Napisane przez: pirath | 17 kwietnia 2014

Giorgio Armani – Mania, czyli cedromania…


Trudno o bardziej pozbawione wyrazu (z ewidentnie zmarnowanym potencjałem), defensywne i skrajnie nijakie pachnidło… Mania od pierwszych taktów wybrzmiewa dwoma skrajnościami (zderzenie światów, w postaci zazwyczaj występujących zupełnie skrajnie nut cytrusowych i drzewnych), w efekcie tworząc wrażenie czegoś wzajemnie znoszącego się i absolutnie neutralnego… wybiegając myślą w przód, mamy tu do czynienia nie z Manią, a Cedromanią… a miało być tak pięknie, w końcu nazwisko Kurkdjian coś w tej branży znaczy, a wyszedł z tego zapach tak mizerny – iż ultra grzeczny i wzorcowo komercyjny Amyris Homme (też Kurdjiana) to przy Manii dwu metrowy, niedomyty i nieogolony skandynawski drwal – który po trzech miesiącach karczowania tajgi, wreszcie wyszedł z lasu i dostrzegł kobietę…

Giorgio Armani - Mania

Oczywiście tym wyposzczonym drwalem piję do powierzchowności nie tyleż awangardowego, co obrazoburczego w swej dosadności YSL Kourosa – jako archetypu zwierzęco samczych perfum… owszem można też wyrazić męskość grzeczniej, choćby poprzez upojną słodycz – a Kurkdjian potrafi płodzić też lekkie, finezyjne i zjawiskowo piękne perfumy (Fleur Du Male, Aqua Vitae, czy niedawno przeze mnie poznany Absolue Pour le Soir)… ale w tym przypadku przesadził ze zdawkowym minimalizmem, albo podcięto mu skrzydła nazbyt precyzyjną instrukcją działania… owszem mandarynka z otwarcia kwili tak apetycznie, że aż chce się wbić w nią zęby – ale wraz z jej niemal błyskawicznym zanikiem, tło kompozycji zaczyna wypełniać niemrawy i diabelnie monotematyczny akcent cedrowy, równie fascynujący co instrukcja utylizacji zużytego tonera od ksero…

drewno cedrowe

To co zostaje na skórze po kilkudziesięciu minutach od aplikacji, to delikatne połączenie dogorywającego cytrusa i łagodna, acz czytelna i zdecydowana nuta drewna cedrowego, które dla kurażu i niepoznaki przyprószono przyprawami… jeśli występować miało tu coś jeszcze, to obawiam się, że potencjał innych składników skutecznie zniwelowano, tudzież w ogóle zapomniano je dodać… odrobiny szlachetnej głębi nadaje brzmieniu nieco pylisty szafran (jak dla mnie to raczej delikatny muszkat), ale i on z czasem blednie, dołączając do grona ingrediencji pominiętych… w fazie dojrzałej, tytułowy cedr przystraja ledwie wyczuwalny akcent muszkatowo piżmowy (w tych perfumach jest tyle akcji, że aż kurz się zbiera), który stapiając się z wciąż nadrzędnie wyczuwalnym cedrem – tworzy anorektyczne coś, skutecznie pretendujące do tytułu jednego z najbardziej nijakich i nudnych zapachów jakie poznałem ever!… a wystarczyło ożywić lub złamać ten wybitnie cedrowy, całkiem zresztą przekonywujący monolit czymś sugerującym ponad wszelką wątpliwość, że użyliśmy perfum z wiodącą nutą cedru, a nie spędziliśmy pół dnia na budowaniu werandy z drewna cedrowego

Giorgio Armani - Mania reklama

O ile w fazie początkowej Mania wykazuje jakieś ślady życia, przebąkując niezbyt donośnie swym cytrusowo przyprawowym, lekko zachrypłym barytonem – to już po godzinie, dwóch od aplikacji, trudno się domyślić, że to są perfumy… jeśli ktoś lubi monotematyczne i raczej symboliczne niż gruntownie namacalne akcenty drzewne, Mania może się podobać i na swój uboższy sposób przypomina nawet uroczego, benzoesowego Cerruti Si i Annayake Undo – ale w tym wydaniu najbliżej zapachowi do niezdefiniowanego drzewnego minimalizmu Cartiera Eau de Cartier Essence de Bois i Mercedes BenzCerruti objawia nozdrzom cedr kształtny, balsamicznie pełny i upojnie głęboki, zaś Annayake przedstawia sobą ujęcie cedru na surową, ultra minimalistyczną modłę japońską – gdy Armani Mania nie może się zdecydować, na żadną z opcji… szkoda, bo obecny tu, lekko balsamiczny cedr jest całkiem zgrabny i bardzo swoisty – tyle, że niemal solo niewiele wskórał…

reklama Giorgio Armani - Mania

Użycie takich perfum niemal gwarantuje społeczną niewidzialność… ten zapach to swoista czapka niewidka, bo po kilku godzinach od aplikacji mało kto zarejestruje jego egzystencję… Mania to zapach tak poszlakowy i symboliczny, że wręcz idealny do użycia przez kogoś pragnącego pozostać incognito, a upierającego się by jednak czymś pachnieć… a najgorsze jest to, że większość detergentów i kosmetyków myjących na rynku emanuje ciekawszą, bardziej złożoną i lepiej wyczuwalną wonią niż te perfumy… szczerze? jeśli lubicie cedr, to wydajcie te pieniądze na olejek cedrowy i nacierajcie się, ewentualnie zamówicie masaż erotyczny – a gwarantuję, że będzie przyjemniej… Mania to przykład kompletnego przerostu nazwy nad treścią… powinny nazwać się Majak albo Maruder, bo pachną jakby chciały, a nie mogły i na dodatek są monotonne jak pejzaż księżyca… tyle, że ujęcie cedru jest tu tak pełne i przyjemne, iż zjechanie tych perfum uznałbym za niesprawiedliwe, pomimo iż projekcją nie grzeszą (trwałość niezła)…Giorgio Armani - Mania EdT

2002

Francis Kurkdjian

Głowa: przyprawy, mandarynka i szafran
Serce: wetyweria, cedr,
Baza: ambra, piżmo,

Advertisements

Responses

  1. Jak widać wyżej(?).. No cOmment


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: