Napisane przez: pirath | 3 Maj 2014

M. Micallef – Aoud Man EdP, czyli nieśmiertelny oud z różą, ale ździebko inaczej…


Jean Claude Astier, twórca Aoud Man, powinien mieć na drugie Aoud, bo czego się gość nie dotknie, natychmiast zamienia się w oud… lubię oud, ale przez wszechobecną oudomanię, świadomie unikam recenzowania perfum oudowych – ponieważ obcowanie z przeważającą większością agarowców, jest równie odkrywcze i zaskakujące, co zbiór truskawek… a jedyną zmienną jest intensywność łupania w krzyżu, jakiego niechybnie się nabawię i jak bardzo grząska będzie ziemia na polu… szczęśliwie za truskawkami nie przepadam, więc wątpliwej przyjemności schylania się po sztucznie uzyskaną hybrydę dwóch gatunków poziomek (truskawka jest sztuczną krzyżówką poziomki wirginijskiej i chilijskiej) doświadczam równie często co tapetowania i wodowania lotniskowców atomowych klasy Nimitz

M. Micallef - Aoud Man

Cóż wiec mogę powiedzieć o tym zapachu w kontekście pierwszego wrażenia?… brzmienie początkowej fazy Aoud Man jest równie przewidywalne, co fabuła reklamy proszku do prania… na końcu reklamowany proszek w końcu zwycięża, dopierając te niemiłosiernie uwalone ziemią i trawą skarpetki – a statystyczny agarowiec okazuje się być nieśmiertelnym i ogranym jak Moda na Sukces połączeniem oudu z różą… oczywiście wzbogaconym dla niepoznaki jakąś żywicą lub przyprawą – jeszcze bardziej wzmagającą uczucie obcowania z zamaszystym, rasowym orientem… wyrazisty i zazwyczaj przydający perfumom głębi muszkat, tu został zduszony i wdeptany w klepisko, przez przejawiający nadzwyczajne ciągoty totalitarne, agar… nawet towarzysząca mu w pierwszych kwadransach zimna i wyniosła róża (damasceńska) ledwie kwili w konfrontacji z zamaszystym oudem, któremu dla odmiany towarzyszy upojna i równie zamaszysta co on sam, nuta miodu wielokwiatowego… eureka!, a więc Aoud Man rozwija się inaczej niż zakładałem i w dodatku całkiem interesująco!…

agar wood

Micallef słynie z dobitnych i wyrazistych brzmień, do tej pory pocę się na samo wspomnienie ich Gaiaca, choć miło wspominam pełne samczej, orientalnej rozpusty brzmienie Emira – i jeśli lubicie w podobnym stylu wyartykułowane brzmienia, tym Aoudem nie będziecie zawiedzeni… to nie jakieś tam koniunkturalne pierdu pierdu, w pogoni za trendami wzbogacone, jakże modnym akcentem drewna agarowego – to jest agarowiec pełną gębą, a w dodatku zaserwowany wyraźnie inaczej niż 90% oudowej populacji globu… w sumie Aoud Man niewiele odbiega tematycznie od głównego nurtu, ale poczyniona w jego brzmieniu, nieznaczna modyfikacja (miód) – dostatecznie odmieniła skostniałą i ograną formę prezentacji oudu, z jaką najczęściej mamy do czynienia w „agarowym” środowisku…

honey

Im bliżej schyłku, tym sążnisty początkowo oud łagodnieje i stopniowo stapia się z wciśniętą pomiędzy niego i miód, różą – tworząc zgrabnie i niezbyt napastliwe trio, które choć specyficzne, z wdziękiem prezentuje się na skórze… z czasem Aoud wyraźnie łagodnieje, choć nie traci swego charakteru, a wręcz zyskuje jowialnej, opartej na słodyczy miodu głębi, tworząc na nosicielu całkiem otulający, obły i przyjazny nozdrzom spektakl… w sumie pomimo iż to bardzo nośne perfumy, nie drażnią mnie i nie irytują swym specyficznym i wysoce powtarzalnym brzmieniem – właśnie dzięki umiejętnie wkomponowanej w bukiet słodyczy, która złagodziła ich ocierającą się o przerysowanie, orientalną naturę…

damascena rose

Po kilku godzinach od aplikacji, gdy płomień oudu dostatecznie się wypali, a upojna i gęsta słodycz miodu przyschnie – do głosu dochodzi zagłuszony wcześniej muszkat i przyjemny drzewny detal, który za sprawą wciąż otulającej go słodyczy, jawi się na skórze dość balsamicznie i wykwintnie… wprawdzie nie jest to wybitny drzewno balsamiczny (za sprawą miękkiej paczuli) finisz, rodem z Bois Noir Pigueta – ale dojrzałe stadium Aoud Man nosi się równie szykownie i nie mniej przyjemnie… jeśli ktoś szuka agarowca pachnącego ździebko mniej sztampowo i celi subtelnie wysłodzone drzewne finisze – ten wczesny przypadek oudomanii, zdaje się być całkiem ciekawą opcją…M. Micallef - Aoud Man EdP

2003

Jean-Claude Astier

Głowa: róża,
Serce: szafran, gałka muszkatołowa, drzewo sandałowe, cynamon, agar,
Baza: paczula, miód,


Responses

  1. Uwielbiam go mimo iż początkowo mnie odstraszał. Zdawał mi się zdecydowanie kobiecy i taki nie poukładany. Jeden z tych które prawie że wyrzucam z niezrozumiałym lękiem i zawodem.. Był dziki, niedostępny i spotęgowany różą o jakimś przerysowanym potężnym obliczu. Mimo to intrygował czymś szczególnym więc sięgałem co jakiś czas by w końcu odkryć całe jego bogactwo.Pewnego razu w innym stanie świadomości przemówił do mnie obłędnym władczym ale przyjaznym tonem zrozumienia a Ja nie miałem już żadnych wątpliwości. Od tego czasu jesteśmy ze sobą bardzo zaprzyjaźnieni. Wyczuwam na starcie jeszcze szafran i nieoczywisty cynamon. Za to w bazie wychodzi na mnie erotyczne oblicze nut zwierzęcych lub coś co daje taki właśnie efekt, co dodatkowo uatrakcyjnia mi noszenie tego agarowego klasyka 🙂 I ten wiarygodny miód (nie wiedziałem że wielokwiatowy). Jest MOC!

    • no mi właśnie zabrakło korespondujących z głównym tematem wypełniaczy jako dodatek, wyraźnie przełamujący ograny patos – ale suma summarum cieszę się że i na to odstępstwo od kanonu się Montale zdecydowało… swoją drogą żadna inna marka nie ma w ofercie tylu kompozycji oudowych, zresztą całkiem do siebie podobnych, czyli ilość absolutnie nie przekłada się na różnorodność…

  2. Yyy, nie rozumiem skąd to Monatale wyskoczyło w sensie twojego nawiązania… Choć rozumiem co masz na myśli co do ich oud’ów. Mam wrażenie że Montale używa jednego i tego samego ‚agaru’ we wszystkich kompozycjach i jak dla mnie to raczej niestety tylko jego substytut. Kabul jest zdecydowanie odmienny 😉

    • ja mam wrażenie, że wszystko u Montale jest agarowe… mają kilkanaście zapachów z oudem w nazwie… strach użyć Red Vetiver, bo a nóż była cicha reformulacja?… 😀

  3. Tego jeszcze nie znam. słyszałem tylko że znacznie podobny do klasyka Hermesa. I Oudu raczej nie ma 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: