Napisane przez: pirath | 15 Maj 2014

Yves Saint Laurent – La Nuit de l`Homme Frozen Cologne, czyli zapach, który zdruzgotał mi szczękę…


Zabierając się za Frozen Cologne, stanąłem przed murem złożonym z aż trzech, mniej lub bardziej związanych z nim awersji

po pierwsze samo Saint Laurent – już bez Yves, czego marce darować nie mogę… tak perfidne odcinanie się od swego dziedzictwa, interpretuję wyłącznie w kategorii skrajnej głupoty i porażającego braku wyobraźni… to tak jakby Mercedes Benz zrezygnował z któregoś z nierozerwalnych członów swojej nazwy, a Jean Claude Ellena, zrezygnował z pierwszego imienia…. tylko patrzeć kiedy Chanel zrezygnuje z posługiwania się archaicznym Coco, bo przecież założycielki brandu też już nie ma… wprawdzie nazwę własną YSL skróciło, ale tendencja do wymyślania absurdalnie rozbudowanych nazw własnych, wciąż im pozostała… pełna nazwa Frozen Cologne, bardziej przypomina objętością i treścią hymn Węgier – niż coś, o co zdołamy spytać konsultantkę w perfumerii…

Yves Saint Laurent - La Nuit de l`Homme Frozen Cologne

po drugie La Nuit i L’Homme, czyli coś na czego samo wspomnienie zaczynam odczuwać senność i znużenie… L’Homme i La Nuit to dla mnie synonim czegoś niemiłosiernie wyeksploatowanego, skrajnie zachowawczego i śmiertelnie nudnego… gdy jestem czymś wyraźnie znudzony, od jakiegoś czasu kwituję to per L’Homme, i moi znajomi już wiedzą co wówczas mam na myśli… nie twierdzę, że ulubiony od jakiegoś czasu wątek klienteli sieciówek, a którego styliści YSL uczepili się kurczowo jak pchła lwiej grzywy nie podoba się i nie sprzedaje – bo co do tego nie mam wątpliwości… ale upychanie czegoś tak nużącego i smętnego w czymś z „mrozem” w nazwie, jest równie twórcze i na miejscu, co serwowanie kebaba w formie przystawki, dania głównego i deseru –  tylko dlatego, że jest popularny i na czasie…

new YSL Logo

po trzecie Cologne w wykonaniu YSL, fatalnie kojarzy mi się z podobnym wynalazkiem od Diora… w moim odczuciu Cologne, to coś nieodmiennie związanego z orzeźwiającą świeżością – zapachem niekoniecznie siermiężnym i nadpobudliwym, ale mającym charyzmę i emanujący pobudzającą energią…. zapachy Elleny, choć zwiewne i w dużej mierze symboliczne, całym sobą epatują tą zjawiskową świeżością – pomimo iż są delikatne i niezbyt bogate w detale… a więc dobre Cologne nie musi być siekierą do pacyfikowania niewinnych współpracowników w biurze – ale kluczem jest nadanie głównemu wątkowi tematycznemu kompozycji czegoś lotnego, poruszającego i żwawego… niestety użyta w bukiecie Frozen Cologne szałwia, choć pięknie wzbogaca, zmiękcza i wygładza brzmienie – kiepsko sprawdza się w roli animatora bukietu…

Yves Saint Laurent - La Nuit de l`Homme Frozen Cologne EdC

cóż my tu mamy?… odrobina geriatrycznej tonkowej słodyczy i wianuszek nut kojarzonych bezsprzecznie z anemiczną serią La Nuit – ale sowicie doprawiony całkiem spektakularną szałwią, a w otwarciu całkiem niezłym i naprawdę interesująco zaaranżowanym wątkiem cytrusowym… w tle czuć też zwykłe „ordynarneL’Homme, (bez większych zmian, więc jest nudne i przewidywalne jak zwykle) wzbogacone nutką, tym razem lekko pikantnej szałwii – przydającej brzmieniu nieco wytrawnej szorstkości, którą na upartego można podciągnąć pod wrażenie purystycznej, ascetycznej świeżości… oczywiście całość spowija leniwa, smętnie snująca się nutka niemal płowej, tonkowej słodyczy… wąchając to arcydzieło, byłem tak dogłębnie poruszony – iż w trakcie upiornego ziewania, prawdopodobnie uszkodziłem sobie wiązadło w szczęce i teraz mnie boli…

reklama Yves Saint Laurent - La Nuit de l`Homme Frozen Cologne

Frozen Cologne jest po prostu smętne, nudne i wtórne jak kolejny horror z serii Piła… owszem sadystyczne umiłowania dewiantów, tfu scenarzystów wymyślających kolejne spektakularne metody widowiskowego uśmiercania bohaterów – jak zwykle zaskoczą kreatywnością i ilością posoki widzów, w przedziale wiekowym 14+… ale w szerszej perspektywie otrzymujemy tą samą bezsensowną rzeź co w ostatnich 37 odsłonach… Frozen Cologne to stary, wszystkim dobrze znany kotlet, który natarto dla niepoznaki i odświeżenia ziołami i zaserwowano jako kolejną zapchajdziurę w menu YSL… owszem zgrabnie przemycony i wygładzający całość wątek drewna kaszmirowego uatrakcyjnił i zgrabnie podkreślił dyskrecję brzmienia – ale jedna jaskółka wiosny nie czyni…

Frozen Cologne to rzeczywiście skostniała, deczko przeterminowana pod względem inwencji zmarzlina, którą ktoś wykopał z samego dna zamrażarki i zatuszowawszy z grubsza to co oczywiste – serwuje jako zupełnie nowy produkt… szczerze? zamiast kupować bilety na tego gniota, sromotnie przepłacając za wiadro kukurydzy i napój gazowany, uzyskany z kranówy i koncentratu – idźcie do teatru, gdzie na pewno zakosztujecie czegoś dużo bardziej poruszającego… trwałość i projekcja bardzo dobra, ale pod względem wyeksploatowanej do cna treści – nie wartoYves Saint Laurent La Nuit de l`Homme Frozen Cologne

2012

nikt się nie przyznał

Głowa: bergamotka, cytryna Amalfi, mandarynka,
Serce: geranium, czarny pieprz,
Baza: wetyweria, cedr Virginia, drzewo kaszmirowe, fasolka tonka,

Reklamy

Responses

  1. Skoro mówisz że nie warto….ale tak na marginesie, z niecierpliwością czekam na film o Yves Saint Laurent – ciekawe czy będzie tak samo nudny jak te perfumy….

    • też chętnie zobaczę jak ukazano legendę świata mody i mam cichą nadzieję że bardziej prawdziwie niż Steva Jobsa w jego filmowej biografii 🙂

  2. No, prawda – wyjątkowy to ten zapach nie jest. Niczym się nie wyróżnia. Jednak wybierając: raczej ładny czy raczej brzydki, uważam,że jest raczej ładny.

    • ja z kolei stając przed dylematem zjeść kanapkę z mortadelą (której nie znoszę) albo zjeść kanapkę z nieświeżą mortadelą, też wybiorę mniejsze zło – ale owszem, stawiając kogoś pod ścianą, linia L’Homme ‚La Niut może się podobać… 🙂

  3. Ten zapach przypomina mi wszelakiego rodzaju słodkie cukierki z nazwą „Ice”. Nie lubię takowych, dlatego też i zapach tego (Y)SL mi się nie spodobał.
    Dior Homme Cologne 2013 to świetny zapach i będę go bronić!

    • w moim odczuciu oba są drętwe i nie mogę się zdecydować który bardziej mnie mierzi, ale chyba wygrałby Dior… 🙂

  4. Co to się dzieje…

  5. Drętwy to jest Dior Homme Sport po dodaniu do niego irysa!

    • a w Homme i Homme Intense ten irys Ci nie przeszkadza?…

  6. Nie, bo irys pasuje do słodkich nut, a nie pasuje do nut cierpkich, cytrusowych. To moje osobiste zdanie nt. Sporta 12. Nie mówię że go nienawidzę (tak jak np. Roadstera 😀 ) Ale nie rozumiem celu tej reformulacji.

    • wiem co masz na myśli, zgodzę się że cytrusy i irys średnio się komponują, co widać choćby po dość słodkim Hanae Mori – ale w Silver Iris, ogródku nilowym i Eau de Savage to połączenie wypada całkiem znośnie, choć prawdopodobnie dlatego, że irys nie stanowi tam nuty nadrzędnej, a jedynie dopełnia tło bukietu…

  7. Akurat Hanae Mori HM to bardzo zły przykład. Tam jest czekolada i wanilia. Z nimi irys komponuje się świetnie.Ten zapach to gourmand – wg mnie. Mam EDP.
    W Nilu nie czuję krzty irysa, Silver Iris nie znam. Co to jest Eau de Savage?

    • owszem gourmand, na mnie wypada dość słodko, choć w początkowej fazie nieco chaotycznie, bo wspomniane nuty zielono cytrusowe, gryzą się przez jakiś czas ze słodyczą tej kompozycji…
      Marcinie, literówka – miałem na myśli Diora Eau Sauvage/Sauvage Extreme…

  8. U Yves’a i innych niegdyś kunsztownych…

  9. Nie rozumiem.

  10. Zabawne, że Frozen Cologne jest obecnie lepszy od podstawowej wersji La Nuit, ze względu na ostatnie kastracje parametrów tego drugiego 🙂
    Testowałem wszystkie Nuit i wg mnie FC jest najlepszy.

    • he he, też najwyżej z całej rodziny cenię Frozen no i to nowe EdP, bo wreszcie pachnie 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: