Napisane przez: pirath | 29 września 2014

z cyklu szybki przelot przez – NOPPWP, czyli niemiłosiernie opóźniony przelot przez wrocławskie perfumerie…


Wprawdzie nie planowałem kolejnego „szybkiego przelotu przez„, w dwa tygodnie po emisji poprzedniego, ale jakoś tak wyszło… w minioną niedzielę postanowiłem spotkać się z długo niewidzianymi przyjaciółmi we Wrocławiu, powłóczyć się po perfumeriach i pobiesiadować przy dobrym papu i napitku… skuszony namowom przyjaciółki, postanowiłem pierwszy i prawdopodobnie ostatni raz w życiu, skorzystać z usług Polskiego Busa… motto firmy brzmi „szybko, tanio i komfortowo„, gdzie owe „szybko„, to 2 godzinne oczekiwanie na spóźniony autokar (ponoć miał awarię w Katowicach i półtora godziny czekali na pojazd zastępczy), o czym przewoźnik poinformował mnie sms’em 10 minut po planowanym odjeździe z Opola (gratuluję refleksu)… a więc do Wrocławia dotarłem spóźniony 2 godziny, nie powiem zdarza się – ale żeby dwa razy z rzędu, tego samego dnia?… autobus powrotny, jadący przez Wrocław i Opole z Berlina, również był opóźniony o godzinę (bo w Berlinie były korki) i zamiast o 23,35 wyjechałem z Wrocławia dopiero przed pierwszą nad ranem… jestem w stanie zrozumieć awarię, nieplanowany postój na skutek sytuacji na drodze – ale z ust znudzonej obsługi obu autokarów, nie padło nawet najmniejsze przepraszamy… może i wożą „tanio„, ale po tej przygodzie pozostał mi wielki niesmak i doszczętnie zrujnowany level zaufania do przewoźnika… ja się tylko nie wyspałem, ale co z ludźmi którzy mieli poumawiane spotkania, bilety na jakiś event, albo śpieszyli się na samolot?…

Dior Homme Parfum

Wrocław ma tę przewagę nad Opolem, że w tamtejszych sieciówkach można powąchać Tomka Forda i Armaniego z serii Prive oraz marki, których próżno szukać w moim rodzinnym mieście (tak rozległym, że dobrze rozpędzony expres, zatrzymuje się dopiero już za rogatkami miasta)… odwiedziliśmy kilka tamtejszych perfumerii, min. Douglasa, Sephorę, SuperPharm oraz Hebe, gdzie trafiłem na kilka interesujących nowości… wprawdzie najbardziej ostrzyłem sobie zębiska na wspomnianego Forda i Armaniego, ale nim w końcu stanąłem przed ich półkami – byłem już tak „nawąchany„, że straciłem ochotę na choćby powierzchowne zgłębienie ich zasobów… na wstępie rzuciłem się na najnowszego Diora Homme Parfum, którego byłem niezmiernie ciekawy… wprawdzie mieliśmy tylko krótki romans, zwieńczony maleńkim psikiem na ostatni skrawek wolnej powierzchni skóry, ale i tak zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie… po reformulacji w 2011 Dior Homme i Intense tak zelżały, że osobiście rekomenduję „nowegoDiora Homme Intense jako zastępnik dla „starego” Homme – a z kolei wczoraj poznany Dior Homme Parfum, wydaje się być godnym następstwem dla „staregoIntense, dotąd nieobsadzonego… oczywiście to tylko pierwszy i nieśmiały wniosek – ale impet, pasja i charyzma bijąca od tych perfum, bardzo dobrze rokuje…

Gucci Oud

Z czystej ciekawości wypróbowałem nowego Gucci Oud, który okazuje się być uniseksem… przypominam, że mowa tu o marce tak bardzo zakochanej w swym własnym logotypie i związanym z nim amejzingiem – iż jakość sygnowanych nim kompozycji, zdaje się mieć zupełnie marginalne znaczenie… zastanawiałem się, co ikona mainstreamu ma nowego do powiedzenia w przypadku kompozycji oudowej… jak się okazuje niewiele, czym absolutnie nie jestem zaskoczony, ponieważ Gucci też sięgnęło po innowacyjne i przełomowe połączenie róży i oudu… prawdopodobnie perfum z różą i oudem jest na rynku więcej, niż gatunków sera pleśniowego (włączając w to autorskie hodowle w studenckich lodówkach), ale pogoń za modą i koniunkturą rządzi się innymi prawami… zapach otwiera się różą, całkiem zgrabną, ujętą na słodko i bardziej od strony gniazda nasiennego, niż płatków… na ten moment więcej nie powiem, bo jakaś pani psiknęła mi prosto w twarz najnowszym Cartierem La Panthere (celowała w bloter, ale atomizer był obrócony)…

Thierry Mugler AMen Pure Wood reklama

Nim mój zmysł powonienia został ostatecznie spacyfikowany i w końcu dotarłem do domu – udało mi się zakodować w pamięci kilka interesujących nowości… bardzo ciekawie zapowiada się najnowszy Thierry Mugler A*Men Pure Wood, którego otwarcie nie ma z czystym drewnem absolutnie nic wspólnego… dodam tylko, że tak tandetnego „obicia” flakonu w życiu nie widziałem… tandetna gumowana nakładka w kolorze sraczkowatego brązu, nieudolnie emituje fakturę drewna – gdy najbardziej badziewne wykładziny podłogowe czynią to z lepszym skutkiem wizualnym… na zdjęciu zrobionym z użyciem odpowiedniego oświetlenia i efektem światłocienia wygląda to dobrze – ale w pełnym świetle nawet intymne wyroby z cyber skóry, wyglądają bardziej autentycznie i przekonywająco… szczęśliwie perfumy pachną lepiej niż wyglądają, bo wita nas niesamowicie apetyczny akcent gourmand (woń ciepłego toffi), który z czasem ewoluuje w klimaty zbliżone do damskiej Prady Candy i Blue Sugar, przeistaczając się w chwilami upierdliwie słodki akcent karmelizowanego cukru, tudzież waty cukrowej… jestem bardzo ciekaw jego drzewnego zwieńczenia, gdyż nie dane mi było go doczekać, ale do zapachu bardzo chętnie powrócę…

Thierry Mugler AMen Pure Wood

Pamiętacie jak wspominałem, że Dior bardzo długo wzbraniał się z wyjawieniem, że w bukiecie klasycznego Diora Fahrenheitakwiaty?… w czasach premiery tego już kultowego i wciąż diabelnie męskiego zapachu było nie do pomyślenia, aby mężczyzna nosił perfumy kwiatowe (z udziałem kwiatów) – ale dziś mamy inne czasy (różowy to nowy czarny), więc Dior przestał się certolić i w otwarciu najnowszego Fahrenheita Le Parfum wita nas nader hojnie ukazany fiołek… oczywiście o próbce mogę zapomnieć, więc na wpis poświęcony najnowszej odsłonie kultowego Fafarafy, przyjdzie Wam poczekać X czasu…

Dior Fahrenheit Le Parfum

Następnie natknąłem się na dwie nowości od Rouge Bunny Rouge, które w ubiegłym roku mile mnie zaskoczyło premierą naprawdę uroczych i niebanalnych trojaczków… niedawno do Embers, Cynefin i Silvan dołączyły TundraSilhouette… cóż mogę powiedzieć, oba są delikatne, bezsprzecznie wyszukane i po prostu śliczne… a najdziwniejsze jest to, że pomimo wysublimowanego stylu aranżacji, marka naznaczyła je swoistym znamieniem – i nawet nie widząc logo producenta, coś podpowiada, że mamy do czynienia ze zniewalającą delikatnością RBR

Rouge Bunny Rouge Tundra i Silhouette

W Sephorze natknąłem się na silnie wyeksponowaną męską nowość od Jimmiego Choo… choo oodźcie, powiedziałem do znajomych, po paru sekundach wąchania bloterka… niestety otwarcie najnowszego męskiego Jimmy Choo objawiło się wianuszkiem infantylnych i zachowawczych nut owocowych, zwiastujących kolejne „objawienie„, acz niebezpiecznie podobne do 237 już istniejących, równie „wizjonerskich” dzieł – jak na elitę luksusu przystało… z kolei w Douglasie natknąłem się na sporą wyprzedaż („szokujące” -50%) na kilka zapachów, min. Balmain Ambre Gris, za niecałe 180 zł za 100 ml… zapach wybitnie nietuzinkowy i choć przy tym bardzo przyjemny i lekki – pewnie nie wytrzymał zmasowanego ataku ze strony słodkich kwiatuszków i cukiereczków bardziej znanych marek… po drodze zawitaliśmy do Super Pharmu, gdzie bystre oko Teziaka wyłowiło Romę i Essenzę od Laury Biagiotti w bardzo atrakcyjnej cenie około ~160 zł za 100 ml – a ja wypatrzyłem na półce najnowszego Valentino Uomo, choć ceny nie pamiętam… na koniec zajrzeliśmy do Hebe, gdzie natrafiliśmy na interesującą ciekawostkę ze strony marki Tiffi… marki nie znam, ale spośród czterech dostępnych w ofercie zapachów dla panów, dwa wydały nam się szczególnie interesujące… flaszka oznaczona jako T4 bardzo mocno przypomina Terre Hermesa i choć nie jest to uderzające podobieństwo (pachnie to bardziej grejpfrutowo i pieprznie, jak Red Vetiver od Montale) i jak na cenę około 30 zł za 100 ml EdP, zapach pachnie przyzwoicie i trzymał się naprawdę długo… z kolei T1 przypomina mi klasycznego Diora Homme, testera T3 brakowało, a T2 nie potrafiłem skojarzyć z niczym innym poza bezkształtną furą bobu tonka – ale mimo wszystko warto zwrócić na nie uwagę…

 

EDIT 01.10.2014:

Po napisaniu maila z zażaleniem do Polskiego Busa, w odpowiedzi firma zadeklarowała zwrot pełnej kwoty za oba przejazdy… nie powiem, bardzo miły i profesjonalny gest…

Reklamy

Responses

  1. RBR tak bardzo bym chciała powąchać. Nigdy jeszcze nie było mi dane. W Łodzi, do której mam dość daleko, nie mają, a we Wrocławiu tak dawno nie byłam. Trzeba to zmienić:-)

    • koniecznie, te perfumy mają w sobie coś niesamowitego i niepowtarzalnego…

  2. Hm… Dla mnie Parfum nie ma z Intense nic wspólnego. Jest… cięższy i znacznie mroczniejszy. Gucci Oud nie znam, ale dobrze wiedzieć, że jest już dostępny. Nie nastawiam się w ogóle, jakoś „nie nastawianie się” na każdą kolejną nowość Gucci przynajmniej nie przynosi rozczarowania 😛 Pure Wood na pewno muszę potestować dłużej – pierwszy test naskórny był bardzo interesujący. Natomiast Fahrenheit Parfum to dla mnie nic innego, jak mój ulubiony z całej „rodziny” Absolute” na sterydach.

    • a mi Homme Parfum właśnie przypomina Intense, nośniejsze, mocniejsze i bardziej dobitne Intense z przed reformulacji… he he owszem, niżej Gucci już nie upadnie, teraz mogą już tylko odbić się od dna… 🙂

  3. A mnie nigdy polski bus nie zawiódł, choć jeśli jeżdżę,to na innych trasach : Waw-gda, waw -łódź…

    • szczęściara… 🙂

  4. Fajne perfumy ale lepiej ich nie używać w autokarach.

    • tia… kiepskie miejsce na autoreklamę kolego, URL’a wyciąłem…

  5. Ja za „promocje” w Super Pharm podziękuję serdecznie. Kupiliśmy kiedyś damski CK Truth – porażka, parametry żałosne. Jak ktoś lubi przeterminowane perfumy zapraszam na promocje do Super Pharm. Kiedyś myślałem, że sprzedają tam podróby, było to kiedy kupiłem jakiegoś Davidoffa, w którym poza alkoholem nie pozostało prawie nic, a na tym samym paragonie co Davidoff wspomniane CK. Pół biedy kiedy tylko ja trace kasę, ale, o zgrozo, zdarzyło mi się dwa razy kupić w Super Pharmie „promocyjne” perfumy na prezent! Dzisiaj sama myśl czy obdarowany dostał taki sam shit jak ja przyprawia mnie o mdłości. Piracie, nie reklamuj promocji tej sieci na swoim blogu bo jeszcze ktoś Cię za to zaatakuje na ulicy 😛
    Co do polskiego busa – opóźnienia zdarzają im się bardzo często, kiedyś czekaliśmy 2,5h, wczoraj znajoma wracała z Łodzi do Wrocka i dzwoni do nas „co jest, zaraz komórka mi sie rozładuje, stoję na dworcu 40min i nie ma polskiego busa!” 🙂 I jeszcze jednego nie rozumiem – skoro sprzedają bilety przez Internet dlaczego nie ma miejscówek? Jak sie jedzie we dwójkę albo grupą trzeba walczyć o miejsce niczym w PKSie…

    • hmmm jestem daleki od faworyzowania którejkolwiek z sieciówek (każda ma coś za uszami), tyle, że z z w/w opinią o SP spotykam się nie po raz pierwszy i zaczyna mnie to niepokoić… cóż, chciałem dobrze (cena bardzo atrakcyjna), ale dla świętego spokoju, przychylam się do Twojej prośby o nie rekomendowanie promocji – a żeby było sprawiedliwie, u żadnej z w/w sieci… 😉
      co do polskiego Busa, to znajoma pochwaliła mi się wczoraj, że ostatnio często trafia na mniejsze lub większe opóźnienia… co do miejscówek to owszem mogliby wprowadzić system sprzedaży miejsc w parach dla większych grup, ale pewnie tego nie robią, bo ich system nie pozwala w przeciwieństwie do softu np. PKP sprzedać 5 x to samo miejsce pięciu różnym osobom (sam tego doświadczyłem)… 🙂

  6. Witam nie bedę ukrywał ze jak powąchałem T4 stały sie jednymi z moich ulubionych zapachów i niedługo zaczynam nową drugą flaszke a T1 kupiłem sobie na zime a co do Tiffi to polska. sieciówka z ubraniami przeważnie damskimi , ale troszke mnie zabolała opinia o TUNDRZE przecieź to pachnie prawie identycznie jak ENCRE NOIR (jestem fanem zapachów Lalique) a RBR jest dwa razy droższe od EN bo za 50 trzeba zapłacić prawie tyle samo co za 100 Laliqua w Duglasie , no moze sie czepiam TUNDRA po godzinie robi sie cieplejsza i słodsza od EN , i drogi Piracie czekam na recke Pruchników też są w hebe i też po trzy dychy i równieź polskie jak Tiffi . POZDRAWIAM Paweł

    • wcale Ci się nie dziwię, zapach pomijając podobieństwo do Terre, cechują naprawdę świetne parametry, zwłaszcza w odniesieniu do ceny… i dzięki za cynk, że to polska marka, choć nie bardzo rozumiem ustęp o „tundrze” i analogii do EN… Próchniki powiadasz? może kiedyś zdobędę ich próbki, to zamieszczę ich recki – choćby po to by promować Polską markę… również pozdrawiam… 🙂

      • Witam jeżeli chodzi o Tundre to dla mnie pachnie identycznie jak Encre przynajmniej na mojej skórze no , chyba że to był inny zapach RBR (te wytłaczane butelki ) stało ich kilka w Duglasie ale wydaje mi sie ze to była promowana jakieś dwa miesiące temu Tundra w tej sieci , a ja poprostu nie przepadam za plagiatami . Pozdrawiam

        • nie wwąchiwałem się w Tundrę na tyle wnikliwie by dostrzec podobieństwo do czegokolwiek, a zwłaszcza tak charakterystycznych perfum jak EN, więc na ten moment nie mam zdania… w dzisiejszych czasach (poza zamierzonym podobieństwem, w co w przypadku BrB wątpię) trudno znaleźć zapach, który nie przypomina jakiegoś innego… nuty zapachowe powtarzają się, a w przypadku tych najbardziej swoistych, trudno uniknąć skojarzeń z innym zapachem, który tez je zawiera… również pozdrawiam… 🙂

  7. „innowacyjne i przełomowe połączenie róży i oudu” – Piracie, tekst dowodzący, ze jesteś w szczytowej formie. Monitor oplułam tylko raz głównie dlatego, że po pierwszych akapitach odstawiłam kubek z kawą. 😀

    • dziękuję, jesteś kochana… :*

  8. Z wszystkich opisywanych to Rouge Bunny Rouge zachęca swym brzmieniem i klimatem. Nie od dziś szukam w perfumeriach tych uroczych pachnideł. Balmain Ambre też daje do myślenia 🙂

    • oj Balmain bardzo by Ci się spodobał…

  9. Zapewne bo wielbię ambrę wszelaką… więc dziś naturalnie Ambre Orient od Armaniego (chyba nie poznałeś) 😉

    • a jak tu ambry nie lubić… 🙂

  10. Ambre Orient jest bardzo ładne, ale nic straconego, że zostało wycofane, bo wg mnie Myrrhe Imperiale „w ogólnym rozrachunku” jest bardzo podobna…

    • nie znam żadnego…

  11. T3 to jakiś wodny świeżak. Obstawiam Aqua Di Gio.
    Próchnik Soul lub Trust (nie pamiętam dokładnie) to
    Chanel Platinum Egoiste 🙂
    Tundra jest tak słaba,że pominę ją milczeniem.Zero trwałości i projekcji.
    Do Encre nie ma żadnego startu.
    Dziwię się ,że coś takiego wypuścili na rynek. Totalna padaka.
    Embers i Silvan to przy tym mistrzostwo!
    Silhouette – lepiej – bardzo fajny i trwały zapach. Ale moja dziewczyna stwierdziła ,że to wetiver z mydłem. „Tak pachnie Włoski fryzjer” 🙂

    • dzięki za info odnoście Tiffi i Próchnika… 🙂
      trwałość perfum to pojęcie względne i subiektywne… nie raz się o tym przekonałem, że jedne i te same perfumy z tego samego flakonu na jednym mogą pachnieć 2 a na kimś innym 12 godzin i w sumie nie ma w tym nic dziwnego… ja mam to szczęście, że moja własna skóra jest bardzo przychylna dla perfum, pachnę nimi bardzo długo, choć też trafiam na zapachy które znikają ze skóry po kilku godzinach… tak naprawdę by dana kompozycja pachniała na każdym jednostajnie długo, trzeba by modyfikować skład każdego flakonu pod indywidualne właściwości skóry każdego jednego nabywcy… a to niestety niemożliwe… pozdrawiam 😉

  12. Dwa tygodnie temu przechadzając się po Hebe, rzuciłem okiem na kącik z męskimi pachnidłami – i -obok powszechnie znanych , stałych bywalców perfumeryjnych półek- uwagę moją przykuły cztery proste i jednocześnie eleganckie flakoniki nazwane T1, T2,T3 i T4 -wszystkie w wersji EDP. Obwąchałem całą serię z zaciekawieniem tym większym, że koszt opakowania zawierającego 100 ml produktu wynosił ok 28 złotych, natomiast wrażenia wizualne wyceniałbym co najmniej dwukrotnie drożej. A jak pachniały? T2 i T3 -nijak…ale zapach dwóch pozostałych zaskoczył mnie niebywale pozytywnie – doprawdy były skomponowane ze smakiem, niebanalnie i mimo, że częściowo odtwórczo, to jednak zachowały swój indywidualny styl. Kupiłem więc od ręki oba numerki…:-). Zastanawiałem się w międzyczasie czy jakiś prawdziwy znawca tematu doceniłby te zapachy czy raczej uśmiechnąłby się z politowaniem i rzekłby-:”Jeszce się chłopie musisz duuużo nawąchać….”…a tu proszę -niespodzianka ! Sam Pirath zechciał w pozytywnym tonie wyrazić się o tych perfumach -a to już coś znaczy :-)! Pozdrawiam serdecznie autora Perfumomani – bez wątpienia najlepszego bloga traktującego o perfumach. Miłego wieczoru!

    • oj tam oj tam… 😉 po prostu jeśli coś jest warte uwagi i do tego broni się parametrami i ceną, to czemu o tym nie napisać? również pozdrawiam i miłej niedzieli… 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: