Napisane przez: pirath | 29 listopada 2014

David Beckham – Instinct, czyli instynktownie klasyczny…


Nie znoszę zapachów celebryckich, bo zwykle niewiele sobą reprezentują… tak to już jest, że gdy ktoś staje się popularny, to zaczyna od swej popularności odcinać kupony… a gdy gwiazdom i gwiazdkom znudzi się wycie do mikrofonu, kopanie piłki, albo dźwięk klapsa filmowego – zaczynają myśleć, gdzie by tu swoją popularność ulokować (taka dywersyfikacja funduszu emerytalnego)… jedni robią majtki (Britney), drudzy ciuchy, (Jay Z i Beyonce) inni sromotnie przepłacone słuchawki (Dr. Dre), a jeszcze inni sygnują swym nazwiskiem perfumy… z kolei rodzimi artyści szczególnie upodobali sobie chałturki w mniej lub bardziej żenujących reklamach i niezliczonych show o tańczeniu i śpiewaniu…

David Beckham - Instinct

Perfumy celebryckie, to nader wdzięczny i mało wymagający pomysł na biznes… ot zamawia się w perfucorpoautorską recepturę” czegoś „fajnego” i dostatecznie niezobowiązującego (co by zapach na pewno wszystkim się spodobał), wybiera z katalogu flakon i umieszcza na nim swoje nazwisko… no i kampania promocyjna, o budżecie przekraczającym roczne wydatki Argentyny na zbrojenie, po której aż dziw bierze, że ów zapach przy okazji nie uzdrawia… całość prosta jak napisanie oprogramowania dla PKW, bo nawet stażysta w agencji reklamowej jest w stanie zrobić do tego kampanię i zapach sprzedać…  tyle, że tego sumptu zapachy często są po prostu słabe i na milę morską zawiewa od nich tandetą – bo przecież nie chodzi w nich o bycie czymś wybitnym i górnolotnym, a namiastkę, ekskluzywny suwenir dla fanów… a fani kupią wszystko, nawet powietrze którym oddychał Justin Bieber

reklama David Beckham - Instinct

Tyle, że te akurat perfumy, choć komercyjne, szmirą bynajmniej nie są… w sumie perfumy sygnowane jako Victoria i David Beckham reprezentują zadziwiająco wysoki poziom, że wspomnę tylko o genialnym Beckham Homme oraz całkiem niezłymi Intimately i Signature Story… owszem w Instinct razi nabuzowane, wybitnie komercyjne otwarcie, które niczym niekończący się błysk cytrusowo kardamonowych fleszy oślepia i paraliżuje nazbyt wyrazistą artykulacją, ale z czasem jest już tylko lepiej… z początku Instinct jest bardzo żwawy, wręcz cytrusowo banalny – ale im dalej, tym staje się bardziej klasyczny, trochę w rodzaju Energise od Hugo Bossa, wcale mu nie ustępując pod względem tupetu i charyzmy… z czasem łagodnieje, pięknieje i nabiera bardziej wyszukanej maniery… schyłek to wykwintna mieszanina delikatnych przypraw i dojrzałej, powściągliwej vetivery – z delikatną ambrowo drzewną poświatą…

David Beckham Instinct

Początkowo zapach wręcz mnie zirytował swym populistycznym zadęciem, ale z perspektywy czasu przyznaję, że w miarę upływu kolejnych godzin, znacznie zyskuje… otwiera się soczystym wianuszkiem infantylnych cytrusów, które dość długo nie dopuszczają do głosu pimento i kardamonu (kardamonu!)… gdy wreszcie jedna z najbardziej męskich ingrediencji dopcha się do mikrofonu, zapach przeistacza się w energetyzującą, żywiołową i charyzmatyczną, chwilami wręcz nadpobudliwą mieszankę przypraw, wciąż podsycaną niezwykle żywotną i bujną mandarynką… trochę to przypomina wodę kolońską na turbo sterydach, jaskrawą, niemalże inhalującą… jeśli cokolwiek spało w nozdrzach wąchającego, to właśnie zostało obudzone i uciekło w popłochu…

David Beckham - Instinct reklama

Pomimo tej nadpobudliwości, akord środkowy jest naprawdę przyjemny, a jego siła oddziaływania i moc z jaką emanuje ze skóry nie pozwoli zapachu zignorować… po około godzinie nieustannego prężenia muskułów, kompozycja zaczyna wytracać impet, zwalnia i w efekcie cichnie do bardziej statecznej postaci… na tym etapie ujawnia się szczątkowa paczula i wnoszące odrobinę ciepła i spokoju nuty balsamiczne,  przydając bukietowi łagodnej i dostojnej głębi… wprawdzie anyżku nie czuję, za to w tle czai się purystyczna nuta suchego drewna cedrowego… całość dopełnia zielona, acz dystyngowana vetivera, nie dopuszczając by zapach utracił swe wybitnie zielone i rześkie zacięcie – a jednocześnie wnosząc odrobinę naprawę zgrabnego, klasycznego polotu… brzmienie Instinct przechodzi potężną metamorfozę, acz nadrzędną nutą kompozycji niezmiennie pozostaje kardamon, plącząc się i wyzierając nawet w akordzie bazy…

Kardamon

Trudno nazwać te perfumy wybitnymi i jeszcze trudniej je zapamiętać, ponieważ ich brzmienie to książkowy przykład recepty na nowoczesnego klasyka… owszem potrafią zaszumieć i przykuć uwagę, są bezsprzecznie przyjemne i bardzo poprawnie wykonane – ale brak im czegoś swoistego… czegoś co wyróżni je na tle dziesiątek im podobnych kompozycji… w gruncie rzeczy najbardziej ucieszył mnie ten zgrabny, przemyślany i bardzo estetyczny akord dojrzały – wręcz niemożliwy do uzyskania w przedziale cenowym ~50 zł… jeśli dodatkowo połączyć to z bardzo dobrą trwałością i chwilami imponującą projekcją, Instinct broni się w cuglach… jeśli więc szukacie bezpiecznego, klasycznego i całkiem nieźle brzmiącego casualowego świeżaka, tym razem warto zaufać instynktowi BeckhamówDavid Beckham - Instinct EdT

rok powstania: 2005

nos: kooperacja Beatrice Piguet i Alan Astori

trwałość: bardzo dobra

projekcja: dobra, a chwilami terroryzująca

skład: paczula, mandarynka, papryczka pimento, anyż gwiazdkowaty, wetyweria, bergamotka, biała ambra, kardamon,

Advertisements

Responses

  1. Biorąc pod uwagę przedział cenowy, to rzeczywiście dobra propozycja, tym bardziej że zapach jest naprawdę trwały. Niestety, dla mnie ten zapach wydał się zbyt zwykły, taka cytrusowa woda kolońska. Zamieniłem się na Nikosa Sculpture, który też szału nie robi. Będę się dalej zamieniał 😉
    Pozdrawiam.

    • tak jak napisałem nie powala, ale w tej cenie i przy tych parametrach trudno o coś równie przyzwoitego…

  2. Flakon więcej niż ładny jednak się nie skuszę.. 😉

    • akurat wygląd flaszki najmniej mówi o walorach zawartości jakichkolwiek perfum… 🙂

  3. No naprawdę nie wiedziałem…. 😉 Przecież wiesz że brałem pod uwagę twój subiektywny wpis. Po prostu nie moje nuty i klimaty 🙂

  4. Czekam na recenzję ponoć najbardziej udanego Beckhama Signature for Him i ostatniego Urban Homme Maurice’a Roucel’a.

    • będą próbki, będzie wpis 🙂

  5. Luca Turin wychwala tego Beckhama. Ja też uważam, że to udany zapach.
    Pozdrawiam

    • Oj tam od razu wychwala. Tu piszą że dał mu (tylko) 3 gwiazdki http://www.basenotes.net/huddlerarchive/373109

      • to ja mam pomysł, niech Turin sam coś skomponuje i z przyjemnością przeczytam jak go zmiażdżą 🙂

    • mnie bardzo mile zaskoczył, choć zdaniem Turina absolutnie się nie sugeruję, wszak krytykować i zjeżdżać to najłatwiejsza linia u krytyków i znawców 🙂

  6. Podobno ulubione z całej serii Beckhama

    • ja najbardziej lubię Homme, to genialna kompozycja 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: