Napisane przez: pirath | 14 czerwca 2014

z cyklu szybki przelot przez – D jak Douglas…


Zachodzę dziś do Duglasa, bo dawno nie było szybkiego przelotu przez, a tu tyle nowości… choć niektóre propozycje na regale z nowościami, jak Dsquared2 – He Wood Rocky Mountain, jakby trochę nieświeże… merchandising, merchandisingiem – ale w moim odczuciu półka z napisem NOWOŚĆ, nie służy do promowania czegoś, co stoi na półkach tejże perfumerii od lat!… będę to im wytykał jak mantrę, aż do skutku – bo nie lubię gdy wprowadza się klientów w błąd…

Armani Code Ice

Armani Code Ice – pomimo sugestywnego koloru flaszki i dopisku Ice, Armaniemu nie udało się uciec od wybitnie wieczorowego charakteru tych perfum… z drugiej strony to dobrze, bo w końcu to Code do czegoś zobowiązuje (Dior, ucz się) – więc jeśli ktoś spodziewał się po tym zapachu odświeżającej aranżacji pokroju choćby Muglerowego Ice*Men’a, będzie sromotnie rozczarowany… pomimo iż bukiet dla niepoznaki upstrzono odrobiną mięty – to wciąż są perfumy o zacięciu wieczorowym i wciąż pachną podobnie do Code, choć są subtelniejsze i wysładzając się wyraźnie mniej, od swego protoplasty…

Valentino Uomo

Valentino Uomo – wreszcie jest, a jest to jedna najbardziej wyczekiwanych premier mijającego roku… włosi są kiepscy w kwestiach techniczno mechanicznych, sztuka militarna i bohaterstwo na polu walki też nie wychodzi im najlepiej – ale w kwestii robienia rzeczy porywająco pięknych, gustownych, szykownych, eleganckich i porywających swą finezją, nie mają sobie równych… stylistycznie Valentino Uomo to ta sama, kunsztowna i wymuskana, wręcz ujmująca swą delikatnością szkoła, pokroju Laury Biagiotti, Lolity Lempickiej i Cartierów z linii Must, a więc MUST zdobyć próbka!… zapach gdy już umościł się na mej skórze, do złudzenia przypomina mi HM Hanae Mori – a to za sprawą ujmującego połączenia lekkiej cytrusowej świeżości, z subtelną słodyczą… do tego zapachu na pewno wrócę…

Mercedes Benz Sport

Mercedes Benz Sport – w sumie sięgnąłem po niego tylko dlatego, że na papierku pachniał mi jak klej biurowy, znaczy się wróć… ostatnio byłem z przyjaciółmi na spacerze popołudniową porą i rzucił nam się w nozdrza zapach kwitnących lip… mówcie co chcecie, dla mnie kwitnąca lipa pachnie całkiem podobnie do starego dobrego kleju biurowego, którym zajadają się wszystkie dzieci, podczas zajęć plastycznych… i nie inaczej pachnie nowy Mietek Sport… z tym, że nowy Mieczysław (tym razem błękitny) pachnie nie lipą, lecz lajtowo, wręcz słitaśnie ujętymi drewienkami – w specyficznej dla kompozycji Mercedesa tonacji, silącej się na wyszukany minimalizm… trudno powiedzieć czy to cedr, ale srogo przy nim namieszano, dopełniono odrobiną kameralnej słodyczy i objawiono nader przyjemnie… miłośnicy purystyczno drzewnej stylistyki Dsquared2 powinni być zachwyceni…

Ferrari Red Power

Ferrari Red Power – tym razem Ferrari mile mnie zaskoczyło, prezentując dla odmiany coś nader stylistycznie wyszukanego i o niebo dyskretniejszego niż ryk wkręcającego się na wysokie obroty silnika, któregoś z ich samochodów… wbrew swej nazwy ten sapach nie ma w sobie nic z mocy i tandetnej ordynarności poprzednich wypustów zapachowych tej marki… Red Power to wysmakowana, taktowna elegancja – zaaranżowana z tą samą delikatnością, polotem i dobrym smakiem, co Burberry Brit, albo Givenchy Gentlemen Only… to lekki i przy tym bardzo ciepły zapach, co uzyskano za sprawą szczypty czerwonej pomarańczy i geranium, które pięknie ożywiły i wzbogaciły brzmienie tych dyskretnych perfum…

Kenzo Homme Night

Kenzo Homme Night – czyli zapach na wieczór, według Kenzo… jak zapewne się domyślacie, niewiele różni się od wieczorowych i klubowych propozycji Davidoffa, Caroliny Herrery, Bossa, Armaniego i Dsquared2… to ta sama, oklepana, nachalnie komercyjna, trącąca ordynarnością i tandetnym blichtrem stylistyka i jedyne co ją wyróżnia to brak jakiejś wódy w otwarciu i upierdliwej tonkowej słodyczy… o pardon, po przestudiowaniu oficjalnego wykaz nut, stwierdzam, że bobu tonka nie zabrakło… gorzałę i krzykliwe przyprawy zastąpiono tu dość interesującym, acz mdłym wątkiem mango… przejrzała nuta mango nie ma zbyt wiele wspólnego z soczystym owocowym orzeźwieniem i bardziej przypomina klimaty figowe niż świeży owoc… ale w sumie jest to kompozycja na wieczór, wiec takie zestrojenie nut nie powinno nikogo dziwić – tyle, że mango w tej tonacji, dość mocno przypomina mi Womanity Muglera, z już jak najbardziej obecną figą i kawiorem

Reklamy

Responses

  1. Dla mnie Kenzo Homme Night pachnie prawie identycznie jak produkty z serii Axe Excite. Po perfumach tej marki spodziewałem się dużo więcej, a nawiązywanie taką tandetą do znakomitego Kenzo Homme jest jak dla mnie niesmaczne. Zawód, i to spory.

    • no tak zwykle bywa w przypadku zapachów komercyjnych, lansowanych pod koniunkturę i na siłę…

  2. Dla mnie Kenzo Homme Night to równie denny zapach, co Givenchy Gentlemen Only Intense, z tym, że tamten to była tonka (i niby skóra) oraz ambra, a ten Kenzo jest jeszcze gorszy, bo czuję w nim tonkę i nadtopiony plastik. Oba beszczeszczą imiona swoich (wg mnie wielkich) poprzedników – Kenzo pour Homme i Givenchy Gentleman.
    Valentino Uomo jest już obecny długo, więc żadną nowością nie jest(no chyba że nie masz Superpharm pod ręką i nie mogłeś go przetestować…), nie wiem dlaczego w Douglasie wszedł z takim opóźnieniem…
    No i na koniec, to, co mnie najbardziej zabolało… Dior ma się uczyć od Armaniego na przykładzie Code Ice? (Wiem, że pijesz do Cologne 2013)?! Wolne żarty!!! 🙂

    Pozdrawiam. I oczywiście no offence, to tylko takie moje przemyślenia 😀

    • Marcinie, zapewniam Cię, że pomimo Twojej osobistej niechęci jesteś jedyną osobą która wypowiada się o Only Gentlemen w tak jednoznacznie negatywny sposób… w przypadku nowszych odsłon klasyków zazwyczaj zawsze mamy do czynienia z rozczarowaniem, gdyż sequelowi trudno jest przebić, a nawet zrównać się z protoplastą, do którego przywykliśmy, ale postaraj się spojrzeć na tę kompozycję (Only) jako zupełnie nowy zapach, powstały w zgodzie z obecną stylistyką – a przekonasz się, że na tle podobnych wypustów konkurencji, wcale nie wypada źle… a wręcz przeciwnie – bo pomimo znacznej rozbieżności tematycznej z protoplastą, wciąż trzyma wysoki poziom…

      Tak, Dior powinien uczyć się od innych, że używanie nazwy Fahrenheit w każdym nowym wypuście do czegoś zobowiązuje… i powinni tu brać przykład z Cartiera Declaration Eau, Muhlera Ice*Men, niezbyt szałowego Armaniego Code Ice, wspomnianego, koszmarku od Kenzo, a nawet ultra zachowawczego i pozbawionego poloru L’Homme XXX od YSL… jak widać nie Cologne mam tu na myśli, bo ono jest raczej odstępstwem od formuły Homme, niż nawiązaniem do niej… 🙂

      nie ma sprawy, nie obrażam się (mój prawnik już pisze pismo przewodnie, a wojska stoją już na granicy)… 🙂

  3. Właśnie dzisiaj testowałam Armani Code Ice i przyznam szczerze, że zaskoczyła trochę mnie ta wersja, gdyż wydała mi się wyjątkowo mało ‚męska’ a zapowiadanej ‚metaliczności’ o której napastująca mnie pani konsultantka mi tyle opowiedziała, nie poczułam w ogóle.

    • no tak zazwyczaj jest jak konsultantki nie uderzają w fakty, a zmyślony z pietyzmem PR, który do produkowany jest naprędce do każdego nowego wypustu – zazwyczaj nie mający wiele wspólnego z rzeczywistością… no ale w sprzedaży perfum nie chodzi o fakty, lecz roztaczanie wizji i wzbudzanie w kliencie potrzeby zakupu czegoś, czego tak naprawdę nie potrzebuje… zatem Twoja reakcja absolutnie mnie nie dziwi, pomimo iż poznałem zapach pobieżnie i tu mała uwaga… perfumy męskie na skórze mężczyzny i kobiety pachną inaczej, na damskiej skórze wypadną delikatniej – więc miarodajnie będzie, sprawdzić jak pachną na skórze jakiegoś chłopa… 🙂

  4. Jeśli Armani to tylko Aqua Di Gio 🙂 Kocham ten zapach

    • owszem to bardzo dobre perfumy, choć osobiście bardziej polubiłem wersję Essenza…

  5. Declaration L’Eau nie znam jeszcze, Code Ice nie znam, Kenzo Homme Night ma ZERO wspólnego z morskim Kenzo Homme. A Fahrenheit Le Parfum ma DNA klasyka i będę się przy tym upierał. Bliżej mu do Absolute, ale DNA klasyka (w przeciwieństwie do Absolute) ma.
    O Gentlemen Only wyrażam się raczej ciepło. Intense za to jest klęską na całej linii – po kiego grzyba Givenchy kolejny słodziak, skoro ma Very Irresistible for Men(no dobra, podobno wycofane), Pi, Xeryus Rouge, czy nawet Gentleman’a – wszystko to to doskonałe wieczorowe pozycje? Czyżby tonka i ambra były takie modne? (vide Burberry Brit Rhythm, YSL Le Parfum Intense i jeszcze parę by się znalazło, o, chociażby wspomniany Kenzo Homme Night).
    Będę podtrzymywał swoje zdanie, że Dior Homme Cologne 2013 to świetny chłodząco-odświeżający zapach na lato, przy tym bardzo trwały. A Gentlemen Only Intense to dno. Niestety, ale tak. Dno.

    Jeśli Armani – to tylko seria Prive.

    • co do wycofania Very Irresistible wcale się nie dziwię… kto by chciał pachnieć tym substytutem kawy, który podają nieoficjalnie w sieciówkach, celem „odświeżenia powonienia”… osobiście obstawiam, że po oudomanii będziemy mieć ambermanię… ot takie luźne proroctwo 🙂
      co do ostatniego akapitu to postrzegam te zapachy dokładnie odwrotnie, choć w przypadku Givenchy Intense, zamieniłbym świetny na dobry, gdzie Homme Cologne to dno… 😉
      Nie znam całej linii Prive, ale z tego co się orientuję, to nie wszystkie zapachy z tej linii kwalifikują się do ligi, którą nie namaszczono, a osobiście bardzo cenię Diamonds for Men i nowiutkiego Noir…

  6. Oo, jak Must de Cartier to Valentino do sprawdzenia no i luksusowy ten flakonik !
    Mercedesowy klej mimo odrazy do pierwszej wersji ich pachnidła też zaciekawił. Fajnie będzie wrócić do podstawówki..:)

    • owszem, flakon przepiękny, bardzo niszowy i pomimo iż zdobny i bogaty w detale, zrobiono to ze smakiem… no cóż Włosi 🙂

  7. Co do Very Irresistible – znowu się z Tobą nie zgodzę, bardzo go lubię, parę miesięcy temu dokupiłem 50 ml bo już za nim się stęskniłem. Wiem, że Valentino Uomo godnie mi go zastąpi.
    Dalej nie rozumiem, dlaczego Dior Homme Cologne ma być dnem… Znasz jakiś inny zapach o tak minimalistycznym składzie, który osiąga trwałość 12 h? Mało tego, znasz jakiś inny zapach z kwiatem grejpfruta?
    Bo ja znam co najmniej 3-4 zapachy, które naśladuje (a raczej nieudolnie próbuje naśladować) Gentlemen Only Intense. Najbliżej mu do Burberry Brit Rhythm…

    • Marcinie, nie oczekuję, że się ze mną zgodzisz, wyrażam tylko i aż własną opinię i nie mam ochoty na ten temat polemizować… nie znam zapachu z nutą kwiatu grejpfruta, który wytrzymuje na Twojej skórze 12 godzin i szczerze powiedziawszy nie spędza to snu z moich powiek… 😉 znam natomiast sporo ciekawszych i ładniejszych zapachów niż Dior Homme Cologne, którego nie znoszę, bo w moim odczuciu (podobnie jak u Ciebie GOI) jest denny, koniec kropka…

      z tym gloryfikowaniem pionierstwa Diora Cologne też bym się na Twoim miejscu nie rozpędzał, bo w wyścigu na pseudo kolońskie odświeżacze z pionierską pudrowo gorzkawą nutą cytrusową – Dior wcale nie był pierwszy, że przypomnę tylko Declaration Cologne, Kenzlo L’Eau, Hermes Concentree d’Orange Verte (umnie oba trzymają ponad 12 godzin) i YSL L’Homme Libre, bodaj najciekawszy i najmniej wtórny z całej rodziny L’Homme… ponadto odnoszę wrażenie, że doszukiwanie się wyższej ideologii w kontekście twórczości marek mainstreamowych (piję do swoistego odgapiostwa/podobieństwa GOI od innych zapachów – co jest oczywistym truizmem), coraz bardziej nastawionych na sukces komercyjny i rywalizując ze sobą o koszyk klienta, przez tworzenie zapachów pseudo niszowych (notabene pod publiczkę) – a mających zapełnić kolejną urojoną lukę w rynku (podobnie jak w branży motoryzacyjnej, gdzie powstają równie bezsensowne samochody jak Audi Q3, albo BMW x6) mija się z celem…

      GOI, podobnie jak YSL libre i Dior Homme Cologne powstały jako zapchajdziura dla kasy, podobnie zaiste denny Burberry Rhythm i 95% innych zapachów obecnych aktualnie w ofercie marek selektywnych… i choć GOI nie jest ani wybitny, ani nowatorski, przełomowy i specjalnie innowacyjny – na tle średniej w jego segmencie (casualowy słodziak) prezentuje się (abstrahując od moich czy Twoich gustów) naprawdę nieźle…

      p.s. nie będę ukrywał, że to przemawianie się o zajebistość/denność Diora Cologne i Givenchy Only Intense i innych perfum – a odnośnie których wcześniej zająłem już jednoznaczne stanowisko, zaczyna mnie już nużyć…

  8. Mnie również 🙂 a zatem niech zapanuje pokój. Zostaw w spokoju Diora Homme Cologne ’13, ja zostawiam w spokoju Givenchy Gentlemen Only Intense. Amen.
    PS Burberry Brit nie jest denny. Brit Rhythm, którego próbuje naśladować Gentlemen Only Intense – w mojej ocenie już tak…

    • Marcinie, to nie piaskownica (notabene moja), bym miał targować się o to co wolno a czego nie wolno mi krytykować i lubić – ani decydować co ma się podobać Tobie… oczywiście miałem na myśli Burberry Rhythm, dzięki już poprawiam…
      p.s. Givenchy nie naśladuje Rhythm, oba i pierdylion pozostałych naśladują stylistykę One Milion, który już się przejadł, ale inni próbują jeszcze na tym koniu zarobić…

  9. Każdemu wolno krytykować i lubić co mu się podoba…

    Zaś co do naśladowania 1 Million – tu się nie zgodzę…

    Ten najnowszy Givenchy dostanie ode mnie ostatnią szansę zimą. Pewnie i tak mnie niczym nie zaskoczy, ale chcę się o tym przekonać „na własny nos”.

    • a znasz popularniejszego ciepłego, słodkiego przyprawowca – w lekko orientalnym klimacie? no jeszcze Boss Bottled, ale on nie jest tak ostry…

  10. Popularniejszego od 1M? Nie, ale znam 1M Intense 😛

    • Intense paradoksalnie w ogóle się nie przyjął, choć kompozycyjnie oceniam go wyżej niż protoplastę… raz że ludziom się 1M przejadło i jego gwiazda przybladła, a dwa łudząco podobny do oryginału flakon dwójki kojarzy się z klasykiem, więc tym samym flakonem Paco strzelił sobie w stopę… niestety w owczym pędzie szału na klony One Milion, wszyscy producenci rzucili się na ten schemat stylistyczny i teraz zbieramy tego mniej lub bardziej udane pokłosie… 😉

  11. Ja też oceniam Intense wyżej.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: