Napisane przez: pirath | 23 grudnia 2014

Calvin Klein – Euphoria Gold Men, czyli Euphoria tylko z nazwy…


Wprawdzie Euphoria Gold nie ma nic wspólnego z poprzednimi odsłonami, po których odziedziczyła nazwę – ale trudno odmówić tym zniewalającym perfumom uroku… tak się niestety porobiło, że co chwila powstają wersje Intense i Extreme dobrze przyjętych szlagierów, ale powoli staje się tradycją, że ich brzmienie niewiele przypomina woń protoplastów od których je nazwano… nie inaczej było z Pradą Amber Pour Homme Intense, Pradą Luna Rossa Extreme, Bvlgari Man Extreme, Dior Fahrenheit Absolute, Givenchy Gentlemen Only Intense… niestety nie wypowiem się o najnowszych Cartier Declaration d’Un Soir Intense, Joop! Homme Extreme, Azzaro Pour Homme Intense i Ted Lapidus Pour Homme Black Extreme – ale nie wiedzieć czemu im dłuższa nazwa, tym mocniej przeczuwam, że zawartość będzie bardziej rozczarowywać…

Calvin Klein - Euphoria Gold Men

Na szczęście są chlubne wyjątki w rodzaju Dior Homme Intense, Cartier Must Essence i Declaration Essence, Guerlain L’Instant Pour Homme Eau Extreme i Guerlain Homme Intense, Dsquared2 He Wood Intense, Givenchy Play Intense, Dior Eau Sauvage Extreme i Hermes d’Orange Verte Concentree, które rzeczywiście nawiązują swą treścią do pierwowzoru… niestety Euphoria Gold nawet symbolicznie nie zalicza się do grona naśladowców klasycznej męskiej Euphorii, a zwłaszcza wersji Intense – ale z drugiej strony zapewniam Was, że nic straconego, zresztą kto by chciałby jeść odgrzewanego po raz trzeci kotleta?… owszem nazwa jest nieporozumieniem, ale pomijając to wierutne nadużycie, sam zapach choć wtórny, jest piękny… Gold Euphoria choć ma do zaoferowania wiele, sama w sobie niewiele nowego wnosi – powiedziałbym, że jej przebogate acz zachowawcze brzmienie, żywcem nawiązuje do panującej mody na pociągające, przyprawowe słodziaki… ale pomijając brak związku z nazwą i powielanie tematyki z nurtu wiodącego – zapach obronił się tym, że jest dalece odmienny od przyjętej u CK stylistyki i przy tym urzekająco przyjemny, a przecież o to w perfumach chodzi…

3 x euphoria

W swej początkowej fazie przypomina odrobinę klasyczną damską Euphorię (bądź co bądź cudowne perfumy) i przysięgłym że otwierające zapach cytrusy obficie unurzano w słodkim fiołku i szafranie… oszałamiający, głęboki, ciepły przepych i bogactwo, które wspaniale koresponduje z tytułowym Gold… jest tu też szczypta geranium, które jeszcze mocniej podkreśla orientalne ciągoty kompozycji, skrzącej się przepychem typowym dla odurzających kompozycji ze wschodu… pojęcia nie mam jak pachnie wersja Liquid Gold, ale to co czuję przebić mógłby jedynie zapach skrojony na podobieństwo Amouage Gold… po chwili czuć też miód, a nawet tytoń, pięknie przybrany symbolicznie ostrym imbirem oraz szczyptą nieco pylistych przypraw korzennych (cynamon, kardamon i muszkat)…

Calvin Klein - Euphoria Gold Men reklama

To co czuję bardziej przypomina bogactwo upchnięte w Drakkar Noir, tudzież niemal zupełnie pozbawione róży, Ungaro III i delikatniejszą odsłonę One Milion Intense i Ted Lapidus Black Soul, niż coś co skojarzyłbym ze starą dobrą Euphorią… jest tu też coś na podobieństwo kipiącego samczą słodyczą Boucheron Pour Homme, a nawet Calvinowego Obsession Men, ale w subtelniejszej, słodkiej i mocno tytoniowo przyprawowej odsłonie… zapach jest mocny i charyzmatyczny, a przy tym całym bogactwie wybrzmiewających z jego serca nut, wciąż delikatny, pociągający i majestatyczny… bije od niego niesamowita męskość, acz delikatna i powłóczysta, zaaranżowano ją z wyczuciem i smakiem, tworząc pachnidło wyborne w odbiorze i wprost stworzone na spotkania wieczorową porą…

Gold-wallpaper-3

Co więcej, pomimo silnie orientalnego wydźwięku, zapach nosi w sobie pierwiastek staro europejskiego klasyka, to takie Black Soul zmieszane z duchem starych Guerlainów, Givenchy i Chanel… zapach ciągle się zmienia, acz nie raptownie, po prostu z każdym kwadransem część licznie wypełniających bukiet nut, zmienia się z innymi – uzupełniając nieustannie rotujący i niezmiennie bogaty bukiet… doprawdy nie spodziewałem się po wyrobie od CK takiej okazałości, mnogości, wręcz rozwiązłości w epatowaniu zawartością perfumeryjnych organów – zwłaszcza, że pomimo wspomnianej rozwiązłości i rozwlekłości bukietu, płynnie przelewających się pomiędzy akordami, zapach jest bardzo harmonijny i przy tym diabelnie łatwy i przyjemny w odbiorze… jeśli takiemu CK One Shock for Him można było zarzucić zbytnią prostotę i monotematyczność, Gold Euphoria nadrabia to z nawiązką…

Calvin Klein Euphoria Gold Men

Do tych perfum, w tej zaskakująco odmiennej od banału, którym zwykł karmić nas CK, pasuje zarówno Gold, Night, Intense i Extreme, choć żaden z tych przymiotników nie odzwierciedli zmieniającego się jak w kalejdoskopie bogactwa, czającego się w przebogatym i zniewalającym bukiecie tych perfum… w fazie schyłkowej dodatkowo dołączają się miękkie i opływowe nuty balsamiczno ambrowe, dodatkowo podsycając uwodzicielski i zmysłowy charakter kompozycji… zapach choć zmienny, przez cały czas zachowuje swą zniewalającą słodycz, acz nie jest to upierdliwa i monotonna słodycz tonki, a wianuszek misternie splecionych ze sobą ambry* i wanilii, w delikatnej i apetycznej, paczulowo miodowej osnowie…

*autor miał na myśli ambrę (po angielsku amber gris), a nie bursztyn (po angielsku amber), ale to dość częste nieporozumienie…

gold

Wprawdzie gdzieś już wcześniej to czułem, ale trudno odmówić CK uznania za ich własną inscenizację upalnej sierpniowej nocy w Małym Bagdadzie (zamieszkana prze zarabów dzielnica w Paryżu)… oto zapach w którym przepięknie połączono ze sobą bogactwo zarówno orientu jak i klasycznego europejskiego sznytu, nie stroniącego od brzmień mocnych, pełnych i wyrazistych… jeśli więc szukacie szczypty wyszukanego orientu o wybitnie europejskim rodowodzie, na uświetnienie wieczorowej okazji i zimowej aury za oknem – nowy CK Gold (Euphoria jakoś nie chce mi przejść przez gardło) będzie wyśmienitym wyborem…

p.s. warto zwrócić uwagę na dry down tych perfum, wystarczy odrobina wilgoci, by z łaszącego się ambrowo przyprawowego słodziaka – przemienił się na powrót w lekko zadziornego europejskiego eleganta…Calvin Klein - Euphoria Gold Men EdT

rok premiery: 2014

trwałość: bardzo dobra

projekcja: wyśmienita

Głowa: imbir, cytryna, szafran,
Serce: miód, bazylia, cynamon, geranium,
Baza: żywica bursztynowa ambra, paczula, wanilia,

Reklamy

Responses

  1. Czesc Pirath, wlasnie mialem umiescic komentarz pod twoim art.”szybki przelot przez S i R” gdzie wspomniales o tym zapachu. Nie jestem fanem Calvina K. i sa to jedyne perfumy tej firmy, ktore posiadam poniewaz jak sie okazalo jest to wyjatkowo dobry zapach! Naprawde niezly.
    Merry Xmas 🙂

  2. Przyjemnie się czyta. I nie, nie przeszkadzają mi wielokropki 😛
    Obecnie żywam CK Obsession na przemian z Romą i szukam czegoś bardziej cynamonowego, przyprawowego do tandemu z zapachem mojej pani , CK Euphoria. Po teście skórnym Golda muszę przyznać , że to jeden z piękniejszych kompozycji których miałem okazję wąchać 🙂
    Tęsknię za starą szkołą jak Very Valentino, czy Vendetta. Długo błądziłem pachnąc wodniakami, ale to właśnie klasyki zawsze były moimi ulubionymi. Zaraz po nich był orient, kadzidło, przyprawy, drzewo sandałowe. Jednak ortodoksyjne wonie orientalne są dla mnie zbyt mocne. W Gold odnalazłem udaną hybrydę wszystkiego czego mi do szczęścia potrzeba. Dziękuję pirackie za tego bloga.
    BTW jako, że od nadmiaru głową nie boli mam pytanie
    , czy w kontekście powyższego opisu warto brać w ciemno Zihr Ikon czy on raczej będzie roztaczał aurę na wzór sklepu z artykułami indyjskimi w tym nieodłącznymi kadzidełkami? Dokładnie chodzi mi o siłę jego projekcji, jak byś ją odniósł do dajmy na to mocy obsesji CK?

    • Piszę z tabletu, przepraszam za literówki 🙂

    • he he dzięki za dobre słowo, a zwłaszcza pierwszy akapit 🙂 co do Ikona, to słyszałem że ponoć zapach zmienił się, wraz ze swoim flakonem, więc na ten moment w ciemno Ci go nie polecę – ale gdybyś dostał starą wersję, z ciężkim metalowym korkiem mocowanym magnetycznie, można śmiało brać, bo nawet jeśli Ci nie przypasi, znajdziesz chętnych na odkupienie. Ikon projekcję ma dość słaba, to nie są wylewne perfumy, pod względem głośności bliżej mu do CK Dark Obsession i wspomnianego Eternity Night, pozdrawiam

      • Dziękuję. Znalazłem Ikona w dobrej cenie w Rossmanie, ale podejrzewam poprawioną wersję. Nic straconego, biorę Golda, po co szukać skoro nie licząc wodniaków będę miał trzy otulacze 😉 A tak z czystej ciekawości, miałeś styczność z quazarem Jesusa Del Pozo? To co prawda inna bajka, ale zapach nobliwy, mało popularny a za tym nie drogi i oryginalny. Ciekawe jestem twojej o nim opinii. To był mój pierwszy świerzak, ale to było ze 20 lat temu 🙂 Nadal go lubię i używam.

        • pewnie to ta sama o której czytałem i w tej samej wersji opakowania co mój Pure Ikon. Jak dotąd nie pochylałem się nad Quazarem, co nie wykluczone w przyszłości nastąpi 😉

  3. Czuję wielką potrzebę poznania tej odsłony. Wszystkie elementy które lubię i To bez agaru czy kadzidła a zapewne hipnotyzują. Ciekawe który bardziej mi przypadnie do serca Bvlgari Man in Black czy ten wyżej opisany…czas odwiedzić wielkie Śląskie perfumerie by się o tym przekonać 🙂

    • wypróbuj i daj znać która bardziej Ci pasuje, choć coś mi mówi że będzie to MIB 😉

  4. Czarny ze mnie zawodnik więc pewnie tak będzie 😉

    • reggae to nie rap, bro 😀

  5. Ale Szatan jest czarny 😉

    • przynajmniej tak go sobie co niektórzy wyobrażają 🙂

  6. No i stało się, kupiłem. Trochę żałuję, że to nie Dior Home Intense, ale moja Pani nie toleruje nadmiaru wanilii. Tą z Gold jakoś znosi, natomiast wątek europejski już bardzo się jej podoba. W mojej opinii Gold ładnie komponuje się z damską Euphorią mojej żony. Na mnie Gold trzyma się raczej blisko skóry, co ciekawe na szyi i klacie pachnie inaczej niż na nadgarstku. Tematem przewodnim staje się orient. Zauważyłem, że ta woda potrzebuje ciepła by wydobyła się słodycz, a wilgoć tą słodycz tłumi odsłaniając wątek europejski. Widać za mało się pocę, albo jestem za gorący 😉 Mi to akurat pasuje, wolę ten orientalny wątek 🙂 A Dior HI, no cóż, walczę ze sobą, być może kupię ot tak dla siebie, bedę używał w pracy, akurat 10godzin wytłumi zapach i żona nie zejdzie na zawał od nadmiaru słodyczy 🙂

    • bo tak właśnie działa fenomen dry down, czyli powrotu, cofnięcia się kompozycji do wcześniejszej fazy, wraz z dostarczeniem skórze wilgoci. Wiele zapachów zaskakuje tym stanem rzeczy, bo niby mamy już bazę z której wylewa się delikatna, blisko skórna słodycz i nuty drzewne, a wystarczy chuchnąć w nadgarstek, by od nowa poczuć soczyste cytrusy, zioła i przygaszone dotąd przyprawy.

  7. zaciekawiłeś mnie niezmiernie bo właśnie na dniach skończyła mi się wersja intense 🙂 czy po stwierdzeniu „projekcja wyśmienita” można się spodziewac iż wersja gold posiada tzw „ogon”? To znaczy bardziej niż intense? Szczerze projekcja intense bardzo mi odpowiadała była wręcz idealna, pytanie jak jest z gold 🙂 jak zawsze super recenzja.

    Szczęśliwego nowego roku :)!

    • Jeśli szukasz ogona rodem z Intense, to mimo wszystko projekcją i ogonem dojrzałej fazy Gold będziesz odrobinę rozczarowany. Źle nie jest , ale męska Euphoria Intense potrafi naprawdę zawstydzić dużo droższe perfumy długością swego ogona i ciężko ją pod tym względem przebić. dziękuję za dobre słowo i życzenia i również wszystkiego najlepszego, pozdrawiam 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: