Napisane przez: pirath | 7 października 2014

Paul Smith Man, czyli the chosen one…


W przypadku oceniania sequelów i flankierów danej linii perfum (nierzadko będących perfidnym odcinaniem kuponów od sukcesu protoplasty*), trudno uciec od analogii do filmu… uciec jest tym trudniej, że zwykle premierowy oryginał bardzo pozytywnie nas zaskoczył, miał niepowtarzalny klimat, wnosił do gatunku coś nowego i świeżego, wreszcie zaskakiwał podjętą tematyką i kreacjami aktorskimi – gdy część druga i kolejne, często przywodzi sobą dość ambiwalentne odczucia… często jesteśmy po prostu rozczarowani to wtórnością, to słabością scenariusza i odejściem od przyjętego przez reżysera kanonu i zwykle kończy się na określeniu, że jedynka była najlepsza… i zwykle jest to prawda, bo ze świecą szukać tytułów filmowych i perfumeryjnych – gdzie kolejna odsłona danego wątku okazuje się lepsza (tudzież schodząc na ziemię, przynajmniej porównywalna) względem swego wybitnego protoplasty…

*Jean Paul Gaultier wypuściło w tym roku stumilionową odsłonę/klona Le Male, pod nazwami: Le Male Summer 2014, Le Male Limited Edition 2014 oraz Le Beau Male Summer 2014 – przy czym każda z nazw jest równie oryginalna, co powiązane z nią perfumy…

Paul Smith Man

Owszem jest to możliwe, ale bardzo trudne do zrealizowania, gdyż jako gatunek, mamy dziwną skłonność do gloryfikowania części premierowych, które zapadają w naszej pamięci jako te najlepsze, wybitne i cokolwiek pojawi się na rynku – musi zmierzyć się z tą wykreowaną w naszych umysłach legendą… nie chcę zanadto drążyć wątku, gdyż to temat rzeka na oddzielny wpis – ale posłużmy się dla przykładu kultowym Matrixem… pierwszego Matrixa z 1999 roku zawsze będę pamiętał jako tę najlepszą, najbardziej klimatyczną część – zresztą większość kinomanów zapewne uważa podobnie, zwłaszcza że premierowa część trylogii ustawiła przysłowiową poprzeczkę naprawdę wysoko… kolejne dwie części, mające premierę w 2003 roku pozostawiły pewien niedosyt, by nie powiedzieć niesmak… czy słusznie? w przypadku analizy tak głęboko opartej na emocjach, gustach i autosugestii, trudno mówić o zachowaniu bezstronności i zapewne w przypadku perfum mechanizm ich „odbioru” ze względu an numerek boczny flakonu, wygląda bardzo podobnie…

Paul Smith - Man

Moim pierwszym poznanym Paulem Smithem był Man 2, czyli teoretycznie nie powinienem mieć zakorzenionych negatywnych obiekcji względem „dwójki„, przez wzgląd iż nie znałem wcześniej „jedynki„… tyle, że Man 2 tak okrutnie mnie znudził i rozczarował, iż przez długie lata unikałem bliższej styczności z testerem „jedynki„… gdybym miał wybór – świadomie wybrałbym np. kolonoskopię, zamiast poznania pierwszej odsłony tych perfum… aż pewnego dnia, wsiadam do auta kolegi i czuję od niego piękny, częściowo znajomo brzmiący zapach… przez ładnych kilkanaście minut zachodziłem w głowę cóż to może być – lecz wszelkie potencjalnie obstawiane tytuły, gdzieś po drodze rozmijały się ze wstępnym typowaniem, ostatecznie zbijając mnie z tropu… zapach był już od wielu godzin na nosicielu, więc zatracił część detali i ostrość konturów, wreszcie nie wytrzymałem i wypaliłem:

– nowy Dior Homme?

– nie…

Armani Eau de Nuit?

– niet…

Guerlain L’Instant Extreme?

– Gue co?…

Guerlain

– nein…

Opium YSL?

– non…

Illusions Noires Lempickiej?

– co ku…?

– no Lolita Lempicka

– nope…

Must Cartiera?

– no…

– kurcze, kończą mi się zapachy do typowania – wyznałem w akcie desperacji…

– to dobrze, bo mi kończą się języki do zaprzeczania…

– ok poddaję się, co to za zapach?

Paul Smith Man

…chwila konsternacji i milczenia (coś na podobieństwo reakcji na: „jestem w ciąży”, albo „św. Mikołaj nie istnieje”)…

– jesteś pewien?…

– mam go w plecaku, leży na tylnym siedzeniu, wyjmij sobie i powąchaj…

… sięgam po plecak i wyjmuję czarny, niemal pusty flakon i psikam na nadgarstek…

– fajny nie? – zagaja kierowca…

– fajny to mało powiedziane, jest śliczny – nie obrazisz się jak sobie pożyczę tę flaszkę na parę dni?…

– spoko, tylko nie wypsikaj całego…

– jasne, odwdzięczę ci się w naturze**…

– ok…

**w innych perfumach, zboczeńcy!…

Paul Smith Man reklama

I tak oto poznałem i zdobyłem próbkę czegoś jak się okazało, urzekająco urodziwego – a czego w normalnych okolicznościach nie wziąłbym nawet do ręki… wbrew oficjalnemu wykazowi nut, irysa czuć tu od pierwszych taktów otwarcia… w pierwszej chwili zapach jest bardzo podobny stylistycznie do Diora Homme i Armaniego Eau de Nuit, by po dłuższej chwili utracić tę specyficzną delikatnie wytrawną, irysową słodycz i stać się bardziej przyprawowy, acz w miękkiej kadzidlanej obwolucie… naprawdę zręczna stylizacja, ale w końcu to dzieło Lorson, kobiety która dała światu genialnego Encre Noire… z kolei wyróżniony we wspomnianym wykazie anyżek jest tak dyskretny i umowny, że tych wszystkich, których przerażał on w Opium – mogę zapewnić, iż w tym przypadku mogą spać spokojnie…

flakon Paul Smith Man

Tutejszy anyżek jest suchy, pylisty, sproszkowany i lekko zwietrzały, dzięki czemu nie dominuje i nie przytłacza wysublimowanego akcentu irysowego, wyraźnie okupującego pierwsze takty kompozycji… z czasem anyż i irys (oraz kardamon) stają się tak względem siebie wyważone, iż żadna z nut nie naznacza sobą brzmienia na tyle, by stać się wiodącym akcentem kompozycji… po ponad godzinie od aplikacji irys blednie, a w tle daje się wyczuć skromny, acz bardzo przyjemny akcent drzewno przyprawowy, z delikatną nutką kardamonu i muszkatu… a nad całością zaczyna przeważać słodkie, benzoesowo, ambrowo balsamiczne kadzidło… jeśli z jakichś względów komuś przeszkadza wytrawna, pudrowa pylista nuta irysa z Diora Homme Intense, a brakuje mu szlachetnej, kadzidlanej głębi Fahrenheita Absolute – to w zarówno balsamiczno kadzidlanym jak i przyprawowo irysowym Paul Smith Man, odnajdzie upragniony constans

reklama Paul Smith Man

Z czasem zapach robi się jeszcze bardziej otulający, delikatnie słodki i czekoladowy – a jest to czekoladowa paczula w ambrowej osnowie… tu z kolei Paul Smith Man przypomina mi klimaty kadzidlanego Farenheita Absolute, zmieszanego z niedawno przeze mnie opisywanym Bvlgari Man in Black, tworząc w akordzie bazy śliczną, miękką i przytulną – drzewno kadzidlano waniliową poduszeczkę… finisz pachnie jakby zawierał w sobie odrobinę wanilii, ale prawdopodobnie jest to schyłek wybrzmiewającej w tle nuty tonkowej, tym niemniej niesamowicie uroczy i powabny… jeśli szukacie naprawdę dyskretnego i niemniej eleganckiego odpowiednika dla Diora Homme i Absolute w jednym – Paul Smith Man będzie wspaniałym towarzyszem na dzień i na wieczór oraz wybornym połączeniem przymiotów obu tych kompozycji, że o wyczuwalnej różnicy w cenie zakupu tylko jednego flakonu nie wspomnę… tym bardziej, że trwałość i projekcję również ma bardzo dobrą…Paul Smith Man EdT

2009

Nathalie Lorson

Głowa: yuzu, bergamotka, anyż gwiazdkowaty,
Serce: paczula, kadzidło,
Baza: fiołek, fasolka tonka, korzeń irysa,

Advertisements

Responses

  1. Dałeś mi dobre wyobrażenie…ciekawe połączenie nut na przełomie całej kompozycji. Więc wart poznania. 🙂

    • owszem, pomimo podobieństwa do Diora, jest naprawdę ciekawy… 😉

  2. Wybacz, że kompletnie nie na temat, ale chciałem się odnieść do porównania z Matrixem. Otóż ja po zobaczeniu drugiej części byłem zawiedziony, wydawała mi się o wiele mniej przemyślana i chaotyczna. A potem trafiłem na ten esej: http://www.wylfing.net/essays/matrix_reloaded_pl.html i okazało się, że w tym filmie wszystko jest dopięte na ostatni guzik, tylko nie potrafiłem tego dostrzec. Dlatego apeluję: starajmy się nie oceniać niczego po pozorach, bo pod mało zachęcającą powierzchownością może się skrywać coś intrygującego. I odnosi się to do wszystkiego, jak widać również do Paul Smith Man.

    • dopięte na ostatni guzik powiadasz?… 😉 a ja znalazłem drobną ryskę na szkle tej misternej i dopracowanej w najmniejszym detalu fabuły… chodzi mi o scenę na parkingu, tuż przed widowiskową sceną na autostradzie (z tymi bliźniakami)… Trinity siada za kierownicą badziewnego i szkaradnego, acz najnowszego Cadillaca CTS (chyba), którego premiera i umowa z producentami wymusiła ów perfidny product placement, który zrujnował moją wiarę iż kolejne części Matrixa zrobiono dla Sztuki (przez duże S)… producenci mieli do wyboru setki innych modeli dla tej sceny – a zdecydowali się na wplecenie w fabułę, tego niczym nie wyróżniającego się, sromotnie podpłaconego samochodu, który pasuje tam jak kwiatek do kożucha… i jak później przeczytałem, to nie był przypadek… 🙂

  3. A ja mam pytanie o dostepność Paul Smith Man. Patrząc po ofertach sieciówek jak i sklepów stacjonarnych wygląda , że to już wycofany zapach.
    Pytanie o tyle zasadne, że wymieniony znalazł się na liście objawień 2014 🙂 Znalazłem jedynie na serwisie aukcyjnym. Ktoś może potwierdzić? Ewentualnie, jeśli gdzieś jest do powąchania to proszę o namiary, woj.śląskie, Katowice i okoloce, dokładnie to jestem z Gliwic.
    Uwielbiam Diora Homme Intense i Parfum więc bardzo jestem ciekaw Paul Smith Man.
    adam.wolanski77@gmail.com

    • W moich okolicach (niestety nie w Polsce) zapach ten stoi na polkach kazdego chemista i jest bardzo tani (identyczna butelka co do joty, wiec to chyba to?) ale .. no wlasnie jest male ale bo po powachaniu tego (przyznam, ze z wielkiej ciekawosci po przeczytaniu tego artykulu) az mnie doslownie odrzucilo. Cierpki, kwasny „zapach”. Co to jest? pomyslalem.. Powtorzylem to samo w innym sklepie, ten sam efekt.. W zaden sposob nie przypomina tego, opisywanego powyzej zapachu. Nie nalozylbym tego na siebie pod zadnym pozorem i za zadne pieniadze..

      • na zachodzie z reguły wszystko jest tańsze niż w Polsce, a co do flakonu, to jest identyczny co w przypadku Paul Smith man2, choć to zupełnie inny zapach, więc „na nos” trudno je pomylić. Cierpki i kwaśny? yuzu i bergamotka są owszem cierpkie a irys i anyżek mogą dać początkowo czadu, ale po paru minutach zapach zaczyna się uspakajać. Spróbuj na skórze i powąchaj ją po paru minutach od aplikacji.

    • Zapach jest jak najbardziej dostępny, choć nie wszędzie, ale zarówno stacjonarnie i w sieci, nie powinieneś mieć problemu z jego namierzeniem. Co konkretnych lokalizacji nie pomogę, bo to nie moje rewiry, ale coś czuję że Ci się spodoba 🙂

      • jutro badania lekarskie to i pół dnia będę miał wolne 🙂
        więc będzie czas na polowanie. Może w Silesia będą mieli 🙂
        dziękuję za odpowiedź

        • proszę bardzo 🙂

          • W douglas nie mają w ogóle, w sephora był , ale podobno marka się wycofuje, był tylko man2 w wyprzedaży.

          • a to ciekawe, czyżby dystrybutor się wycofał? wobec tego poluj na próbki na alledrogo i w sklepach internetowych

  4. Sporo się zastanawiałem czy się aby nie zaopatrzyć (w ciemno, gdyż oczywiście w okolicy powąchać tego nie ma gdzie) w Paula Smitha Mana z uwagi na jego podobieństwo do wszystkich wymienionych w powyższym dialogu z kierowcą ale po namyśle (i przeczytaniu recenzji na fragrantice.pl) stwierdziłem, że nie potrzebuję kolejnej perfumy, która podoba się facetom, ale już nie koniecznie płci pięknej. Postanowiłem zakupić bardzo lubiany przez Panie (podobno kobiety lubią jak mężczyzna pachnie świeżo) Clinique Happy for Men. Ale oczywiście okazało się że Happy przeszedł reformę i teraz to są jakieś słabiutkie siki. W rezultacie nie kupiłem nic.

    • osobiście nie zalecam zakupów w ciemno, poza próbkami… a co do doboru perfum, to sugeruję się kierować wyłącznie własnym gustem w doborze perfum, a nie tym co podoba się innym, nawet kobietom 🙂
      p.s. Happy poza niesamowicie uroczym początkiem to w sumie słabe perfumy, ale wpierw powąchaj, pozdrawiam

      • Happy wąchałem, mnie się podobają ale szczerze mówiąc nie wiem o co cała wrzawa z tymi perfumami (gdzie nie poszukać tam się wszyscy nim zachwycają, zwłaszcza kobiety) ot kolejny owocowy świeżak jak wiele innych a komplementy od płci pięknej uważam za bezcenne, dobrze działają na moje samopoczucie 😉

        • zachwycają się, bo początek ma iście zniewalający, co sam potwierdzam, tyle że po około kwadransie czar pryska i nie odróżnisz od innych owocowych świeżaków.

  5. Już dwa razy go zamówiłem (w różnych perfumeriach) i dwa razy mi po jakimś czasie napisali że niestety nie mogą zrealizować zamówienia, bo jednak go nie mają. To chyba jakieś przeznaczenie że go nie mogę/nie powinienem mieć.

    • możliwe że skończyły się zapasy w hurtowniach, albo rzeczywiście zapach wycofano z dystrybucji, ale np. w Polsce. tak swego czasu było z Kourosem i Cartier Must, że Polska dystrybucja go nie miała, lub miała, ale perfumerie nie były zainteresowane wprowadzeniem zapachu do oferty. Poszperaj na ebayu, musi być 🙂

      • W końcu udało mi się dostać te perfumy i po kilku dniach używania mam kilka przemyśleń.
        To nie jest zastępstwo za Dior Homme. Jeżeli ktoś chciałby kupić PS Man jako substytut DH to się srogo zawiedzie. Pachnie podobnie do DH ale przez pierwszą godzinę, w drugiej godzinie pachnie już jak Bvlgari MiB. W trzeciej jak DH zmieszany z MiB i nieco rozwodniony. A potem jest już tylko kadzidło i trochę czekolady i to wszystko bardzo blisko skórne (coś jak Zirh Ikon Summer Light pozbawiony nuty słodyczy).
        Tak więc brakuje mi w nim (PSMan) mocy. Choćby takiej jak EN Sport (który pachnie sobie bardzo miło przez cały dzień i który czuć cały dzień a mimo to nie narzuca się swoją obecnością ale go jednak czuć). Tak żeby nie trzeba było po kilku godzinach mieć nosa w t-shirtcie żeby jeszcze coś poczuć (jak w PS Man). Nie mówię że nie są trwałe bo są ale jest to bardzo blisko skórne i jest to już tylko ich baza (i w tym akordzie nie ma już nic wspólnego z DH i MiB) i niestety jest to najdłuższy akord. Wspaniałe otwarcie (1h) i znakomite serce (1h) trwają zdecydowanie za krótko. W zasadzie po sercu projekcja siada.
        Reasumując: mogę tylko zapytać: „Nathalie Why?”, czy to był żart z Paula Smitha (za mało zapłacił?) czy pokaz siły, żeby pokazać: „patrzcie mogę, ale tego nie zrobię” … ?
        W sumie się zawiodłem. I to nie dla tego że miałem jakieś wielkie oczekiwania, bo nie miałem. Ale dlatego że po tych 2-3h dobrej projekcji, zapach chowa się gdzieś do kieszeni i trzeba naprawdę dobrze w niej pogrzebać żeby go znaleźć. Żeby było jasne to wspaniały zapach ale żeby naprawdę się nim cieszyć to trzeba by mieć butelkę w plecaku i co 3-4h ponawiać aplikację.
        Dodam tylko że zrobiłem sobie dzień przerwy w PS Man na YSL Body Kouros, który normalnie zmiażdżył PS Mana. Szkoda że takich zapachów się już nie robi (co prawda to jeszcze się gdzie nie gdzie robi ale trzeba mieć naprawdę farta żeby na nie trafić).

        • nie twierdzę, że to dokładne zastępstwo, ale początek, podobnie jak Armani Eau de Nuit mają bardzo podobny, a charakter kompozycji jest utrzymany w tej samej stylistyce. Oba zaciągają w tej samej dość monotematycznej tonacji, bez znaczących zmian w przebiegu poszczególnych akordów, wybrzmiewając przy końcu przygaszonym akcentem wątku przewodniego, pociągniętego z samego otwarcia. Widzisz trwałość perfum to pojęcie wysoko subiektywne, podobnie jest z nośnością, jednemu coś pachnie mocno, drugi oczekuje większej mocy. Twierdzę, że na projekcję i trwałość PSM nie można narzekać, a posiłkuję się obserwacjami z mojego otoczenia, gdzie dwie osoby poza mną używają tych perfum, więc mam odniesienie do mojej własnej osoby. Zauważyłem też, że te perfumy po wielu godzinach przygasają, ale wystarczy poruszać się intensywnie, podwyższając ciepłotę i wilgotność skóry, by znów odżyły. Niektóre zapachy tak mają, nie wyłączając kultowego EN, które odżywa wspaniałym drydownem, gdy tylko dać im trochę wilgoci.

          • Ja nie twierdzę, że PS Man to złe perfumy. Wprost przeciwnie. Moje żale wynikały z tego jak szybko to fantastyczne otwarcie (które wykazuje spore podobieństwo diora ale jednak nie jest to to samo, a nawet powiem więcej podoba mi się bardziej w PS Man) na mojej skórze przechodzi w kadzidło (z lekką domieszką czegoś z początku), które utrzymuje się już do końca. Do diora robiłem też wycieczkę gdyby ktoś myślał że znalazł tanie zastępstwo a uważam że 1 . była by to krzywda dla PS Man oraz 2. że są to zupełnie inne perfumy i jak ktoś chce diora to musi kupić diora nie ma rady ja nie znam lepszego wyjścia. Kończąc, mimo wszystko używam PS Man z naprawdę dużą przyjemnością, za każdym razem żałując jak doskonałe mogły by to być perfumy gdyby udało się początek pociągnąć nieco dłużej. I tak masz też rację to są dobre perfumy. Bardzo mi klimatycznie odpowiadają.
            Co do Armani Eau de Nuit, to również nie jest to moim zdaniem zastępstwo za Dior Homme, gdyż i tutaj dzieje się to co i w PSM czyli po podobnym otwarciu idą w inną (swoją) stronę, o dziwo miałem wrażenie że idą w stronę Hommage Lalique, ale miałem z tym armanim kontakt tylko przelotny więc są to tylko takie wrażenia z palcu boju.

          • Jest wiele podobnych do siebie zapachów na rynku i często nie są to podobieństwa zamierzone, bo i paleta składników (sugestywnych i kojarzących się dość jednoznacznie) jest stosunkowo uboga i co za tym idzie powtarzalna. Mnie ucieszyła wiadomość od Marcina, że ponoć najświeższe wypusty Diora w niczym nie ustępują wersji przedreformulacyjnej, więc przy najbliższej okazji mam zamiar to sprawdzić, bo co Dior to Dior.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: