Napisane przez: pirath | 9 Maj 2014

uwaga!, ważne dla perfumomaniaków konsultacje społeczne…


Daliśmy radę z ACTA, a teraz spróbujmy ocalić to co kochamy… nie będę się na ten temat rozpisywał, ponieważ bardzo kompetentnie zrobiła to już Klaudia, ale postanowiłem przyłączyć się do Jej i Ewy Starzyk apelu, zamieszczając link do wpisu na stronie Sabbath of Senses – wyjaśniający i informujący, co możemy w tej jakże dla nas istotnej kwestii zrobić… nie łudźmy się, w moim odczuciu tu wcale nie chodzi o troskę o nasze zdrowie – lecz o wymierny interes producentów perfum, bądź syntetycznych składników do ich wytwarzania… nikt mi nie wmówi (o czym pisałem obszerniej TU), że chemicznego pochodzenia składnik jest zdrowszy i bezpieczniejszy dla mojego zdrowia, niż ingrediencje pochodzenia naturalnego – z powodzeniem stosowane w perfumiarstwie od stuleci!…

flaga EU

Nie dajmy się zwariować zakusom koniunkturalnych paranoików… nie czekajmy biernie, aż nasze ukochane perfumy pójdą pod nóż, bo komuś jest to ewidentnie na rękę… walczmy o swoje prawa do noszenia perfum takimi, jakimi je stworzono… skoro można bez problemu kupić papierosy, których szkodliwość dla zdrowia nie podlega dyskusji oraz naszpikowaną konserwantami żywność – to nie widzę powodu, by zakazywać stosowania czegoś, „co może potencjalnie uczulać„, skoro producenci np. żywności trują nas na każdym kroku i w majestacie prawa… jako dorosła i świadoma osoba mam prawo móc samemu zadecydować, czy wolę  być być „potencjalnie podtruwany” przez perfumy, których używam w śladowej ilości – czy przez wątpliwej jakości żywność, o której jakość troski powołane do jej kontrolowania instytucje, już równie gorliwie nie przejawiają… mamy na to czas tylko do 14 maja…

Dlatego proszę Was o aktywną pomoc w nagłośnieniu tej sprawy… piszcie maile na wskazany przez Sabbath adres mailowy i zamieszczajcie link do tego wpisu w mediach społecznościowych, blogach – informujcie znajomych o tej wierutnej próbie zamachu na perfumiarstwo… najgorsze co można zrobić, to siedzieć i czekać biernie, aż w samostanowieniu wyręczą nas biurokraci…

p.s. to samo zresztą dotyczy prób zdelegalizowania e-papierosów, będących o wiele zdrowszą alternatywą palenia – więc niech się lobbyści, będący na usługach wielkich koncernów tytoniowych, od e-fajek też odstosunkują…

Reklamy

Responses

  1. Nic sie z tym nie zrobi. Liczy sie tania chemia , kasa, kasa , kasa, marketing i rosnące słupki sprzedaży. Niech dla perfumomaniaków wyznacznikiem zmian będzie nagroda dla invictusa i to nie tylko za najlepszy męski zapach ale flakon i kampanie. Płytkość nowych wypustów perfumeryjnych będzie rosła.

    • to że liczy się tylko kasa i przychody nie ulega dyskusji i jedyne co możemy zrobić to spowolnić i utrudnić firmom ich zapędy – oczywiście egzekwowane naszym, konsumentów kosztem…

  2. Nie ferowałbym wyroków nt. tego czy zdrowsze są e-papierosy czy tradycyjne. Jak zwykle tak i w tym wypadku poprawianie natury może wyjść bokiem. Chyba, że ktoś traktuje je jako narzędzie do całkowitego zerwania z nałogiem. Co nie zmienia faktu, że nikomu nie powinno być nic do tego kto co chce palić. I nie jestem pewien czy to lobby tytoniowe za tym stoi czy raczej lobby farmaceutyczne, któremu może spaść przychód z tabletek nikotynowych i podobnych produktów tudzież przychód z akcyzy bankrutującym państwom. Lobby tytoniowe jest słabe w porównaniu z lobby farmaceutycznym co zresztą jest uwidocznione w coraz większych restrykcjach dotyczących palenia, coraz większych akcyzach i coraz marniejszej jakości tytoniu wymuszonej przez faszystowską UE i jej dyrektywy.

    • Marcinie niska szkodliwość e-papierosów w zestawieniu z papierosem w formie analogowej jest bezdyskusyjna i nie zamierzam na ten temat polemizować…

      • Bezdyskusyjna? To nie kwestia dyskusji. To kwestia faktów – przy założeniu, że fakt jako pewien byt nie potrzebuje obserwatora do jego zaistnienia. Ja nie wiem jakie są fakty i nie wiem, czy ktoś wie biorąc pod uwage, że e-papierosy są młodym wynalazkiem i nikt staystyk nie robuił (a co dobiero nimi manipulował!). Ale twierdzić, że coś na co nie ma dowodów, jest bezdyskusyjne jest głupotą.

        • natomiast bezdyskusyjną głupotą jest zarzucanie komuś głupoty, bazując jedynie na własnej ignorancji… naprawdę sądzisz, że nie zadałem sobie trudu, by pokopać i porównać analizy spalania glikolu (znanego i palonego na tej samej zasadzie w np. dyskotekach, przez ostatnie 50 lat!) i tytoniu, nim szarpnąłem się na użycie terminu „bezdyskusyjne”? zgodzę się, że sam e-papieros jest wynalazkiem stosunkowo młodym, zwłaszcza używany w celu zastępnika dla papierosa „analogowego” – ale chcę zauważyć, że ten sam margines ryzyka dotyczy leków, chemii spożywczej i modyfikowanej żywności, która zostaje wdrożona po raptem kilku latach badań pod kątem szkodliwego oddziaływania na organizm… więc zamiast bić pianę – zechciej spojrzeć na temat z nieco szerszej perspektywy…

          • Ach, i w tym glikolu była nikotyna, tak? I co z tego, że ten sam margines ryzyka dotyczy leków, chemii spożywczej i żywności GMO? Czy ja gdzies stwierdziłem, że uważam leki, chemię i GMO za mniej szkodliwe niż papierosy. Nie, i wcale tak nie uważam.

  3. Przecież to jasne jak słońce, że e-papierosy szkodzą nieporównanie mniej niż normalne papierosy.
    PS Marcin powyżej to nie byłem ja.

    • Dla takich jak ty, 1000 lat temu było jasne, że Ziemia jest płaska, przeciez ludzie by pospadali…. Co w tym jasnego? Czy nie przyszło Ci do głowy (pytanie retoryczne – najwidoczniej nie przyszło), że substancja A w otoczeniu substancji B, C… X itd, może mieć inne efekty od substancji A podanej samodzielnie. Nie przyszło ci do głowy, że tlen jedynie z azotem nadaje się do oddychania podczas gdy każda z tych substancji podana oddzielnie może mieć fatalne skutki? Wszystko podane w dużych ilościach może być trucizną – ale trcizna podana w małych ilościch może być lekarstwem, wiec z góry piszę – o pierdołach typu cyjanowodór czy formaldehyd sobie oszczędź.

      • przyszło, w końcu przytaczasz powszechnie znane truizmy i zależności o których można dywagować w zasadzie bez końca… ale nie zniżę się do twojego poziomu argumentacji w prowadzeniu polemiki i nie podejmę dalszej dyskusji…

  4. oczywiście, że nie było w dyskotekowym dymie nikotyny (cóż za powalająca retoryka) – bo nie taki był cel jego wytwarzania… widzę, że mechanizmu uzależnienia od nikotyny też nie ogarniasz – więc śpieszę z krótką solucją… człowiek uzależnia się nie od tytoniu lecz nikotyny, a konkretnie jego mózg uzależnia się od nikotyny i bez znaczenia czy organizm wchłonie ją poprzez płuca lub skórę… bez znaczenia jest też czy podasz ją w spalanym żywym ogniem papierosie, wchłoniesz w formie pary z podgrzanego grzałką glikolu, albo w kawałku kiełbasy… Glikol w około 400 stopniach zamieniany jest w widowiskową parę i stosowany jest dla picu, aby e-papieros bardziej przypominał palaczowi prawdziwego papierosa…

    jeśli więc nadal nie rozumiesz subtelnej zależności, pomiędzy dostarczeniu mózgowi nikotyny w postaci jej oparów, powstałych w kontakcie z grzałką e-papierosa (plus opary obojętnego glikolu dla efektu) – a nikotyną będącą jedną z prawie 4000 substancji (w przeważającej ilości toksycznych) powstających podczas spalania tytoniu, to nie mamy o czym rozmawiać… 😉

    • Skoro nie było w glikolu nikotyny to skąd wiesz jakie jest działanie nikotyny wraz z glikolem? Nie wiesz. Bo wiedzieć nie możesz. To raczej Ty nie rozumiesz „subtelnej” zależności między glikolem (niszkodliwy „w świetle dotychczasowej wiedzy”) a ponad 4000 tysicami „toksycznych” innych substancji (toksyczność jest zależna od dawki, substancje toksyczne w małych ilościach znajdują się wszedzie – i nie na mam na myśli skażenia środowiska – w roslinach, w mięsie, w wodzie, w zwierzetach. Umysły jak twój myślą, że można sobie zastapic neon, hel, metan, argon, dwutlenek węgla, krypton, wodór, ksenon i drobnoustroje w powietrzu glikolem a nawet samym azotem i wszystko będzie OK. Tłuszcz w mięsie zastapić wodą i będzie ok, słońce światłem ze świetlówki i będzie ok, smalec olejem roślinnym i będzie ok. Otóż nie będzie. Nie znasz i nigdy nie poznasz wszystkich skomplikowanych procesów zachodzących w ciele człowieka i ich dalekosiężnych skutków wskutek zamiany 4000 składowych specyficznej mieszanki zwiazków chemicznych jakimś nieszkodliwym zamiennikiem. Jeśli nie potrafisz tego zrozumieć, to rzeczywiście, nie mamy o czym rozmawiać.

      • OMG… i co z tego, że nie było nikotyny w dymie z glikolu? była za to w palonych wtenczas nagminnie w lokalach papierosach (ludzie oddychali mieszaniną obu dymów) i jakoś nie słychać doniesień o koszmarnych schodzeniach – dziesiątkujących palących (w tym biernie) bywalców dyskotek na przełomie ostatnich 40 lat… za to dzięki paranoicznym umysłom, takim jak twój – chcą nam profilaktycznie zakazać sprzedaży i używania cynamonu… również w celach spożywczych, bo może potencjalnie szkodzić – a przypominam, że medycynie znane są przypadki uczulenia na zwykłą wodę… a może stosowania wody też zakazać?… w końcu z jej połączenia z Cyklonem B, wytrąca się zabójczy cyjanowodór!… mam w spodniach penisa, więc może niech mnie profilaktycznie i zaocznie skażą za domniemany gwałt?… masz rację, nie mamy o czym rozmawiać, bo szukać dziury w całym (profilaktycznie i potencjalnie) można bez końca…

  5. „… jakoś nie słychać doniesień o koszmarnych schodzeniach – dziesiątkujących palących (w tym biernie) bywalców dyskotek na przełomie ostatnich 40 lat…” – chyba nie myślisz, że w statystykach umieralności na choroby spowodowane paleniem brano pod uwagę kto ile razy i gdzie chodził na dyskotekę. Ale bynajmniej ja nie twierdzę, że taka zależności istnieje, jedynie że może istnieć i nikt by jej nie odnotował. I, że „bezdyskusyjność” w tego rodzaju rzeczach jest krótkowzroczna.
    „… za to dzięki paranoicznym umysłom, takim jak twój – chcą nam profilaktycznie zakazać sprzedaży i używania cynamonu…” To Ty chyba masz paranoiczny umysł ponieważ, ja nikomu nie chcę zakazywać niczego co nie narusza wolności innych ludzi – nigdzie tego nie napisałem, i nigdy tak nie myślałem. Uważam, że każdy ma robić ze swoim życiem i swoja własnością co chce – niezależnie od tego czy jest świadom konsekwencji czy nie. Ja jedynie przyczepiłem się do wspomnianej wcześniej „bezdyskusyjności”.

    • owszem przyczepiłeś się do „bezdyskusyjny” i co z tego wynikło?… czy przedstawiłeś jakikolwiek, potwierdzony niezależnymi badaniami dowód, że użyłem tego terminu źle i na wyrost?… czy przedstawiłeś choć jeden merytoryczny argument dowodzący iż e-papierosy szkodzą, choćby nawet w znikomej formie, jak zwykły papieros?… poza biciem piany, przytaczaniem truizmów i uprawianiem luźnej dywagacji, opartej na domniemanych hipotezach (acz nie powiem możliwych, co bynajmniej ich nie sankcjonuje) – nie udowodniłeś niczego, a zwłaszcza nieprawidłowości użycia terminu „bezdyskusyjnie”… uświadom sobie, że udowadnianie adwersarzowi błędu, racji lub nadinterpretacji – polega na przedstawieniu mu twardego dowodu, a nie mniej lub bardziej urojonych hipotez, o których istnieniu jak najbardziej miałem wcześniej świadomość (a przez wzgląd na ich niedowiedzioną, potencjalną szkodliwość w zestawieniu z bezdyskusyjnie jak najbardziej szkodliwym papierosem – po prostu je zignorowałem)… i trzeba było marnować mój czas, na tę czczą gadaninę?…

  6. Nie muszę używać dowodów, aby podważyć zasadność użycia terminu „bezdyskusyjnie”. Nie muszę udowadniać, np., że kosmici istnieją po to by podważyć twierdzenie, że kosmici bezdyskusyjnie nie istnieją (to tylko taki przykład). Ja marnowałem tylko swój czas. Swój czas mogłeś zmarnowac tylko Ty. Ze swojej strony nie uważam, że to czas zmarnowany. Przynajmniej nie bardziej niż normalnie.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: