Napisane przez: pirath | 24 września 2014

Kenzo – Homme Night, czyli figa o wielu twarzach…


Co mają ze sobą wspólnego męski Kenzo Homme Night, z damskimi Tom Ford Black Orchid i Thierry Mugler Womanity?… to, że na pierwszego niucha mają całkiem do siebie zbliżone brzmienie, choć w każdym z przypadku efekt ten osiągnięto za pomocą zupełnie innego zestawu nut… to jeden z nielicznych, naprawdę dobrych zapachów wieczorowych z jakim ostatnimi czasy miałem styczność – a w dodatku jest to nowość, która rzeczywiście wnosi sobą coś nowego, świeżego i w pełni zasługuje na miano Night… jest tak dobry, że aż odżyła we mnie nadzieja na rehabilitację osławionego „night” i renesans tej grupy zapachowej, od jakiegoś czasu spłycanej do roli ordynarnej i tandetnej…

Kenzo - Homme Night

W otwarciu czuć pewną konotację do damskiego Womanity Thierrego Muglera, mam na myśli nawiązanie do kawioru – i coś co pachnie trochę jak orchidea, równie pulchna, głęboka i uwodzicielska co u Tomka Forda w Black Orchid, ale to tylko złudzenie (choć piękne i wdzięczne), bo orchidei i kawioru tu nie ma… kompozycja otwiera się delikatną, mleczno słonawą słodyczą… ni to toffi, ni to kawior, ni to orchidea… ale już po kilku sekundach, z tej delikatności zaczyna przebijać się pikantna chropowatość aromatycznych przypraw i tryskający energią cytrus (na sterydach)… owym sterydem jest piękne, soczyste, cierpkie i zielone geranium, dopełniające wściekle i dynamicznie zaaranżowany tercet grejpfruta kolendry i kardamonu… jest zielono, drapieżnie i diabelnie wyraziście i trochę podobnie jak w Kenzo Jungle, ale w końcu to ta sama stajnia…

reklama Kenzo - Homme Night

Będące istotą aranżacji, okazałe, upojne i obłe figowe meritum – poprzedza wspomniane, intensywne, wyjątkowo jaskrawe i zupełnie odmienne stylistycznie otwarcie… oprócz piołunu, nadającego brzmieniu wytrawnej surowości i tajemniczości, jest tu też kumaryna i dominująca, bardzo kształtna figa… pierwszy akcent przydaje brzmieniu wytrawności zbliżonej do aromatycznego suszu, którym epatuje klasyczny Dolce & Gabbana Pour Homme – zaś drugi odrobinę mlecznej słodyczy, zręcznie wygładzającej brzmienie całości… tutejsza figa jest niesamowicie pełna, kremowa, obfita, kształtna i miękka, ze zgrabnie uchwyconym balansem pomiędzy zielonymi liśćmi, a dojrzałym owocem figowca… wprawdzie oficjalny wykaz nut wskazuje na mango, ale sądzę, że to literówka i miała być figa

Kenzo - Homme Night reklama

Kenzo Night jest zapachem zmiennym, każdy jego akord pachnie inaczej, a jedynym łączącym je ogniwem jest przemykająca pomiędzy poszczególnymi akordami figa… jej łagodząca obyczaje obecność sprawia, że pomimo jaskrawego przyprawowego otwarcia, Kenzo Night nie ma tendencji do popadania w nadpobudliwość i nie terroryzuje sobą otoczenia… jego balansującą na granicy mdłości, figową słodycz trudno przedawkować – a nawet jeśli, to najbardziej wyrazista faza początkowa, zdąży wybrzmieć w drodze np. z domu do knajpy… wyraźnie drzewny schyłek ale bynajmniej nie za sprawą gwajaku, którego tu po prostu nie czuję, lecz głęboką, nieco oschłą wetywerią i snującą się, bardzo kameralną tonką

reklama Kenzo Homme Night

Im bliżej akordu schyłkowego tym bardziej ciężar epatowania kameralną słodyczą przechodzi z figi na bób tonka, wyjątkowo finezyjny i powściągliwy jak na kompozycję na wieczór oraz zdrewniałą vetiverę… innymi słowy, jak na zapach wieczorowy Kenzo Night jest zaskakująco spokojny i zupełnie wyzbyty skłonności do przesadyzmu w epatowaniu sobą… naprawdę cieszę się, że dyrektor kreatywny Kenzo nie poszedł w ślady innych marek – zlecając stworzenie kolejnego zapachu kafara, do ogłuszania nim niewinnych ofiar… stworzyli zapach wystarczająco wyrazisty i intrygujący jak na konwencję gatunku, a przy tym wciąż przystępny i na luzie… projekcję ma akuratną, zaś trwałość więcej niż dobrą – co oznacza, że na suto zakrapianej imprezie zapach prawdopodobnie przeżyje swego nosiciela… 🙂

Kenzo Homme Night reklama

Jeśli więc będąc mężczyzną obawiacie się dać czadu z buduarowo wieczorowym Black Orchid, a klasyczny figowy Marc Jacobs wydaje się zbyt delikatny na wieczorne wyjście – to pełną gębą wieczorowy Kenzo Night (prawdziwy rodzynek wśród kreacji z dopiskiem night) pięknie umili Wam wieczór… i to bez ryzyka, że zostaniecie wzięci za skacowaną moczymordę, w przypadku użycia Bossa Bottled Night, Dsquared2 Potion, czy CH 212 VIP, DKNY Red Delicious i Joop! Jump lub zniknięcia w tłumie jednako pachnących klonów – sięgając po któregoś z brzmiących niemal identycznie, monstrualnie przerysowanych tonkowych killerów pokroju Joop! Homme, JPG Le Male, Dreamer i Eros Versace, Black Sun Dali, Bogart PH, Armani Code Ultimate, czy dennego Burberry RhythmKenzo - Homme Night EdT

2014

Głowa: grejpfrut, kardamon, kolendra,
Serce: piołun, geranium, dzięgiel, mango,
Baza: wetyweria, drzewo gwajakowe, fasolka tonka,

Advertisements

Responses

  1. Wow… Wymieniłeś nuty, które naprawdę tu czujesz? Szacun, Piracie… Dla mnie ten Kenzo Homme Night to syntetyczny koszmar, ulepek wywołujący bóle głowy – czuję tu nadmiar tonki i syntetyczne nuty, nic więcej…. Aż dziw bierze, że Dominique Ropion zmajstrował takiego „kloca”…(bynajmniej nie z podziwu)…

    • Marcinie, podkreślę jeszcze raz: wymieniam tylko te nuty które czuję, inne po prostu pomijam… i przeciwnie, ja tu czuję wyjątkowo delikatną i przystępną tonkę, a zapach choć cudem nie jest, bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, głównie przez świeże i interesujące podejście do tematu, bo drugiego takiego po prostu nie ma… no cóż, jak dobrze wiesz, pewne rzeczy robi się dla Sztuki, a niektóre dla sztuki (pieniędzy)… 🙂

  2. Zgadzam się z przedmówcą gniot wyjątkowy.

    • bo inny od reszty stada?

  3. Witam. Jestem Twoją stałą czytelniczką. Poszukuję jakiegoś pięknego zapachu na prezent dla ojca- wciąż jeszcze młodego i pełnego elegancji:) On uwielbia zapachy Herrery, choć ostatnio zachwalał też One od D&G. Co byś polecił drogi Piracie w podobnych klimatach?
    Jakieś dwie propozycje chociaż;)
    Pozdrawiam!

    • Witaj, bardzo mi miło i postaram się coś podpowiedzieć… One to piękny i rzeczywiście elegancki zapach, ale kupienie komuś perfum w ciemno to ciężka sprawa… zasugerowałbym Cartiera Declaration, ewentualnie lżejszego Eau, Euphorię Men Intense, Guerlain L’Eau Boisee, Chanel Allure Edition Blanche, Mont Blanc Pressence oraz przede wszystkim nieśmiertelnego Guerlain Vetiver… udanych łowów i również pozdrawiam… 🙂

      • Dziękuję za pomoc.
        Niebawem wyruszę na łowy:-)
        Pozdrawiam!

        • drobiazg, miło mi, że mogłem pomóc, pozdrawiam… 🙂

  4. Testowałem nadgarstkowo jakiś czas temu i zapamiętałem go zupełnie inaczej. Pamiętam, że czułem kokosa (choć mój nos jest zawodny), który rządził w tej kompozycji niepodzielnie. Skojarzył mi się z linią zapachową Axe Excite. Ogólnie kompozycja mnie rozczarowała, tym bardziej, że pozostałe zapachy z tej linii (klasycznego Pour Homme i Boisee) wręcz ubóstwiam.

    • kokos? w sumie pachnie podobnie do figi, a więc znów coś innego… czy taka enigmatyczność brzmienia nie wróży dobrze kompozycji?… zdaję sobie sprawę, że nie każdy polubi taką rozpiętość i zarazem huśtawkę olfaktoryczną (jednoczesna obecność nut ze skrajnych krańców tabeli zapachowej, jak słodycz i słoność), ale Womanity również przez to rozchwianie zostało bardzo chłodno przyjęte – a jest to jedno z najbardziej oryginalnych i awangardowych brzmień ostatnich lat… a wiec licytujmy, kokos po raz pierwszy, figa po raz pierwszy, czy ktoś da mango?… 😀

  5. Lubię kojące oblicze figi które najbardziej zapamiętałem chyba z Caligny. A co do Kenzo to ja nawet osławionego Jungle nie znam ale jak już w końcu wybiorę się na testy to chociaż o tym opisywanym wyżej nie zapomnę. 🙂

    • ja z Caligny zapamiętałem jedynie najpiękniejszego jaśminowca, jakiego zaznały me nozdrza (licząc od dzieciństwa)… a Jungle warto poznać…

  6. Mi przypomina nieco CK One Shock.

  7. Dla mnie zdecydowanie kokos 🙂 z początku można mieć wątpliwości ale jak trochę zostanie na skórze u mnie czuć wyraźnie kokos- w zasadzie zdominował całość.

    • każdy czuje co czuje, upierać się nie będę 🙂

  8. Uważam że Kenzo Night to rewelacyjne perfumy, decyzję o ich zakupie podjąłem już niemal rok temu 🙂
    Bardzo mi pasują do noszenia w dzień, emanują taką fajną, słodką egzotyką, kojarzącą się z południowo-wschodnią Azją…
    Ciekawa sprawa z tymi składnikami. Piszesz, że jest tu figa, a ja cały czas zastanawiam sie, czy to nie słodkie mango tu pobrzmiewa, bądź co bądź wymienione w oficjalnym spisie składników? Czuję również, podobnie jak inni, kokosa:) w otwarciu najmocniej.
    Kurczę, na prawdę jestem pod wrażeniem tych perfum, które powoli wygrywają u mnie rywalizację do codziennego noszenia ze świetnym Fahrenheitem Aquą… Na początku są dość intensywne ale po pół godziny łagodnieją na tyle, że w ciepłe wiosenne dni świetnie się je nosi. Nie próbowałem ich jeszcze w opcji wieczornej, w upalne wieczory w kawiarnianych ogródkach będą jak znalazł, a może i w chłodne dni się sprawdzą. Pomimo nazwy jak dla mnie są bardzo uniwersalne

    • Na mnie to pachnie jak figa, rozważałem kokosa, ale mimo wszystko bardziej się to układało na mojej skórze jak figa niż kokos. Owszem zapach ma dalekowschodnie, bardzo orientalne konotacje i pachnie wysoce intrygująco i sugestywnie w tej materii. Mi przypomina bardziej słodkie niż wytrawne Womanity Muglera, zwłaszcza w pierwszej fazie. Ja się staram nie sugerować wykazem nut, bo zwykle są niekompletne, zawierają bzdury i sugerują rzeczy bez pokrycia.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: