie odbiega tematycznie od klasycznego Only (gdzie króluje subtelne drewno różane), więc tytułowe Only czyni tu honory, raczej umownie – tym niemniej powstała naprawdę interesująca hybryda, mająca wielu ojców… znalazłem tu błysk w oku wspomnianej męskiej Euphorii Intense Men, szeroki podbródek Burberry London i oprawę oczu innego, powłóczącego kaszmirem hiciora od CK, czyli Dark Obsession for Men… stylistycznie zapach jest miękkim, dość blisko skórnym pod względem projekcji, kameralnym słodziakiem, podobnym stylistycznie do Fahrenheita Absolute od Diora i Bentleya Intense oraz będącego delikatniejszą odsłoną Dolce & Gabbana Velvet Desert Oud i chłodniejszą wersją Loewe Solo Absoluto… finisz to otulająca, taktowna, zamszowa delikatność, osłodzona nieprzeciętnie urodziwą ambrą – popychając brzmienie Only Intense w stronę wspomnianego już CK Dark Obsession i nowego Armaniego Eau de Nuit, a więc jest bardzo szykownie…

Eiffel Tower

Delikatna, dyskretna, pieszczotliwa i dość powściągliwa projekcja tych perfum rozczaruje fanów mocnego, tonkowego uderzenia Joop! Homme, zabójczo dobitnej tonki jak w Jacques Bogart PH, wylewnej przyprawowej słodyczy Paco Rabanne 1 Milion, melancholijnie upojnej jak w Lanvin Avant Garde i jej ordynarnej odsłony, rodem z Versace Eros… te perfumy są jak najbardziej zawiesiste i gęste, ale w bardzo wysublimowany i powściągliwy sposób… zapach otwiera się uroczym i bardzo eleganckim miksem słodkiej i lekko pikantnej mandarynki, z pod której od pierwszych chwil wyziera tonkowa słodycz… stadium to nieznacznie ewoluując, utrzymuje się dobrych kilka minut minut – po czym żywa słodycz owocu przechodzi w wyrazisty, delikatnie wiśniowo drzewny akord serca… głęboko w tle czai się przydająca szlachetności paczula, muśnięta czymś co rzeczywiście może kojarzyć się z nutą skóry – ale raczej jest to otulające preludium „kaszmirowego” schyłku kompozycji… dojrzewająca nieśpiesznie słodycz tła kompozycji, ściele się dostojnie, wykwintnie i szykownie, zupełnie jak w dojrzałym stadium Burberry London… owszem odgapiostwo jest tu ewidentne, ale znane rytmy objawiono tu w tak uroczym wydaniu, że nie sposób się gniewać… środkowo schyłkowa faza tych perfum jest równie urocza co szczeniaczek, który właśnie „napukał” na dywan i teraz merdając ogonkiem, łypie przepraszająco – więc nie sposób skarcić go za to co zrobił…

Łuk Triumfalny

Bazę tworzą lekka tonka oraz subtelne i powłóczyście snujące się nad skórą nuty drzewno ambrowe… wymienione w składzie kadzidło występuje tu raczej umowne niż swoiście – wybrzmiewając bardziej jak otulające drewno kaszmirowe, niż tym co zwykło się mianem kadziła w perfumach określać… pod tym względem Only Intense bardziej przypomina kojącą woń drewien, rodem z Bois Noire Pugueta, niźli dopełniony drewnem dla formalności schyłek któregoś komercyjnego wypierdka… dyskretnej, lekkiej drzewnej bazie towarzyszy i dopełnia ją z wdziękiem, słodkawa niesamowicie przyjemna ambrowa otoczka – tworząc na skórze otulający, diabelnie przyjemny w odbiorze finisz… nie podejrzewam Givenchy o użycie prawdziwej, organicznej ambry, ale to czego użyli, w połączaniu z po mistrzowsku zaaranżowanymi drewnami, pachnie po prostu ślicznie… generalnie Only Intense wybrzmiewa powściągliwie, w klimacie podobnym do łagodniejszej odsłony Paco Rabanne 1 Milion Intense, Davidoff Game Intense, Armani Code Ultimate, Ted Lapidus Black Soul Imperiale – a więc perfumy posiadły charakter wybitnie wieczorowy – tyle że brzmią tak harmonijnie, dyskretnie i wykwintnie, iż z powodzeniem można je nosić za dnia…

Notre Dame

reasumując: Jeśliby nazwać te perfumy Midnight in Paris, ich nazwa byłaby przynajmniej adekwatna do bukietu… kopia, która finezją doścignęła, a nawet prześcignęła zacne oryginały, którymi była inspirowana… projekcja konweniuje z niezbyt natarczywym, powściągliwym bukietem, trwałość przyzwoita i śmiało można ją regulować ilością psików, bez ryzyka wystąpienia syndromu KMN* – towarzyszącemu przesadnej aplikacji Joop! Home, lub złotej sztaby

*KMN – Kill Me Now: efekt występujący w otoczeniu, narażonym na obcowanie z osobnikiem, który zapodał na siebie 15-20 psików w/w…Givenchy - Gentlemen Only Intense EdT

 2014

Głowa: zielona mandarynka, liść brzozy, czarny pieprz,
Serce: paczula, skóra, cedr teksański,
Baza: ambra, fasolka tonka, kadzidło,

Advertisements

Responses

  1. Widzę, że i Tobie się podoba. Dla mnie z kolei jest wtórny jak cholera (przepraszam za wyrażenie), wciąż nie skończyłem próbki, o której mówiłem, że ją mam już chyba ponad miesiąc temu.
    Opisałem ten zapach na wizażu. Owszem, beznadziejny nie jest. Ale jest beznadziejnie wtórny. Po pierwsze, to powinien mieć nazwę inną niż Gentleman, czy Gentlemen Only. Z pierwszym nie ma nic wspólnego, z drugim – słodkie owocowe otwarcie(które tutaj jest jedynym świeżym elementem). Podoba mi się nawet pojawiający się tu i ówdzie cedr oraz ambra, którą wyczułem dopiero poprzez porównanie z typowo ambrowym, niszowym zapachem – Ambrarem, ale całość pachnie mi jak mieszanka
    Armani Code i Burberry Brit Rhythm. Dno i metr mułu….

    Gentlemen Only nie ma drzewa różanego, ale też zacząłem w nim czuć coś różo-podobnego. Już nawet wiem co to 😀 Jest to gałka muszkatołowa w sporej ilości 😉

    Gentlemen Only kupię przy najbliższej okazji, a Intense… kompletnie do mnie nie trafia.

    • Marcinie też odbieram ten zapach jako wtórny, mój początkowy entuzjazm właśnie w świetle tego znacznie opadł – ale do wspomnianego przez Ciebie dna i dna mułu jaki reprezentuje sobą Burberry Rhytm, tym perfumom brakuje jeszcze z kilkanaście metrów wody… kwestia gustu i osobistych preferencji to jedno, ale chłodny racjonalizm i naprawdę solidna konkurencja do pokonania podpowiadają mi, że wcale nie jestz Only Intense tak źle jak o nich myślisz…
      p.s. w Only nie ma drewna różanego, bo o nim nie napisano, czy też bo go nie czujesz?
      p.s.2 gałkę muszkatołową naprawdę trudno pomylić z czymkolwiek innym… 🙂
      p.s.3 Twoje prawo

  2. Swoją drogą, nie jesteś pierwszy, który czuje nawiązanie do Burberry London. Czytałem podobne opinie na Fragrantice. Dla mnie London to aromat świeżo przyrządzonego grzanego wina, tutaj kompletnie tego nie czuję.
    Ten zapach ma jeden plus. Testowałem wczoraj niszowego ambrowca, tzn. Ambrarem od Histoires des Parfums. Rzeczywiście, ten Givenchy to zapach nt. ambry, co mi się automatycznie skojarzyło przy teście ww. HdP. Jednak i tak ambra jest schowana za tonką i za pierwszym razem czułem tylko fasolkę…. Trzeba ponosić, potestować ten zapach, by go odkryć.
    Dalej jestem na nie, ale dostanie jeszcze jedną szansę chłodną porą roku.

    • nigdy nie czytam opinii na fragrantice, bo nie chcę się podświadomie sugerować czyjąś opinią (choć podprowadzam stamtąd wykaz nut, gwoli formalności, bo i tak niepełny i zazwyczaj urojony), ale ostatnio dość często nosiłem Londona, a bukiet tych perfum trudno zapomnieć… zazwyczaj trzeba coś gruntownie ponosić, czasem w innych warunkach – aby z każdym kolejnym użyciem odkryć i wyłuszczyć więcej detali i niuansów które można łatwo przeoczyć… dlatego nie da się tłuc recenzji perfum hurtem, w oparciu o pierwsze wrażenia – jeśli mają być rzetelne i miarodajne… 🙂

  3. Cześć !

    Gentlemen Only Intense to kapitalna wprost egzemplifikacja zapachu, który może stanowić wzorzec tego, czym powinien być mainstream w XXI wieku. Gentlemen Only Intense pozornie niczym nie zaskakuje, ale obok jego olfaktorycznej aparycji naprawdę nie sposób przejść obojętnie. Przede wszystkim jest to bardzo sprawnie skomponowany i zaskakująco naturalnie brzmiący zapach, co w dzisiejszym perfumiarstwie designerskim niestety nie jest standardem. Przy tym wszystkim jego uroda jest nader oczywista i niekontrowersyjna, co paradoksalnie jest atutem najnowszego Gentlemena. Od przemycania niszowej estetyki do mainstreamu (mam na myśli linie podstawowe, dostępne w sieciach D. i S.) są Lalique (vide; Encre Noire i Hommage a L’Homme) i Loewe (że wspomnę Solo Platinum i Loewe 7), natomiast od takich marek, jak Givenchy – i wielu innych zresztą – oczekuje się dobrze skrojonych i niekoniecznie silących się na oryginalność za wszelką cenę, zapachów. Gentlemen Only Intense wyczerpuje – przynajmniej moim zdaniem – listę życzeń w tym zakresie. Jest niczym muzyczny pop na wysokim poziomie. Analogią może być tutaj „Random Access Memories” – Daft Punk, album może niezbyt oryginalny, ale znakomicie wyprodukowany, oraz z wielkim wdziękiem czerpiący z rozmaitych stylistyk znanych już od dziesięcioleci (era disco lat 70., funkowe bujanie, dream-pop, elementy musicalu, etc.). Podobnie jest z najnowszym Gentlemenem; ten zapach nie jest może mistrzem oryginalności, ale znane z innych pachnidel elementy, tworzą tutaj naprawdę szalenie atrakcyjny melanż. I na koniec jeszcze jedna kwestia, twórcą Gentlemena Only Intense jest Jean Jacques z laboratorium Takasago.

    Serdecznie pozdrawiam –
    Cookie

    • P.S. Zdjęcia flakonów bez obwódki – przynajmniej moim skromnym zdaniem – wyglądają lepiej.

      • Cookie, pełna zgoda, wygląda to koszmarnie, ale szczęśliwie nie u wszystkich… niestety zmieniono szablon bloga na serwerach wordpressa i zabrano mi możliwość edytowania opcji zerowych ramek wokół obrazków… z tego co się orientuję problem nie występuje ani na Firefoxie, ani Operze, ani Chromie, ani nowszych wersjach IE, wiec musisz korzystać z bardzo starej wersji przeglądarki, więc może zaktualizuj ją do najnowszej wersji i problem po prostu zniknie… obecnie niestety nie mam na to już wpływu, choć wcześniej asekuracyjnie edytowałem każdy jeden obrazek by owych ramek w starszych wersjach przeglądarek nie było widać, ale obecnie nie mam takiej możliwości… 😉

    • bravo Cookie, przeczytałem nie ukrywam z dużym zainteresowaniem i gratuluję wyważonego, acz precyzyjnego pióra… 🙂 nie sposób się z Tobą nie zgodzić, zwłaszcza iż bardzo łaskawie obszedłeś się z wtórnością tego pachnidła, uwypuklając jednocześnie fakt iż mimo wszystko czymś pozytywnym na tle konkurencji się wyróżnia… widzę, że bardzo podobnie odbieramy ten zapach i oczywiście dziękuję, że zechciałeś się podzielić na łamach bloga Twoją opinią – a zwłaszcza za cynk odnośnie twórcy… pozdrawiam 🙂

  4. Na tle pierwszego Only brzmi dużo ciekawiej ,pełniej i głębiej. Kiedy byłem, uwaga -w pracy ( 😉 ) na promocji dla Douglasa to jeśli ktokolwiek w ogóle był zainteresowany to zawsze wskazywano jednoznacznie na Intense jako ten ciekawszy… Osobiście po dwóch dniach spędzonych z nimi dwoma mam ich już serdecznie dość ale na tle mainstreamowych cudów opisywana wyżej wersja rzeczywiście trzyma dobry, nienaganny poziom. A mojemu Black Soul Imperial nadal nic nie jest w stanie zagrozić 🙂

    • to proste, bo jest mocniejszy słodszy a przez to bardziej wyrazisty… jeśli pokażę Ci błękit i granatowy, zawsze wskażesz granat jako kolor pełniejszy… 🙂

  5. Cookie, fajny, fachowo napisany komentarz. Co nie zmienia faktu, że Only Intense wciąż uważam za wypust absolutnie zbędny w takiej postaci, w jakiej został stworzony. Jest wtórny. Słodkie cytrusy, fasola tonka, ambra i drzewna baza – to już wszystko było. Dla mnie ten zapach to zbitek kilku innych mainstreamowych pozycji – Armani Code, Burberry Brit Rhythm i jeszcze parę by się znalazło…

    Odlewka odłożona, wrócę do tego zapachu w październiku/listopadzie. Ciekawe jak się rozwinie w zimnej aurze… Mimo to wątpię, by mnie czymś zaskoczył, niestety.

    • owszem jest zbędny, ale nie z komercyjno marketingowego punktu widzenia – a przede wszystkim ten aspekt miało na myśli Givenchy, wprowadzając ten zapach do oferty, jako potencjalny hicior… 🙂

  6. Nie rozumiem tego toku myślenia Givenchy i chyba go już nie zrozumiem 😉 Bywa i tak.

    PS Nie znoszę przeważnie zapachów, które są hiciorami. Ten na razie jest „potencjalnym” hiciorem, a ja już go nie lubię 😀

    Dla przeciwwagi – zaczynam lubić ambrę w nim zaprezentowaną. Całościowo wszakże wciąż jestem na nie 🙂

  7. a ja tok rozumowania Givenchy jak najbardziej rozumiem, choć nie pochwalam… jak każda firma handlowa działająca z chęci zysku, zabiega o posiadanie w ofercie produktu medialnego, którego sprzedaż przełoży się na zwiększenie wspomnianych zysków… cel osiągnięty, można zarządowi wypłacić premię… tego rodzaju zapachy nie mają być artyzmem w najczystszej formie, tylko generować jak największe przychody właścicielowi marki, koniec kopka…

  8. Miałem na myśli dokładnie to, co powiedziałeś. Chodziło mi o to, że się nie zgadzam z :produktami medialnymi” najoględniej mówiąc. A prościej – ostatnio marki wypuszczają same słodziaki (vide najnowszy Chanel męski sprzed 2ch lat, najnowszy Burberry Brit Rhythm itp…). To mi się bardzo nie podoba, gdyż takie „zapaszki” najzwyczajniej są nie w moim guście.

    • Aha, jeszcze odpowiem na pytanie l, które pominąłem, bo go nie zauważyłem.

      Piracie, w Only nie ma drewna różanego ani róży, bo ich nie czuję. Jednak sam się na tym złapałem, że zacząłem analizować co może dawać taki efekt. Wg mnie, chyba w tym momencie się powtarzam, jest to połączenie gałki muszkat., wetywerii i czegoś słodkiego (obstawiam mandarynkę, ale ręki sobie nie dam uciąć).

      • sam pomijam w opisach nuty których w zapachu nie odnajduję i nie stronię od sugerowania obecności składników nie ujętych w oficjalnej rozpisce – więc rozumiem co masz na myśli…

    • też nie lubię tego rodzaju produktów, większość masówki po prostu mnie mierzi – ale niestety prawda jest taka, że o kształcie przekroju rynku (podobnie o jakości ramówki telewizyjnej) decyduje gust odbiorcy masowego, a nie garstki pasjonatów…

  9. Skończyłem próbkę. Po dwóch testach globalnych nadal uważam, że jest przeciętny, ale nie beznadziejny. Czyli jest progres 🙂
    Ciekawe jest to, że przy testowaniu „nadgarstkowo” czułem prawie samą tonkę, ambrę i odrobinę kadzidła, no i mandarynkę na wstępie. Test globalny ukazał złożoność tej kompozycji. Wg mnie dominującymi składnikami są tutaj: ambra, cedr(lub jakieś inne drewno), pieprz i kadzidło. Na tych czterech elementach opiera się cały zapach. Ambra jest podana w ciekawy, intrygujący mnie sposób i przypomina mi jeden niszowy zapach – Ambrarem od HdP.
    Myślę, że nadaje się zarówno na dzień, jak i na wieczór, do stosowania przez cały rok. Nie jest to strasznie ciężki słodziak, który zadusi w lato, ani świeżak, który nie poradzi sobie na mrozie.
    W dalszym ciągu wolę nieintensywną wersję, gdyż wg mnie jest bardziej złożona (nie żartuję!) i czuję nawiązanie do Gentleman’a z 1974 r, którego w tym zapachu odnaleźć nie potrafię. Z Only zaś Intense łączy jedynie owocowy wstęp, więc też niewiele.
    Co do parametrów – obydwa są na mnie trwałe – ok. 10 h. Jednakże Intense lepiej na mnie projektuje, ale za to wolniej się rozwija.

    • no widzisz, nie taki diabeł straszny… czasem po prostu trzeba się z czymś przespać aby to docenić/dojrzeć do czegoś/dotrzeć się… 😉

  10. Ale i tak upieram się przy tym, że powinien mieć inną nazwę 😛

  11. Tak pełniejszy owszem ale jeśli kocham błękit wybiorę go wtedy… Zależy co jak z czym itd…Rzecz gustu itp… 🙂

  12. Bardzo ładnie napisane. Chociaż, czy ja wiem, czy pełniejszy.. On jest po prostu inny od błękitnego Only. Tamten jest drzewno-przyprawowy z lekkim kadzidełkiem, ten drzewno-orientalny z uwypukloną ambrą.
    Ja chyba wybieram błękit 🙂

    • szczerze? ja też, bo jest po prostu ciekawszy od Intense, ale nie wahałbym się używać obu…

  13. O, to powiem, że mnie zaskoczyłeś, że Only jest dla Ciebie ciekawszy. Only na pewno zakupię, Intense prawdopodobnie nie kupię, ale jakbym dostał, to bym używał 🙂

    • w sumie wyróżniłem w moim osobistym rankingu Only, jako jeden z najciekawszych zapachów roku 2013 i zdania nie zmieniłem… 😉

  14. Jakiś czas temu, tak jak obiecałem, wróciłem do testów Gentlemen Only Intense. Dalej uważam go jako ewidentną stratę czasu (na testy), ale poczułem w nim to, o czym pisałeś wcześniej, a mianowicie podobieństwo do Burberry London.

    • zawsze to jakiś progres 🙂

  15. Podczas testów w perfumerii Only bardzo mi się spodobał. Jest lekki, świeży i soczysty z owocową nutą – do tego ma ciekawy finisz,choć z klasykiem nie ma nic wspólnego. A pro po klasyka. Nie wiem co Givenchy strzeliło do głowy ale zmienili starszemu bratu formułę. Nowy flakon ma czarny korek i w skrócie wali bardziej zwierzakiem niż stary Kouros. Po prostu cudownie wali dziadkiem po nozdrzach 😀 Poczytaj Piracie trochę o tym na basenotes.net

    • poniuchamy – zobaczymy, ale dzięki za cynk 🙂

  16. Gentleman miał kilkukrotnie zmienianą formułę… I z tego co wiem, w przeciwieństwie do tego, co pisze Perfum, ta ostatnia pachnie jak bardzo rozcienczony Givenchy Gentleman. Skojarzenia z Kourosem są wg mnie bezpodstawne…

    • Nie użyłem skojarzenia z Kourosem, tylko napisałem o samej sile zwierzęcego pierwiastka, nie wiem skąd ten wniosek. Testowałem na skórze – jak dla mnie jest gorszą i znacznie bardziej zwierzęcą wersją Gentlemana. Początek to woń brudu i potu wręcz. Parametry również słabsze. Wstyd Givenchy !

      • oj mają powody do wstydu, zaczęli koncertowo (Only), potem mieli nieco wtórna ale niezłe Intense – a teraz tylko równia pochyła w dół… ale z drugiej strony, gorzej niż Casual Chic już być nie może 🙂

    • nie znam Gentlemena (rozumiem, że masz na myśli klasyka?) na tyle dobrze by zająć stanowisko.

  17. Jeśli tak faktycznie jest, to będę musiał go szybko sprawdzić. Wersję testowaną parę miesięcy temu pamiętam zupełnie inaczej, bez zwierzęcości, brudu i potu.

    • skoro Only z tego co pamiętam Ci się nie podobał, to jest szansa że spodoba się ta wersja – o ile tolerujesz powtórki i bezpośrednie nawiązania w kreacji.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: