Napisane przez: pirath | 18 lipca 2014

Loewe – Solo EdT, czyli ciepły oddech Hiszpanii…


Na początek mały offtopic… oglądaliście „Pana Wołodyjowskiego„?… zapewne tak, zaś ja obejrzałem ten film dopiero wczoraj… lubię ekranizacje Sienkiewicza, z „Ogniem i Mieczem” i „Potopem” – który nim zostawiony samopas Kevin podbił serca widzów Polsatu, a za nimi całej polski – był kultową pozycją każdej świątecznej ramówki, ale ja w innej sprawie… wiem, że już samo porównanie do ludobójcy z Kremla brzmi jak niesmaczne świętokradztwo – ale czy tylko ja zauważyłem, że Hetman Jan Sobieski (późniejszy król) w PW jest ucharakteryzowany na Stalina?… czyżby małe szyderstwo, albo przekaz podprogowy?…

Hetman Jan Sobieski

Wciąż przekonuję się do Loewe 7… z każdym wąchaniem ten zapach coraz bardziej mi się podoba, doceniam przyświecające tej kompozycji nowatorstwo – ba zaczynam szanować i porżadać tych perfum, ale wciąż nie mógłbym ich nosić… tym niemniej jestem pod wrażeniem stylu, a precyzyjniej – iberyjskości, którą tak zręcznie wpleciono w brzmienie każdej jednej kompozycji tej marki… wypracowanie własnego, najlepiej niepowtarzalnego stylu to cel, który przyświeca niemal każdej szanującej się marce – ale nie lada sztuką jest wykrzesać coś tak sugestywnego i swoistego… te zapachy naprawdę pachną półwyspem iberyjskim, zawarto w nich żar, klimat i temperament tych stron… uzyskano to poprzez mieszanie ze sobą brzmień ziół i przypraw, które naprawdę emanują gorącym i suchym klimatem Hiszpanii i Portugalii – zahaczając nawet o historyczne królestwo Grenady, której kadzidlane echo odnajdziemy także, we wspomnianym już Loewe 7

Loewe - Solo

Najprościej scharakteryzować Solo jako bogaty, gorący i zaiste tryskający iberyjskim temperamentem casualowiec, z silnie przyprawowo ziołowym zacięciem… nad żarem tlących się w tle przyprawowych węgielków umieszczono dyskretne zioła, które sprawiają iż zapach nie jest agresywny w odbiorze, nie narzuca się, ani nie dominuje – choć mianem transparentnego bym go nie określił… niewątpliwie Solo ma jaja i pazura, czego nie można powiedzieć o większości wypustów, konkurencyjnych i lepiej rozpoznawalnych marek… Loewe znalazło swoją stylistyczną niszę i miejmy nadzieję, że marka będzie trzymać się tej konwencji – a ponieważ ich kompozycje bronią się niepowtarzalnym stylem i ponadprzeciętną treścią – nie wątpię, że napsują trochę krwi rynkowym tuzom…

reklama Loewe - Solo EdT

Otwarcie okupują podkręcone niezdefiniowanymi cytrusami i aldehydami (stawiam na specyficzny aldehyd C-12) zioła… zapach otwiera się klasycznie, bez wodotrysków i dość szybko porzuca tę cytrusową poświatę, tradycyjnie przyświecającą akordom głowy – wybrzmiewając już parę minut później bardzo ciepłą, męską, wyrazistą, lekko świdrującą mieszanką, przypominającą woń falującego od upału powietrza… powietrza, które przesiąkło zapachem prażących się w słońcu ziół… powietrza niemal statycznego, jedynie z rzadka muskanego wiatrem… pomimo sporego bogactwa nut, zapach sprawia wrażenie bardzo spójnego i nieprzeładowanego detalami… to raczej niezobowiązująca, acz gustowna marynarka, niż obwieszony cekinami i wstążkami strój el mariachi lub torreadora – więc z powodzeniem można Solo nosić jako zapach na dzień, bez obawy iż ktoś pomyśli, że idziemy na odpust lub do klubu…

krajobraz w Hiszpanii

W fazie serca, rozłożysty bukiet przesuszonych ziół układa się na podobieństwo brzmienia paprociowego… bukiet delikatnie wyartykułowanych ziół, otulonych miętą i szałwią – przyprószono suchymi, drobno sproszkowanymi i lekko zwietrzałymi przyprawami, głównie drobno sproszkowanym muszkatem – uzyskując brzmienie do złudzenia przypominające porastające leśne runo paprocie… oczywiście to tylko złudzenie wywołane tonacją, w której ujęto ziołowy aspekt kompozycji, ale uzyskany ta drogą efekt jest nader interesujący… stonowane, pyliste zioła i przyprawy stanowią filar tej kompozycji – dzięki czemu bukiet Solo wcale nie jest ciężki, przeładowany, ani męczący… brzmienie choć zdecydowane, absolutnie nie wypada surowo, wytrawnie i jak u zielarza, który nigdy nie wietrzy swego sklepiku…

Loewe - Solo EdT

Zioła (najbardziej wyczuwalna lawenda, rozmaryn i mięta) są dyskretne i stonowane, przeplatają się, tworząc dość jednolite i spójne, ciepłe brzmienie – nieznacznie i do smaku dopełnione ugrzecznionym anyżkiem i kminkiem, przydającym brzmieniu głębi i odrobinę dyskretnej słodyczy, na lekko orientalną modłę… aby ta pozbawiona ostrych krawędzi i świdrujących akcentów mieszanka nie wypadła mdło, podkręcono ją i ożywiono odrobiną pieprzu i muszkatu… nie czuć tu zwalistego orientalnego bogactwa ani przepychu, brzmienie Solo jest przygaszone i wstrzemięźliwe – a mimo to, w tle tych perfum nieustannie kotłuje się gorąca krew i bije od nich ciepło rozpalonego słońcem, przesuszonego przydomowego ogródka obsadzonego obeschłymi ziołami… wierzcie, to nie autosugestia wywołana posterami reklamowymi (notabene bardzo trafnymi), perfumy Loewe naprawdę tętnią iberyjskim charakterem, do którego nawiązują…

Loewe - Solo EdT reklama

O ile otwarcie i serce bucha ciepłem i mnogością zgrabnie współpracujących ze sobą i niezbyt wyrazistych detali ziołowych – to prawdziwą orgią dla nozdrzy jest otulająca baza tych perfum… ciepła, szykowna, męska, dyskretna, nieco Guerlainowa (L’Intense)… cichy, drzewny, odrobinę mszany finisz, to zdecydowanie najprzyjemniejsza część tej wielowątkowej – bo pozbawionej wiodącego akcentu tematycznego kompozycji… bogata, miękka, głęboka, pieszczotliwa i niesamowicie przyjemna, kaszmirowo paczulowo drzewna baza, ścieli się na skórze miękkim dywanem – podobnym w dotyku, do nagrzanego słońcem kamienia, który oddaje chłodnawym wieczorem, skumulowane za dnia w swym wnętrzu ciepło… jeśli dodać do tego umiarkowanie wylewną, acz bardzo dobrze wyczuwalną projekcję i ponad 8 godzinną trwałość – robi się z Loewe Solo bardzo przyzwoita i przy tym dość nowoczesna w brzmieniu propozycja, dla mężczyzn ceniących niezbyt krzykliwą, nieco klasyczną, acz nietuzinkową, męską elegancję…Loewe Solo EdT

2004

Głowa: lawenda, mandarynka, bergamotka, cytryna, guajawa, tymianek, rozmaryn, drzewo kaszmirowe, paczula, costus,
Serce: aldehydy, gałka muszkatołowa, cynamon, różowy pieprz, mięta, kminek, anyż, tangeryna,
Baza: ambra, piżmo, mech dębowy, wanilia, nuty drzewne,


Responses

  1. Jak dla mnie może być hit 🙂

    • jest niewątpliwie męski, a przy tym dyskretny, wypróbuj, bo a nóż… 😉

  2. 7-mka od razu wpadła mi w oko/nos. Baa.. kiedy ją powąchałem od razu wiedziałem komu ją przypisać i wyobraź sobie że ta osoba czuje się z Loewe wyśmienicie i jest zadurzona po uszy… Spasowały ich charaktery wyśmienicie. Wersja Natural równie udana i nadal daleka od banału. 🙂
    Solo poznałem, doceniłem ale ze względu na tą właśnie pewną klasyczność i kierunek w jakim się posuwa nic między nami nie zaiskrzyło… 😉

    • mi stylistyka Loewe bardzo odpowiada, bo jest swoista i przy tym nieprzerysowana, więc podobnie jak u Lempickiej, Muglera, czy Prady, można tu mówić o wypracowaniu własnego stylu, którego marka konsekwentnie się trzyma (oby jak najdłużej)… 🙂

  3. Jedyny z linii Solo, którego nie lubię…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: