Napisane przez: pirath | 28 Maj 2014

Amouage – Journey Man, czyli zatrważający początek czegoś nowego…


Wypuszczony w 2013 roku Fate, był ostatnim zapachem w swej serii i szczerze powiedziawszy – ucieszyłem się, że ta dość jednolita stylistycznie linia, dobiegła wreszcie końca…  owszem Fate, Interlude, Memoir i Opus VII, choć teoretycznie wybrzmiewają odmienne – ale ich wspólny, wybitnie herbalny mianownik, zdołał już znużyć mój ceniący niepowtarzalność nos, swą monotonią… i nagle pojawia się Journey Man, powalając mnie siarczystym prawym sierpowym… tego się nie spodziewałem i pocierając niemal złamany nos – z nieskrywaną przyjemnością donoszę, że oto Amouage zdołało mnie zaskoczyć czymś naprawdę awangardowym…

Amouage - Journey Man

Z wyjątkiem kilku delikatniejszych kompozycji, Amouage preferuje raczej wyraziste i obfite brzmienia – wyraźnie ocierające się o klimaty orientalne (w końcu marka jest z Omanu)… nie spodziewałem się więc kolejnego zapachu w klimacie Beloved Man, a czegoś mocniejszego – czegoś wybitnie i ponad wszelką wątpliwość obwieszczającego nastanie nowego cyklu… ale tego co zastałem na skórze, w kilkanaście sekund od aplikacji – absolutnie się nie spodziewałem… oto bardziej ucywilizowana, nieco mniej siermiężna, choć równie zamaszysta odsłona BtV ComplexJourney Man jest animalny, surowy, dobitny i ultra męski…

reklama Amouage - Journey Man

Dalsze przymiotniki, ilustrujące drapieżny bukiet tych perfum to: diabelnie piżmowy i skórzasty, cierpki i nieokrzesany, dziki i narowisty, przaśny i praczłowieczy – wreszcie ciężki, skórzasto piżmowy monolit, przed którego brutalnością trudno uciec, choćby zaszyć się w najgłębszą jaskinię i machnąć na jej ścianie scenkę, przedstawiającą uciekające w popłochu zwierzęta… oczywiście uciekają, próbując schronić się przed zarośniętym, odzianym w skóry myśliwym – który nader celnie miota swą koślawą włócznią na mamuty… Journey pachnie jak ów nieokrzesany jaskiniowiec, odziany w grubo sprawione skóry – przesiąknięte ostrą, cielistą, silnie piżmową wonią…

jaskiniowcy

To bez wątpienia jeden z najbardziej awangardowych, widowiskowych i charakterystycznych zapachów w zasobach Omańskiej marki i nie sposób pomylić te perfumy z czymkolwiek innym – poza wspomnianym Complexem… oto surowa, zwierzęca woń, o potężnej ekspozycji i wysoce monolitycznej charakterystyce brzmienia… zapach otwiera się rozdzierającą nozdrza, przejmującą wonią pieprzu, skóry i piżma – uderzającego z impetem już od pierwszych taktów… zaś w tle czai się nie mniej niepokojąca, zielona i wytrawna woń jałowca, tytoniu i kardamonu, które w zestawieniu z tutejszą skórą i piżmem – wypadają niewinnie i niepozornie, niczym uczący się chodzić szczeniaczek… to jedne z bardziej niepokornych i przejmujących swą zwierzęcą fizjonomią perfum – jakie znaleźć można na niszowym poletku i prawdziwa gratka dla miłośników ekstremalnie objawionej skóry

Amouage - Journey series

Konwencja tych perfum jest bardzo zwarta, oszczędna w detalach i niezbyt skora do ewolucji… zapach otwiera się z impetem, wybrzmiewa z impetem oraz nieznacznie wysłodzonym i leciutko balsamicznym impetem kończy – nie pozwalając się zignorować i zaciekle walcząc o atencję przez długie godziny… jest przy tym konsekwentnie cierpki, diabelnie wytrawny, animalnie piżmowy i ultra skórzany… pachnie z takim tupetem, jakby flakon dosłownie zadarł nogę, niczym pies pod hydrantem i naznaczył nosiciela swą przejmującą wonią… nie są to perfumy dla każdego – prawdopodobnie większość potencjalnych nabywców ucieknie przed nimi w popłochu, wzywając na pomoc mamę… ale jeśli jesteście miłośnikami dobitnych i wręcz ocierających się o ordynarność aranżacji, pokroju Kourosa, Antaeusa, starego Egoiste, piżmowo skórzanych Lutensów i wspomnianego Complex’a – warknijcie gardłowo i poczochrajcie się po swych silnie zarośniętych klatach, bo Journey Man jest właśnie dla Was!…Amouage - Journey Man EdP

2014

Głowa: pieprz syczuański, kardamon, bergamotka, neroli,
Serce: jagody jałowca, kadzidło, liść tytoniu,
Baza: fasolka tonka, skóra, cypriol, piżmo,

Reklamy

Responses

  1. Cześć!

    Jestem jeszcze przed pierwszymi testami Journey Man (z oczywistych względów – czekam na polską premierę zapachu), ale Twoja recenzja sprawia mi dużą radość i nastraja niezwykle entuzjastycznie. To znakomicie, że tym razem Christopher Chong stawia nie tylko na – jak zwykle zresztą – znakomitą jakość, lecz także na awangardowy sznyt najnowszej kompozycji sygnowanej nazwą omańskiej marki. Widać, że parze wybitnych perfumiarzy Pierre Negrin/Alberto Morillas bardzo dobrze kooperuje się z kreatywnym dyrektorem Amouage, bo wygląda na to, że to drugi tak udany – a przy okazji bezkompromisowy – zapach ich autorstwa w ofercie Amouage (po Opus VII z tamtego roku). Czekam więc z niecierpliwością na pierwsze testy Journey Man i mam nadzieję, że ten „nowy początek” w wykonaniu Amouage, zaowocuje kompozycjami tyleż wyrafinowanymi, co odważnymi i bezkompromisowymi.

    Serdecznie pozdrawiam –
    Cookie

    P.S. Mam nadzieję, że „przaśny” jednak to on nie jest (ha,ha,ha).

  2. O żesz, to Ci dopiero męskie pachnidło! Uwielbiam facetów w stylu „jaskiniowców”, więc taki zapach mógłby rozpalić moje żądze 😛

    • jest rzeczywiście ostry, surowy i bezsprzecznie męski, jestem ciekaw jak przy jego samczym brzmieniu wypada wersja damska… 🙂

  3. Czy ten zapach jest w jakimkolwiek stopniu podobny do Interlude? Bo czytając recenzję zaraz przypomniały mi się moje testy Interlude, który jest właśnie głośny, donośny, wg mnie jest też skórzany(skórzano-przyprawowo-kadzidlany)…

    • pod względem nośności bukietu owszem, ale to jedyny ich wspólny mianownik… Journeya skóra w połączeniu z piżmem wypada (na mnie) bardzo ostro, surowo i animalnie… ale ponieważ na Tobie Aziyade nie pachnie ani odrobinę słodko, trudno powiedzieć jak zabrzmi to na Twojej skórze…

  4. Hmmm no to mnie zadziwiasz. Nie chcę pachnieć jak jaskiniowiec, stąd dziwią mnie te zachwyty i już na podstawie tej recenzji się automatycznie uprzedziłem do zapachu..

    • rozumiem, ja choć lubię mocne brzmienia, też osobiście unikam woni tak ostentacyjnych – ale ekspresję, tupet i awangardę tego bukietu aż wypadało pochwalić… opisałem to co zastałem na mojej skórze – mając świadomość, że nie każdy zapach jest dla każdego, więc przekonywać Cię na siłę nie będę…

  5. Ja muszę niestety stwierdzić że są trwałością na poziomie Memoir czyli u mnie 5-6h nie dorastają trwałością do Interlude.
    Podobnie jak Fate odbiegają od nurtu osmańskiego który reprezentował Jubiliation, powiedział bym że Amouage z każdym wypustem robi się bardziej europejski i biurowo/ codzienny.
    Pieprz kręci w nosie na początku ale dość szybko łagodnieje, dość wyraźnie czuć tytoń jak z otwartej właśnie paczki papierosów, po 5-6h na dłoni pozostaje zapach jak mydełko nivea które kończy życie około 7h.
    Jutro aplikuje całościowo i zobaczymy.
    Ja osobiście bym z nią dyskutował bo przyrównywanie tego dzieła do Kurosa to nadużycie trochę, nie ta klasa zapachów dla mnie na korzyść kontrowersyjnych Kourosa i Antaeusa.

    • porównanie do Kourosa i w/w dotyczy nie fizycznego podobieństwa brzmień – lecz stylistyki ich brzmienia, czyli nośności, animalnej samczości i dobitności artykulacji poszczególnych nut (skóra, piżmo) i bukietów… zresztą napisałem, że zapach przypomina mi co najwyżej Complexa… a tak na marginesie obecny Antaeus to są siuśki w zestawieniu z Kourosem i Journey – piłem do wcześniejszych odsłon Antaeusa…

  6. Skoro wielbłąda mam opanowanego to i ten bardzo chętnie oswoje. A że mam chcice na mocne wrażenia to będzie jak ulał. 🙂
    Zabierz go proszę na sobotnie warsztaty jeśli się wybierasz…

    • niestety nie będzie mnie na sobotnich warsztatach, będę tylko na wtorkowych w Wrocławiu… 😉

  7. hmm, a czy nie kojarzy Ci się Piracie ten zapach z Encre Noire ? na mnie są wybitnie podobne, aż dla porównania położyłem jednocześnie jeden na lewnym a drugi na prawym nadgarstku

    • oj, zdecydowanie nie… owszem Journey jest wyraziste, niszowe i animalne – ale zdecydowanie nie podciągnął bym tego, a zwłaszcza w kontekście animalności skóry i piżma pod mimo wszystko wegetariańskie EN, pozdrawiam 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: