Napisane przez: pirath | 30 października 2014

Serge Lutens – Cedre, czyli tuberoza i cedr w jednym stali domu…


Tuberoza na górze a cedr na dole, tyle że to nie on wyczynia największe w tej kompozycji swawole… w sumie najciekawszym aspektem zgłębiania nieznanych perfum jest kompletna nieprzewidywalność tego, co zastaniemy we wnętrzu flakonu… nieco inaczej wygląda to w przypadku kompozycji o jasno sprecyzowanej i monotematycznej nazwie (np. cedr) – choć i te potrafią mile lub niemile zaskoczyć… najlepszym tego przykładem będą kompozycje z dopiskiem oud, gdzie skala dowolności zwykle zawęża się do nieśmiertelnego połączenia oudu z różą… ale to już bardziej kwestia pogoni za modą, której poddają się wszystkie po kolei marki – sygnując naprędce coś oudowego, bo wypada (i przy okazji warto na tym zarobić)…

Serge Lutens - Cedre

Cedr bywa różnoraki, od skrajnie minimalistycznych, ascetycznych, wręcz surowych – skrojonych wybitnie na japońską modłę (Miya Shinma i CdG Hinoki, Annayake Undo) przez cedr neutralny i nijaki, a na takie „homeopatycznie beznamiętne twory” najczęściej trafimy w mainstreamie (Iceberg, Pierre Cardin, Chopard, Ducati, Mercedes Benz, CK)… na szczęście są też cedry naznaczone rodowodem niszowym, bogate w rozliczne detale i dopełnienia – zgrabnie podkreślające i uwydatniające brzmienie tej skromnej, a przez to łatwej do przeoczenia nuty (Creed, CdG, Piver, Brosseau, Armani Prive, Heeley)… niestety cedr to nie sandałowiec, oud, gwajak, drewno różane, ani nawet urojone (choć urocze) drewno kaszmirowe – brakuje mu swoistości, przebojowości i charyzmy powyższych, a która pozwalałaby na samodzielne osadzenie cedru w postaci filaru kompozycji (zwykle kończy się to sromotną nudą i klapą)… ale jednocześnie ta „neutralnośćcedru pozwala na swobodne łączenie go z niemal każdą inną nutą, bez obawy że będą się gryźć…

Tuberoza

Zmierzam do tego, że cedr choć nie jest modny, ani spektakularny jak jego arabski kuzyn oud (agar), w każdej ze znanych mi jego odsłon pachnie nieco inaczej, ma inny wydźwięk i oprawę – głównie dzięki różnym (niezawisłym od mody) wizjom swych twórców… a cedr choć często postrzegamy go jako szarą myszkę, zapchajdziurę w akordzie bazowym, potrafi zagrać pierwsze skrzypce z wdziękiem i finezją – choć niestety nie tu… u Lutensa delikatność i główną rolę tytułowego cedru przyćmiła tuberoza, czego po pachnidle z cedrem w nazwie i adnotacją „uniseks” zdecydowanie się nie spodziewałem… wprawdzie tuberoza w roli głównej wyraźnie rozmija się z tematem przewodnim kompozycji, ale o dziwo ta niekonsekwencja wcale nie wypadła źle, a co najwyżej blado…

Serge Lutens Cedre

Zasugerować, że tuberoza to męski kwiat – to jak stwierdzić, że męskie torebki i apaszki przydają męskości… a prawda jest taka, że tutejsza tuberoza, głęboko unurzana w klimatach gourmand (w akordzie otwarcia), jest jedną z najmniej narzucających się tuberoz, z jaką dotąd miałem styczność… tuberoza to wysoce specyficzny, zamaszysty, upierdliwy i despotyczny kwiat – trudny do okiełznania i mocno pod tym względem przypominający jaśmin… generalnie białe kwiaty (jaśmin, tuberoza, kwiat pomarańczy, gardenia, lilia, magnolia, etc) nadużyte w męskich perfumach zwykle zwiastują katastrofę*, choć nie w tym przypadku… pierwsze takty otwarcia nastroiły mnie dość optymistycznie, bo powitał mnie słodki, lekko kwiatowy i niewątpliwie apetyczny budyń, zaaranżowany na lekko orientalną modlę (na bogato) – ociekając wpierw soczystymi, a później balsamicznymi żywicami, kropelką zacnego trunku i szczyptą szafranu… otwarcie pachnie niszowo i zamaszyście, jak na Lutensa przystało… tuberoza, choć jej temperament znacznie złagodzono, sprawia że bukiet zyskuje lekko animalną i co za tym idzie buduarową poświatę… jest tu też szałwia, przyprawy korzenne i piżmo, które próbują równoważyć przechył kompozycji na żeńską stronę, ale z wątpliwym skutkiem – dzięki czemu otwarcie i serce kompozycji należą do pań…

*ponieważ białe kwiaty muszą szczególnie zabiegać o ich zapylenie przez owady – stąd często wydzielają upojną, esencjonalną i graniczącą z wonią zepsucia woń, która ma do nich zwabić owady…

drewno cedrowe

Tuberoza w Cedre została wprawdzie poskromiona i przyduszona innymi dopełniaczami bukietu –  ale i tak przyćmiła sobą tytułowy cedr… nawet straciwszy lwią część swego rozmachu, ledwie pozwoliła się upchnąć w dyskretnej kanwie kompozycji… owszem, udało się ale i tak byłbym daleki od określania tych perfum mianem wyważonego uniseksuCedre to mimo wszystko (zwłaszcza po uwzględnieniu dyskretnego finiszu) bardziej propozycja dla pań i raczej na chłodniejsze pory roku… ponadto jeśli spodziewaliście się sali wykładanej od podłogi do sufitu drewnem cedrowym, będziecie zawiedzeni… cedr stanowi tu jedynie późno ujawniający się dodatek, uzupełnienie osadzone na dalszym planie nadrzędnego wątku kwiatowo przyprawowego – zmiękczonego balsamicznymi żywicami i odrobiną wanilii… tytułowa nuta cedrowa uwypukla się dopiero w fazie schyłkowej, ale na to trzeba poczekać około 3-4 godzin od aplikacji…

reklama Serge Lutens - Cedre

Z czasem połączenie kwiatu, drewna i przypraw zmienia się w przytulną, formę ciepłego zakamarka w kącie urządzonej w stylu rustykalnym kawiarenki, serwującej gorącą czekoladę i korzenne ciasteczka… we wnętrzu unosi się lekka i przytulna woń wanilii i świeżutkich wypieków, choć całość czuć jakby przez mgłę… godzinę później przyprawy i tuberoza znikają niemal bez śladu – pozostawiając na skórze minimalistyczny, kameralny, subtelnie słodki cedrowo waniliowy film, lekki i miękki niczym obłoczek pary, unoszący się nad dzbankiem z chwilę temu zaparzoną herbatą… na tym etapie Cedre robi się bardzo oszczędny (acz nie jest przesuszony, jak to z cedrem często bywa), ale daleko mu do stricte kawiarnianych klimatów ciasteczkowo czekoladowych, jakimi epatują Rochas Men, Cartier Must czy Valentino Uomo… oszczędna i przygaszona aura Cedre, spodoba się głownie miłośnikom kameralnych klimatów drzewnych… powiedziałbym, że Cedre jest na swój sposób siostrzanym zapachem zamszowego Daim Blond, a na etapie schyłku, różnice między nimi ulegają jeszcze większemu zatarciu…

wiór cedrowy

Reasumując, Cedre nie jest dziełem szczególnie porywającym, ani rozwiązłym (w kontekście dominacji białego kwiatu), nie przytłacza też swą projekcją… to bardzo skromny zapach, dla osób ceniących sobie niszę powściągliwą, ciepłą i kameralną… wprawdzie jestem rozczarowany faktem iż cedr potraktowano tu tak bardzo po macoszemu – ale trwałość jak przystało na Lutka, bardzo dobra, szczególnie gdy weźmie się pod uwagę dyskretną naturę tych perfum…Serge Lutens - Cedre EdP

2005

Christopher Sheldrake

Skład: tuberoza, żywica bursztynowa, cynamon, piżmo, goździk (przyprawa), cedr,

Reklamy

Responses

  1. Ale trafiłam, akurat przyleciała do mnie perfumetka Cedre jeszcze ze starym logo Lutens i nie mogę się nadziwić urodzie tych perfum bardzo Lutensowe…

    • naprawdę Polu uważasz je za bardzo „Lutensowe”?… wprawdzie biorę poprawkę na rozstrzał pomiędzy Lutensowym Rousse, a Wełną (seria L’Eau) – jednak nie potrafię sobie Cedre przypisać do żadnej z nich… bliżej tym perfumom do stylistyki Sieroty niźli klasycznego Lutka, a takim wydaje mi się że powinny być te perfumy…

  2. Dyskretnymi bym ich nie nazwał. Tuberoza nawet tutaj nadal pokazuje swój specyficzny pazurek choć jest niezwykle magnetyczna i uwodzicielska a baza na mojej skórze jest niesamowicie kusząca, jedna z tych nie do zapomnienia. Taka balsamiczno – zwierzęca…

    • sądzę, że dużo tu zależy od skóry i jej właściwości wyostrzania lub łagodzenia przebiegu określonych nut…

  3. Zgadzam się z Narde, że baza i w ogóle całość jest taka zrobiona na lutensowo „na bogato” a tuberoza i przyprawy tworzą bardzo kuszącą mieszankę.

  4. Pirath, masz rację 🙂

  5. Zapach jest fenomenalny !szok !wstrząs zachwyt!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: