Napisane przez: pirath | 7 Maj 2014

Jovoy – La Liturgie des Heures, czyli o tym jak kardynał trafił do Avignonu…


Ubiegłoroczne odkrycie marki Jovoy, nieźle namieszało w moim prywatnym rankingu marek niszowych… ciasno tu i dość hermetycznie – i bynajmniej o przynależności do elity, nie decyduje cena za flakon i liczba koron w herbie… Jovoy wparowało niespodziewanie do salonu, otwierając sobie drzwi butem – wyrwało komuś cygaro oraz kieliszek Chardonnay i rozkraczyło na kanapie, rozpierając się po drodze łokciami… to „wtargnięcie” wywołało u mnie niemałe poruszenie, ale bynajmniej nie przez wzgląd na maniery „nowego” gracza… ta marka pod względem jakości i treści ich aranżacji, to niekwestionowana, rodowodowa nisza – więc początkowe „zgorszenie” wywołane jej nagłym wtargnięciem na me niszowe salony – bardzo szybko ustąpiło miejsca innemu silnemu uczuciu na „z„, tym razem zachwytowi…

Jovoy - La Liturgie des Heures

Zapach prezentuje swój wiodący akord kadzidlany równie żywo i wyraziście co w Rock Cristal Oliviera Durbano, jednak wykończono go wyraźnie inaczej – nadając mu ton silnie nawiązujący do europejskiej modły sakralnej… jeśli myśląc o kadzidle macie w pamięci zapach wnętrza starego, późno gotyckiego kościoła – to wąchając olibanum z La Liturgie des Heures – poczujecie się, jakbyście naprawdę tam byli… oczywiście nie jest to przejmujący, skostniały chłód, jakim emanuje Cardinal Heeleya, ale jest to coś wyraźnie usytuowanego pomiędzy Heeleyem, a Avignonem od CdG… z tym że Cardinal jest bardziej wyniosły i trzyma na dystans, a Avignon to wypełnione poczciwymi i w głębi duszy rubasznymi opatami, nie stroniącymi od jadła i napitku – gdy La Liturgie des Heures w swej początkowej fazie jest przaśne, szorstkie, niewygodne i gryzące jak średniowieczna bielizna… zapach ugina się i ocieka pod ciężarem wypełniających go szczelnie żywic, przepięknie bądź co bądź ujętych – ale ich oblicze jest smutne i zupełnie wyzbyte obfitości, dumy i szlachetnego majestatu, wynikającego z ich orientalnego rodowodu…

stara katedra

Przejmujące intensywnością, czyste, surowe, wybrzmiewające dość chłodną barwą kadzidło w niemal czystej formie – szczelnie wypełnia surowe, ascetyczne i monumentalne otwarcie… ponoć chrześcijaństwo to najsmutniejsze, najbardziej ponure i skore do nieustannego umartwiania się wyznanie – a ten zapach dobitnie, acz nader trafnie wyraża jego patos… wyznawcy swego boga się boją, króluje tu zaduma, męczeństwo, umartwianie się i irracjonalny strach przed śmiercią… a cóż lepiej podkreśli klimat i nastrój wyziębionych, pogrążonych w wiekowej ciszy gotyckich katedr – niźli woń surowego, równie wyobcowanego olibanum?… do kompletu brakuje mi tylko grupy pojękujących biczowników – maltretujących wzajemnie swe umęczone ciała, odziane w pokutne szaty… i jeszcze surowego oblicza zgorzkniałego jezuity, straszącego z ambony kogo popadnie ogniem piekielnym… ale nie, Liturgia nie jest tak zimna i ponura… panujący w jej murach chłód rozprasza ciepły blask setek palących się świec, wydatnie ocieplającej jej strzeliste wnętrze… ciepło płomienia rozjaśnia i ogrzewa oblicze tego przybytku – sprawia iż jest tu prawie że przytulnie, a czynią to właśnie dopełniające oblicze olibanum i mirry nuty towarzyszące…

Jovoy - La Liturgie des Heures EdP

Tutejsze kadzidło dopełnione ożywczym labdanum i cyprysem, dosłownie kwitnie na skórze… uzyskana tą drogą głębia, mile zaskakuje neutralnym wyważeniem termicznym kompozycji – to kadzidło ani nie rozpala zmysłów swą orientalną dusznością, ani nie drąży kości przenikliwym chłodem średniowiecznej katedry… wrażenie purystycznej, surowej czystości, pogłębia subtelna nuta mydlana, czająca się w głębi kompozycji, tuż za jej wyrazistym, bujnym otwarciem … dodatek labdanum (czystek) zmiękczył i minimalnie ocieplił zazwyczaj wypadające dość chłodno w swej czystej formie olibanum – zaś nieco wytrawny i wciąż zielony cyprys minimalnie wyostrzył dość monotematyczne brzmienie, osnutego na żywicach bukietu… wyrazisty, ciemno zielony cyprys, nadał kompozycji wyraźny podtekst ziołowo roślinny – stąd wyraźne podobieństwo do wypełnionego wonią suszonych ziół i przypraw klasztoru/opactwa z Avignon… im bardziej zapach dojrzewa, tym wyraźniej czuć samą mirrę, której nieco łagodniejsze i nieco balsamiczne ujęcie zgrabnie dopełniło i jednocześnie złagodziło surową naturę olibanum

świece w katedrze

reasumując: olibanum na wybitnie sakralną modłę, będące całkiem przekonywującą hybrydą CdG Avignon i James Heeley Cardinal… miłośnicy obficie wyartykułowanych, acz świeckich kadzideł pokroju Andy Tauer Incense Extreme i Lorenzo Villoresi Incensi – oraz nieco subtelniejszych, acz wciąż wyrazistych Armani Prive Bois d’Encens, CdG Hinoki i Montale Full Incense, będą niewątpliwie urzeczeni… krawcy od Jovoy pięknie skroili to kadzidlane sukno, tworząc zeń piękny i całkiem wygodny w noszeniu, rzymskokatolicki ornat… choć zapach jest sakralny jak diabli, Cardinal i tak w mym odczuciu pozostaje absolutnie bezkonkurencyjny… trwałość dobra, zaś projekcja całkiem okazała…Jovoy - La Liturgie des Heures box

2011

Jacques Flori

Głowa: świeże, zielone, cyprys,
Serce: kadzidło (olibanum), czystek (labdanum), mirra,
Baza: piżmo,

Reklamy

Responses

  1. Pirath, jestes może zainteresowany flakonem Cardinala? Użyłem raz dzisiaj. Jestem jedna z nielicznych osob, na ktorych sie nie trzyma 😦 – stad chce odsprzedac w rozsadnej cenie.

    • nie dziękuję, nie stać mnie 🙂

  2. Cardinal na mnie trzyma się jak oszalały, ale ja z kolei go nie lubię, bo mnie mdli od nadmiaru aldehydów 😦

    Piracie, mam pytanie: jeżeli nie lubię Cardinal’a, a moja „trójca” kadzidlana to Bois d’Encens, Avignon i Rock Crystal (w tej kolejności), a zaraz za nimi Montale Full Incense – to czy jest szansa, że polubię/pokocham Liturgię Godzin Jovoy’a? Nie mam czasu na zamawianie próbki niestety…

    • sądzę, że jest duża szansa że Jovoya polubisz, jest sakralny ale nie tak sakralny jak Cardinal i bliżej mu do Avignon – więc postaraj się o próbkę…

  3. Marcin- szanse masz duuuże 😉

    Mnie najbardziej przypomina miks Full Incense i Avignon. Mimo sakralnych zapędów całkiem noszalne, przytulne i jednak ciepłe pachnidło które chętnie nosiłbym gdyby trzymało się mnie lepiej.

  4. narde – dzięki.

    Muszę dorwać próbkę tego Jovoy’a w Q.

  5. Piracie, do cygara się nie pije białego wina. Lepiej mocnego caberneta, najlepiej porto a najlepiej koniak/whisky.

    • jednemu wyrwał cygaro, a komuś innemu kieliszek wina – choć, czy jest sens prostować metaforę?… 🙂

  6. zapach piękny, ale Twoja wiedza drogi Piracie o chrześcijaństwie zdecydowanie, oj zdecydowanie mniejsza, niż o perfumach-))). Zestawienie biczowników i jezuity przepyszne, nie te czasy mój drogi, nie te czasy-)))

    • doprawdy? no to poproszę źródło historyczne, które wyklucza jezuitów i procesje biczowników – chociaż może lepiej wziąć to „na wiarę” jak całą resztę?
      pozdrawiam i mam nadzieję bez urazy 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: